Nie tylko dla wielbicieli słodyczy, ale dla wszystkich ceniących sobie smaczną i niedrogą kuchnię. Czemu więc "Kuchnia w czekoladzie"?
To właśnie ciemna i biała czekolada są dominującymi kolorami w moim królestwie, do którego Was zapraszam:)

wtorek, 28 lutego 2017

Ostatkowe kokardki

Było jeszcze coś, co chodziło mi po głowie ostatnio i postanowiłam, że uda mi się to jeszcze zrobić przed Środą Popielcową. Kokardki.
O tym jak szybko je przygotowałam, niech świadczy fakt, że zrobiłam je w południe kiedy Adaś ma drzemkę. A on z reguły ma te drzemki bardzo krótkie, ewentualnie nie ma ich w ogóle ;)
Oczywiście dzielnie pomagał mi Oluś i to chyba dzięki niemu nie mam aż tak ładnych tych kokardek. Bo wiecie... ciasto powinno się obijać wałkiem, żeby napowietrzyć. U nas to napowietrzanie wyglądało tak, że "Oli sam, Mama nie"... więc Mama biła jak udało się jej odwrócić uwagę Młodego, co jednak łatwe nie było. Same kokardki nie mają więc ładnych, konkretnie wybulonych struktur, ale są bardzo chrupiące. Jeszcze dziś zdążycie je przygotować i ... w całości pochłonąć ;)
A od jutra zaczynamy pościć, postanowienie jakieś  tam mam, a co mi z tego wyjdzie...


Składniki na jedną bardzo dużą paterę:
 

350g mąki tortowej 
5 żółtek
2 łyżki śmietany
100g masła
4 łyżki spirytusu
szczypta soli
cukier puder do posypania po wierzchu
olej rzepakowy do smażenia


Sposób przygotowania:

Mąkę przesiewamy na stolnicę lub blat, dodajemy żółtka, śmietanę, zimne (prosto z lodówki) masło, szczyptę soli oraz odmierzoną ilość spirytusu. Składniki siekamy ze sobą, a następnie wyrabiamy. Gotowe ciasto uderzamy wałkiem przez ok 15 minut, składając je na mniejsze części jak się już troszkę rozbije. Wtłoczone tym sposobem powietrze da nam jeszcze lepsze efekty: wizualny, podczas pieczenia kokardki delikatnie się wybrzuszą, staną się również bardziej chrupkie. Wałkujemy bardzo cienko, tak by blat lub stolnica lekko prześwitywały. Szklanką wycinamy kółka, które następnie zgniatamy z dwóch stron do środka, na wzór kokardki. Smażymy na rozgrzanym oleju na złoty kolor. Gotowe posypujemy cukrem pudrem.


poniedziałek, 27 lutego 2017

Adwokatowe pączki na krupczatce

Tak jak kiedyś wspominałam, postanowiłam zrobić pączki na mące krupczatce. Najpierw miałam użyć w całości tylko tej jednej mąki, później stwierdziłam, że może jednak nie będę aż tak ryzykować (bo wiecie krupczatka taka trochę cięższa :D) i zrobię mieszane z mąką tortową. 
Krem także już od dawna chodził mi po głowie, a to za sprawą pączków, które niegdyś kupowałam idąc do pracy... Jejku jakie one były dobre :)
Reasumując całość jak dla mnie wyszła idealna, choć o dziwo Mąż narzekał, że za bardzo alkoholowe :D Ale jemu nie ma co wierzyć, bo zawsze ściemnia w każdym temacie :D



Składniki na 20 sztuk
 

Pączki- zaczyn:
125ml ciepłego mleka 

3 łyżki mąki krupczatki
1 łyżka cukru
55g świeżych drożdży
 

Pączki - ciasto właściwe:
150g mąki krupczatki
350g mąki tortowej
125ml ciepłego mleka
7 żółtek
3 łyżki cukru
60ml oleju rzepakowego
szczypta soli 

3 łyżki spirytusu
 

Krem adwokatowy:
3/4 szklanki mleka, ok 200ml
3/4 szklanki adwokatu
3 łyżeczki cukru
1 budyń waniliowy bez cukru
 

Dodatkowo:
1 tabliczka białej czekolady
100ml mleka
3 łyżki posiekanych orzeszków ziemnych
4 kostki smalcu
½ szklanki oleju
1 surowy ziemniak


Sposób przygotowania:

1. Przygotowujemy zaczyn: ciepłe mleko (ale nie gorące!) łączymy z drożdżami, mąką krupczatką oraz cukrem. Pozostawiamy do wyrośnięcia na ok 15 minut. Żółtka ucieramy z cukrem. Do misy miksera przesiewamy pozostałe mąki, dodajemy szczyptę soli, wyrośnięty zaczyn, utarte z cukrem żółtka oraz olej. Na końcu dodajemy spirytus. Ciasto wyrabiamy na najniższych obrotach ok 10 minut. Gotowe przekładamy do wysmarowanej oliwą, czystej miski i pozostawiamy do wyrośnięcia na ok jedną godzinę (w cieple, pod bawełnianą ściereczką). Wyrośnięte ciasto ponownie wyrabiamy na stolnicy podsypanej mąką krupczatką. Dzielimy na 20 części i wyrabiamy gładkie, okrągłe pączki. Możemy także ciasto rozwałkować na grubość ok 1.5cm i wycinać pączki szklaneczką. Pozostawiamy je ponownie do wyrośnięcia. W rondlu lub na dużej patelni rozgrzewamy tłuszcz do temp 170st C (smalec z ½ szklanki oleju). Do każdego smażenia wrzucamy kilka kawałków obranego ziemniaka (zapobiega przypalaniu pączków). Smażymy po kilka minut z obu stron i odsączamy na papierowym ręczniku. 

2. Krem: Mleko podgrzewamy z cukrem. Adwokat łączymy z budyniem w proszku i wlewamy na gotujące mleko. Mieszamy i studzimy pokrywając wierzch folią spożywczą tuż przy kremie (co zapobiegnie wysychaniu). Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej wraz z 100ml mleka. 2/3 gotowej, płynnej czekolady dodajemy do kremu i miksujemy przez chwilę na wolnych obrotach. Przekładamy do worka cukierniczego i od góry nadziewamy nasze pączki. Pozostałą czekoladą smarujemy wierzch pączków i posypujemy orzeszkami. 


By pączki dłużej zachowały świeżość przechowujemy je na paterze (talerzu) przykrytym szklaną misą.
Krem możemy przygotować dzień wcześniej, a dopiero przed nadziewaniem pączków połączyć go z czekoladą.

piątek, 24 lutego 2017

Lodowe pucharki Lusette

Po czwartku pełnym tłuściutkich, ale jakże pysznych pączków mam dla Was jeszcze trochę słodyczy... Ale nie próbujcie nawet zliczyć tych wszystkich kalorii, które w tym deserze się znajdują, szkoda na to czasu ;)
Pucharki "Lusette" powstały zdecydowanie na potrzeby konkursu i skłamałabym, gdybym powiedziała, że więcej ich nie zrobię. Intensywny smak gorzkiej czekolady równoważy słodycz wafelków mlecznych Lusette. Wnętrze kryje w sobie nutę wanilii, dojrzałego banana, maślanej kruszonki i czerwonych, pełnych zdrowia i witamin koralików.
Czego mi w nich brakło? Przyznaję! Soczyście zielonych listków świeżej mięty... Niestety chęci tutaj nie wystarczyły i nawet w sklepach w pobliskim mieście takowego ziółka nie mieli : ( Pozostało mi czekać na wiosnę i swoją własną ;)
Takie pucharki, to doskonała zabawa z dziećmi, które kochają wszystko to, co niedozwolone. Czemu o tym wspominam...? Choćby dlatego, że po 10 sekundach Syna w kuchni, ja musiałam sprzątać kuchnię minimum 10 minut. :D Bo niechcący się balonik wywrócił, taki wiecie- świeżo "polakierowany" czekoladą i oprószony wafelkiem. A kolejny hmn... strzelił jak guma w majtkach... Nie wiedzieć kiedy, nie wiedzieć czemu... Bach i już!
Mimo wszystko jest to naprawdę fajny sposób spędzenia wolnego czasu, dzieci będą zachwycone kiedy podasz im różnego rodzaju dekoracje i ozdoby do przyklejenia.
A kiedy już zanurzycie łyżeczkę w tych aksamitnych lodach... zatracicie się do końca! Nie próbujcie poprzestać na jednej gałce... Z nimi nie wygrasz!



Składniki na 4 porcje

Pucharki:
2 tabliczki gorzkiej czekolady (dobrej jakości)
2 wafelki mleczne Lusette
4 większe, okrągłe biszkopty
1 łyżka oleju

Lody:
600ml śmietanki
2 żółtka
1 tabliczka dobrej białej czekolady
3 łyżki cukru trzcinowego
250g serka mascarpone
1 laska wanilii
2 dojrzałe banany

Kruszonka:
50g masła 82%
75g mąki tortowej
1 łyżka cukru pudru
4 krople olejku maślanego (lub waniliowego)

Ponadto:
ok 4 łyżki pestek granatu
4 baloniki

Sposób przygotowania:

1. Przygotowanie pucharków: Baloniki nadmuchujemy tyle, by średnica miseczki w najszerszym miejscu miała ok 12cm. Dobrze związujemy. Natłuszczamy olejem do połowy wysokości. Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej i pozostawiamy do przestudzenia (tylko tyle, by była letnia, ale nie zastygała). Z wafelków wycinamy 4 krążki o śr. 2cm, resztę drobno kruszymy. W płynnej czekoladzie zanurzany balonik tak, by uzyskać nieregularny kształt. Od razu obtaczamy w pokruszonych wafelkach i odstawiamy czekoladą do góry np w szklankach lub miseczkach. W pozostałej czekoladzie maczamy biszkopty i przyklejamy do nich jeden krążek wafelka. Tak przygotowane "nóżki" przyklejamy do jeszcze niezastygniętych spodów pucharka. Jeśli potrzeba- możemy dodatkowo nanieść odrobinę czekolady na waflowy krążek i dopiero przykleić do pucharka. Gotowe odstawiamy do całkowitego wystudzenia nawet na kilka godzin.



2. Lody: 500ml śmietanki podgrzewamy z cukrem trzcinowym i białą czekoladą. W pozostałych 100ml roztrzepujemy żółtka. Mieszankę wlewamy do gotującej się śmietanki i mieszamy jeszcze przez chwilę na małym gazie. Gdy zacznie gęstnieć zestawiamy i pozostawiamy do całkowitego wystudzenia. Gdy to nastąpi- mieszamy z serkiem mascarpone, dzielimy na dwie części i dodajemy do jednej ziarna z całej wanilii, a do drugiej zmiksowane banany. Lody chłodzimy w zamrażarce, pamiętając by min. raz na godzinę je przemieszać, dzięki czemu będą bardziej puszyste i bez wyczuwalnych kryształków lodu. Przed nałożeniem do pucharków wyciągamy je ok 30 minut wcześniej z zamrażarki. Nakładamy moczoną w ciepłej wodzie gałkownicą.

3. Kruszonka: Masło siekamy z cukrem i mąką, a następnie dodajemy aromat i zagniatamy w całość. "Skubiemy" po odrobinie ciasta i rozkładamy na wyłożonej papierem blaszce. Pieczemy na rumiany kolor (ok 15 minut) w piekarniku nagrzanym do 170st C. Przestudzoną kruszonką oraz pestkami granatu posypujemy lody.


Odkryj swoją słodką przyjemność z wafelkami Lusette

środa, 22 lutego 2017

Kotlety z gotowanego drobiu

Mówiłam Wam już o tym, jak bardzo lubię rosół? Zawsze jednak mam problem, co zrobić z tego rosołowego mięsa, bo nigdy nie możemy go przejeść. 
Często je obieram, mrożę i wyciągam gdy potrzebuję np do krokietów czy pierogów, ale i one w końcu mogą się znudzić. 
Tym razem postawiłam więc na kotlety. Zastanawiałam się tylko,czym je ożywić, by nie były za suche. Do głowy przyszły pieczarki, bo akurat miałam w domu, a zawierają w sobie trochę wody i żółty ser, który doskonale je spoił.
Kotleciki wyszły mięciutkie,pulchne i naprawdę smaczne. Polecam, zwłaszcza jeśli także macie w zanadrzu gotowane mięso.


Składniki na ok 14 kotletów:
 
700g drobiowego mięsa gotowanego (u mnie "rosołowego")
1 większa pierś z kurczaka
300g pieczarek
1 łyżka masła
1 czerwona cebula
1 kajzerka
100g sera żółtego w kawałku
2 jajka
2 łyżki bułki tartej do farszu + do panierowania
sól, pieprz
olej rzepakowy do smażenia


Sposób przygotowania:

Pieczarki umyć i pokroić. Usmażyć na rozgrzanym maśle z odrobiną soli, a następnie zmielić wraz z mięsem drobiowym "rosołowym", cebulą i surową piersią z kurczaka. Kajzerkę moczymy w wodzie, odciskamy i dodajemy rozdrobnioną do farszu. Wbijamy jajka, dodajemy starty żółty ser,bułkę tartą i  doprawiamy solą oraz pieprzem wedle uznania. Formujemy kotlety, obtaczamy w bułce tartej i smażymy na rozgrzanym oleju rzepakowym. Podajemy z ziemniakami, sosem- u mnie najczęściej koperkowym i surówką.



poniedziałek, 20 lutego 2017

Chrust lany

Kolejna tłustoczwartkowa propozycja, która już jakiś czas temu podbiła internet. Ja zwróciłam na nią uwagę u Asi. Jej przygotowanie zajmuje tak niewiele czasu i jest tak dziecinnie proste, że nie zdziwiłabym się gdyby Wasze wczesnoszkolne pociechy zrobiły je same. Oczywiście bez smażenia, bo to jednak gorący olej, więc lepiej nie kusić losu... No i dłużej zeszło mi ze smażeniem, ale tylko dlatego, że mojemu chrustowi próbowałam (ale tylko próbowałam, bo nic wiele nie wyszło)- nadać jakieś kształty. 
Co jeszcze mogę o nim powiedzieć...? A no tyle, że to jaki będzie zależy od Was! Jeśli chcecie mega chrupkie chruściki, to wystarczy pamiętać by użyć końcówki z dziurką o śr ok 3mm, jeśli bardziej pulchne- takie pączkowe- to weźcie szerszą końcówkę (lub utnijcie woreczek ciut bardziej-choć bez przesady, bo ciasto później ciężko zatrzymać 😜)
Jeśli jednak nie posiadacie rękawa, to w prosty sposób poradzicie sobie przelewając ciasto do plastikowej butelki z dziurką w zakrętce, dzięki której będzie Wam dobrze dozować jego ilość.



Składniki:
3 jajka
200g mąki
1 łyżka rumu
150ml mleka
1 łyżka cukru waniliowego
szczypta soli
olej do smażenia
cukier puder do posypania


Sposób przygotowania:

Białka ubijamy ze szczyptą soli. Żółtka ucieramy na puch z cukrem waniliowym. Powoli dolewamy mleko i dodajemy mąkę. Do wyrobionego ciasta dodajemy kieliszek rumu. Gotową masę przekładamy do rękawa cukierniczego i na rozgrzanym oleju porcjami smażymy nasze chruściki. Odsączone z nadmiaru tłuszczu posypujemy cukrem pudrem.


niedziela, 19 lutego 2017

Czekoladowo- wiśniowy deser lodowy

Czy i Wy macie już dość tej zimy? Na jedno dobrze, że jest, że troszkę zmroziła otoczenie, ale z drugiej strony... mogła by już odpuścić. Za długo, zdecydowanie!
Zamarzyło mi się lato, słoneczko i dłuższe wieczory. Po cichu chyba liczę, że moje pociechy jak się wygonią po podwórku do późna, to będą lepiej spać ;)
Póki co spanie Młodszego pozostawia wiele do życzenia. Najgorsze, że nie przewiduję poprawy w najbliższym czasie. 
Dlatego żeby chociaż troszkę to lato poczuć, przygotowałam deser lodowy. Mam nadzieję, że w połączeniu z wiśniami i pysznymi wafelkami Lusette przegoni tę zimę ostatecznie!



Składniki:

200ml słodkiej śmietanki 30%
200ml tłustego mleka
2 żółtka
2 łyżki kakao
80g cukru pudru
1 tabliczka gorzkiej czekolady
2 wafelki czekoladowe Lusette
4 wafelki nugatowe Lusette
1 większa paczka herbatników
1 mały słoik drylowanych wiśni
Do przygotowania deseru będziemy potrzebować także pudełka po lodach i np. malutkiej keksówki.


Sposób przygotowania:

Żółtka ucieramy z cukrem pudrem i kakao. Czekoladę rozpuszczamy w mleku w kąpieli wodnej. Dodajemy do masy żółtkowej i stawiamy na małym ogniu ciągle mieszając, ale nie zagotowując. Śmietanę kremówkę ubijamy, a następnie powoli wlewamy przygotowaną masę czekoladową. Dodajemy pokruszone drobno 2 wafelki czekoladowe. Masę przelewamy do pojemnika po lodach i lekko zamrażamy mieszając ją co jakiś czas, by nie powstały grudki. Możemy w tym celu użyć także maszynki do lodów. Spód i boki keksówki wykładamy folią spożywczą. Na dno wysypujemy odgniecione z nadmiaru soku wiśnie. Wyrównujemy, zalewamy 1/4 masy. Układamy herbatniki- jeden obok drugiego- kolejna warstwa masy- herbatników- masy- herbatników- masy i ułożone obok siebie wafelki nugatowe. Przygotowany tak deser chowamy na kilka godzin do zamrażarki. 


piątek, 17 lutego 2017

Tłusty Czwartek tuż tuż! Wiesz już, co przygotujesz...?

Odkąd sięgam pamięcią w moim domu na Tłusty Czwartek zawsze "coś" było. Coś, to oczywiście nie zakupiony w cukierni pączek, który z daleka już można rozpoznać jako ten lekko hmn... oszukany, ale własnoręcznie przez Mamcię wyrobiony i usmażony.. Z marmoladą i cukrem pudrem bywały chyba najczęściej.
Teraz zamiast tych tradycyjnych Mama przygotowuje ziemniaczane, bo akurat one przypadły pozostałym domownikom najbardziej do gustu.
Prawda jest jednak taka, że są dłużej świeższe i naprawdę smaczne.
A co jeśli nie mamy czasu, a chcemy zabrać coś np ze sobą do pracy? Da się coś przygotować w kilka minut, bez zbędnego stania?! Oczywiście!
Dziś przedstawiam Wam zbiór tego, co przez 2 lata udało mi się przygotować i zdradzę, że jeszcze w tym roku na Tłusty Czwartek mam plan usmażyć kolejne pyszności!



Zaczniemy od pączków, bo wiecie... z nimi, to jednak najdłużej ;) 
Jeśli chcesz przejść bezpośrednio do przepisu, kliknij na zdjęcie ;)

  • Dwukolorowe pączki pieczone
http://kuchniawczekoladzie.blogspot.com/2017/02/dwukolorowe-paczki-pieczone.html
  • Pączki z czekoladą i rodzynkami
http://kuchniawczekoladzie.blogspot.com/2015/01/paczki-z-czekolada-i-rodzynkami.html
  •  Pączki ziemniaczane
  • Tradycyjne pączki z marmoladą
http://kuchniawczekoladzie.blogspot.com/2016/02/tradycyjne-paczki-z-marmolada.html
  •  Pączki z nutą pomarańczy
http://kuchniawczekoladzie.blogspot.com/2015/01/paczki-z-nuta-pomaranczy.html
  • Serowe oponki
http://kuchniawczekoladzie.blogspot.com/2015/01/serowe-oponki.html
  •  Karnawałowe precle serowe
  •  Róże karnawałowe

  •  Faworki- kruche i delikatne
http://kuchniawczekoladzie.blogspot.com/2015/02/faworki-kruche-i-delikatne.html
  • Chrust
http://kuchniawczekoladzie.blogspot.com/2017/02/chrust.html
  •  Pączki hiszpańskie, gniazdka (wiedeńskie), proste i szybkie :)
http://kuchniawczekoladzie.blogspot.com/2017/02/paczki-hiszpanskie-gniazdka.html

 Jeśli tak jak zaplanowałam- uda się coś jeszcze przygotować, to galerię na pewno zaktualizuję ;) Was natomiast zachęcam do nadsyłania zdjęć wypieków, które przygotowaliście z mojego bloga, bym mogła zapełnić nimi galerię na Facebooku :)

Pieczona jaglanka z owocami

Wiecie... mam plan ;) Postanowiłam sobie ostatnio, że zacznę zdrowiej jeść, troszkę więcej się ruszać (niekoniecznie przy dzieciach!) i ograniczyć słodkie, choć z tym to dopiero będzie nie lada wyzwanie... Czy to coś pomoże i uda mi się pozbyć choć kilku kg- nie wiem, ale zaszkodzić na pewno nie zaszkodzi ;)
Skoro ma być zdrowiej- to ograniczyłam również pieczywo. A co jem na śniadanie w zamian? A np takie pieczone jaglanki!! Z owocami jest tak dobra, że człowiek zapomina o całym świecie :)



Składniki dla 6 osób:

2 woreczki kaszy jaglanej
1 szklanka płatków owsianych
1 łyżka cukru brązowego
1 łyżeczka cynamonu
½ szklanki jagód leśnych (mrożonych)
1 szklanka malin
1 banan
1 jabłko
½ szklanki orzechów włoskich
3 łyżki pestek słonecznika
½ szklanki płatków migdałów
½ suszonej żurawiny
2 łyżki 100% dżemu z dzikiej róży Łowicz
½l mleka
3 jajka
Ewentualnie mleczko kokosowe
Masło do wysmarowania formy

Sposób przygotowania:

Formę smarujemy tłuszczem. Sypką kaszę jaglaną mieszamy z cynamonem, płatkami owsianymi i cukrem, a następnie dosypujemy owoce (większe kroimy na małe kawałki) z posiekanymi drobno orzechami, płatkami migdałów, słonecznikiem i żurawiną.
Mleko łączymy z jajkami i dżemem. Zalewamy przygotowane składniki i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170st C na 1 godzinę. Gotową pieczoną jaglankę dzielimy na porcje, a każdą jeśli chcemy- polewamy odrobiną mleczka kokosowego i dekorujemy owocami. Podajemy na ciepło.