Nie tylko dla wielbicieli słodyczy, ale dla wszystkich ceniących sobie smaczną i niedrogą kuchnię. Czemu więc "Kuchnia w czekoladzie"?
To właśnie ciemna i biała czekolada są dominującymi kolorami w moim królestwie, do którego Was zapraszam:)

sobota, 22 lipca 2017

Sernik malinowo- porzeczkowy

Sernik, który wizualnie w ogóle mi się nie podoba. Dokładniej rzecz biorąc nie podoba mi się wzorek jaki wyszedł z masy serowej pomiędzy pierwszą a drugą częścią tego sernika z owocami. Pierwotny zamysł był taki, że każdą warstwę wyleję dopiero kiedy poprzednia zastygnie... niestety moje dziecię zaczęło tak grymasić, że nocne kucharzenie zamiast przyjemnością stało się mordęgą. Zrobiłam byle jak, byle szybko ;) Stąd też moje niezadowolenie. Dodaję przepis tylko i wyłącznie na Waszą prośbę, bo szczerze powiedziawszy nawet nie miałam zamiaru go publikować. Zresztą nawet nie miałam napisane składników tak na "roboczo" więc i z napisaniem całości chwilę zeszło. 
Mam nadzieję, że sernik ten będzie dla Was inspiracją i jeśli nie taki sam, to zrobicie w podobnej wersji z owocami, które nadal są dostępne (czarna porzeczka, jagoda...)


czwartek, 20 lipca 2017

Sałatka na pieczarkowym cieście

Upał niemiłosierny, a ja zamiast mrożoną kawą częstuję sałatką 😆 Zdziwieni? Ja też, bo tak mi się zaplątały gdzieś zdjęcia, że dopiero teraz je dojrzałam. Zresztą jak po nich widać- sałatka przygotowana była na wielkanocne święta, a o tych już każdy zdążył zapomnieć. 
Skąd pomysł na takie połączenie? Ogromnie ciekawiło mnie ciasto pieczarkowe, które spotkałam na blogu Kolorowy Przepisownik, a że sałatkę leśną już też dawno chciałam zrobić, to tak je sobie pomieszałam, poplątałam i wyszło to oto cudo :) 
Zastanawiacie się pewnie jak taką sałatkę podzielić? Prawda jest taka, że jeśli podajemy ją na talerzykach jako "porcję", to najlepiej pokroić ją zaraz po wyjęciu z lodówki, mocno schłodzoną. Sałatkę, która stoi ileś tam na stole i co prawda cieszy oko- później ciężko podzielić, bo jednak ta górna przekładana warstwa nie jest już taka stabilna. Nie wiem jak jest w przypadku sałatki leśnej, ale skoro to podobne przełożenie, to obawiam się, że jest podobnie tylko nikt o tym nie pisze 😜 A może się mylę? Jeśli tak, to piszcie i wyprowadzajcie mnie z błędu ;)

poniedziałek, 17 lipca 2017

Tarta z bobem i pieczarkami

Miałam kiedyś takie marzenie, by kupić sobie w końcu formę do tarty z wyjmowanym dnem. Okazja nadarzyła się ostatnio kiedy będąc w sklepie sama wpadła w moje ręce :D Zupełnie przypadkiem, ale że i cena była malutka to postanowiłam zaryzykować i wziąć ją ze sobą.
Wykonana z grubej blachy więc nie powinna się wyginać pod wpływem ciepła. I nie wygina się, aczkolwiek by spód tarty był przyrumieniony musiałam dodatkowo podpiec na dolnej grzałce przez kilka minut. Ot taki mały minus, który mi nijak nie przeszkadza.
Jako że tarty uwielbiam, a sezon na bób trwa w najlepsze, postanowiłam połączyć je ze sobą i stworzyć pyszną przekąskę, choć i na obiad śmiało możemy ją podać.
Jest jednak coś, co mnie w tych przygotowaniach ogranicza. A mianowicie... samo ciasto, którego okropnie nie lubię siekać i zagniatać, bo zawsze gdy mam dłonie zlepione na amen, w tym samym momencie  któreś dziecko koniecznie chce "hopa". Tym rzem było inaczej. Składniki, które przygotowałam wystarczyło umieścić w misie Tefal Companion, uruchomić i ... już! Po 3 minutach (byłoby szybciej, ale miałam za mało mąki i dosypywałam w trakcie) miałam gotowe ciasto, zwarte, bez zbędnego brudzenia rąk :)

piątek, 14 lipca 2017

Chłodnik warzywno- owocowy

Uwaga! Kolejne lokowanie produktu przed Wami 😜

Tym razem na "tapecie" #krakus i jego koncentrat barszczu ;) Marka sama w sobie znana mi już od dłuższego czasu, ale pokochałam ją tak na dobre jakiś czas temu, kiedy po raz pierwszy spróbowałam czerwonego barszczu z kartonu. Możecie wierzyć lub nie, ale oboje z Mężem piliśmy go bez żadnej dodatkowej "obróbki". To był początek... A głowę straciłam w momencie gdy w obrocie pojawiły się buliony. Nigdy się Wam nie przyznawałam, ale jeśli nie mam domowej bazy do zupy (bo i tak się zdarza), to używam właśnie te koncentraty. Z jednego wychodzi mi spora porcja, spokojnie na dwa dni. Problem mam tylko z ich zakupem, ale na wiosce otworzyli nowy sklep, może będzie inaczej... ? 😁

Co do samego barszczu w słoiczku- chyba po raz pierwszy miałam przyjemność z nim kucharzyć, ale jest tak intensywny- zarówno w smaku jak i barwie, że kto wie czy teraz nie będę szła na łatwiznę. Nie zawsze- co to, to nie, ale sporadycznie myślę, że warto ;) Już wiem, że będzie zdecydowanie szybciej, a równie smacznie.
Dziś korzystając z niego przygotowałam #chlodnik. Nie byle jaki, bo z dodatkiem owoców i lodów(!). Ten tradycyjny z jajkiem i koperkiem już jest na blogu, więc chciałam Was zaskoczyć czymś nowym. Pewnie się zastanawiacie jak smakował i czy dało się go zjeść...? Owszem dało! Nie zrobiłam wiele, bo też miałam obawy. ale słoiczki rozeszły się i wróciły puste, co niektóre nawet umyte 😄 #Sprytnieizdrowo 😎 Lodami chciałam przekonać mojego starszaka, ale co Wam będę ściemniać, nie udało się, bo w tym samym czasie Tata wyskoczył z kinderką... Jego strata ;) Mam nadzieję, że w przyszłości mu się odmieni i wszystko będzie "zmiatał" z talerza :)


Torcik z owocami lata

Obiecywałam kilka dni, ale w końcu jest. Zresztą prawda jest taka, że miałam go wstawić w nocy, później rano, a przeciągnęło się do popołudnia :/ Powód jest oczywisty i właśnie usiłuje zwrócić moją uwagę, odchylając mi bluzkę i drapiąc mnie ostrymi jak brzytwa pazurkami, które idzie obciąć tylko na śnie, głębokim śnie. A że z takim ostatnio kiepsko, to hodujemy... Ale nie o tym miał być wpis, więc temat zmieniamy ;)
Torcik był niespodzianką dla Teściów, którzy w tygodniu obchodzili swoją 35 rocznicę ślubu. Stwierdziłam, że to na tyle odpowiednia okazja, że warto to uczcić. Najlepsze w tym wszystkim, że oni sami o tym zapomnieli, ale za tyle lat, to i ja pewnie o swojej zapomnę. Póki co marne 4, to się jeszcze pamięta :P
Do przygotowania tortu można śmiało wykorzystać świeże owoce, zwłaszcza jeśli posiadacie swoje na przydomowych ogródkach. Kupić mieszankę na jakimś targu, to jednak koszt niemały... Za same maliny ostatnio zapłaciłam 9 zł za malutkie pudełeczko... o jagodach nie wspomnę, bo słoik koło 20zł, a mniejszej ilości nikt nie sprzeda. Dlatego też zdecydowałam się na mrożone, choć do tej pory mam z tego powodu lekki niedosyt. No bo jak to tak... w lecie mrożonki kupować :D
Dodatkowo same kremy nie są wzbogacone dużą ilością cukru, przez co tort nie jest mdły i ciężki. Zdecydowanie poleciłabym go na upały i imprezy w ogrodzie :) 
Więcej na temat cukru i tego jak go używać poczytasz na stronie www.uczymyjakslodzic.pl


czwartek, 13 lipca 2017

Francuskie rożki- ciasteczka "Na raz"

Nie tylko Mama wie, co dobre ;) Teściowe też znają się na rzeczy i próbują dogodzić sobie i synowej przy okazji ;) Dokładnie taki przepis pochodzi właśnie z zeszytu mojej "drugiej" Mamy. Przygotowujemy je często, praktycznie na zmianę. Dzięki prostemu kształtowi wycina się je w miarę szybko, więc i pracy mniej, a wszyscy zadowoleni tacy, że łooo... jakby to co najmniej konkretna Pavlova była, a nie najprostsze w świecie ciasteczka. 
Polecam przygotować je swoim najbliższym i sami zobaczycie jak niewiele trzeba, by sprawić radość :)

środa, 12 lipca 2017

Kruche babeczki z malinami i bezą włoską

Dziś, wraz z babeczkami słów kilka o moim pierwszym razie ;) A nawet o dwóch... 
Pierwszy dotyczy palnika, który udało się wygrać, a na który polowałam od dłuższego czasu, drugi o bezie włoskiej, której właśnie przez wzgląd na brak palnika nigdy nawet nie przygotowywałam. I o ile w życiu z tymi pierwszymi razami różnie, tak tutaj jestem z siebie naprawdę zadowolona 😜 
Nie dość, że babeczki wyglądały rewelacyjnie (chyba nie macie wątpliwości!), to smakowały równie dobrze. Zarówno nadzienie jak i sama włoska beza. 
Kwaskowate malinki, słodka beza i herbatniki. Nie ma takiej opcji, by komuś oko nie uciekło na ten deser! Przygotowany z odrobiną cukru (www.uczymyjakslodzic.pl), pachnący latem i miłością podbije serca Twoich najbliższych :) 
Daleko im do tych przygotowywanych przez moją Mamę, oczywiście wizualnie, ale smak broni się sam! 


niedziela, 9 lipca 2017

Szpinakowa z pierożkami tortellini

Soczysta zieleń, to jeden z moich ulubionych kolorów. Szpinak za to, jak już kiedyś Wam wspominałam pokochałam stosunkowo nie dawno, ale używam go głównie do deserów. Czasem zdarzało się w mięsie. Zupy natomiast nigdy nie robiłam, po raz- nie ma ich kto u mnie jeść- rośnie mi pokolenie mięsożerców 😆, po dwa- jakoś o takiej nigdy nie pomyślałam. Do czasu, aż na dnie zamrażalnika nie znalazłam otwartego już opakowania mrożonego szpinaku. Stwierdziłam, że skoro się już napatoczył, to coś z nim zrobić muszę. Zresztą nie lubię jak mi otwarte torebki plątają się po szufladach, przechodząc dodatkowo pozostałymi zapachami. 
Przygotowanie samej zupy, to naprawdę prościzna. Zastanawiałam się tylko z czym ją podać, bo zwykły makaron nijak mi się nie widział, groszek ptysiowy całkowicie wybył z kuchni a grzanki też mi się średnio uśmiechały. Z opresji wybawiło mnie grzybowe tortellini, które czekało na swoje miejsce w sałatce. Okazało się, że ten duet nieźle się ze sobą dogaduje, więc śmiało Wam polecam!


sobota, 8 lipca 2017

Piknikowe ciasteczka z owocami lata

Dzieciaki biegają po podwórku ile bądź, najlepiej gdyby siedziały na polu od świtu do nocy (najlepiej dla nich, bo ja nie zrobiłabym już wtedy kompletnie nic). Dzień choć dłuższy mija tak szybko, że ani się obejrzę już data w kalendarzu inna. Komary gryzą niemiłosiernie. Owoce i warzywa nieśmiało pojawiają się w sadzie i na grządkach. Lato w pełni, powiadam!
A skoro lato, to czas na wycieczki, grille, pikniki, zabawę... Czas spędzony na świeżym powietrzu pozytywnie wpływa na nasze samopoczucie, dotleniamy organizm, a słońce nie tylko opala, ale też sprzyja produkcji serotoniny, która dba o nasz pozytywny nastrój. 
Zaczynamy się zdrowiej odżywiać, kawę pijamy z przyzwyczajenia, ewentualnie dla towarzystwa, a nie jak to w zimie- dla konkretnego pobudzenia ;) 
Co niektórzy też są w stanie wytrzymać bez słodkości, zastępując je w zupełności świeżymi owocami, ale ja do tej grupy na pewno nie należę. Ja słodkie muszę mieć. Najlepiej w większej ilości. I najlepiej takie domowe, przygotowane przeze mnie tak, jak kiedyś moja Mama przygotowywała mi i mojemu Rodzeństwu. Bo takie jest najsmaczniejsze, a dodatkowo możemy kontrolować, co też w nich się znajduje. 
Idąc tym tropem postanowiłam upiec moim małym Rozbójnikom ciasteczka z ich ulubionymi owocami- truskawkami, jagodami i malinami (te okazały się dla mnie najsmaczniejsze i aż żałowałam,że nijak nie zaznaczyłam ich przed pieczeniem...wiadomo po co 😜)
Do wyrabiania ciasta użyłam tym razem nie masła, a margaryny Optima Omega 3, która na co dzień dba o zdrowe serce i prawidłowy poziom cholesterolu moich Najbliższych- Rodziców i Teściów, teraz także o moje. 
Wyrosły, były niezwykle chrupiące i ta porcja okazała się stanowczo za mała!


Ogorki małosolne na sucho (po rosyjsku)

Jeden przepis na małosolne już jest, ale tradycyjny, w zalewie. Kusił mnie jednak sposób "na sucho", a dokładniej mówiąc kusił mnie ich wygląd. Bo jak ogórek może być nadal tak zielony jak się już przecież ukisił 😁 Byłam pewna, że się nie da, że to obróbka komputerowa albo że to w ogóle nie dobre i takie nijakie. I przekonałam się! Wystarczyło zrobić, odczekać dzień i spróbować, by zakochać się w nich tak samo jak w tych tradycyjnych. W sumie nawet nie wiem czy nie bardziej, właśnie ze względu na tą soczystą zieleń :) No i czas oczekiwania- jak już wspominałam wystarczy doba, gdzie w przypadku tradycyjnych jest to jednak kilka dni. 
Jeśli więc lubicie i macie dostęp do gruntowych ogórków (w sklepach są na pewno, na działkach też już się pojawiają), to z czystym sumieniem mogę Wam polecić ten sposób kiszenia. 
Przygotowane na sucho mogą być przechowywane w lodówce przez kilka dni, ale u mnie tych kilku dni nawet nie doczekały.


czwartek, 6 lipca 2017

Piknikowa kanapka z pastą z bobu i kurczakiem

Wspominałam Wam już o paście kanapkowej, którą przygotowałam na bazie bobu. Okazała się tak smaczna, że postanowiłam poświęcić jej osobny wpis, ale prawda jest taka, że gdyby nie konkurs na Durszlaku pewnie nawet nie przyszło by mi przez myśl takie połączenie. 
Choć sama margaryna Optima jest nam dobrze znana, głównie ze względu na sercowców- Rodziców i Teściów, to nigdy nie wykorzystywałam jej do wypieków- zarówno tych wytrawnych, jak i tych na słodko. Okazało się jednak, że świetnie się wpasowuje i w ogóle jej nie czuć.
Jeśli chodzi o samą pastę- bałam się, że będzie mdła, ale dodatek ząbka czosnku i soku z cytryny podkręcił jej smak na tyle, że wyjadaliśmy ją z Mężem prosto z misy miksera 😍 
Spokojnie można by było wziąć ją samą w słoiczku na piknik i przegryzać świeżą bagietką, ale dla bardziej wymagających przygotowałam od razu cały bochen chleba ;) 



środa, 5 lipca 2017

Pasta kanapkowa z bobu

Uwielbiam ten czas, gdy warzywniaki i półki sklepowe (choć ubolewam, że nie każde...) uginają się od młodziutkich warzyw i owoców. 
Teraz nadszedł czas bobu i choć dawniej jakoś zanim nie przepadałam, tak teraz mogę jeść non stop. Uwielbiam taki z masełkiem i bułką tartą, ale by się nie "unudził" postanowiłam trochę go przerobić i mieć np na śniadanie. 
Choć sam pomysł tej pasty od razu przypadł mi do gustu, tak jego efekt końcowy był dla mnie jednak niespodzianką. Sam w sobie bób wydawał mi się mdły, więc dodatek odrobiny czosnku i soku z cytryny lekko ten smak podkręcił. Na świeżym pieczywie, z dodatkiem pomidora i plastra szynki smakowała świetnie i gdyby ktoś nie wiedział z czego jest, przypuszczam, że miałby problem zgadnąć. Użyłam jej również do piknikowej "kanapki", na którą pomysł wrzucę ciut później :)

poniedziałek, 3 lipca 2017

Omlet z botwinką

Ktoś właśnie wstał i jest bardzo głodny? No  to na pewno nie pogardzi takim omletem :)
Przygotowałam go jakiś czas temu i z przyjemnością powtórzę, bo był naprawdę smaczny. Pulchny, nie wysuszony i z tym dodatkiem buraków... Mniam!
Jeśli macie chwilkę wolnego przed pracą, to raz dwa, ubić jajka, posiekać resztę składników i wrzucić wszystko na patelnię. Przyjść za kilka minut po gotowe ;)
 


sobota, 1 lipca 2017

Kolorowe pucharki

Zupełnie zapomniałam o tym deserze! Pokazałam Wam go w Dniu Dziecka, a później w natłoku innych przepisów i zdjęć- po prostu zginął ;) 
Nie jest to nic skomplikowanego, ale czasochłonnego to i owszem... By przygotować je w całości na wieczór, najlepiej zacząć już rano. Jeśli zaś chcecie na rano- przygotowania zacznijcie rankiem poprzedniego dnia, ewentualnie możecie zostawić to "na później" i ustawiać w nocy przypomnienia na telefonie, by budził Was do kolejnej warstwy 😅 Tego jednak nie polecam, bo sen to fajna sprawa :)
Jak już wspominałam- deserki były częścią Dnia Dziecka i to głównie z myślą o nich je zrobiłam, ale zapewniam że Dorośli byli równie oczarowani!
Jest lato, część z Was na pewno ma więcej czasu... może skusi się na taki pucharek? A może Wasze dzieci pomogą w przygotowywaniach?


piątek, 30 czerwca 2017

Grillowana pierś z bobem i kukurydzą

Mam dziś dla Was mięsną propozycję, ale jeśli nie skorzystacie przy piątku, to przy sobocie koniecznie powinniście. Proste danie, które przygotowałam zupełnie spontanicznie okazało się bardzo smaczne, dlatego postanowiłam zgłosić je do konkursu organizowanego na stronie Durszlak przez Bonduelle. Czasem proste pomysły przydają się najbardziej, zwłaszcza dla tych zabieganych i zapracowanych. Mam nadzieję, że tak będzie i tym razem.
A czy wiesz, że agronomowie Bonduelle selekcjonują ziarna do siewu oraz pomagają rolnikom wybrać właściwy czas siewu, właściwy sposób pielęgnacji oraz właściwy czas zbiorów? Agronomowie tak dobierają ten czas, aby warzywa były odpowiednio dojrzałe, ale nie przejrzałe.
Warto po nie sięgać!

czwartek, 29 czerwca 2017

Buraczane sakiewki z twarożkiem

Lato sprzyja zabawom na świeżym powietrzu, pieszym wędrówkom i piknikom na łonie natury. Szczerze powiedziawszy- mieszkając na wsi, w domu jednorodzinnym, gdzie w koło sama zieleń i las- mogę powiedzieć, że mam to wszystko na wyciągnięcie ręki. Posiłki na polu? Czemu nie! Zabawy, to codzienność przy dwójce maluchów. Wędrówki...? Pewnie... na rękach z jednym lub z drugim jak tylko pierwszy na moment zejdzie, bo "Mamusiu nóżki bolą Olusia". 
Takie piknikowe party jest więc mi dobrze znane. A ile człowiek musi się nakombinować, by przygotować coś, co zaciekawi pozostałych uczestników, a na dodatek posmakuje :) Pisząc o uczestnikach, mam na myśli oczywiście najmłodszych, bo jeden nie je nic, a drugi choć zje, to wszystkiego jeszcze nie powinien 😋
Przygotowując te naleśnikowe "niespodzianki" wiedziałam, że zarówno z burakami jak i nabiałem mieli już do czynienia i nie będzie żadnych problemów. Zdecydowanie większym dystansem wykazali się Teściowie :D Z tym, że jedno bało się "środka", a drugie koloru ;)
A Wy skusilibyście się na takie pełne zdrowia sakiewki? 




środa, 28 czerwca 2017

Muffinki zapiekane w sosie waniliowym

Oj wiem, wiem... zapowiedziałam na insta, że pojawią się dziś, ale w ciągu dnia brakło czasu,zresztą coś mi komputer świruje i ledwo udało się dodać post z pysznymi truskawkowo- groszkowymi lodami. Mam jednak nadzieję, że teraz mi nic nie przeszkodzi (i nikt!) i do tej północy uda się wszystko spisać z głowy.
Muffinki przygotowałam specjalnie na konkurs #lubelloveinspiracje #lubella, a wykorzystałam tym razem makaron czekoladowe świderki #lubellamini.
Powiem Wam, że fajna sprawa zjeść sobie takie na śniadanie, zwłaszcza jak chleb już czerstwy, a po świeży nie ma komu iść. Przygotowanie zajmie jakieś pół godzinki, ale zdaję sobie sprawę, że nie zawsze rano macie tyle czasu, więc proponuję muffinki upiec wieczorem, a rano przygotować szybko sosik i wstawić całość do piekarnika. Skrócicie ten czas do minimum! 


Lody truskawkowe z zielonym groszkiem

Lody kojarzą się nieodłącznie z latem i owocami, ale może właśnie dla odmiany do tych owoców dołożymy garść warzyw? Zwłaszcza jeśli mowa o słodkich warzywach typu groszek, batat czy kukurydza.
Nikt nie powiedział, że takie połączenia nie będą smakować, ale każdy się ich boi. Niepotrzebnie, powiadam ;) W moim brzuszku wylądowała właśnie kolejna porcja lodów, które przygotowałam z myślą o konkursie Bonduelle. Są tak smaczne i na dodatek lekkie, że gałka to stanowczo za mało.
Ryzykowałam tym połączeniem i obawiałam się czy nie będę musieć całego pudełka wywalić, ale na szczęście wszystko poszło po mojej myśli. Zostało odrobinkę w pudełku, więc chyba smakowały ;)
Dodam jeszcze, że śmiało możecie zrobić wersję wegańską, wystarczy tylko dodać mleko kokosowe zamiast jogurtu naturalnego do truskawek. I tyle! Tylko tyle, by cieszyć się smakiem domowych, własnoręcznie przygotowanych lodów. Na dodatek lodów z zielonym groszkiem, którego nikt by się tam nie spodziewał 💚

wtorek, 27 czerwca 2017

Fasolowe brownie z musem nektarynkowym

Skłamałabym, gdybym powiedziała, że to moja pierwsza próba z tym ciastem. Nie pierwsza, druga :) Pierwsza wylądowała daleko hen, za drzwiami domu, bo byłam przekonana, że ciasto jest niedopieczone i niezjadliwe (zanim jeszcze je spróbowałam!). Później oczywiście żałowałam, ale to dopiero jak poczytałam co nie co o nim, o jego konsystencji itp. 
Postanowiłam, że się nie poddam i spróbuję raz jeszcze. Chwilę mi z tym zeszło, ale pierwszą myślą gdy na Durszlaku zobaczyłam konkurs Bonduelle było właśnie ono! Takie "Teraz albo nigdy" gwizdnęło przez myśl i o to jest! Jest oczywiście tylko na zdjęciu, bo w rzeczywistości zjedzone w 2 godziny po wyjęciu z piekarnika 💜

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Szarpańce makaronowo- drobiowe

Pamiętacie jak kilka tygodni temu pokazywałam Wam pizzę serowo- makaronową? Wspominałam wtedy, że do głowy wpadł mi jeszcze inny pomysł, na kotleciki szarpane. Chodziło mi głównie o to, by kawałek mięsa przemycić moim dzieciom.I najważniejsze, że się udało, bo Adaś to normalne, że je co popadnie, ale Oluś z jedzeniem w ręce to naprawdę rzadki okaz :D
By było zdrowiej, przygotowałam je w piekarniku, a sam przepis zgłaszam do kolejnego konkursu #lubelloveinspiracje organizowanego przez #Lubella z wykorzystaniem nowego makaronu #lubellamini.




sobota, 24 czerwca 2017

Ucierane z truskawkami

W końcu dotarły i do mnie, w takiej ilości, że mogę jeść bez obaw, że w sklepie braknie na kolejne cuda :) Mowa oczywiście o truskawkach! Tanie nie są, bo jak ostatnio poczytałam gdzieś na Fb, że kg kupić można za 5zł, to aż się zdziwiłam. U nas wczoraj Luby kupił po 7,50zł za kg. I żeby było śmiesznie, są tak słabej jakości, że dziś musiałam całe obrać i przerobić. Są bez porównania z tymi, które przywieźli Rodzice moim dzieciom. Pokusiłabym się nawet, że koło truskawek nie leżały. 
U mnie więc w lodówce chłodzi się kolejny "testowy" deser, mam nadzieję, że dałam wystarczającą ilość żelatyny i jutro da się go pokroić, a Was zapraszam na niezawodne ciacho ucierane :)

piątek, 23 czerwca 2017

Pizzerinki ze szparagami

Na śmierć o nich zapomniałam! Sezon na szparagi powoli dobiega końca, a ja się łaskawie obudziłam, że przecież gdzieś coś mam takiego, co być może Was zainteresuje. No bo wiecie, ani to trudne, ani czasochłonne... Kosztowne też jakoś specjalnie nie. Za to smaczne i uzależniające. Zresztą ciasto francuskie, to jedno z moich ulubionych i gdyby nie cena masła, to pewnie sama pokusiłabym się częściej przygotować je w domu, niż kupować gotowe. A tak, idę na łatwiznę. Może mnie tu nie ukamienujecie za to😁 Częstujcie się!


Szakszuka z ciecierzycą

Jejku jak dobrze mieć dostęp do świeżych warzyw i owoców! Młoda cukinia, kapusta, papryka... Pyszne malinowe pomidory, ogórki gruntowe, truskawki... Długo by wymieniać! Żal aż nie skorzystać i nie przygotować potraw z ich wykorzystaniem.
Jedną z nich jest szakszuka- tunezyjski przysmak z patelni. Przygotowywałam ją już kilka razy, ale ten pomysł- z ciecierzycą, myślę, że wart jest publikacji na blogu. Podajcie ją na śniadanie, obiad lub kolację- o każdej porze smakuje rewelacyjnie i sprawdzi się w towarzystwie nawet najzwyklejszej bagietki, choć ja preferuję delikatne czosnkowe lub mocno spieczone i "maczane" w potrawie przed ugryzieniem :) Ot, taki mój wybryk 😛 Mocno doprawiona, aromatyczna... jest typową potrawą "z jajem" :) Nie tylko w przenośni!

niedziela, 18 czerwca 2017

Maślane piegusy z truskawką

Skoro już jesteśmy przy pieczeniu... zapraszam jeszcze na piegusy z truskawkami, które już bez trudu i w przystępnej cenie można dostać w każdym sklepie, nawet moim ;)
Rogale maślane, przygotowałam po tym jak pierwsze, bez nadzienia zniknęły bezpowrotnie ranną porą :) Stwierdziłam, że skoro były dobre, to czemu nie powtórzyć ich w całkowicie słodkiej wersji :) Do ciasta dodałam więc więcej cukru, do środka truskawki, a wierzch ponownie obsypałam cukrem. By było szybciej, ciasto wyrobiłam w urządzeniu wielofunkcyjnym, ale podaję obie wersję, bo zdaję sobie sprawę, że nie każdy posiada tak sprytne urządzenie ;)
Było słodko i jest nadal, bo kilka zostało na jutrzejsze śniadanie :)



Camembert z jagodami i rogalikiem

Pozwalacie sobie czasem na leniwe śniadanie w łóżku? Kto je u Was przygotowuje? 
Proponuję podzielić obowiązki :) Żona piecze dzień wcześniej rogaliki, Mąż rano odpala piekarnik i piecze camembert! Te dwa produkty stworzą Wam pyszne śniadanie, które my dziś zjedliśmy ochoczo, zwłaszcza widząc wietrzny i chłodny poranek za oknem.
Domowe pieczywo to jest coś, co oboje uwielbiamy! Obawiałam się połączenia rogalików z płatkami kukurydzianymi Kakao&miód, ale niepotrzebnie. Wystarczyło dodać mniej cukru do ciasta, by nie były zbyt słodkie. Maczane w roztopionym camembercie z pyszną, domową konfiturą i szklanką soku pozwoliły z uśmiechem i energią zacząć ten pochmurny niedzielny poranek. 


Biskwity z bitą śmietaną


Znacie mnie już trochę. Wiecie więc, że za słodkim poszłabym na koniec świata :) Tak jak za tymi biskwitami, wypełnionymi po brzegi bitą śmietaną. Zakochałam się w tych omlecikach ostatnio i co jedne to lepsze. Choć smak podobny, to wykonanie jednak ciut inne. Tym razem płatki kukurydziane dałam także do środka, naiwnie wierząc, że przy krótkim pieczeniu nadal zachowają swoją chrupkość. No o ile na zewnątrz i owszem- zachowały, tak w środku jest to po prostu niewykonalne. Nie przeszkadza mi to w ogóle. Nie ujmuje smaku omletom, a nadaje im ciekawego, lekko kakaowo- miodowego smaku. Śmiało możecie je w ten sposób przygotować zarówno na leniwe śniadanie jak i popołudniowy deser.


sobota, 17 czerwca 2017

Mini muffinki śniadaniowe

Ilu z Was zdarza się rano zaspać i nie zjeść śniadania, pędząc jak rakieta do pracy lub szkoły? Nikomu tego nie życzę oczywiście, ale wiecie... gdyby znowu budzik zapomniał zadzwonić, to miejcie w pogotowiu przygotowane poprzedniego wieczoru muffinki. 
Te lekko słodkie babeczki biszkoptowe z malinami i płatkami kukurydzianymi doskonalą zastąpią Wam śniadanie. Mało tego! Nawet jak zjecie pierwsze śniadanie bardziej wytrawne, to taki wypiek będzie idealny jako drugie śniadanie, a zarazem deser do kawy. 
Oprószone cukrem pudrem, podane z dżemem i kubkiem mleka, jeśli ktoś kawy nie pija będą fajnym rozwiązaniem. Spróbujcie koniecznie!


czwartek, 15 czerwca 2017

Ciasto kokosowo- kajmakowe

Ci, którzy mają Facebooka już mogli zobaczyć zapowiedź tego ciacha. Przepis miał pojawić się na weekend, ale gdzieś się po drodze "wepchało" coś innego i to zeszło na dalszy plan.
Wzięłam jednak pod uwagę, że kolejny weekend nadchodzi szybkim krokiem, więc ciacho przyda się jak znalazł.
U mnie dziś na szybko ucierane z truskawkami, ale Wy jeszcze jutro możecie przygotować takie bez pieczenia, bez brudzenia wielu garnków, misek itp. Wystarczy paczka herbatników, odrobina budyniu, kokosu, kajmaku i nawet orzechów jeśli nie macie gotowych batonów. 
Ciasto jest słodkie, ale nie zapychające. Na pewno nie pogardzi nim nikt z Waszej rodziny czy znajomych. U mnie zniknęło raz dwa, co mnie osobiście bardzo cieszy. Nie ma przyjemniejszego widoku niż jedzenie, które znika z apetytem z talerza. 



środa, 14 czerwca 2017

Racuchy drożdżowe z borówkami

Przychodzi lato, upały, to nie mam ochoty na jedzenie żadnych mięs, ziemniaków itp. Królują wtedy u mnie racuchy, naleśniki, sałatki i inne takie, które mogę podać z owocami lub warzywami. Czasem machnę w Tefalu jakąś zupkę, ale sporadycznie, bo nie ma ich kto jeść w nadmiarze. 
Co innego właśnie takie placuszki. Chłopaki nie mają przecież czasu siąść i machać łyżką w domu, a takiego racucha wezmą w dłoń i w momencie uciekają na pole. Nawet jak już zimny, to się zje. 
O ile dawniej królowały tylko z jabłkiem, bo tak wyniosłam z domu, to teraz upycham w nie chyba każde owoce. Agrestu i kiwi jeszcze tylko nie próbowałam :) Aaaa i winogron :D
Jeśli więc i Wy lubicie słodkie obiady (ja to w ogóle słodkie mogę na śniadanie, obiad i kolację!), to zapraszam ;) 
Z moim pomocnikiem mam tyle dobrze, że sam zrobi, sam zadba o to by wyrosło, jedynie usmażyć trzeba dlatego i tym razem podaję przepis na wykonanie w Tefal Companion, a dla tych którzy jeszcze się zastanawiają nad jego kupnem wersja przepisu standardowa. 
To co, kręcimy racuchy...? 


wtorek, 13 czerwca 2017

Chłodnik z botwinki

Botwinka gotowana już była na blogu, zresztą nie raz, ale chłodnikiem jeszcze Was nie częstowałam, więc czas to zmienić! Nie dość, że łatwo zrobić, to jeszcze nie marnujecie wiele czasu. No i najważniejsze! Zaspokoi głód i doda ochłody w upalny dzień. 
Do przygotowania swojego użyłam maślanki, ale sprawdzi się także jogurt naturalny. 
Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim posmakuje ten typ zupy. Jak nie wszystkim smakują zupy owocowe ;) Ale fajnie byłoby, gdybyście spróbowali się przekonać, tak jak zrobił to mój Małżonek :) Teraz chłodniki je, ale jeszcze kilka lat temu... gdyby nie to, że na kilkudniowym wypadzie do Nałęczowa zamówił sobie zupę krem i okazało się, że była z nielubianych przez niego brokułów, a ja delektowałam się pysznych chłodnikiem z rzodkiewki, który zaraz mi podmienił tak pewnie do tej pory miałabym problem go namówić. Nie ulegajcie stereotypom, że czegoś nie da się zjeść ;) Wszystko się da, jak się dobrze zrobi 😋

niedziela, 11 czerwca 2017

Sałatka makaronowa z burakiem

Moją kolejną propozycją, która bierze udział w konkursie #lubelloveinspiracje #Lubella jest właśnie ta sałatka z dodatkiem pieczonego buraka i ... gruszki ;)  Połączenie nietypowe, ale jakże smaczne! Gruszka nadaje soczystości, burak ciekawego smaku, a łączy całość delikatny sos na bazie octu balsamicznego. Powiecie, że banał? Pewnie tak! Pamiętajcie tylko, że czasem te banały mają najlepsze wzięcie i mogę się założyć, że jak podacie tą sałatkę do grillowanych mięs, to będzie się cieszyła większym powodzeniem niż one same 😇
Makaron Lubella mini 5 warzyw spisał się po raz kolejny :) 


sobota, 10 czerwca 2017

Pizza makaronowo- serowa

Pomysł na takie przygotowanie "pizzy" wpadł mi do głowy zupełnie przypadkiem... jak okazało się, że ugotowałam zbyt dużą ilość makaronu :) 
Nie jestem osobą, która wywala jedzenie, staram się zawsze wszystko wykorzystać. Mniej lub bardziej udanie ;) Przepis prosty, mało składnikowy, aczkolwiek dodatki każdy może dostosować do swoich aktualnych zachcianek i np dodać kurczaka zamiast boczku, kukurydzę zamiast kapar, na końcu ułożyć listki rukoli... Możliwości jest wiele! Do koloru, do wyboru... Zamiast też przygotowywać większą pizzę, można wszystkie składniki wymieszać- łącznie z dodatkami i upiec mniejsze "placuszki". Ten pomysł wpadł mi do głowy jednak dopiero po upieczeniu, ale dzielę się nim, bo fajnie jest Was inspirować do działania, tak jak mnie zainspirowała #Lubella.

Omlety biszkoptowe z salsą owocową

Takie śniadania mogłabym jeść codziennie, ale nie oszukujmy się... codziennie to nie byłoby chętnego do ich przygotowania. Z tego też powodu często zaniedbujemy ten pierwszy, podstawowy posiłek i idziemy na łatwiznę sięgając po kromkę chleba z masłem i plastrem szynki. Nie mówię, że to nie może być smaczne- zwłaszcza jak jest świeży, pachnący i tyle co upieczony chleb, ale czasem można zaszaleć.

Omleciki mi tak posmakowały, że piekłam je kilka dni pod rząd, choć z podobnym wnętrzem.

Zapraszam Was więc dziś na pyszne, lekko słodkie śniadanie. Delektujcie się, smakujcie i odtwarzajcie w swoich domach.


czwartek, 8 czerwca 2017

Tort bezowo- jagodowy

Lubię, jak są jakieś okazje obdarowywać swoich najbliższych nie tylko prezentem, ale i czymś słodkim. Ten tort przygotowałam właśnie na taką okazję- Dzień Matki.
Szczerze powiedziawszy- nie pomyślałam jak zaczęłam piec bezowe blaty, że przecież nie przełożę kremem w sobotę, by na niedzielę był gotowy, bo blaty tak nasiąkną, że zrobi się jedna wielka papka. Dlatego krem jest najzwyczajniejszy, na kremówce, z mascarpone i jagodami ze słoiczka. Na przygotowanie tortu "do końca" miałam w niedzielę mało czasu, więc i dekoracja skromna i nie powala ;) Przełamałam się też i postanowiłam spróbować przygotować krem w Tefal Companion. Pamiętacie jak pisałam Wam nie tak dawno o tej nieszczęsnej śmietanie... ? No to tym razem obeszło się bez przygód. Mało tego- wszystkie składniki na masę (no dobra, prócz jagód) wrzuciłam do misy, włączyłam i... już! Nie bawiłam się w dokładanie cukru pudru i później mascarpone. To zdecydowanie przyspieszyło moją pracę, a co najważniejsze, udało się!
Bezy przełożyłam przed południem, tort na wielkim słońcu, w samochodzie jechał jakieś 45minut, bałam się, że wszystko z niego "zjedzie" i to dosłownie, ale obyło się bez takich niespodzianek. Co najważniejsze- po rozkrojeniu, gdzieś koło 15 tort był nadal w dobrym stanie. Bezy kruche, krem zwarty, całość obłędnie słodka i tak smaczna, że mogłabym jeść codziennie. 
A jak ktoś mnie zna, to wie, że słodyczy nigdy nie odmawiam 😍
Dobra koniec opowiadania, zapraszam na przepis i zaręczam, że tort nada się na każdą okazję, więc nie zwlekajcie do przyszłego roku tylko przygotujcie go już teraz.
To był mój debiut w tortach bezowych, ale już wiem, że pojawią się kolejne :)



wtorek, 6 czerwca 2017

Fast food z patelni

Jak już nie raz Wam wspominałam, lubię fastfoody. Każdy jeden. Mało tego. Mąż też je lubi, mam nawet wrażenie, a nawet jestem przekonana o tym, że on lubi je zdecydowanie bardziej.
Zresztą nawet dziś, na specjalne jego życzenie będę piec bułeczki i robić (pyszne!) domowe hamburgery. Tylko żebyście się wszyscy nie zlecieli, bo mi braknie 😋
Wracając do tego, co tam na tej patelni u mnie się działo, to w zasadzie nic trudnego. No bo wiecie, to zwyczajne cienkie pity są, tylko zamiast przekrawania zwinęłam je w rulon.
Prawda jest jednak taka, że nawet gdybyście podali je na talerzu pod stertą warzyw, sosów i oczywiście mięsa- smakowały by tak samo. Tak samo dobrze, znaczy się :)
Gdyby nie obawa, że niedługo zajdzie potrzeba poszerzania drzwi w domu (a to jednak stare budownictwo, więc nie chcę ryzykować 😜), to jedlibyśmy tego typu jedzenie na okrągło. Oczywiście w domu, nie na mieście. Zawsze to pewniejsze źródło.
Jednak ze względu na te rosnące tyłki i dzieci, które jednak wolałabym, by jadły bardziej wartościowe posiłki- staramy się ograniczać fastfoody. Czasem się nam to nawet udaje 😅



Składniki na 4 sztuki

Pita:
1½ szklanki mąki pszennej+ do podsypywania
Ok 1 szklanka letniej wody
2 łyżki oliwy
½ łyżeczki soli
12g świeżych drożdży
1 łyżeczka cukru
Olej do smażenia

Nadzienie:
2 duże piersi z kurczaka
1 opakowanie mieszanki sałat (gotowych do spożycia)
1 duży pomidor
½ opakowania sera sałatkowego typu Feta
Kilka czarnych oliwek

Sos:
1 mały kubeczek jogurtu naturalnego
2 małe ząbki czosnku
1 ogórek świeży
Sól, pieprz do smaku

Dodatkowo:
1 łyżka oleju rzepakowego
Sól, pieprz do smaku

Sposób przygotowania:

Pita: 
Odmierzamy ½ szklanki letniej wody, rozpuszczamy w niej drożdże oraz cukier. Odstawiamy do wyrośnięcia. Mąkę przesiewamy, dodajemy pozostałą wodę, sól oraz rozczyn. Wyrabiając dodajemy oliwę z oliwek. Ciasto przekładamy do czystej, delikatnie naoliwionej miski i odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia. Gdy podwoi objętość ponownie wyrabiamy, dzielimy na 4 części i wyrabiamy dłońmi bardzo cienkie placki (prawie prześwitujące) z odrobinę grubszym rantem. Smażymy na rozgrzanej patelni z odrobiną oleju (najlepiej rozsmarować go pędzelkiem) po ok 3 minuty z każdej strony. Pita ma być rumiana, z delikatnymi wybrzuszeniami.

Nadzienie:
Piersi z kurczaka kroimy na długie, cienkie słupki i zaplatamy w warkocze. Oprószamy solą oraz pieprzem i smażymy na rozgrzanej z łyżką oleju patelni grillowej na złoty kolor.
Sałatę łączymy z pomidorem, pokrojonymi w talarki oliwkami i serem feta.

Sos:
Jogurt łączymy z posiekanym drobno lub przeciśniętym przez praskę czosnkiem, posiekanym drobno i mocno odciśniętym świeżym ogórkiem oraz solą i pieprzem.

Wykonanie:
Ciepłe placki pita smarujemy odrobiną sosu, nakładamy sałatkę, kurczaka i zwijamy boki do środka. Wierzch ponownie polewamy sosem czosnkowym.


Pity możecie także ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i piec w piekarniku nagrzanym do 190stC na złoty kolor.