Nie tylko dla wielbicieli słodyczy, ale dla wszystkich ceniących sobie smaczną i niedrogą kuchnię. Czemu więc "Kuchnia w czekoladzie"?
To właśnie ciemna i biała czekolada są dominującymi kolorami w moim królestwie, do którego Was zapraszam:)

wtorek, 21 listopada 2017

Bułeczki bao z szarpaną wieprzowiną

Nad szarpaną wieprzowiną zastanawiałam się długo... nie tyle czy będzie smaczna, ale czy mnie rachunek za prąd nie przywali, jak mi tyle godzin będzie piekarnik non stop grzał... Ale jak widać póki co nic mnie nie przygniotło,a choćby nawet, to jest mnie na tyle, że myślę, że spokojnie się podniosę z tego upadku :D Połamać mnie nie powinno 😅Zresztą, teraz stwierdzam że raz na jakiś czas można, a nawet trzeba zgrzeszyć, poświęcić parę groszy i smacznie zjeść. Bo coś się nam od życia należy! To tak mówię, by potwierdzić, że słynna "Pulled pork", to naprawdę niezła sztuka mięsa!
Co do samych bułeczek, to przeczytałam o nich na blogu "Na pałeczkach". Zaintrygowały mnie do tego stopnia, że właśnie na tę okazję postanowiłam, że piekę szarpańca! Bo nawet jeśli bułeczki nie posmakują Mężowi, to mając takie mięcho obok, słowa złego nie powie! I słuchajcie... miałam rację :) Ponoć smakowało mu ogromnie, i tylko coś tam plumkał, że porcje takie mini, że lepiej większe niż kilka małych... ale to wiecie, chłop czasem też musi sobie pogadać ;) Grunt, że dopytuje o następne i już myślę, z czym tym razem je przygotować. Szarpana też będzie, może nawet jeszcze przed świętami 😋

niedziela, 19 listopada 2017

Ciasteczka dla Mikołaja

Kurcze miałam Wam tu w nocy sprezentować przepis na ciasteczka, ale Adaś nie pozwolił. Tak się tłukł, wiercił i spał niespokojnie, że Matka w końcu musiała zrezygnować z komputera, położyć się obok i czuwać.
Dziś z kolei od rana coś robię i dopiero usiadłam, więc tak na szybko Wam tu sklecę, bo może jeszcze jesteście przed pisaniem listu...
Ja na taki czyn (czyt. pieczenie ciasteczek z dziećmi) skusiłam się po raz pierwszy, ale przyznam szczerze, że moje dzieci chyba jeszcze na to za młode. Nie tyle Oluś, bo on już stara się nie tyle pomagać, co po prostu nie przeszkadzać, ale Adaś... no cóż. Łapki pcha wszędzie, Tefala w trakcie pracy wyłączył mi parę razy, a samego surowego ciasta też nie mam pojęcia ile zjadł. No choćbym nie wiem jak chciała, to ogarnąć ich obu stojących na krzesłach, żeby nie spadli i jeszcze gotowanie/pieczenie, nie jest wcale łatwo. Samo wycinanie ciasteczek, które wydawać by się mogło chwilą u nas trwało chyba z godzinę, bo jak zaczęli tłuc foremkami, to trzeba było ciasto non stop sklejać i wałkować na nowo. Taki urok,co zrobić...
Ale jeśli Wy macie starsze dzieci, lub po prostu więcej cierpliwości ode mnie, to polecam, bo to w sumie fajna zabawa i "stracony" czas. W tym sensie stracony, że nie musisz co 5 minut wymyślać innej zabawy, bo poprzednia się już znudziła 😜 
Pamiętajcie też, by prócz ciasteczka i listu zostawić Mikołajowi szklankę mleka ;)
U nas wypił prawie do dna i zostawił okruszki, więc jest szansa że 6 grudnia przyjdzie...


sobota, 18 listopada 2017

Ciasto na piernik staropolski (długo dojrzewający)

Kochani wiecie, że u mnie w domu na święta nigdy nie robiło się pierników? Pisałam Wam już o tym, bo kompletnie nie pamiętam...?
W każdym bądź razie tak było! Sernik i makowiec stanowiły obowiązkową pozycję, do tego dochodziło z 10 innych ciast (w tym z 2 takie typowe "do kawy") i ciastka. Dużo ciastek! 
Ale nie przypominam sobie pierników, nijak. 
Swoją drogą i tak nie mogę pojąć jak Mama to robiła, że dała radę tyle przygotować i nam w sumie też się dziwię, że daliśmy radę to zjeść. Nie było mowy o żadnym mrożeniu, wszystko co do okruszka było w ciągu tygodnia no czasem dłużej- głównie ciastka- zjedzone. 
Chyba to idzie tym, że każdy bardziej się odwiedzał i dzielił z Rodziną tym co ma, a teraz to tak wiecie... każdy sobie... Smutne to, ale prawdziwe. 
Wracając jednak do tego nieszczęsnego piernika, o których ja zaczęłam mieć pojęcie dopiero jak poszłam "na swoje" to powiem Wam, że pierwsza przygoda z nimi nie była fajna...
Uwielbiam ich zapach jak się pieką, ale w ciąży absolutnie mi nie służył. Mało tego, piekąc je nie wiedziałam że jestem w ciąży i dziwiłam się czemu mi ich zapach tak strasznie przeszkadza... Byłam nawet skłonna z choinki ściągać, ale jakoś przetrwałam. I zraziłam się tak, że na kolejny rok nie zrobiłam ozdób na choinkę ani właśnie ciasta...
Mam nadzieję, że teraz kiedy w końcu przełamałam się, by znowu upiec to aromatyczne ciasto, jego zapach nijak mi nie będzie przeszkadzał.
Poniżej podaję standardowy przepis, który znalazłam bodajże na blogu Moje Wypieki, a który ja przygotowałam szybko w Tefal Companion.
Piernik będę chcieć przygotować odpowiednio wcześniej, byście mogli skorzystać nie tylko z samego ciasta, ale także z pomysłu na całe jego wykonanie. 
Mam nadzieję, że ktoś jeszcze skorzysta z tego przepisu- zwłaszcza na wykonanie w TCC, bo wiem, że niektórzy mają z tym problem. Ciasto spokojnie Wam jeszcze 4 tygodnie poleży, więc nie jest za późno!


czwartek, 16 listopada 2017

Seromakowiec z jabłkami

Powoli widzę, że zaczynacie myśleć o świętach.... Przyznam Wam szczerze, że ja też😇
Już nie mogę się doczekać choinki i tych wszystkich przysmaków, które pojawią się na stole- nie tylko wigilijnym. Ta nawet nie wiem gdzie w tym roku będzie i zazwyczaj z roku na rok mamy te same potrawy, które owszem smakują wyjątkowo, ale są raczej tradycyjne i standardowe.
Nie mniej nie może zabraknąć ciast. Wzorem mojej Mamy, która zawsze, ale to naprawdę ZAWSZE piecze makownik i sernik na święta, ja postanowiłam przygotować dla Was przepis na seromakowiec. Kolejny, bo jeden już na blogu znajdziecie. Ten tak naprawdę zrodził się w głowie w kilka minut, kiedy to przygotowując rogale Marcińskie pozostało mi sporo masy makowej... Nie nie, to wcale nie było zamierzone. Po prostu tak wyszło samo, że z pośpiechu zrobiłam na nie ciasta z połowy składników 😜
Masy przecież nie wywalę, zwłaszcza, że użyłam białego maku, który nie dość, że droższy, to jeszcze jak dla mnie zdecydowanie przyjemniejszy i łagodniejszy w smaku. 
Po szybkim przeglądzie lodówki wiedziałam już, że będzie ciasto na kruchym spodzie i z serem, ale jak spojrzałam na paterę z owocami i ujrzałam jabłka, które czekały na szarlotkę, tak nie mogłam z nich nie skorzystać. Prosiły się same! Na całe szczęście, bo przyznam Wam po cichu, że to był doskonały pomysł. Ciasto nie dość, że było odpowiednio nawilżone, to jeszcze smakowało rewelacyjnie... Takie wiecie... połączenie jesieni z depczącą po piętach zimą i świętami pachnącymi korzennymi przyprawami :) 
Co jeszcze napisać, by Was zachęcić? Od soboty (w sumie od niedzieli, bo dopiero wtedy rozkroiłam) do wczoraj miałam jeszcze 2 małe kawałki. Były nadal miękkie i jedząc nie było potrzeby "przeżuwać" czy popijać kawą, by tylko w przełyku nie stanęło 😜 Nic z tych rzeczy!
Kochani, jeśli więc zastanawiacie się nad tym, co w tym roku upieczecie, to zdecydowanie polecam Wam to ciasto!
Pamiętajcie jednak, że takie wyjątkowe okazje (ciasta również💓) wymagają wyjątkowej oprawy. Podając je na bolesławieckiej ceramice zachwycicie swoich Gości i sprawicie, że te święta będą naprawdę polskie, tradycyjne i jedyne w swoim rodzaju. 
Wzorów i kolorów ceramiki dostępnej w sklepie jest tyle, że na pewno każdy znajdzie i wybierze coś dla siebie.  Pamiętajcie, że przed nami też Mikołajki, później Gwiazdka... Jeśli macie więc komu, a na pewno macie, to może właśnie tam poszukacie wymarzonego i naprawdę wyjątkowego prezentu, który nie tylko będzie stał i zbierał kurz, ale też posłuży i da radość jego użytkownikowi?
Zapraszam na stronę https://www.wrceramika.com/index.html oraz na firmowy FP.
Kochani, mam nadzieję, że przepis zapiszecie w swoich notesach lub zakładkach, by Wam nigdzie nie "uciekł" gdy będzie potrzebny :) Udostępniajcie i polecajcie znajomym, a Rodzinę zaskoczcie sami :) Ceramiką i ciastem jednocześnie 😍


sobota, 11 listopada 2017

Czekoladowe salami

Z ostatniego zleconego pieczenia tortu zostało mi sporo biszkoptu, który ścięłam z wierzchu, by uzyskać równy blat. Nie miałam sumienia go wywalić, bo uwielbiam go i przyznam bez bicia, że nim zrobiłam salami dziubałam non stop... 
Mowa o biszkopcie brownie, który nie raz już był przeze mnie polecany. Do ciast deserowych jest świetny. Wilgotny, nie wymaga nawet nasączania. No i ten intensywny smak czekolady... mnie osobiście rozwala na łopatki :D 
Do środka możemy dać wszelkie bakalie, herbatniki jasne (akurat nie miałam w domu więc pominęłam), masło orzechowe czy tak jak ja masę kajmakową (krówkową), której miałam odrobinę w słoiczku. Kombinować można dowolnie, byleby było słodko i wyglądem przypominało salami. 
Mi- mam nadzieję, że się to udało dzięki jasnej otoczce z cukru pudru i ciemnej z kakao oraz dodatkowej dekoracji ze sznurków.


piątek, 10 listopada 2017

Pierogi z kapustą

Dziś mam dla Was pierogi, o które ostatnio Was pytałam. Najprostsze, które chyba każdy zna. Odpowiedzi było wiele, ale prawidłowej udzieliły bodajże dwie osoby. Domyślam się, że nie dlatego, że ich nie znacie, a właśnie macie z nimi do czynienia i są za "zwyczajne", by się nimi dzielić... ale zapewniam Was że tacy ludzie, którzy naprawdę jak nie mają przepisu od a do z to nic nie zrobią- istnieją. I dobrze, bo nie miałabym dla kogo pisać :)


środa, 8 listopada 2017

Dyniowe pappardelle z boczkiem

Mając przygotowane dyniowe puree, człowiekowi aż chce się zrobić na obiad coś nowego, innego, a zarazem smacznego :) Naprawdę!
Bo przygotowanie takiego makaronu to zaledwie chwila moment, zwłaszcza jak ma kto za nas zagnieść ciasto. Ja posłużyłam się Companionem, ale oczywiście jak nie macie lub macie dopiero na uwadze, to i dłonie sobie poradzą. 
Co ciekawe zrobiłam takie dwie porcje, bo stwierdziłam, że Mąż na pewno nie zje i że ja wszamam na kolację :D ale o dziwo! Zjadł i powiedział że mu smakowało. Zaskoczył mnie zupełnie, bo on raczej z tych, co to wyżyliby na kotletach. Ale zaskoczył pozytywnie! I nic w zamian nie chciał 😜



niedziela, 5 listopada 2017

Szarlotka sypana

O tej szarlotce słyszałam już dawno, ale do końca nie miałam pojęcia na czym polegało jej przygotowanie. Dopiero ostatnio wczytałam się w przepis na blogu Moje wypieki i aż się złapałam za głowę, że to taki banał. Musiałam ją przygotować!
Piekłam już dwa razy i za każdym razem najdłużej zeszło mi z obieraniem jabłek. Nawet nie z tarciem bo to robi za mnie Tefal Companion w kilkadziesiąt sekund. Wymieszanie składników suchych, obranie i starcie jabłek- nawet z tarką w dłoniach zajmie Ci maksymalnie 15 minut! Nie trzeba wiele pracy, zdolności czy sprzętów. Wystarczą dwie ręce. I piekarnik. Bo ciasto pieczemy przez jakąś godzinkę, a później ze smakiem zjadamy jeszcze ciepłą.
Na stanowiska- START! Kto pierwszy podeśle zdjęcie przygotowanej w ten sposób szarlotki?!

piątek, 3 listopada 2017

Konfitura żurawinowa do mięs, serów, pasztetów...

Ile razy jestem w górach, to nie wracam dopóki nie zjem grillowanego oscypka właśnie z żurawiną. Uwielbiam ten duet i nie raz w domu próbuję odtworzyć, ale nie dość że z serkiem nie smakuje już tak jak z oscypkiem, to jeszcze do dyspozycji zawsze miałam kupny słoiczek żurawiny.
Aż do teraz. Kiedy w sklepie zobaczyłam świeżą żurawinę, nie mogłam przejść obojętnie i pierwszą myślą, co z niej przygotuję, była oczywiście ta konfitura.


wtorek, 31 października 2017

Purée z dyni

Jak już co niektórzy wiedzą, dynię odkryłam stosunkowo niedawno. Może jakieś 3 lata temu. I nie mówię tu w ogóle o dyni jako o warzywie, ale o dyni w potrawach.
Wspominałam Wam już, że na polu zawsze było ich pełno na jesieni, ale nigdy nie stanowiły pokarmu dla nas, tylko dla zwierząt. 
Dziś więc mam krótki przepis na to jak się z nią rozprawić, by była smacznym dodatkiem do naszych zup kremów, placuszków, ciast itp.
Przygotujcie jej więcej, bo śmiało można ją zamrozić lub spasteryzować w słoiczkach.


niedziela, 29 października 2017

Dyniowe rogaliki z różą

Już w piątek zrobiłam ich kilkanaście sztuk, by wczoraj podzielić się z Wami przepisem. Nie udało się. Stwierdziłam że skoro nie wczoraj, to może w nocy wrzucę jak towarzystwo zaśnie, ale plany pokrzyżował Adaś, który obudził się o 23 i do 1 siedzieliśmy bawiąc się w najlepsze.
Dziś z kolei od rana Oluś okupywał komputer i nijak nie pozwolił się matce zbliżyć.
Ale w końcu się udało i to jest najważniejsze.
Rogaliki miały być zwykłe, kruche, ale że w lodówce stał napoczęty słoiczek dyniowego puree, postanowiłam je wykorzystać. Co by się nic nie marnowało ;)
Straciły przez to odrobinę na swojej kruchości, bo pomimo żółtka i masła, trzeba było dać prawie szklankę mąki więcej, ale w smaku i tak są pyszne i stwierdziłam, że mogę się nimi z Wami podzielić. Dodatkowo użyłam swojej różanej konfitury, którą latem udało się zrobić. I najlepsze jest w niej to, że obawiałam się że będzie gorzka, bo nie obcinałam tak dokładnie tych białych końcówek, ale nic takiego! W rogalikach smakuje super i już żałuję, że zrobiłam jej tak mało, bo do pączków chyba jej braknie...

środa, 25 października 2017

Sernik dyniowy na 3 urodziny bloga

3 lata temu będąc świeżo upieczoną Mamą postanowiłam założyć bloga. By nie zwariować, mieć coś "swojego", co sprawi, że na chwilę będę mogła zająć się czymś innym niż tylko Olusiem. W międzyczasie doszedł jeszcze Adaś, ale przez cały ten czas miałam może tylko z 2 razy takie wątpliwości czy ciągnąć to dalej, czy może odpuścić i "zamknąć" ten etap w swoim życiu. Nawet nie tyle ze względu na nich, choć czasu jak na lekarstwo, ale głównie chyba przez to, że ciągle nie widziałam efektów. Nie, nie na koncie. Tylko takich zwykłych jak lepsze statystyki, więcej aktywnych Czytelników, więcej przesyłanych zdjęć i opinii...
Jednak te wątpliwości zaraz się ulatniały niczym cukierki schowane w kolorowym pudełku... Nie wiedzieć kiedy i jak :) 


sobota, 21 października 2017

Karmelowa szarlotka w słoiku

Mój wczorajszy pomysł na szybką słodką przekąskę ;) W domu jakieś słodycze były, ale ja miałam ochotę na coś wyjątkowego. Poszperałam tu i ówdzie i znalazłam napoczęte herbatniki. Wiedziałam już, że je wykorzystam, bo nie lubię jak mi się po kilka sztuk plącze po szafkach, zwłaszcza właśnie że otwarte zaraz tracą na wartości.
Z patery smutnymi oczami patrzyły na mnie renety, no bo wiecie one takie szare, bez wyrazu... I tak pomyślałam, że w tym karmelu na pewno będzie im przyjemnie. 
By wszystko scalić, miałam ugotować budyń. Ale wiecie... otwieram lodówkę po mleko, a tam otwarty kartonik łaciatej... 30 ;) No więc zmiana planów i zamiast budyniu kremówka. 
Sami widzicie, jak z resztek można wyczarować coś fajnego i zarazem smacznego. 
Tak! To musiało być smaczne, bo zjadł nie tylko najmłodszy w rodzinie (Mało tego! Zaczął tańczyć po zjedzeniu 😁), ale też mój szanowny Pan Mąż. A że 2 słoiczki sprezentowałam Teściom, to tym jednym musiałam się z nim podzielić. I wysłuchać, czemu tak mało mu zostawiłam... 
A zjadłam przecież mniejsze pół, bo Adaś wsunął chyba z 4 łyżeczki. Taka rekomendacja!


piątek, 20 października 2017

Przecier paprykowy

Już od kilku lat noszę się z zamiarem zrobienia swojego przecieru z czerwonej papryki. 
Dokładnie od momentu kiedy słoiczek z tym smakołykiem dostałam od koleżanki z byłej już pracy.
Razem ze słoiczkiem dostałam też przepis, więc głupio by było w końcu nie skorzystać.
Przecier sam w sobie jest super, ale podany jako dip do przekąsek lub do zup- znacznie podnosi walory smakowe. Dodając mniej lub więcej papryki chili, sami dozujemy sobie ostrość. 
I co najważniejsze- jego przygotowanie wcale nie zajmuje tak dużo czasu, jakby się mogło wydawać. 

środa, 18 października 2017

Krem ziemniaczany

Czy jest tutaj ktoś, kto nie zna smaku zupy ziemniaczanej? Może nie dam sobie uciąć całej ręki, ale najmniejszego palca, to i owszem, że każdy kiedyś jej spróbował.
W moim domu również gościła i przeważnie jadłam ją z kromką wiejskiego chleba.
Bezapelacyjnie więc mogę powiedzieć, że to zupa, która kojarzy się z Mamą i domem rodzinnym. Co prawda w wyścigu o podium przegrywa z zupą pomidorową i lanymi kluskami (oj chyba muszę i ją zrobić...) ale uplasuje się spokojnie na 3 miejscu. Bo drugie też zajęte- przez żurek.

wtorek, 17 października 2017

Drobiowe kuleczki w parmezanie

Jak już nie raz Wam wspominałam- lubię "przetwarzać" mięso rosołowe, by zamiast mrożenia, od razu je wykorzystać. Ostatnio więc pokusiłam się o taki dodatek- głównie do zup, który wygląda niewinnie, a smakuje rewelacyjnie. Wystarczą w sumie tylko 3 składniki.
Ja swoje podałam jako dodatek do kremu ziemniaczanego ale równie dobrze możecie je podać do kremu pomidorowego czy cebulowego.Sprawdzą się także na ciepło, jako przekąska do jogurtowych lub ziołowych dipów.


sobota, 14 października 2017

Babeczki z kremem pistacjowo-czekoladowym

Słodkości goszczą w moim domu zawsze! Jeśli nie pieczone przeze mnie, to zachomikowane w szafkach praliny, wafelki itp. Muszą być, bo moje zachcianki nie znają dnia i godziny😜
 Tak już mam, nie doszukujcie się w tym żadnych nowinek 😅
Jeśli mam piec, to najchętniej z bakaliami. Uwielbiam je po stokroć i raz na jakiś czas muszę, po nie sięgnąć. Najbardziej lubię pistacje, cena troszkę mnie powala, ale są godne uwagi. 
Pamiętam jak kilka lat temu bratowa przywoziła wielkie opakowania i człowiek nie mógł się od nich oderwać, nie wiedząc, że pochłania takie majątki :D 
Teraz kiedy poznałam ich wartość, zarówno finansową jak i zdrowotną, mam ochotę choć raz w tygodniu na malutką garść tych orzeszków. A Wy lubicie pistacje...?
W deserach wyglądają obłędnie, więc grzechem byłoby ich nie wykorzystywać!



Gofry ziemniaczane w wersji śniadaniowej

Kiedy na stronie Durszlaka zobaczyłam konkurs #Krakus #smacznieizdrowo - wiedziałam, że muszę wziąć w nim udział. Problemem był tylko towar potrzebny do  stworzenia przepisu- bulion. 
Już nie raz mówiłam otwarcie o tym, że go używam kiedy w domu mięsne lub warzywne braki albo gdy zależy mi na czasie. Tak było do czasu- kiedy był on dostępny w moim sklepie na wiosce. Później ze świecą można go było szukać. Zjeździłam chyba kilkanaście sklepów- począwszy od tych małych delikatesów na dużych typu Kaufland kończąc. Przepadły. Na szczęście moje- warzywa na grządkach zaczęły się pojawiać, więc miałam swoje i o bulionach zapomniałam. Tym bardziej, że głównie warzywny używałam w swojej kuchni. 
Kiedy jednak pojawił się konkurs zaczęłam szukać na nowo. Udało się! Znalazłam "przejazdem", kiedy wracając od Rodziców zatrzymaliśmy się kupić chłopakom wodę do picia. Znałam produkt, więc wiedziałam, że jest godny mojego zainteresowania i przede wszystkim sprawdzony. Wiem, że część z Was nie pochwala takich "gotowców", ale mam wrażenie, że Ci co najwięcej o to krzyczą, też czasem "zgrzeszą"...
No dobra, miałam już swoją buteleczkę bulionu (nawet dwie), ale najpierw brakło czasu by coś stworzyć, później zrobiłam pyszną zupkę z pieczonych warzyw, ale zapomniałam o umieszczeniu produktu na zdjęciu, a na końcu powstały one- gofry! Ziemniaczane, z tymi wszystkimi dodatkami, o których wspomnę na końcu były warte poświęcenia i zjedzenia śniadania ciut później niż zwykle. Najlepsze w nich jednak jest to, że można je przygotować także na obiad lub kolację. Każda pora, to inne dodatki, ale zapewniam, że może być ich wiele. Żałowałam że nie miałam już dostępu do kurek, bo taki sos z nich i mięsna roladka byłyby świetnym pomysłem na obiad. Spróbujcie koniecznie, warto!

środa, 11 października 2017

Sałatka z zielonych pomidorów

Zjedliście już wszystkie pomidory z krzaczków czy macie jeszcze jakieś zielone w zanadrzu, które i tak już koloru raczej nie nabiorą przy takiej pogodzie...?
Bo jeśli by się trochę znalazło, to mam świetny pomysł na to jak je wykorzystać :) No dobra- Teściowa ma w swoim zeszycie :)
U nas uzbierało się dobrych kilka kg, ale dzięki pomocy Companiona skroiłam wszystko w 5 minut. Mama zajęła się resztą, czyli zalewą i pasteryzacją. 
Pierwsze konsumpcje już za nami i wiemy już, że octu można było dać mniej, u nas było 1½ szklanki octu, ale myślę, że w tym wypadku 1 będzie ok :)

wtorek, 10 października 2017

Krążki cukiniowe z mięsem

Obiecałam, że przepis na te "kotleciki" pojawi się wkrótce na blogu, tymczasem zeszło mi z jego dodaniem prawie dwa tygodnie. Sami widzicie jakie mam poślizgi hihi :)
Nie ma żadnej historii ich powstania :P Ot- leżała wyrośnięta cukinia w piwnicy, to w końcu pasowało ją zużyć, a że gotowanego mięsa rosołowego też kilka porcji w zamrażarce zawsze jest, to połączyłam jedno z drugim. Sosu miało nie być, ale próbując pierwszego miałam wrażenie, że czegoś właśnie takiego dodatkowego im brakuje. Pieczarki były pod ręką- więc bach i jest! 
Gdybym robiła je teraz, podałabym zapewne z sosem paprykowym, który ostatnio zrobiłam. Pikantny więc fajnie ożywiłby ciut mdławy smak cukinii. No nie wiem jak Wy, ale dla mnie cukinia właśnie taka jest. Bez specjalnego "wyrazu". 
Koniec końcem wyszło całkiem smaczne danie, więc śmiało- korzystajcie!

niedziela, 8 października 2017

Schab z jabłkiem i cebulką

W jesienne dni każdy zaczyna szukać konkretniejszych propozycji na obiad, nie tylko ten niedzielny. Podobnie jest u mnie, chociaż nie wiem czy zwalić to na pogodę czy na pracę Męża. Wychodzi z domu rano, wraca późnym wieczorem, więc fajnie podać mu coś konkretnego.  Nawet jak nie na kolację (bo tych to nawet jeść nie chce), to do pracy. Porcją takiego mięska w lunchboksie na pewno nie pogardzi ten, kto o ciepłym, świeżym obiedzie może tyko pomarzyć, a zadowolić musi się kanapką z plastrem szynki czy sera.
Dlatego Kochani idziemy marynować schab, a później pieczemy! Jak nie zjemy z ziemniaczkami/ kaszą/ ryżem, to na drugi dzień spokojnie możemy zabrać do pracy.



sobota, 7 października 2017

Czekoladowo- bananowe brownie z gruszkami

Na sklepowych półkach pojawiło się już całkiem sporo smacznych gruszek. Nie wiem jak Wy, ale mi one smakują zdecydowanie bardziej od jabłek, więc grzechem byłoby nie skorzystać i nie upiec jakiegoś ciacha. Myślałam o nim już chyba od dwóch tygodni, ale ciągle nie byłoby komu zjeść... więc wolałam nie piec, by nie zmusić się do zjedzenia całej blaszki samodzielnie ;)
Miałam też zrobić w większej blaszce, ale biorąc pod uwagę, że ostatnio każdy w koło krzyczy na mnie jak częstuję, to z tego pomysłu zrezygnowałam :)

piątek, 6 października 2017

Domowa jarzynka

Rok temu uraczyłam Was przepisem na fajną domową bulionetkę. W tym roku - jak mogliście już podejrzeć np na fp lub Instagramie- też się o nią postarałam. Jednak warzyw było na tyle, że pozostałe ususzyłam w suszarce- dobrze, że M. nie miał kiedy na grzyby chodzić, bo pewnie by mi tej suszarki tak łatwo nie oddał. Zwłaszcza, że i tak tą ilość trzeba długo suszyć.
Pewnie wielu z Was trzyma warzywa świeże w piwniczkach, a potem stopniowo zwiększa ich segregację, bo się tak psują... Podobnie było u mnie, dlatego teraz wolę się poświęcić, przygotować wszystko i mieć gotową przyprawę w słoiku niż przebierać później w zimnie pozostałe warzywa. 
To co, robicie jarzynkę razem ze mną...?!


środa, 4 października 2017

Knedle ze śliwami

Macie takie swoje dania, które kojarzą Wam się z dzieciństwem, domem rodzinnym, Mamą...? 
Ja mam takich pełno i nawet nie sposób je wszystkie wymienić, ale dziś prezentuję Wam lekko odmienioną wersję knedli. 
Nie są takie jak Mamy- po pierwsze śliwki są kupne, a nie z własnego sadu, po drugie omasta zdecydowanie różni się od tej, którą jadłam w Zagórzanach. Ale jedne i drugie przygotowane od serca i z sercem, więc naprawdę smaczne! Fani cynamonu na pewno nimi nie pogardzą, bo troszkę go sypnęłam do tej kruszonki. 
Tak w ogóle, to są to chyba moje drugie knedle w życiu przygotowane całkowicie samodzielnie, więc wiecie 😜 dumna z siebie jestem i już!


poniedziałek, 2 października 2017

Schabowe roladki z grzybami w delikatnym sosie z nutą śliwki

Roladki schabowe przygotowałam na naszą rocznicową kolację. Kruche i rozpływające się mięso, farsz z grzybków nazbieranych przez Małżonka i pyszny sosik #lowicz wzbogacony śliwkami i rozmarynem, które delikatnie podbiły jego aromat. Do tego porcja kaszy i pyszna surówka z kapusty. Czego chcieć więcej?
Zawsze wydawało mi się, że śliwki do grzybów pasują, ale nigdy w ten sposób nie przyrządzałam dań, bo mój Mężczyzna nie uznaje owoców w mięsie... Tutaj je tak zakamuflowałam, że śladu po nich nie ma, za to delikatny smak pozostał. I o to mi właśnie chodziło ;)
Ps. W sumie do tej pory nie wie, że tam śliwki były :D


sobota, 30 września 2017

Racuchy ze śliwkami

Stało się! Nie mam nic słodkiego, czym mogłabym Was poczęstować w ten weekend, ale stwierdziłam, że przecież takie racuszki to przecież też słodki posiłek, więc na pewno Wam wynagrodzi brak ciasta :) Zwłaszcza, że pięknych śliwek jeszcze w koło można pełno dostać. 
Dziś mąż zakupił ich kolejną porcję- choć nie węgierek, bo w naszym sklepie warzywny trochę kuleje ;) ale do ciasta spokojnie mogą być. Tylko pytanie czy zdążę jakieś upiec, bo póki co szykuję się do wykopków :) Październik za pasem, więc pasuje wykopać ziemniaczki, bo lepszej pogody już chyba nie będzie. 
Ok, to ja zmykam, może jeszcze zdążę kurze przetrzeć przed, a Wam życzę smacznego! 


czwartek, 28 września 2017

Pizzerinki z kurkami i jajkiem

Tamten tydzień obfitował u mnie w pieczone potrawy. Była tarta, pizza, zapiekanki i były pizzerinki. Właśnie te, które możecie niżej obejrzeć.
Nie mogło na nich zabraknąć kurek, bo uwielbiam je ogromnie, a jak kiedyś spróbowałam ich połączenia z jajkiem sadzonym, to w ogóle byłam w siódmym niebie... I choć samych grzybów pod dostatkiem, to u nas akurat kurek jest bardzo mało. Nawet nie udało się nic pomrozić. Mając jednak chęć na nie, nie miałam skrupułów, by je wykorzystać :)
Do przygotowania ich wykorzystałam także sos jasny uniwersalny od #lowicz. Użyłam go jako "podkład", bo wszelkie pomidorowe nijak mi tu do reszty nie pasowały.
Co wyszło mi- już widzicie, a teraz sami spróbujcie takiego połączenia i dajcie znać w komentarzu jak smakowało!

niedziela, 24 września 2017

Sernik ze śliwkami

Późno już trochę, ale moje dziecko postanowiło znowu obudzić się o 22 i pomęczyć matkę... Więc jedną ręką klepałam przepis, a drugą próbowałam ukołysać. Mam nadzieję, że niczego nie poknociłam 😜 Co prawda czytałam go teraz kilka razy, ale sama nie wiem czy ja jeszcze jakoś kontaktuję dziś :D
Przepis jest prosty, ale za to efekt końcowy bardzo smaczny! Mój sernik wyszedł lekki, niczym pianka. Rozpływał się w ustach, co pewnie jest zasługą sera w wiaderku. Miałam otwartą połowę, bo drugą do czegoś wykorzystałam ostatnio. A marnować nie lubię!
Sprawdźcie czy odpowiada Wam połączenie sera ze śliwkami i dajcie znać w komentarzach :)
Uciekam do spania, Dobranoc Kochani :)



sobota, 23 września 2017

Nalewka malinowa (malinówka)

W tamtym roku postawiłam na truskawki. Nalewka z nich była pyszna i jeszcze troszkę zostało, więc przygotowanie jej odpuściłam. Nie mogłam się jednak oprzeć malinom, zwłaszcza, że miałam ich pod dostatkiem od Rodziców. Soków zrobiłam wystarczająco, nie pozostało nic innego, jak przerobić na alkohol. 
Sam proces przygotowania, to nic prostszego. Wystarczy owoce zalać alkoholem, później cukrem i połączyć zlane płyny. Prawda, że banał? 
W sadzie Rodziców malin już nie ma, w moim dopiero niedawno się zaczęły, ale ja mam ich garstkę, ale jeśli Wy macie możliwość pozbierania gdzieś lub kupienia, to nie namyślajcie się długo. Skorzystajcie z nich i przygotujcie nalewkę, której napijecie się jeszcze w tym roku :)



piątek, 22 września 2017

Coleslaw z czerwoną kapustą

U kogo dziś rybka smażona na obiad? U mnie niby nie, ale dla Was mam surówkę idealną, która w sam raz wpasuje się właśnie do piątkowego, postnego obiadu! 
Zwykły coleslaw z białej kapusty jest smaczny, ale ten z dodatkiem czerwonej jest dla mnie jednym z najsmaczniejszych odkryć w tym miesiącu :) Niby zwykła surówka, ale przyznam, że nawet jak robiłam podobne, to używałam kwaśnej śmietany. Nawet mi przez myśl nie przeszło, by dodać do niej majonez, który przecież tak uwielbiam!

czwartek, 21 września 2017

Spaghetti z boczniakami

Pogoda nie nastraja do niczego, pada, ciemno i obawiam się, że teraz już tak będzie. Uwielbiam jesień, ale gdy jest taka wiecie... piękna, ciepła i mieniąca się kolorowymi liśćmi.
Tego jednak nic nie zapowiada, w ruch więc idą piece, ciepłe kalosze, parasole i rozgrzewające dania.
Moją kolejną propozycję dla Was przygotowałam w zaledwie pół godziny. I jest to czas łącznie z gotowaniem makaronu, bo sam sos, z uwagi na dodatek gotowca, (których każdy po cichu stara się ograniczyć, a i tak pewnie większość nie raz kupiła) przygotujemy dosłownie w 15 minut.
Boczniaki tak naprawdę kupiłam po raz pierwszy, nigdy nie miałam z nimi do czynienia, ale ogólnie grzyby lubię więc stwierdziłam, że i te przypadną mi do gustu. Nie myliłam się- od teraz będę po nie sięgać zdecydowanie częściej i bez obaw. Podobnie jak po sos, który według etykiety nie zawiera zbędnych konserwantów i glutaminianu sodu. W smaku jest dobry, chemii zbędnej nie czuć, więc myślę, że raz na jakiś czas na pewno nie zaszkodzi ;)


poniedziałek, 18 września 2017

Gulasz wieprzowy z ciecierzycą

Dzieci pozwoliły mi wczoraj trochę popracować nad blogiem. Zdjęcia w większości poprawione, przepisy całe dwa napisane, więc by już nie odwlekać w czasie od razu je publikuję. Z obawy, że kolejny wolny czas nadejdzie nieprędko ;) 
Pomysł na ciasto już jest, teraz więc czas na obiad, konkretny na dodatek, bo i pogoda się popsuła i co tu dużo mówić... trzeba dobrze zjeść i się zagrzać :) 
Ja gulasze uwielbiam- choć z tymi z podrobów mam problem i jakąś taką wewnętrzną niechęć, by się w ogóle przełamać i spróbować, ale wszelkie wieprzowe z szynki czy łopatki mogę jeść naprawdę często. I nawet ich jakoś specjalnie nie urozmaicam, ale tym razem było inaczej, bo po raz pierwszy dodałam ciecierzycę, a zamiast zwykłego chleba podałam pieczone chlebki naan*. Na nie przepis już znajdziecie na blogu, więc nie będę go powtarzać. Za to na gulasz prędko zerknijcie, być może przygotujesz go jeszcze dziś...? Nie wiem jak u Was, ale u mnie pada i pada i końca nie widać, więc takie danie jest idealne! 

Kakaowiec z masą serową

Weekend minął, ale to nie znaczy, że nie można sobie trochę podogadzać... Jak wiecie ja tam słodkie lubię mieć na co dzień, więc i tydzień możemy zacząć porządną porcją ciasta ;) U mnie od wczoraj w lodówce sernik ze śliwkami i jeszcze szarlotka od Teściowej, więc i kawa będzie lepiej smakować przed południem...
Dla Was mam za to przepis na ciasto kakaowe z gotowaną masą sernikową, które przygotowałam na przyjazd znajomych z licealnych lat. Matko kiedy to było! Ostatnio widzieliśmy się jakieś 12 lat temu! Aż tyle! Każdy z nas się zmienił, ale chyba tylko na plus ;) Najważniejsze, że całe spotkanie było właśnie jak za starych dobrych czasów, tylko szkoda, że tak krótkie. Gosia, Tomek zapraszam ponownie jak tylko będziecie mieć taką możliwość :*
Bo wiecie Kochani, jak ktoś je i chwali, to jak sobie nie życzyć takich Gości 😜 
Choć zdaję sobie sprawę, że z zachowania zawsze mieli dobre stopnie i chwalili pewnie też z grzeczności, bo słodkie to ciasto było, że łooo 😅

czwartek, 14 września 2017

Tarta z porem i kurkami

Powróciłam po "wczasach" u Rodziców. Teraz czas zająć się gotowaniem i pieczeniem, bo jakoś w mojej własnej kuchni lubię robić to najbardziej ;) W głowie kilka nowych pomysłów, ale najpierw muszę opublikować te, których zajawki już "gdzieś tam" na pewno widzieliście.
Ta tarta powstała już kolejny raz w tym roku. Choć wcześniej była w wersji mini tartaletek. Równie smacznych zresztą ;) Zapraszam, zwłaszcza, że sezon na kurki na dobre się rozpoczyna!




sobota, 9 września 2017

Sernikowe lody jagodowe

Obawiałam się czy to w ogóle wyjdzie, ale! Udało się ;) 
Swego czasu kupiłam wiaderko sera z myślą o serniku na zimno. Czas uciekał, a sernika nie zrobiłam, zabrakło weny i pomysłu. Za to do głowy wpadł mi pomysł, by ten ser połączyć z jagodami, które w zamrażarce miały doczekać zimy. Co prawda, by nałożyć lody, trzeba je wyciągnąć jakieś pół godziny wcześniej z zamrażarki, ale jeśli przygotowujecie je "na już", to wystarczy je po kilku godzinach wyciągnąć, kiedy jeszcze do końca nie stwardnieją. Wtedy są idealne, kremowe i naprawdę smaczne!


piątek, 8 września 2017

Krem kalafiorowy z gruszką i porem

W deszczowy, chłodny dzień fajnie jest zjeść coś ciepłego. Korzystając jeszcze z dostępności świeżych warzyw przygotowałam pyszny krem z kalafiora. Z nutą czosnku i cebuli, dzięki czemu zyskuje odrobinę pikanterii. Ilość przypraw można oczywiście dostosować do swoich własnych upodobań, ja ze względu na dzieci doprawiam delikatnie i nieśmiało przyznam, że Adaś zjadł całą swoją porcję i jeszcze do mojej się dobierał :)
Zapraszam do lektury ;) Róbcie zakupy, gotujcie i dzielcie się zdjęciami 💗


środa, 6 września 2017

Herbata miętowa

Swego czasu miętę kupowałam. Ile razy ja przesadziłam, to nic z niej nie wyrosło. Aż do ubiegłego roku, kiedy to wyrosła piękna i mogłam zebrać jej na tyle, by zrobić syrop. W tym roku było jej jeszcze więcej i od dawna nosiłam się z zamiarem wycięcia i przerobienia na herbatę. Przerażała mnie jednak jej ilość i czas jaki będę musieć przeznaczyć na obrywanie liści. Zwlekałam dość długo, ale w końcu kiedy zaczęła wyrastać i przykrywać pozostałe roślinki- nie było zmiłuj. Ścięłam zostawiając jej malutką część, mozolnie oberwałam każdy listek (no, prawie każdy) i ususzyłam z plastrami cytryny. W lecie nie tyle, ale już wczesną jesienią, kiedy właśnie pierwsze chłody dają się we znaki, lubię usiąść z kubkiem aromatycznej herbaty, a taka przygotowana własnoręcznie będzie nie tylko cieszyć podniebienie, alei oko. Spakuj ją do ładnego słoiczka, podpisz i masz prezent jak znalazł :) Pamiętajcie, że te zrobione przez siebie mają dużo większą wartość i mnie osobiście chyba bardziej cieszą niż gotowce :)
Właściwości miętowej herbaty jest sporo, ale mnie zaintrygowała jedna... ponoć hamuje apetyt i wypita po obiedzie sprawi, że nie sięgniemy po słodycze... u mnie żeby to było "nie w tej ilości", co zwykle, to mogłabym już świętować :) Bo że nie sięgnę w ogóle, to chyba nierealne... 


poniedziałek, 4 września 2017

Zapiekane ziemniaczki

Ziemniaki kojarzą mi się przede wszystkim z zakończeniem wakacji. W domu rodzinnym przeważnie końcem sierpnia organizowane były wykopki- do tej pory myślę, że to nie o to chodzi, że już na nie czas, tylko o to, że na wakacjach więcej rąk do zbierania :D A z wrześniem wiadomo- zaczyna się szkoła, inne obowiązki i dzieci mają wymówkę, by tylko nie zbierać. Sama tego nie lubiłam, do czasu ;) Teraz jakby mi tylko ktoś powiedział, że zabiera mi dzieci na 2 dni, ale w zamian mam wykopać ziemniaki, to choćby motyką, to się na to piszę 😅 I choć sama może jakoś dużo ich nie jem, to w domu mam egzemplarz, który z mięsem mógłby je jeść chyba codziennie. W całości, puree, ale przede wszystkim chyba w postaci pieczonych ćwiartek i frytek.
Niemałym więc zaskoczeniem było dla Męża, kiedy ostatnio podałam takie ziemniaczki z niespodzianką. Wypełnione po brzegi boczkiem i z ciągnącym się serem smakowały mu wyjątkowo, o czym zapewniał kilka razy. Dla mnie to najlepsza rekomendacja, bo jeśli coś mu nie smakuje, to prawda jest taka, że zarazo tym powie. Ewentualnie nawet nie spróbuje...
Zbierajcie więc swoje ziemniaki, smażcie, pieczcie i zajadajcie ze smakiem!
Przepis bierze udział w konkursie organizowanym na Durszlak. Trzymajcie kciuki, by #MyVictorinox dostrzegł mój banalny, ale jakże smaczny przepis. Co prawda zdjęcia również nie powalają, ale w taką pogodę i wieczorową porą ciężko mi było wykrzesać z nich coś lepszego ;)


niedziela, 3 września 2017

Sernik z konfiturą porzeczkową

Sernik ten tak naprawdę nie miał znaleźć się wśród przepisów, przynajmniej jeszcze nie teraz. Jakiś czas temu mogliście przeczytać na Facebooku, że właśnie się piecze, ale jedzie w świat razem ze mną. Koniec końcem mała jego część wróciła zemną, więc udało się zrobić zdjęcie i się z Wami podzielić. 
Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam serniki wilgotne, które rozpływają się w ustach i nie dławią. Ten miał kremową konsystencję, delikatna słodycz sera przełamana została kwaskową konfiturą, a kruchy spód z kakaowych herbatników doskonale się tutaj wpasował. Po serniku z granatami, ten stał się moim kolejnym ulubionym 💗