Nie tylko dla wielbicieli słodyczy, ale dla wszystkich ceniących sobie smaczną i niedrogą kuchnię. Czemu więc "Kuchnia w czekoladzie"?
To właśnie ciemna i biała czekolada są dominującymi kolorami w moim królestwie, do którego Was zapraszam:)

wtorek, 27 czerwca 2017

Fasolowe brownie z musem nektarynkowym

Skłamałabym, gdybym powiedziała, że to moja pierwsza próba z tym ciastem. Nie pierwsza, druga :) Pierwsza wylądowała daleko hen, za drzwiami domu, bo byłam przekonana, że ciasto jest niedopieczone i niezjadliwe (zanim jeszcze je spróbowałam!). Później oczywiście żałowałam, ale to dopiero jak poczytałam co nie co o nim, o jego konsystencji itp. 
Postanowiłam, że się nie poddam i spróbuję raz jeszcze. Chwilę mi z tym zeszło, ale pierwszą myślą gdy na Durszlaku zobaczyłam konkurs Bonduelle było właśnie ono! Takie "Teraz albo nigdy" gwizdnęło przez myśl i o to jest! Jest oczywiście tylko na zdjęciu, bo w rzeczywistości zjedzone w 2 godziny po wyjęciu z piekarnika 💜

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Szarpańce makaronowo- drobiowe

Pamiętacie jak kilka tygodni temu pokazywałam Wam pizzę serowo- makaronową? Wspominałam wtedy, że do głowy wpadł mi jeszcze inny pomysł, na kotleciki szarpane. Chodziło mi głównie o to, by kawałek mięsa przemycić moim dzieciom.I najważniejsze, że się udało, bo Adaś to normalne, że je co popadnie, ale Oluś z jedzeniem w ręce to naprawdę rzadki okaz :D
By było zdrowiej, przygotowałam je w piekarniku, a sam przepis zgłaszam do kolejnego konkursu #lubelloveinspiracje organizowanego przez #Lubella z wykorzystaniem nowego makaronu #lubellamini.




sobota, 24 czerwca 2017

Ucierane z truskawkami

W końcu dotarły i do mnie, w takiej ilości, że mogę jeść bez obaw, że w sklepie braknie na kolejne cuda :) Mowa oczywiście o truskawkach! Tanie nie są, bo jak ostatnio poczytałam gdzieś na Fb, że kg kupić można za 5zł, to aż się zdziwiłam. U nas wczoraj Luby kupił po 7,50zł za kg. I żeby było śmiesznie, są tak słabej jakości, że dziś musiałam całe obrać i przerobić. Są bez porównania z tymi, które przywieźli Rodzice moim dzieciom. Pokusiłabym się nawet, że koło truskawek nie leżały. 
U mnie więc w lodówce chłodzi się kolejny "testowy" deser, mam nadzieję, że dałam wystarczającą ilość żelatyny i jutro da się go pokroić, a Was zapraszam na niezawodne ciacho ucierane :)

piątek, 23 czerwca 2017

Pizzerinki ze szparagami

Na śmierć o nich zapomniałam! Sezon na szparagi powoli dobiega końca, a ja się łaskawie obudziłam, że przecież gdzieś coś mam takiego, co być może Was zainteresuje. No bo wiecie, ani to trudne, ani czasochłonne... Kosztowne też jakoś specjalnie nie. Za to smaczne i uzależniające. Zresztą ciasto francuskie, to jedno z moich ulubionych i gdyby nie cena masła, to pewnie sama pokusiłabym się częściej przygotować je w domu, niż kupować gotowe. A tak, idę na łatwiznę. Może mnie tu nie ukamienujecie za to😁 Częstujcie się!


Szakszuka z ciecierzycą

Jejku jak dobrze mieć dostęp do świeżych warzyw i owoców! Młoda cukinia, kapusta, papryka... Pyszne malinowe pomidory, ogórki gruntowe, truskawki... Długo by wymieniać! Żal aż nie skorzystać i nie przygotować potraw z ich wykorzystaniem.
Jedną z nich jest szakszuka- tunezyjski przysmak z patelni. Przygotowywałam ją już kilka razy, ale ten pomysł- z ciecierzycą, myślę, że wart jest publikacji na blogu. Podajcie ją na śniadanie, obiad lub kolację- o każdej porze smakuje rewelacyjnie i sprawdzi się w towarzystwie nawet najzwyklejszej bagietki, choć ja preferuję delikatne czosnkowe lub mocno spieczone i "maczane" w potrawie przed ugryzieniem :) Ot, taki mój wybryk 😛 Mocno doprawiona, aromatyczna... jest typową potrawą "z jajem" :) Nie tylko w przenośni!

niedziela, 18 czerwca 2017

Maślane piegusy z truskawką

Skoro już jesteśmy przy pieczeniu... zapraszam jeszcze na piegusy z truskawkami, które już bez trudu i w przystępnej cenie można dostać w każdym sklepie, nawet moim ;)
Rogale maślane, przygotowałam po tym jak pierwsze, bez nadzienia zniknęły bezpowrotnie ranną porą :) Stwierdziłam, że skoro były dobre, to czemu nie powtórzyć ich w całkowicie słodkiej wersji :) Do ciasta dodałam więc więcej cukru, do środka truskawki, a wierzch ponownie obsypałam cukrem. By było szybciej, ciasto wyrobiłam w urządzeniu wielofunkcyjnym, ale podaję obie wersję, bo zdaję sobie sprawę, że nie każdy posiada tak sprytne urządzenie ;)
Było słodko i jest nadal, bo kilka zostało na jutrzejsze śniadanie :)



Camembert z jagodami i rogalikiem

Pozwalacie sobie czasem na leniwe śniadanie w łóżku? Kto je u Was przygotowuje? 
Proponuję podzielić obowiązki :) Żona piecze dzień wcześniej rogaliki, Mąż rano odpala piekarnik i piecze camembert! Te dwa produkty stworzą Wam pyszne śniadanie, które my dziś zjedliśmy ochoczo, zwłaszcza widząc wietrzny i chłodny poranek za oknem.
Domowe pieczywo to jest coś, co oboje uwielbiamy! Obawiałam się połączenia rogalików z płatkami kukurydzianymi Kakao&miód, ale niepotrzebnie. Wystarczyło dodać mniej cukru do ciasta, by nie były zbyt słodkie. Maczane w roztopionym camembercie z pyszną, domową konfiturą i szklanką soku pozwoliły z uśmiechem i energią zacząć ten pochmurny niedzielny poranek. 


Biskwity z bitą śmietaną


Znacie mnie już trochę. Wiecie więc, że za słodkim poszłabym na koniec świata :) Tak jak za tymi biskwitami, wypełnionymi po brzegi bitą śmietaną. Zakochałam się w tych omlecikach ostatnio i co jedne to lepsze. Choć smak podobny, to wykonanie jednak ciut inne. Tym razem płatki kukurydziane dałam także do środka, naiwnie wierząc, że przy krótkim pieczeniu nadal zachowają swoją chrupkość. No o ile na zewnątrz i owszem- zachowały, tak w środku jest to po prostu niewykonalne. Nie przeszkadza mi to w ogóle. Nie ujmuje smaku omletom, a nadaje im ciekawego, lekko kakaowo- miodowego smaku. Śmiało możecie je w ten sposób przygotować zarówno na leniwe śniadanie jak i popołudniowy deser.


sobota, 17 czerwca 2017

Mini muffinki śniadaniowe

Ilu z Was zdarza się rano zaspać i nie zjeść śniadania, pędząc jak rakieta do pracy lub szkoły? Nikomu tego nie życzę oczywiście, ale wiecie... gdyby znowu budzik zapomniał zadzwonić, to miejcie w pogotowiu przygotowane poprzedniego wieczoru muffinki. 
Te lekko słodkie babeczki biszkoptowe z malinami i płatkami kukurydzianymi doskonalą zastąpią Wam śniadanie. Mało tego! Nawet jak zjecie pierwsze śniadanie bardziej wytrawne, to taki wypiek będzie idealny jako drugie śniadanie, a zarazem deser do kawy. 
Oprószone cukrem pudrem, podane z dżemem i kubkiem mleka, jeśli ktoś kawy nie pija będą fajnym rozwiązaniem. Spróbujcie koniecznie!


czwartek, 15 czerwca 2017

Ciasto kokosowo- kajmakowe

Ci, którzy mają Facebooka już mogli zobaczyć zapowiedź tego ciacha. Przepis miał pojawić się na weekend, ale gdzieś się po drodze "wepchało" coś innego i to zeszło na dalszy plan.
Wzięłam jednak pod uwagę, że kolejny weekend nadchodzi szybkim krokiem, więc ciacho przyda się jak znalazł.
U mnie dziś na szybko ucierane z truskawkami, ale Wy jeszcze jutro możecie przygotować takie bez pieczenia, bez brudzenia wielu garnków, misek itp. Wystarczy paczka herbatników, odrobina budyniu, kokosu, kajmaku i nawet orzechów jeśli nie macie gotowych batonów. 
Ciasto jest słodkie, ale nie zapychające. Na pewno nie pogardzi nim nikt z Waszej rodziny czy znajomych. U mnie zniknęło raz dwa, co mnie osobiście bardzo cieszy. Nie ma przyjemniejszego widoku niż jedzenie, które znika z apetytem z talerza. 



środa, 14 czerwca 2017

Racuchy drożdżowe z borówkami

Przychodzi lato, upały, to nie mam ochoty na jedzenie żadnych mięs, ziemniaków itp. Królują wtedy u mnie racuchy, naleśniki, sałatki i inne takie, które mogę podać z owocami lub warzywami. Czasem machnę w Tefalu jakąś zupkę, ale sporadycznie, bo nie ma ich kto jeść w nadmiarze. 
Co innego właśnie takie placuszki. Chłopaki nie mają przecież czasu siąść i machać łyżką w domu, a takiego racucha wezmą w dłoń i w momencie uciekają na pole. Nawet jak już zimny, to się zje. 
O ile dawniej królowały tylko z jabłkiem, bo tak wyniosłam z domu, to teraz upycham w nie chyba każde owoce. Agrestu i kiwi jeszcze tylko nie próbowałam :) Aaaa i winogron :D
Jeśli więc i Wy lubicie słodkie obiady (ja to w ogóle słodkie mogę na śniadanie, obiad i kolację!), to zapraszam ;) 
Z moim pomocnikiem mam tyle dobrze, że sam zrobi, sam zadba o to by wyrosło, jedynie usmażyć trzeba dlatego i tym razem podaję przepis na wykonanie w Tefal Companion, a dla tych którzy jeszcze się zastanawiają nad jego kupnem wersja przepisu standardowa. 
To co, kręcimy racuchy...? 


wtorek, 13 czerwca 2017

Chłodnik z botwinki

Botwinka gotowana już była na blogu, zresztą nie raz, ale chłodnikiem jeszcze Was nie częstowałam, więc czas to zmienić! Nie dość, że łatwo zrobić, to jeszcze nie marnujecie wiele czasu. No i najważniejsze! Zaspokoi głód i doda ochłody w upalny dzień. 
Do przygotowania swojego użyłam maślanki, ale sprawdzi się także jogurt naturalny. 
Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim posmakuje ten typ zupy. Jak nie wszystkim smakują zupy owocowe ;) Ale fajnie byłoby, gdybyście spróbowali się przekonać, tak jak zrobił to mój Małżonek :) Teraz chłodniki je, ale jeszcze kilka lat temu... gdyby nie to, że na kilkudniowym wypadzie do Nałęczowa zamówił sobie zupę krem i okazało się, że była z nielubianych przez niego brokułów, a ja delektowałam się pysznych chłodnikiem z rzodkiewki, który zaraz mi podmienił tak pewnie do tej pory miałabym problem go namówić. Nie ulegajcie stereotypom, że czegoś nie da się zjeść ;) Wszystko się da, jak się dobrze zrobi 😋

niedziela, 11 czerwca 2017

Sałatka makaronowa z burakiem

Moją kolejną propozycją, która bierze udział w konkursie #lubelloveinspiracje #Lubella jest właśnie ta sałatka z dodatkiem pieczonego buraka i ... gruszki ;)  Połączenie nietypowe, ale jakże smaczne! Gruszka nadaje soczystości, burak ciekawego smaku, a łączy całość delikatny sos na bazie octu balsamicznego. Powiecie, że banał? Pewnie tak! Pamiętajcie tylko, że czasem te banały mają najlepsze wzięcie i mogę się założyć, że jak podacie tą sałatkę do grillowanych mięs, to będzie się cieszyła większym powodzeniem niż one same 😇
Makaron Lubella mini 5 warzyw spisał się po raz kolejny :) 


sobota, 10 czerwca 2017

Pizza makaronowo- serowa

Pomysł na takie przygotowanie "pizzy" wpadł mi do głowy zupełnie przypadkiem... jak okazało się, że ugotowałam zbyt dużą ilość makaronu :) 
Nie jestem osobą, która wywala jedzenie, staram się zawsze wszystko wykorzystać. Mniej lub bardziej udanie ;) Przepis prosty, mało składnikowy, aczkolwiek dodatki każdy może dostosować do swoich aktualnych zachcianek i np dodać kurczaka zamiast boczku, kukurydzę zamiast kapar, na końcu ułożyć listki rukoli... Możliwości jest wiele! Do koloru, do wyboru... Zamiast też przygotowywać większą pizzę, można wszystkie składniki wymieszać- łącznie z dodatkami i upiec mniejsze "placuszki". Ten pomysł wpadł mi do głowy jednak dopiero po upieczeniu, ale dzielę się nim, bo fajnie jest Was inspirować do działania, tak jak mnie zainspirowała #Lubella.

Omlety biszkoptowe z salsą owocową

Takie śniadania mogłabym jeść codziennie, ale nie oszukujmy się... codziennie to nie byłoby chętnego do ich przygotowania. Z tego też powodu często zaniedbujemy ten pierwszy, podstawowy posiłek i idziemy na łatwiznę sięgając po kromkę chleba z masłem i plastrem szynki. Nie mówię, że to nie może być smaczne- zwłaszcza jak jest świeży, pachnący i tyle co upieczony chleb, ale czasem można zaszaleć.

Omleciki mi tak posmakowały, że piekłam je kilka dni pod rząd, choć z podobnym wnętrzem.

Zapraszam Was więc dziś na pyszne, lekko słodkie śniadanie. Delektujcie się, smakujcie i odtwarzajcie w swoich domach.


czwartek, 8 czerwca 2017

Tort bezowo- jagodowy

Lubię, jak są jakieś okazje obdarowywać swoich najbliższych nie tylko prezentem, ale i czymś słodkim. Ten tort przygotowałam właśnie na taką okazję- Dzień Matki.
Szczerze powiedziawszy- nie pomyślałam jak zaczęłam piec bezowe blaty, że przecież nie przełożę kremem w sobotę, by na niedzielę był gotowy, bo blaty tak nasiąkną, że zrobi się jedna wielka papka. Dlatego krem jest najzwyczajniejszy, na kremówce, z mascarpone i jagodami ze słoiczka. Na przygotowanie tortu "do końca" miałam w niedzielę mało czasu, więc i dekoracja skromna i nie powala ;) Przełamałam się też i postanowiłam spróbować przygotować krem w Tefal Companion. Pamiętacie jak pisałam Wam nie tak dawno o tej nieszczęsnej śmietanie... ? No to tym razem obeszło się bez przygód. Mało tego- wszystkie składniki na masę (no dobra, prócz jagód) wrzuciłam do misy, włączyłam i... już! Nie bawiłam się w dokładanie cukru pudru i później mascarpone. To zdecydowanie przyspieszyło moją pracę, a co najważniejsze, udało się!
Bezy przełożyłam przed południem, tort na wielkim słońcu, w samochodzie jechał jakieś 45minut, bałam się, że wszystko z niego "zjedzie" i to dosłownie, ale obyło się bez takich niespodzianek. Co najważniejsze- po rozkrojeniu, gdzieś koło 15 tort był nadal w dobrym stanie. Bezy kruche, krem zwarty, całość obłędnie słodka i tak smaczna, że mogłabym jeść codziennie. 
A jak ktoś mnie zna, to wie, że słodyczy nigdy nie odmawiam 😍
Dobra koniec opowiadania, zapraszam na przepis i zaręczam, że tort nada się na każdą okazję, więc nie zwlekajcie do przyszłego roku tylko przygotujcie go już teraz.
To był mój debiut w tortach bezowych, ale już wiem, że pojawią się kolejne :)



wtorek, 6 czerwca 2017

Fast food z patelni

Jak już nie raz Wam wspominałam, lubię fastfoody. Każdy jeden. Mało tego. Mąż też je lubi, mam nawet wrażenie, a nawet jestem przekonana o tym, że on lubi je zdecydowanie bardziej.
Zresztą nawet dziś, na specjalne jego życzenie będę piec bułeczki i robić (pyszne!) domowe hamburgery. Tylko żebyście się wszyscy nie zlecieli, bo mi braknie 😋
Wracając do tego, co tam na tej patelni u mnie się działo, to w zasadzie nic trudnego. No bo wiecie, to zwyczajne cienkie pity są, tylko zamiast przekrawania zwinęłam je w rulon.
Prawda jest jednak taka, że nawet gdybyście podali je na talerzu pod stertą warzyw, sosów i oczywiście mięsa- smakowały by tak samo. Tak samo dobrze, znaczy się :)
Gdyby nie obawa, że niedługo zajdzie potrzeba poszerzania drzwi w domu (a to jednak stare budownictwo, więc nie chcę ryzykować 😜), to jedlibyśmy tego typu jedzenie na okrągło. Oczywiście w domu, nie na mieście. Zawsze to pewniejsze źródło.
Jednak ze względu na te rosnące tyłki i dzieci, które jednak wolałabym, by jadły bardziej wartościowe posiłki- staramy się ograniczać fastfoody. Czasem się nam to nawet udaje 😅



Składniki na 4 sztuki

Pita:
1½ szklanki mąki pszennej+ do podsypywania
Ok 1 szklanka letniej wody
2 łyżki oliwy
½ łyżeczki soli
12g świeżych drożdży
1 łyżeczka cukru
Olej do smażenia

Nadzienie:
2 duże piersi z kurczaka
1 opakowanie mieszanki sałat (gotowych do spożycia)
1 duży pomidor
½ opakowania sera sałatkowego typu Feta
Kilka czarnych oliwek

Sos:
1 mały kubeczek jogurtu naturalnego
2 małe ząbki czosnku
1 ogórek świeży
Sól, pieprz do smaku

Dodatkowo:
1 łyżka oleju rzepakowego
Sól, pieprz do smaku

Sposób przygotowania:

Pita: 
Odmierzamy ½ szklanki letniej wody, rozpuszczamy w niej drożdże oraz cukier. Odstawiamy do wyrośnięcia. Mąkę przesiewamy, dodajemy pozostałą wodę, sól oraz rozczyn. Wyrabiając dodajemy oliwę z oliwek. Ciasto przekładamy do czystej, delikatnie naoliwionej miski i odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia. Gdy podwoi objętość ponownie wyrabiamy, dzielimy na 4 części i wyrabiamy dłońmi bardzo cienkie placki (prawie prześwitujące) z odrobinę grubszym rantem. Smażymy na rozgrzanej patelni z odrobiną oleju (najlepiej rozsmarować go pędzelkiem) po ok 3 minuty z każdej strony. Pita ma być rumiana, z delikatnymi wybrzuszeniami.

Nadzienie:
Piersi z kurczaka kroimy na długie, cienkie słupki i zaplatamy w warkocze. Oprószamy solą oraz pieprzem i smażymy na rozgrzanej z łyżką oleju patelni grillowej na złoty kolor.
Sałatę łączymy z pomidorem, pokrojonymi w talarki oliwkami i serem feta.

Sos:
Jogurt łączymy z posiekanym drobno lub przeciśniętym przez praskę czosnkiem, posiekanym drobno i mocno odciśniętym świeżym ogórkiem oraz solą i pieprzem.

Wykonanie:
Ciepłe placki pita smarujemy odrobiną sosu, nakładamy sałatkę, kurczaka i zwijamy boki do środka. Wierzch ponownie polewamy sosem czosnkowym.


Pity możecie także ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i piec w piekarniku nagrzanym do 190stC na złoty kolor.


sobota, 3 czerwca 2017

Drożdżowe kwiatuszki z budyniem i owocami

Tak jak obiecałam. Po porannym budyniu nadszedł czas na popołudniowy deser. 
Nie wiem jak Wam, ale mi sam pomysł na takie kwiatuszki bardzo się podoba. Wybaczcie, że nie podam Wam strony, na której je zobaczyłam, ale nijak  jej teraz nie mogę znaleźć. Samo formowanie kwiatków mignęło mi gdzieś na Fb i nawet jak chciałam podejrzeć raz jeszcze przed ich przygotowaniem, to musiało obyć się bez ściągi 😜
Zrobiłam swoją wersję z rabarbarowym budyniem oraz owocami. Wyszło 8 sztuk, z czego 2 zjadłam sama osobiście. Jedną jeszcze na ciepło (tak, pamiętam że nie wolno!),a drugą do popołudniowej kawy. Do tej niedzielnej już nic nie zostało...



Składniki na 8 sztuk:

1 szklanka mleka
25g świeżych drożdży
1 jajko
1 łyżka cukru waniliowego
⅓ szklanki cukru kryształu
80g stopionego masła
Ok ½ kg mąki tortowej
Szczypta soli

Dodatkowo:
8 łyżek dowolnego budyniu ( u mnie rabarbarowy)
8 truskawek
Kilka łyżek jagód leśnych
1 małe jajko

Przygotowanie ciasta w Tefal Companion:

Odmierzoną ilość mleka wlewamy do misy, podgrzewamy 2 minuty na 30⁰C. Następnie zakładamy nóż do wyrabiania, dodajemy pokruszone drożdże, cukry, jajko, sól, stopione masło oraz mąkę. Włączamy program do wyrabiania ciast P1. Pozostawiamy w misie, by powoli rosło.


Sposób przygotowania ciasta tradycyjnie:

Mleko delikatnie podgrzewamy, odmierzamy ⅓ szklanki, dodajemy drożdże, łyżkę cukru oraz mąki. Mieszamy i pozostawiamy do wyrośnięcia na 15 minut. Mąkę przesiewamy, robimy dołek, wbijamy jajko, wlewamy zaczyn i dodajemy pozostałe cukry oraz szczyptę soli. Mieszamy łyżką, a pod koniec dodajemy roztopione i przestudzone masło. Wyrabiamy przez ok 10 minut. Odstawiamy w cieple do wyrośnięcia na ok godzinę.

W trakcie wyrastania gotujemy budyń, w zależności od własnych upodobań. Studzimy.

Przygotowanie drożdżówek:

Wyrośnięte ciasto dzielimy na 8 części. Ponownie wyrabiamy w dłoniach i nadajemy kształt kuli. Następnie spłaszczamy szklanką na środku, a boki kroimy na 12 ramion. Bierzemy po dwa i sprawnym ruchem skręcamy je pod spód, tworząc płatki kwiatu. Na środek dajemy odrobinę budyniu, truskawkę i jagody. Smarujemy jajkiem boki i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 na ok 20minut





Budyń rabarbarowy

Jak Wam już wspominałam rabarbar kojarzy mi się z dzieciństwem i Ciocią u której rósł, a u której ja ciągle przesiadywałam, by bawić się z jej wnuczką. ALE! Budyniu z niego nigdy nie jadłam. Długie czasy nawet bym nie pomyślała, by go w ten sposób wykorzystać. Takim punktem zapalnym była myśl o zrobieniu drożdżówek (które i dziś pojawią się na blogu). 
Jako że nie miałam pojęcia, co mi to tak naprawdę wyjdzie, zrobiłam go niewiele. Zaledwie dwa pucharki, bo to co poszło do drożdżówek, to tak naprawdę kilka łyżeczek. 
Czy smakował? Mi bardzo! Zwłaszcza w połączeniu z delikatnym musem truskawkowym.


Składniki na 2 porcje:
 
200g obranego rabarbaru
2 żółtka
2 łyżki mąki ziemniaczanej
1 szklanka mleka
4 łyżki syropu klonowego (można zastąpić cukrem)

Mus truskawkowy:

100g mrożonych truskawek
2 łyżki jogurtu naturalnego
2 łyżki syropu klonowego

Sposób przygotowania w Tefal Companion:

Do misy z ostrzem Ultra blade wrzucamy rabarbar. Ustawiamy prędkość 12, czas 2 minuty. Po tym czasie wlewamy ¾ szklanki mleka oraz syrop klonowy. Ustawiamy prędkość 4, temp. 90⁰C i czas 6 minut. W pozostałej ilości mleka mieszamy żółtka wraz z mąką ziemniaczaną. Gdy program wyłączy urządzenie, wlewamy mieszankę przez górny otwór i ponownie uruchamiamy program na 4 prędkość, 100⁰C i czas 2 minuty. Gotowy budyń przelewamy do pucharków, lekko studzimy.

Mrożone truskawki wrzucamy do oczyszczonej i suchej misy z ostrzem do wyrabiania ciast i kruszenia lodu, dodajemy jogurt oraz syrop klonowy. Uruchamiamy sprzęt ustawiając prędkość na 10, temperaturę na 60⁰C i czas 2 minuty. Gotowym musem pokrywamy nasz budyń rabarbarowy. Schładzamy deser w lodówce lub podajemy od razu. 


Sposób przygotowania tradycyjny:

Rabarbar kroimy na małe kawałki, przekładamy do garnka z grubym dnem, dodajemy syrop klonowy lub cukier i 2 łyżki wody. Dusimy pod przykryciem ok 10 minut, a następnie miksujemy. Do owoców dodajemy połowę mleka, gotujemy na małym ogniu bez przykrycia. W drugiej części mleka mieszamy żółtka oraz mąkę ziemniaczaną. Wlewamy na gotujący mus i po ok 2 minutach ściągamy z gazu. Nakładamy do pucharków.

Truskawki wraz z syropem klonowym przekładamy do garnka z grubym dnem, smażymy na wolnym ogniu cały czas mieszając. Gdy truskawki rozpadają się dodajemy jogurt i miksujemy wszystko na gładki mus. Nakładamy na delikatnie przestudzony budyń. Podajemy od razu lub schładzamy w lodówce.


piątek, 2 czerwca 2017

Ziemniaki Hasselback

Gdy tylko zobaczyłam artykuł o nich na portalu Przyślij Przepis, wiedziałam, że muszę je zrobić i na pewno nie będę z tym zwlekać. Potrzebowałam tylko młodych ziemniaków. Jako, że swoje dopiero niedawno udało się posadzić, musiałam się zaopatrzyć w sklepowe, włoskiego pochodzenia o ile dobrze pamiętam. Choć nie jestem akurat zwolenniczką takich "pospieszanych"i pryskanych nie wiadomo czym, to tutaj nie miałam wyjścia. Za bardzo mi paliło pod dupką, by je zjeść. Nie będę więc czekać do sierpnia na swoje. No rozumiecie ;)
Czym jest ziemniak Hasselback? Pokrojonym na cieniutkie plasterki warzywem. Nie do końca, tak by spód był w całości i nic się nie przerywało. Pieczony w piekarniku, u mnie z dodatkiem masełka, czosnku i na końcu świeżego koperku. Podany z sałatką i rybką, jak to u mnie przy piątku bywa smakował rewelacyjnie. Już nie mogę doczekać się następnego razu. Będą u mnie gościć zdecydowanie częściej, bo zarówno Mąż jak i dzieciaki uwielbiają wszelkie pieczone ziemniaki. Tym młodszym jednak zrobię lżejszą wersję, bez czosnku.


Składniki:

5 ziemniaków podobnej wielkości
20g masła
3 ząbki czosnku
2 łyżki bułki tartej
2 łyżki tartego parmezanu
Sól do smaku
Ok 3 małe gałązki kopru do podania

Sposób przygotowania:

Ziemniaki dokładnie myjemy i nacinamy w odstępach ok 2 mm uważając, by nie przeciąć do końca. Najlepiej zrobić to układając ziemniaka pomiędzy dwoma równymi deseczkami. Czosnek przeciskamy przez praskę, dodajemy do masła i topimy. Każdego ziemniaka smarujemy odrobiną tłuszczu, przekładamy na wyłożoną papierem blaszkę i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200⁰C na 50 minut. Po tym czasie polewamy pozostałym tłuszczem, posypujemy odrobiną soli, bułki tartej i parmezanu (w tej kolejności). Zapiekamy jeszcze przez 15 minut. Podajemy jako dodatek do obiadu lub samodzielnie w towarzystwie ulubionych sosów. 



czwartek, 1 czerwca 2017

Sałatka owocowa

Kochani dziś świętujemy, na dodatek całkiem zdrowo :) No bo wiecie, dziećmi jesteśmy całe życie, zmienia się tylko wiek... Ale i on nie ma znaczenia jak duch młodości w nas pozostaje.
Moim postanowieniem na to dziecięce świętowanie jest trzymać nerwy na wodzy, mam nadzieję, że moje łobuzy docenią to i nie będą "dolewać oliwy do ognia". 
Jako pełnoetatowa Mama chciałabym, by ten dzisiejszy dzień był pełen radości, fajnej (wspólnej!) zabawy, uśmiechu zamiast łez i samych pyszności na stole. 
Nie zabraniam im słodyczy, aczkolwiek od ich udzielania jest Mąż i Dziadkowie. Gdybym jeszcze ja ich częstowała cukrem... nie jedliby nic innego. Tak się niestety nie da. Staram się im dogadzać i wymyślać ciągle coś nowego, ale jedzenie idzie im okropnie. No-może nie im, bo z Adasiem problemu nie ma (jeszcze!), ale Oluś jest taki oporny, że czasem aż mam ochotę siąść i płakać. Kocham ich bardzo, ale czasami naprawdę wymiękam :)
Dlatego dziś podpowiadam (bo przecież to żaden przepis) czym zaskoczyć, a zarazem uszczęśliwić dziecko. Zarówno to małe, które jeszcze o jabłku i bananie, jak i to większe, które już dba o linię i stanowczo pilnuje wagi, co by "nie zboczyła" tuż przed wakacjami.
Sałatka owocowa, podana w misie z arbuza na pewno się spodoba. A jeśli jednak potrzebujecie troszkę rozpusty na Dzień Dziecka, to wystarczy dodać po gałce ulubionych lodów do każdej porcji. Ja takim deserem nie pogardzę, a Wy...?
Wszystkiego najlepszego dla Was!


Składniki:

½ arbuza (waga niewiele ponad 1kg)
2 jabłka
1 gruszka
2 banany
½ ananasa
6 morelek
Kiść jasnych, małych winogron
Ok 60g borówek
Sok z ½ limonki

Sposób przygotowania:

Miąższ arbuza wydrążamy, usuwamy pestki i kroimy na małe kawałki. Jabłko i gruszkę obieramy,  ścieramy na tarce z grubymi oczkami. Skrapiamy sokiem z limonki. Banana kroimy w pół plasterki, morelki obieramy, usuwamy pestki i także kroimy w kostkę. Umyte i osuszone winogrona oraz borówki przekrawamy na pół. Wszystkie owoce mieszamy ze sobą w misie, a przed podaniem przekładamy do wydrążonego arbuza. Sałatkę możemy podać samodzielnie, jako dodatek do deserów, lodów i ciast.