Nie tylko dla wielbicieli słodyczy, ale dla wszystkich ceniących sobie smaczną i niedrogą kuchnię. Czemu więc "Kuchnia w czekoladzie"?
To właśnie ciemna i biała czekolada są dominującymi kolorami w moim królestwie, do którego Was zapraszam:)

poniedziałek, 13 lutego 2017

Naleśniki kokosowe z serkiem i owocami

Nie ma nic piękniejszego niż powitać dzień takim fajnym śniadaniem! Pyszne naleśniki, lekko chrupiące, do tego serek granulowany, który ja uwielbiam, dżem 100% z czarnego bzu i dzikiej róży (tak, tak- zjadłam całe dwa naleśniki i jeszcze miałam ochotę na jednego 😜) i owoce!
Jutrzejsze święto zakochanych może być fajną okazją, by je przygotować, ale pamiętajcie, że zakochani powinni świętować tak naprawdę cały rok 💕


Składniki:

Na ok 5 sztuk:
200ml mleczka kokosowego 

100ml wody przegotowanej lub niegazowanej
2 łyżki cukru
1 jajko
70g mąki tortowej
olej kokosowy do smażenia

Ponadto:
1 mały kubek serka granulowanego
2 banany
kilka łyżek dżemu Łowicz z dzikiej róży

oraz z czarnego bzu
2 małe gruszki
kilka truskawek


Sposób przygotowania:

Mleczko kokosowe, wodę, mąkę, cukier oraz jajko miksujemy na gładkie ciasto. Na odrobinie oleju kokosowego smażymy w miarę cienkie naleśniki. Każdy smarujemy odrobiną dżemu i serka granulowanego. Nakładamy pokrojone drobno owoce i zwijamy najpierw boki, a następnie na pół- do góry. Możemy podać zarówno na ciepło jak i na zimno.


sobota, 11 lutego 2017

Dwukolorowe pączki pieczone

Pamiętacie jak tydzień temu częstowałam Was świeżo wypieczonymi pączkami? 
Nikt z Was chyba nie przypuszczał jak wyglądają w środku, a wyglądają... dokładnie tak jak je sobie wyobraziłam!
Chciałam uzyskać naprzemiennie kolory jasny i ciemny, a przy tym zjeść smaczne "ciacho". Udało się :)
Ja wiem, wiem... pączek pieczony, to przecież już nie pączek. Jedno wielkie oszustwo i tyle. Ale zapewniam Was, że te smakiem niewiele odbiegają od tych smażonych w olejach lub smalcach, a zjedzone niedługo po wyjęciu z piekarnika... śmiem twierdzić, że nie odbiegają w ogóle! Są tak samo pulchne, mięciutkie i rozpływają się w ustach. Co jednak najważniejsze- są zdecydowanie mniej kaloryczne, a to już duuuuuuży plus, który działa na ich korzyść.
Co jeszcze jest tutaj plusem? Fakt, że ciasto możemy zarobić na noc i wstawić do lodówki. 
Ja właśnie tak zrobiłam. Tzn. robot za mnie zrobił, bo to on wyrabiał... czyli tak naprawdę odbębnił za mnie najgorszą robotę, bo wyrabianie wyrośniętego ciasta i później formowanie pączków, to przysłowiowa bułka z masłem (czyli taki nasz pączek z budyniem!)
Dodatkowo macie instrukcję jak takie pączki zrobić, więc nie ma migania się tylko dajecie!  Zasypcie mnie zdjęciami i pamiętajcie, że przygotować możecie także wersję podstawową (jasną) np z marmoladą. Wykończenie pozostaje w Waszych rękach- ja porcję pierwszą polukrowałam i obsypałam płatkami migdałów, drugą polałam czekoladą i posypałam pokruszonymi wafelkami- tymi samymi- może nie dosłownie, które użyłam wcześniej do przygotowania ciemnej warstwy.
To jak je zrobicie zależy tylko od Was. Do dzieła!



Składniki na ok 20 sztuk:
400g mąki tortowej + do podsypywania
½ szklanki mleka
50g drożdży
80g cukru
3 jajka szczypta soli
180g masła 82%
1 wafelek czekoladowy Lusette
1 łyżka kakao
1 żółtko
2 łyżki mleka

Budyń:
1 niepełna szklanka mleka
1 żółtko
1 łyżka mąki pszennej
1 łyżeczka mąki tortowej
3 łyżeczki cukru
2 łyżeczki likieru np. adwokat, toffi, kokosowy

Można także przygotować budyń z torebki.

Dodatkowo:
1 białko
½ szklanki cukru pudru
30g płatków migdałów
1 łyżka soku z cytryny
1 tabliczka czekolady mlecznej
2 łyżki mleka
1 wafelek mleczny Lusette




Sposób przygotowania:


1. Ciasto: Mleko leciutko podgrzewamy (max. 25st C), wkruszamy świeże drożdże, dodajemy łyżeczkę cukru i łyżeczkę mąki. Mieszamy do rozpuszczenia i pozostawiamy na 10 minut w ciepłym miejscu do wyrośnięcia. Pozostałą mąkę przesiewamy z solą, dodajemy resztę cukru, wyrośnięty zaczyn oraz jajka. Wyrabiamy łyżką, a następnie dłonią (ok 15 minut) lub- najlepiej za pomocą robota z hakiem przez 8 minut. Do wyrobionego ciasta dodajemy masła drobno pokrojone i wyrabiamy kolejnych kilka minut- do czasu aż kawałki masła nie będą widoczne. Ciasto dzielimy na 2 porcje w stosunku 1/3 i 2/3. Do mniejszej części dodajemy pokruszony drobniutko wafelek i kakao. Ponownie zagniatamy, ale tylko do połączenia składników. Ciasta przekładamy do czystych misek, przykrywamy folią spożywczą i wkładamy na noc do lodówki, by spokojnie wyrastało. 

2. Budyń (również możemy przygotować dzień wcześniej): Mleko dzielimy na dwie części, jedną zagotowujemy z cukrem, drugą rozrabiamy z żółtkiem, mąkami i likierem. 
Wlewamy na gotujące mleko i mieszamy do zgęstnienia. Ciepły przykrywamy folią spożywczą tak, by dolegała do budyniu (zapobiegnie to wyschnięciu). Odstawiamy do całkowitego ostudzenia. Ja ugotowałam dzień wcześniej i schowałam zimne do lodówki. 

3. Przygotowanie pączków (dnia następnego): Wyrośnięte ciasta przekładamy na podsypany sporą ilością mąki blat- najpierw ciemne i wyrabiamy. Wałkujemy na grubość ok 4 mm i wycinamy literatką 20 krążków. Na krążki nakładamy po odrobinie budyniu i zlepiamy dodając przy tym odrobinę pozostałego ciemnego ciasta. Odstawiamy na bok i podobnie postępujemy z ciastem jasnym. Wałkujemy, wycinamy krążki- tym razem szklanką, w środek dajemy ciemnego pączka i zlepiamy dodając pozostałości jasnego ciasta. Mi wyszło równe 20 sztuk. Pączki przekładamy na lekko spłaszczone papilotki (nie zrobiłam tego przy części pączków- tych jasnych i było je trudniej zjeść- choć dla chcącego nic trudnego) i pozostawiamy w ciepłym miejscu do wyrośnięcia pod bawełnianą ściereczką (spokojnie wystarczy 20minut). Wyrośnięte smarujemy żółtkiem roztrzepanym z 2 łyżkami mleka. Pieczemy w nagrzanym do 180st C piekarniku, oddzielnie na dużych piekarnianych blaszkach, robiąc 3-4cm odstępy. Po ok 12- w porywach do 15 minut powinny być ładnie przyrumienione i upieczone. Pierwszą partię wykończyłam lukrem przygotowanym z białka, soku z cytryny i cukru pudru. Posypałam je prażonymi na patelni płatkami migdałów. Drugą partię wykończyłam roztopioną z mlekiem (w kąpieli wodnej) czekoladą i obtoczyłam w pokruszonym wafelku. 

Pączki smakują naprawdę rewelacyjnie, są leciutkie i pulchne niczym te smażone na oleju. Polecam spróbować, choćby w wersji podstawowej, o której wyżej wspominałam- jednokolorowej i z nadzieniem z marmolady. Na pewno nie pożałujecie :)


czwartek, 9 lutego 2017

Lody włoskie czekoladowo- tymiankowe

Skąd takie połączenie? Po prostu,na opakowaniu świeżego tymianku przeczytałam, że razem z czekoladą stanowi ciekawe połączenie i jest często wykorzystywany właśnie w deserach. 
W mojej kuchni od razu zrodził się pomysł na takie lody-zwłaszcza, że do przetestowania czekała na mnie maszynka do lodów włoskich. 
W mojej kuchni tymianek nigdy nie był używany przy tworzeniu deserów, zawsze tylko do mięs itp. Miałam więc spore obawy, bo nie uśmiechało mi się wywalić tylu składników w błoto...
Obawy budził także sprzęt, który wykorzystany do produkcji lodów śmietankowych, delikatnie mówiąc- nie poradził sobie. Teraz wiem, że to nie sprzęt sobie nie poradził, a ja gdzieś popełniłam błąd. Może za słabo je schłodziłam, bo nijak nie chciały zgęstnieć, co w przypadku właśnie tych czekoladowych nie miało miejsca. Mało tego! Te zgęstniały, podwoiły swoją objętość i pozostały w formie stałej już po nałożeniu. (Śmietankowe pływały po rożkach, więc musiałam włożyć do zamrażarki i tam dokończyć procesu "mrożenia")
Jak smakowały? Bardzo nietypowo. Po pierwsze nie mając waflowych rożków (wszak nie sezon więc nie mogę wymagać w pobliskich mi sklepach ;) użyłam rożków przygotowanych z ciasta francuskiego. Po drugie- tymianek był lekko wyczuwalny, dodawał odrobiny ostrości czekoladzie i muszę stwierdzić, że naprawdę mi przypadł do gustu w takich połączeniach. Zresztą- mam już kolejny pomysł w głowie na jego wykorzystanie... Ale o tym innym razem!
Póki co zapraszam na włoskie lody i krótką recenzję sprzętu Ariete- maszynki do lodów włoskich.



Składniki na ok 10 sztuk:

1 płat ciasta francuskiego (prostokątnego)
1 żółtko
1 łyżka mleka

Lody:
200ml śmietanki słodkiej 30%
200ml mleka tłustego
4 łyżki kakao
2 żółtka
80g cukru
2g świeżego tymianku


Sposób przygotowania:

1. Z papieru do pieczenia wyciąć trójkąty (składamy papier jak na zdjęciu-3 razy, a następnie nożykiem tniemy na mniejsze), gotowe zwinąć w rożki. Ciasto rozłożyć i podzielić na 10 długich pasków. Każdy pasek nawijamy zaczynając od szpica rożka. Gotowe smarujemy żółtkiem roztrzepanym z mlekiem. Jeśli ktoś chce słodszą wersję- wystarczy obtoczyć je w cukrze krysztale. Wstawić do nagrzanego do 200st C piekarnika na ok 15 minut (do zrumienienia). Po wyjęciu z piekarnika delikatnie usuwamy papier ze środka. 


 2. Misę chłodzącą z maszynki do lodów włoskich Ariete wstawiamy do zamrażarki na min. 12 godzin przed produkcją lodów. 

3. Żółtka ubijamy z cukrem oraz kakao, następnie dodajemy śmietankę i mleko. Stawiamy na małym ogniu i mieszamy, by składniki się połączyły. Do ciepłego płynu dodajemy drobno posiekany tymianek. Masę na lody studzimy, najpierw w lodowce jak ostygnie, a następnie umieszczamy na pół godziny w zamrażarce. Przystępujemy do etapu końcowego. 
Misę umieszczamy w maszynce do lodów włoskich i włączamy. 
Powoli wlewamy płynną,schłodzoną masę na lody. Pozostawiamy włączoną na min. pół godziny. (U mnie "kręciły" się ok 35 minut- Producent zaleca, by nie było to dłużej niż 40min.). Gotowe lody przekładamy do naszych rożków z ciasta francuskiego. Mogą to być także tradycyjne, waflowe kubeczki. Dekorujemy listkami tymianku.


Maszynkę firmy Ariete do produkcji lodów włoskich otrzymałam jakiś czas temu. 
Strasznie się cieszyłam, bo przy upałach mogłabym je jeść codziennie. Pomyślałam więc- fajnie byłoby mieć w domu i przygotowywać różne kombinacje na zachcianki moje i moich najbliższych. 
(Tak, tak- wielbicieli lodów u mnie nie brakuje 😋)
Jak już wspomniałam- na pierwszy rzut poszły lody śmietankowe. Proces ich mrożenia dokończyłam jednak w zamrażarce, bo nijak nie szło uzyskać odpowiedniej konsystencji. 
Oj zezłościłam się wtedy nie na żarty! Ale ok, myślę- nie robię afery. Napisałam do osoby odpowiedzialnej za kampanię i dopiero ona- po konsultacji z Klientem uzmysłowiła mi o tym czasie schładzania. No schładzałam, ale nie aż tak długo jak zaleca producent (w lodówce kilka godzin) i widocznie dlatego coś poszło nie tak. Uzgodniliśmy kolejną próbę. Było już zdecydowanie lepiej. Po trzeciej- tej, którą Wam tu właśnie przedstawiłam dochodzę do wniosku, że to naprawdę nie maszyna zawiniła, a ja. By uzyskać jeszcze lepszy efekt schowałam swoją masę na jakieś 40 minut do zamrażarki i to ona schłodziła ją w końcu odpowiednio 😊 
Nie byłabym jednak sobą gdybym nie podzieliła się z Wami kilkoma spostrzeżeniami, 
o których myślę, że warto wspomnieć. Nie są to straszne mankamenty, ale jakoś mi tego "zabrakło"...
Pierwszy- otwieranie pokrywy. Instrukcja jest troszkę słaba i przyznaję, że miałam z tym problem. Jest to jednak kwestia wprawy- teraz idzie mi znacznie lepiej. 
Druga sprawa- którą właśnie spostrzegłam- brak przyssawek, które utrzymywałyby sprzęt kiedy ja chcę dźwignąć górną pokrywę. 
Trzecia- uchwyt do rożków tak naprawdę spisał by się chyba bardziej przy kubeczkach :) Rożki nie ustoją i trzeba je po prostu trzymać w dłoniach. 
Jak sami widzicie nie są to minusy, które zakłócają jakoś pracę, mogą jedynie utrudnić ją na początku, kiedy jeszcze nie ma się wprawy w obsłudze. 
Jak dorwę waflowe rożki, spróbuję kolejnych smaków :)
Zachęcam do zapoznania się z ofertą firmy Ariete i urządzeniami z serii It's Party Time. Znajdziecie tam wiele produktów, za które Wasze dzieci pokochają Was jeszcze bardziej 😁 (u mnie byłaby to chyba maszynka do popcornu- Olek ma na niego straszną fazę ostatnio... ) Dla Męża też się coś znajdzie- choćby urządzenie do hamburgerów. Sprawdźcie zresztą sami, wystarczy kliknąć wyżej w jasne podświetlenie Producenta i automatycznie zostaniecie przekierowani na stronę. 
Możecie także polubić profil Producenta w serwisie społecznościowym Facebook.
A może ktoś już dysponuje i podzieli się ze mną swoimi spostrzeżeniami na temat urządzeń tej serii? Czekam w komentarzach!




środa, 8 lutego 2017

Babka cytrynowa

Parę dni temu wpadła wieczorem Teściowa z tą słodziutką babeczką. Kurcze zwykła taka, ale pomyślałam, że tak dobra, że muszę się z Wami podzielić!
Zdjęcia nie do końca mi się podobają, ale chciałam bez lampy, a wiecie na pewno jak to jest jak za oknem już noc. Przecież nikt mi nie każe czekać do następnego dnia tylko po to, by zrobić zdjęcie, bo jeśli coś jest dobre teraz, zaraz, natychmiast, to nie na drugi dzień :P 
No chyba, że z filiżanką kawy :)


Składniki na dwie małe keksówki:

500g mąki
1 szklanka mleka
100g masła
2/3 szklanki cukru
80g drożdży
4 jajka
1 łyżka oliwy
sok z 1/2 cytryny


Sposób przygotowania:

Drożdże rozcieramy z łyżeczką cukru i wlewamy do przesianej mąki wraz z pozostałymi składnikami: cukrem, jajkami, sokiem z cytryny. Mieszamy dokładnie ok 3 minuty dodając powoli roztopione i przestudzone masło. Gotowe ciasto przekładamy do dwóch malutkich keksówek i pozostawiamy w cieple pod przykryciem. Wyrośnięte wstawiamy do nagrzanego do 170st C piekarnika na ok 30 minut.  



poniedziałek, 6 lutego 2017

Pasztet pod pierzynką

Zainspirowana wypiekiem Anety z Kolorowego Przepisownika postanowiłam wykorzystać swoje rosołowe mięso i przygotować podobny pasztecik. 
Wygląda efektownie, a jego warstwy przypominają jak nic jakieś fajne ciacho, co tylko kusi potencjalnych Konsumentów do sięgnięcia po kawałek. Doskonale smakuje zwłaszcza z filiżanką czerwonego barszczu!
Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu i posmakuje. Smacznego!


Składniki na blaszkę 28x19cm:

Warstwa mięsna:
1 kg mięsa rosołowego
3 ugotowane marchewki (u mnie też z rosołu) 

1 żółtko
2 cebule
2 łyżki koncentratu pomidorowego
sól, pieprz, papryka czerwona słodka do smaku

Warstwa szpinakowa:
150g świeżego szpinaku baby
3 ząbki czosnku
2 łyżki oleju rzepakowego
szczypta soli
1/3 łyżeczki kwasku cytrynowego

Masa serowa:
250g mascarpone
300g białego sera półtłustego
1 białko
3 cebule
1 marchew
2 łyżki margaryny zwykłej
½ łyżeczki gałki muszkatołowej
sól, pieprz do smaku
ziarna słonecznika na wierzch


Sposób przygotowania:

Mięso rosołowe wraz z marchewkami i cebulą mielimy przez maszynkę. Dodajemy żółtko, koncentrat pomidorowy i przyprawy. Mieszamy. Spód formy wykładamy papierem do pieczenia i przekładamy warstwę mięsną. Wyrównujemy. Na patelni rozgrzewamy olej. Umyty i delikatnie osuszony szpinak drobno siekamy i wraz z przeciśniętym przez praskę czosnkiem wrzucamy na rozgrzany tłuszcz.Dodajemy kwasek cytrynowy i delikatnie solimy. Lekko blanszowany szpinak przekładamy na warstwę mięsną. Margarynę przekładamy na patelnię, gdy się roztopi dodajemy cebulę pokrojoną w piórka i smażymy. Białko ubijamy, dodajemy serek mascarpone oraz twarogowy. Do masy serowej dodajemy przyrumienioną cebulkę, marchewkę startą na drobnych oczkach oraz przyprawy. Mieszamy dokładnie i wykładamy na warstwę szpinakową. Całość dokładnie posypujemy ziarnami słonecznika. Pasztet pieczemy w nagrzanym do 180st C piekarniku jedną godzinę. Studzimy najpierw w piekarniku, a następnie przed podaniem schładzamy w lodówce, by lepiej się kroił.



sobota, 4 lutego 2017

Chrust

Przyznaję bez bicia, w tym roku jeszcze go nie robiłam, ale dzięki Mamie udało mi się trochę skubnąć... Przepis dostała od znajomej, więc nie czekając wiele- przetestowała. Ponoć cała tajemnica udanego, kruchego i delikatnego chrustu tkwi w "ubijaniu" ciasta. Im więcej uderzasz w nie wałkiem, składasz i ponownie uderzasz, tym jest bardziej napowietrzone.
Coś w tym jest, bo pamiętam jak pierwszy raz- wieki temu, robiłam faworki, to nawet nie wiedziałam, że to ma znaczenie i ominęłam ten etap. Zjeść się dało, ale pamiętam, że takie kruche to one nie były😜 Co prawda nikt zęba nie złamał, ale jednak... Nie ma porównania z tymi!
Zrobicie je błyskawicznie, jeśli macie jakiś większy rondel, to i pieczenie pójdzie migiem. 
Zapraszam! Karnawału jeszcze troszkę zostało, więc na pewno zdążycie przygotować i podzielić się z moimi pozostałymi Czytelnikami opinią oraz zdjęciem! Będzie mi miło 😊


Składniki:

2 szklanki mąki
6 żółtek
2 łyżki gęstej śmietany
1 płaska łyżka masła
szczypta soli
1 łyżeczka cukru pudru
1 łyżka spirytusu

Sposób przygotowania:

Z podanych składników wyrabiamy ciasto, a następnie wałkiem uderzamy jak najdłużej, tak by powstały pęcherzyki powietrza. Ciasto wałkujemy na ok 2-3 mm, kroimy paski radełkiem i dzielimy na krótsze części ( ok 10cm), nacinamy przez środek i przeplatamy. Smażymy na rozgrzanym oleju. Posypujemy cukrem pudrem. 


 Jeśli mamy narobione więcej chrustu, to przed smażeniem przykryjmy je ściereczką, by nie obeschły czekając na swoją kolej ;)

piątek, 3 lutego 2017

Pierogi z wędzonym łososiem

Już od jakiegoś czasu przymierzałam się do zrobienia czegoś z wędzonym łososiem, który czekał w zamrażarce. Padło na pierogi. Mięciutkie ciasto, farsz z dodatkiem białego sera, a dopełnieniem jest sos śmietanowo-koperkowy. Bez niego- przyznaję bez bicia smakowałyby mi zdecydowanie mniej. 
Zrobiłam małą porcję, jak to zwykle bywa z nowościami, ale jeśli jesteście smakoszami ryb i tak jak ja lubicie łososia, to spokojnie możecie podwoić porcję 😉


Składniki:

Ciasto na ok 25 sztuk:
300g mąki pszennej
150ml gorącej wody
1 łyżka masła
½ łyżeczki soli

Farsz:
250g białego sera
150g wędzonego łososia
opcjonalnie szczypta soli i pieprzu

Sos śmietanowo-koperkowy:
1 łyżka masła
1 łyżeczka mąki pszennej
½ szklanki wody
4 łyżki śmietany 18%
½ pęczka świeżego koperku
sól, pieprz do smaku


Sposób przygotowania:

Ciasto: Mąkę posiekać z gorącą wodą i solą, następnie dodać roztopione masło. Wyrobić na gładką, jednolitą kulę, obficie posypać mąką i odłożyć na min 20 min pod szklane naczynie. Po upływie wskazanego czasu ciasto podzielić na 2 części i rozwałkować na cienki placek podsypując odrobiną mąki. Szklanką wycinamy kółeczka, nakładamy po odrobinie farszu i sklejamy. Gotujemy w osolonej wodzie minutę od momentu wypłynięcia. 
Farsz: Ser przepuścić przez praskę, dodać posiekanego drobno wędzonego łososia oraz doprawić solą i pieprzem. Wymieszać. Sos śmietanowo-koperkowy: Masło topimy i zagęszczamy mąką. Dolewamy wodę, a następnie śmietanę. Mieszamy cały czas łyżką lub rózgą by składniki się połączyły. Doprawiamy solą Polewamy sosem ugotowane pierożki, wyłożone na talerz.  



środa, 1 lutego 2017

Pizza śniadaniowa

Macie tak czasem, że dzwoni budzik (czyt. dziecko ciągnie Cię za rękę lub płacze), a Ty nie masz ochoty kompletnie wstać? Leniwie podnosisz się z łóżka i ogarniasz towarzystwo, bo przecież nie siebie i szukasz czegoś na szybko, co możesz zjeść z pełną świadomością tego, że nie jest to kanapka z pasztetową czy szynką, która w lodówce leży już któryś dzień... 
Znacie to? Bo ja aż nadto :) 
Ostatnio pobiłam jednak sama siebie, oczywiście w przenośni, kiedy to na śniadanie zjadłam 2 pączki, bo tak źle było mojemu Małemu w chodziku i płaczem wymusił te nieszczęsne rączki. Cóż było zrobić... kanapki przy nim nie zrobiłam, a pączek był pod ręką.
Dlatego kolejnego dnia pomyślałam... Basta! Przygotuję nam fajne śniadanie jeszcze dziś... jak tylko chłopcy zasną :) Na rano będzie jak znalazł.
Tak mniej więcej narodził się pomysł na śniadaniową pizzę. Nie znajdziecie tu grama ciasta, ciężkich sosów czy mało wartościowych dodatków, które może i wyglądają ładnie, ale prócz pustych kalorii, nie dostarczają nam nic więcej.
Na dodatek to śniadanie jest bardziej na słodko... a mnie na słodkie dwa razy namawiać nie trzeba 😜 Pełne ziaren, bakalii i obłędnego w smaku sosu! Nie, nie... to nie ketchup! To truskawki z dodatkiem zdrowego 100% dżemu z czarnego bzu od Łowicza. Idealnie gęsty, lekko kwaskowy, podkreśla smak "pizzy" i sprawia, że ręka sama ciągnie po kolejny kawałek...
To jak Kochani, namówiłam Was...?
Aaaa i wiecie co? Teściowa chce takie codziennie! I jak tu jej nie kochać?!



Składniki na blaszkę o śr ok 25cm:

100g płatków owsianych
50g płatków kukurydzianych
50g orzechów włoskich
50g żurawiny suszonej
50g ziaren słonecznika
50g orzechów laskowych
10g nasion chia
10g nasion siemienia lnianego
100g miodu
50g cukru kryształu

Ponadto:
5 łyżek dżemu z czarnego bzu Łowicz
3 malutkie gruszki,
½ banana
150g mrożonych truskawek
½ łyżeczki mąki ziemniaczanej
30ml zimnej wody

Sposób przygotowania:

Miód z cukrem podgrzewamy na małym ogniu, dodajemy odmierzoną ilość płatków oraz bakalii (możemy wcześniej troszkę posiekać, ale nie jest to koniczne). Mieszamy do połączenia się składników- będą się delikatnie kleić do siebie i przekładamy na wyłożoną papierem do pieczenia formę. Mocno dociskamy, nawet dłonią, by wierzch się wyrównał. Smarujemy 4 łyżkami dżemu z czarnego bzu. Gruszki obieramy, kroimy na grubsze plasterki i układamy obok siebie. W pozostałe miejsca układamy plasterki banana. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 130st C na ok 45 minut. Po tym czasie studzimy i podajemy z przygotowanym sosem truskawkowym.

Sos truskawkowy:
Rozmrożone truskawki wraz z sokiem podgrzewamy na małym ogniu z łyżką dżemu z czarnego bzu. Zagotowane owoce miksujemy na gładki krem. Mąkę ziemniaczaną mieszamy w wodzie i dodajemy do sosu, by lekko go zagęścić. Ponownie podgrzewamy do połączenia się składników. Studzimy, a następnie schładzamy w lodówce.



wtorek, 31 stycznia 2017

Domowa grochówka z kiełbasą

Mąż prosił o nią już dobrych kilka miesięcy. Zawsze robiłam coś innego, bo sama za grochówką nie przepadam, zresztą teraz przy dalszym kp Adasia bałam się kosztować. Z naprawdę sporego garnka zjadłam zaledwie dwie łyżki- przy doprawianiu 😌 Część opędzlował zadowolony Mąż, a to co pozostało wpakowałam do słoiczków i spasteryzowałam. Teraz ma tą swoją grochówkę (choć dla sporej grupy będzie to fasolowa, ale u mnie się nigdy tak nie mówiło ;)) na wyciągnięcie ręki, więc dla mnie to też fajne rozwiązanie. 
Jest gęsta, aromatyczna za sprawą majeranku i pyszna. Z pajdą świeżutkiego chleba tworzy idealny duet!



Składniki:

800g wędzonych żeberek
750g fasoli "Jaś" 

1 kg kiełbasy np. podwawelskiej
100g kabanosów wieprzowych
3 duże marchewki
2 duże pietruszki
½ korzenia selera
3 ząbki czosnku
7 ziemniaków
1 małe opakowanie suszonego majeranku
sól, pieprz
3 liście laurowe
6 ziarenek ziela angielskiego
2 łyżki oleju rzepakowego
ok 4 litry wody



Sposób przygotowania:

Żeberka dzielimy na mniejsze części, zalewamy wodą i wrzucamy przepłukany pod zimną wodą"Jaś". Dodajemy także liście laurowe i ziele angielskie. Po ok. 30 minutach dodajemy starte na tarce warzywa: marchewkę, pietruszkę oraz seler. Kiełbasę i kabanosy kroimy na mniejsze kawałki i podsmażamy na patelni, na dwóch łyżkach oleju. Rumiane dodajemy do garnka. Ziemniaki kroimy w kostkę, dodajemy obrany czosnek, zalewamy kilkoma chochelkami gotującej się zupy i pozostawiamy na małym palniku aż będą całkowicie miękkie. Miksujemy do uzyskania gładkiej konsystencji i wlewamy do grochówki. Doprawiamy do smaku solą oraz pieprzem. Mieszamy z majerankiem. Przed podaniem pozostawiamy na minimum 10 minut, by smaki się dobrze połączyły. Podajemy z chlebem.


poniedziałek, 30 stycznia 2017

Barszcz z uszkami (wigilijny)

Tak, tak wiem, już dawno po świętach, a przepis powinnam dodać miesiąc przed kolejnymi ;) Nie mam jednak w zwyczaju trzymać gotowych już przepisów "w zanadrzu", bo przy moim roztrzepaniu mogłabym o nim po prostu zapomnieć 😁
Barszcz przygotowałam na Wigilijny wieczór, ale teraz także możecie ugotować podobny, ale np na wywarze mięsnym. 


Składniki:


Na barszcz:
1 kg buraków ćwikłowych
50g suszonych grzybów (borowików)
4 ząbki czosnku
2 duże marchwie 

1 pietruszka
kawałek korzenia selera
1 por
3 liście laurowe
5 ziarenek ziela angielskiego
sok z ½ cytryny
1½l zakwasu buraczanego

Ciasto na uszka:
300g mąki
1 szklanka przegotowanej, ciepłej wody
1 łyżeczka soli
1 łyżka roztopionego masła

Farsz do uszek:
50g suszonych grzybów
150g pieczarek
1 mała cebula
1 łyżka masła



Sposób przygotowania:

1. Barszcz: Buraki obieramy i kroimy na małe kawałki- możemy także zetrzeć na tarce. Przekładamy do garnka wraz z włoszczyzną, grzybkami, liśćmi laurowymi, czosnkiem i zielem angielskim. Zalewamy wodą- tyle by wszystko pokryło. Gotujemy na małym ogniu ok 40 minut. Po tym czasie odcedzamy, dodajemy zakwas buraczany, sok z cytryny i doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Barszczu nie gotujemy!

2. Mąkę przesiewamy wraz z solą. Powoli dolewamy wodę i nożem wyrabiamy ciasto. Na końcu dodajemy roztopione masło i dłońmi wyrabiamy gładkie ciasto. Odkładamy pod miskę, by chwilę odpoczęło. Przed lepieniem wałkujemy na grubość ok 2-3mm, dzielimy na małe kwadraciki (u mnie były troszkę większe-ok 3x3cm).

3. Farsz: Do przygotowania farszu możemy użyć grzybów gotowanych w barszczu. Jeśli chcemy je jednak zostawić, to kolejne odmierzone 50g namaczamy całą noc w zimnej wodzie. Kolejnego dnia gotujemy wraz z pokrojonymi pieczarkami w tej samej wodzie do miękkości, a następnie odcedzone mielimy wraz z cebulą przez maszynkę do mięsa. Dodajmy stopioną łyżkę masła i mieszamy do połączenia składników.

4. Przygotowanie uszek: Farsz nakładamy na każdy kwadracik ciasta i zlepiamy tworząc trójkąt. Następnie zlepiamy dwa końce ze sobą. Uszka gotujemy w osolonej wodzie, ok 2 minuty od momentu wypłynięcia na wierzch. Podajemy z przygotowanym wcześniej barszczem.