Nie tylko dla wielbicieli słodyczy, ale dla wszystkich ceniących sobie smaczną i niedrogą kuchnię. Czemu więc "Kuchnia w czekoladzie"?
To właśnie ciemna i biała czekolada są dominującymi kolorami w moim królestwie, do którego Was zapraszam:)

niedziela, 31 grudnia 2017

Likier czekoladowo piernikowy

Kurcze już myślałam, że nijak nie zdążę z tym ostatnim w tym roku (teraz już na pewno ostatnim!) wpisem. Miałam pisać jakiś osobny post podsumowujący, ale w sumie stwierdziłam, że nie ma sensu. Przecież nic takiego znowu się nie stało, a i odchodzić nigdzie nie mam zamiaru by jakieś szczególne podsumowania robić. Napiszę więc krótko i zaproszę na kieliszeczek słodziutkiego trunku.


sobota, 30 grudnia 2017

Francuskie choineczki

Nie masz czasu na przygotowanie słodkości Sylwestrowych, a chciałabyś jednak czymś zaskoczyć swoich znajomych, rodzinę?
Jeśli tylko masz dostęp do ciasta francuskiego, pamiętaj że można z jego pomocą wyczarować prawdziwe cudeńka!
Te choineczki są tego przykładem :) W miarę szybkie do przygotowania, a wyglądają bardzo efektownie. Ucieszą zwłaszcza najmłodszych.



Domowe pralinki rafaello

Gdyby ktoś zapytał kogo kocham, nie miałabym wątpliwości. Gdyby ktoś zapytał co kocham, pewnie musiałabym się troszkę zastanowić, ale gdyby ktoś zapytał co kocham jeść... Rafaello byłoby chyba na pierwszym miejscu. Pamiętam, że jak po raz pierwszy spróbowałam tego kupnego, to zjadłam je całe dookoła, a migdał zostawiłam i przeżuwałam niczym gumę orbit w latach świetności. O tym by zjeść dwie "kuleczki" pod rząd nawet nie pomyślałam. Zawsze zostawiałam na kolejne dni, bo wiedziałam, że prędko na kolejne nie będę mogła sobie pozwolić. Takie były czasy...
Na szczęście ktoś wpadł na pomysł zrobienia kuleczek kokosowych w domowych warunkach i choć może nie są idealnie białe i chrupkie jak te ze sklepu, to w smaku całkiem smaczne! 
I jest ich znacznie więcej niż w kartonowym pudełeczku z czerwoną kokardką... :)

Dacie się namówić...?


Szpinakowe gwiazdki z niespodzianką + e-book z przepisami na karnawał

Nie wiem czy to ostatni przepis w tym roku, być może uda się jeszcze coś wrzucić, ale jeśli chodzi o przystawki karnawałowe, to raczej na więcej nowości nie ma co liczyć ;) Sylwestra z roku na rok spędzam tak samo, w gronie moich mężczyzn, więc i szykować za bardzo nie mam co i komu.
Byście jednak nie czuli się zbytnio odrzuceni, zadbałam i o Was ;) Karnawałowe gwiazdki z ciasta szpinakowego podałam z pastą groszkową i marynowaną pieczarką schowaną w środku. To ona robi tu chyba największą robotę, nadaje smaku i charakteru całości. W trakcie przygotowań koniecznie o niej pamiętajcie, bo próbowałam gwiazdek z samą pastą i to zdecydowanie nie jest to!
Pomyślicie pewnie, że się nijak nie wysiliłam w tym roku, ale ja mam dla Was coś jeszcze!

Wspólnie z 14 innymi blogerkami stworzyłyśmy przepisy do e-booka z karnawałowymi propozycjami. Znajdziecie tam nie tylko przekąski i sałatki, ale też słodycze i kolorowe alkohole.
Każdy przepis inny, wszystkie wspaniałe :) Dla dzieci kolorowanki- by nie nudziły się jak Rodzice w kuchni urzędują ;)

By zobaczyć treść wystarczy tylko kliknąć w banerek poniżej. 



piątek, 29 grudnia 2017

Makaron ryżowy z kurczakiem w sosie pomarańczowym

Pomysł na to danie wziął się w mojej głowie, gdy zakupiłam makaron ryżowy. Sama nie wiem po co wrzuciłam go do koszyka, ale chyba chciałam sprawdzić jak smakuje, bo nigdy wcześniej nie miałam z nim do czynienia. Samego przecież nie zjem, a kurczak, soczyste pomarańcze i sezam od razu mi tu jakoś podpasowały. Domyślam się, że moja potrawa z typowo chińskim jedzeniem nawet nie ma co walczyć o miano lepszej, ale jako że prawdziwej chińszczyzny nigdy nawet chyba nie jadłam, to będę swoje chwalić :) Tylko pamiętajcie, by z pomarańczy usunąć białą skórkę zwaną albedo, bo jej gorycz popsuje Wam całą frajdę z jedzenia ;)


czwartek, 28 grudnia 2017

Tradycyjna sałatka jarzynowa

Wiecie, że byłam święcie przekonana, że przepis na tą sałatkę już od dawna jest na blogu? Wpadłam na to, że jej nie ma, kiedy chciałam wziąć udział w konkursie i sprawdzałam, jakie mam tam zdjęcia i że może czas je podmienić... a tu bach! Nie ma i nigdy nie było... Sama się zdziwiłam, ale to tylko dodało motywacji, by ją zrobić i spisać potrzebne składniki dla Was. 
Sałatki u mnie mają ogromne powodzenie, zwłaszcza tortowa na cieście szpinakowym ciągle figuruje na samej górze, ale myślę, że znajdzie się jeszcze spora grupa osób, które bez jarzynowej życia sobie nie wyobrażają. 
U mnie takim zwolennikiem jest zdecydowanie Mąż i jeśli chcę by sałatka została zjedzona, to wystarczy zrobić właśnie tę. Inne zje, owszem, ale w ilości powiedziałabym- degustacyjnej 😜 
W rodzinnym domu natomiast sałatka jarzynowa się już tak przejadła, że Tata choćby miał głodować, to pewnie by nie zjadł 😁
A jak jest u Was? Lubicie i robicie czy raczej omijacie szerokim łukiem...?


niedziela, 24 grudnia 2017

Czekolada orzechowa z piernikiem

Myślałam że uda mi się jeszcze w nocy dodać przepis, ale niestety. Obowiązki względem najmłodszego Mężczyzny w naszym domu nijak na to nie pozwoliły ;) Na dodatek przychodząc na wpół przytomna do komputera usunęłam folder ze zdjęciami na bloga. No cóż, zdarza się. Zdarza się też trzymać zdjęcia na penie, więc wiecie... w koszu próżno ich szukać :D
Coś tam odzyskałam, ale kiedy je przejrzę i sprawdzę czy jest wszystko to sama nie wiem. 
Na szczęście zdjęcie czekolady było gdzie indziej, a nawet jeśli by nie było wcale, to na karcie pamięci w aparacie ciągle widnieje. 
Nie jest to zbyt skomplikowany proceder, więc śmiało przygotujesz ją w kilkanaście minut. Z tężeniem też nie ma problemu, bo krem dość szybko gęstnieje w lodówce zamieniając się tym samym w przepyszną tabliczkę czekolady.
Domyślałam się, że jako prezent gwiazdkowy pewnie się już nie skusicie jej przygotować, ale noworoczny śmiało możecie, zwłaszcza jeśli będziecie u kogoś gośćmi, to taki słodki upominek na pewno się Gospodarzom spodoba.


sobota, 23 grudnia 2017

Pierogi z kapustą, grzybami i soczewicą

Mąż uwielbia wigilijne pierogi z kapustą kiszoną i grzybami. Wiem, że w tym roku też będzie się o nie domagał, więc na próbę przygotowałam takie z dodatkiem soczewicy. Pewnie nie zaryzykowałabym takim połączeniem, gdybym miała świadomość, że jej nie lubi, ale wiem że jest zupełnie inaczej. I miałam rację... Stwierdził, że gdybym mu nie powiedziała, nawet by się pewnie nie domyślił, że coś w nich jest "nowego".
Dodatkową nowością był olej, którego użyłam do omasty, ciepłych jeszcze pierożków. Mowa tutaj o oleju rydzowym Semco, który zawiera mnóstwo kwasów nienasyconych, ma złotawy kolor i ciekawy, charakterystyczny, choć dla mnie łagodny smak. Przekonajcie się sami!


piątek, 22 grudnia 2017

Tarta z kapustą i grzybami

Kochani nijak mi robota nie idzie :) Coś tam w kuchni się dzieje, ale w sumie więcej bałaganu niż jedzenia w tym wszystkim. Dom też nie ogarnięty, ale to chyba przy dzieciach normalne, o czym nawet Teściowa się przekonała, jak kilka dni temu umyła okno w kuchni i zawiesiła nową firankę, po czym wpadł mój wspaniałomyślny Syn Olek i zrobił maziugi na pół szyby ;) Tak że ten... szkoda czasu na sprzątanie ;)
Mam dla Was jeszcze kilka rzeczy, które przed świętami chciałam zamieścić, ale pewnie się nie uda, chyba że w nocy znowu przysiądę, bo na dziś zostało tylko skończyć jedno ciasto, więc powinno w miarę gładko i sprawnie pójść :) Pod warunkiem, że dzieci pójdą spać o przyzwoitej porze oczywiście.
Zapraszam więc na tartę z kapustą i grzybami, która na pewno sprawdzi się na Waszych świątecznych przyjęciach.

środa, 20 grudnia 2017

Domek z piernika + szablon do pobrania

Oto i ono! Moje trzecie dziecko, któremu ostatnimi czasy musiałam poświęcić trochę czasu. Trochę, to w sumie jakieś 16 godzin... Niby nie dużo, ale jednak jakby nie patrzyć dwie dniówki ;)
Za przygotowanie tego domku brałam się już od dwóch albo trzech lat. Zawsze odpuszczałam, bo przerażało mnie szukanie, drukowanie i wycinanie szablonu, a mordować się i "od ręki" ciąć z linijką po piernikowym cieście, to już w ogóle nie wchodziło w rachubę.


niedziela, 17 grudnia 2017

Wigilijny krem z suszonych grzybów

Prawda jest taka, że u nas grzyby je się przede wszystkim w pierogach, kapuście, ewentualnie żurku, ale wiem, że w niektórych regionach Polski zupa grzybowa jest jedną z tych potraw, bez których kolacja wigilijna w ogóle nie może mieć miejsca. Czyli coś jak u mnie barszcz czerwony z uszkami-właśnie z grzybami leśnymi. Choć te z dodatkiem pieczarek też są całkiem smaczne ;)
Jako że Mąż bardzo lubi grzybową, postanowiłam skorzystać z okazji i przygotować właśnie taki krem, który na bazie domowej warzywnej kostki spokojnie może być Waszym wigilijnym daniem.
Jako dodatek sprawdzi się tak naprawdę wszystko. U mnie były to ciasteczka z ciasta francuskiego, groszek ptysiowy i zielony mech, na który przepis znajdziecie już na blogu, właśnie -> TUTAJ.
Zapraszam do korzystania z przepisu i dzielenia się z innymi opinią na jego temat. 
Ja zapewniam, że będzie smacznie!

sobota, 16 grudnia 2017

Piernikowe ciasto z mandarynkami

Idą święta! Choć tych nowości u mnie sporo, to części albo nie mam kiedy wrzucić albo- co gorsza nawet kiedy napisać. Zdjęcia leżą, notatki też, a cała reszta daleko w lesie. 
Mam z tego powodu lekkie wyrzuty sumienia, ale z drugiej strony... jestem tylko człowiekiem ;)
Ostatnia moja zachcianka- czyli domek z piernika, który możecie podejrzeć na fp zajął mi 4 wieczory. Ba! 4 noce, bo spać kładłam się koło 3. Żeby było śmieszniej to lukrowanie i ta cała dekoracja wciągnęła mnie do tego stopnia, że o 2 w nocy ja nadal prawidłowo funkcjonowałam!
W domu pachnie więc piernikami i to od dłuższego czasu. Bo najpierw popełniłam jedno piernikowe ciasto, które jakiś czas temu wskoczyło na bloga, a później upiekłam to ciasto, które widzicie poniżej. W planie na dziś jeszcze upieczenie piernika staropolskiego, więc zapach korzenny będzie się unosił jeszcze długo, długo w moich czterech


środa, 13 grudnia 2017

Domowa kiełbasianka ze słoika

Mieliście okazję próbować kiedyś takiej swojskiej kiełbasianki ze słoika, ze smalczykiem, galaretką...? Pamiętam, że jako dziecko uwielbiałam się tym zajadać, ale od dłuższego już czasu nie mam takiej możliwości, a kupne to jednak nie to samo. 
Dlatego postanowiłam, że sama sobie zrobię choć w ilości takiej, że nawet nie pasteryzowałam, nie zakręcałam nawet słoików do pieczenia. Mąż miał gotowe słoiczki do pracy, choć tak jak mówię, szału z tej porcji nie było ;)
Jeśli chcecie i Wy poczuć smak domowej kiełbasianki, to koniecznie wypróbujcie przepis. Jak nie ze śliwką czy żurawiną, to przynajmniej samą. Na pewno nie pożałujecie!


poniedziałek, 11 grudnia 2017

Pampuchy drożdżowe z mięsem

Mój odwieczny problem, co z tym mięsem z rosołu zrobić, znalazł kolejne "ujście". Tym razem skorzystałam z przychylności Męża. Bo wiecie... strasznie pokochał pampuchy 💓 Wiedziałam więc, że zje na obiad, a jak zostanie to jeszcze do pracy weźmie i się nie zmarnuje. Mięso akurat pasuje do nich idealnie, więc tym bardziej było mi to na rękę, by te dwie rzeczy połączyć.
Zastanawiałam się tylko nad sosem i szczerze powiedziawszy w planach był pomidorowy lub pieczarkowy, ale gdzieś mi już czasu brakło, więc zostało na zwykłej słonince. Co wcale nie znaczy, że było mniej smacznie 😜
Powiem Wam też, że w życiu nie jadłam  parowańców (tak to się odmienia?), a pierwsze zrobiłam gdy otrzymałam bambusowe sitka do parowania potraw. Są fajne, nie zaprzeczam, ale gdybym chciała uparować wszystkie, to zeszło by mi do wieczora. Dlatego w tym przypadku posłużyłam się nasadką do gotowania na parze, dołączoną do mojego Tefal Companiona. Poszło zdecydowanie sprawniej, bo na 3 razy ;) I tak jak myślałam, Mąż zadowolony :)


sobota, 9 grudnia 2017

Piernik z kremem pomarańczowym

W tym roku testuję pierniki ;) Nie tyle ciasteczka, co właśnie ciasta. Na długo dojrzewający już od początku listopada chyba stoi (nawet dokładnie nie pamiętam), a w między czasie popełniłam dwa placki takie szybsze w przygotowaniu- w sensie, że nie czekamy min. dwa tyg aż ciasto będzie odpowiednie. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że choć zupełnie różne, to jednak podobne, bo z nutą pomarańczy jeden, a drugi z mandarynkami. No ale ten robiłam chyba w październiku, więc miałam prawo zapomnieć ;)
Zapisujcie przepis, bo święta co raz bliżej ;)


piątek, 8 grudnia 2017

Zapiekane, faszerowane ziemniaki

To danie, a właściwie przekąska jest nie dość, że banalna, to jeszcze nie zajmuje wiele czasu na przygotowanie. Pieczenie to oczywiście inna sprawa, bo tego nie przyśpieszymy, a chcąc by ziemniaki były naprawdę miękkie i to bez wcześniejszego gotowania, to i ten czas jest konieczny.
Przepis jest moją ostatnią propozycją na konkurs #myAmbition organizowanym na portalu Durszlak.


Dyniowe bułeczki z jabłkiem

Te  bułeczki, to kolejny dowód na to, że śniadanie wcale nie musi być nudne. Może i czasem pracochłonne, choć warte tego poświęcenia ;) Wszak daje nam siłę, by z uśmiechem i energią zacząć kolejny dzień.
Ja swoje przygotowałam dzień wcześniej. Stwierdziłam, że skoro są nadziewane jabłkiem to do rana spokojnie zabiorą sobie z niego trochę wilgoci i nie wyschną. Poza tym mają w sobie trochę pure z dyni, które także sprawia, że bułeczki są miększe. Co nie zmienia faktu, że takie cieplutkie są najlepsze. Jejku aż mnie ręka świerzbiła , by sięgnąć po nie od razu, po 23 (przed 23 wyciągnęłam z piekarnika :D ) i zjeść. Stwierdziłam jednak, że już ciut za późno i jakoś do rana wytrwałam ;)
Bułeczki biorą udział w konkursie organizowanym na portalu Durszlak przez markę #myAmbition.


środa, 6 grudnia 2017

Mikołajkowe muffinki

Wiem, wiem, że o tej porze to powinnam już kłaść się spać, bo Mikołaj zobaczy zapalone światło, wystraszy się, że go ktoś zobaczy i dom ominie... A przecież tego bym nie chciała, bo dzieci na prezenty czekają ;) 
Tak sobie jednak myślę, jak to jest z tym poczęstunkiem dla Świętego? Jedni częstują gdy przychodzi po liścik (tak jak u nas), drudzy jak przychodzi z prezentem, inni wcale... A jak jest u Was? Może nie przychodzi już w ogóle?
W takim razie koniecznie musicie zrobić sami sobie Mikołaja. I to takiego, któremu wstyd będzie, że Was nie odwiedził i schował głowę z tego wstydu w czekoladową muffinkę. Tak, że tylko czapka została ;) Nic trudnego, a przynajmniej osłodzi gorycz rozczarowania! 



niedziela, 3 grudnia 2017

Krem Romanesco

Kalafior- znany w polskiej kuchni już od dawna. Każdy chyba miał z nim styczność, zwłaszcza kiedy pojawiał się latem taki świeżutki i Mama podawała go na obiad tylko w towarzystwie masełka z bułką tartą. Macie takie wspomnienia...?
Dziś możemy spotkać to warzywo w kilku kolorach i kształtach, a przygotowane z nich potrawy w niczym nie przypominają tych z przed jeszcze kilku lat.
Co prawda nie jest je prosto dostać, zwłaszcza na wioskach, ale jak mi się udało (fuksem jakimś!) to wierzę, że i Wam się uda ;)
#OlejKonwenanse i przygotuj dziś razem ze mną i #OlejWielkopolski pyszny krem z zielonego kalafiora Romanesco.

Flaczki z boczniaków

Minęło może jakieś 2 miesiące od kiedy boczniaki na stałe zagościły w moim domu. Wcześniej, przyznaję, że nie miałam pojęcia, co mogłabym z nich zrobić, więc nie lądowały w koszyku podczas zakupów. Kiedy zrobiłam z nich pierwszy obiad, stwierdziłam, że są całkiem niezłe. Panierowane jak nasze polskie schaboszczaki też dały radę, więc czemu miałby nie smakować w zupie? Tak właśnie powstały flaczki, które z Mężem już uwielbiamy, choć nie mają w sobie ani grama mięsa.
Kiedy ostatnio wrócił po pracy zmarznięty i głodny, to aż fajnie było patrzeć jak ze smakiem zjadł całą porcję i dopiero na końcu zapytał... co to w ogóle było?
Usłyszawszy że flaczki, popatrzył spod byka (bo wiecie, tych "prawdziwych" nawet nie chce spróbować) i odetchnął z ulgą dopiero jak dotarło do niego, że to grzyby.
#OlejKonwenanse, pooszukuj trochę w kuchni i spraw radość bliskim razem z #OlejWielkopolski!


sobota, 2 grudnia 2017

Kawowo chałwowe ciasto bez pieczenia

Popełniłam ostatnio kolejne ciasto bez pieczenia. Takie na szybko, jak to u mnie zazwyczaj bywa. Nawet nie czekałam zbytnio aż każda warstwa odpowiednio się schłodzi. 
Jedyne co wymaga czasu, to krem. Ale nie dlatego, że trzeba przy nim stać godzinami ;) Z nim to tak jak z drożdżowym ciastem, że powinien być wyrośnięty zaczyn i dopiero cała reszta. Z tym wyjątkiem, że tu zaczynu drożdżowego nie potrzebujemy, a jedynie śmietankę podgrzaną z chałwą i następnie mocno schłodzoną. Kilka godzin. Nawet kilkanaście- ale jak się domyślacie, chłodzi się sama, więc my mamy czas na coś innego.
Z obserwacji na blogu wynika, że ciasta bez pieczenia cieszą się u Was powodzeniem, więc może warto i ten pomysł zapisać i wykorzystać w najbliższym czasie? 


czwartek, 30 listopada 2017

Pieczone pierożki z nadzieniem dyniowym

Lubię czasem pokombinować w kuchni i spróbować czegoś nowego. Tak właśnie było z tymi pierożkami. Zrobiłam je "przy okazji" i na próbę. Zostało mi tłuczonych ziemniaków, a w lodówce był otwarty słoiczek dyniowego puree, który czekał na właściwy moment, by go wykorzystać. Kremowych zup dyniowych moje chłopaki nie lubią, więc robię małe porcje dla siebie, a tu mnie mile zaskoczyli, bo po upieczeniu, po przestudzone chętnie sięgali. Cieszy mnie to ogromnie, bo ich "dieta" opiera się ciągle na jednym i tym samym i okropnie boją się nowości. To już nawet nie jest na zasadzie, że czegoś nie lubią, bo oni nawet nie chcą spróbować, by móc to stwierdzić. Młodszy- Adaś jeszcze jakoś współpracuje w tej kwestii, ale Oluś to już jest nr 1 w kombinowaniu, co by tu zrobić, by nie jeść... Także wiecie, te pierożki to taki mój sukces, prawie wychowawczy :)
Nam najlepiej smakowały z sosem, a dokładniej z przecierem paprykowym, który miałam w słoiczku i na który przepis też już macie na blogu. Myślę, że ketchup czy sos czosnkowy też będzie ok. Chłopaki jedli bez niczego, bo akurat ten sos taki pikantniejszy, więc nawet nie chcieli.
Przepis dodaję do akcji #myAmbition organizowanym na portalu Durszlak, dlatego pierożki podałam na talerzu z serii Palette.


Porterówka- nalewka z piwa porter

Porterówkę poznałam jakiś czas temu. Nie, nie wypiłam od razu całej butelki, bo tego w zwyczaju nie mam, ale po kieliszku stwierdziłam, że jest na tyle dobra, że warto spróbować zrobić ją samemu. Mąż zakupił potrzebne produkty, resztę pozostawił na mojej głowie. 
Przepisu konkretnego nie miałam, więc zadanie proste nie było. Ktoś, u kogo ją piłam stwierdził, że nie wie ile czego, że "na oko" robił. Zabrzmiało to mniej więcej tak "Sorry, radź sobie sama :)"
Przejrzałam oczywiście kilka blogów i stron, które w swoich zbiorach porterówkę polecają, ale koniec końcem zrobiłam wg siebie. 
I teraz najważniejsze :) W smaku wyszła inna niż ta, z którą miałam do czynienia! Inna- ale to nie znaczy gorsza. Mąż stwierdził, że ze względu na intensywniejszy aromat przypraw korzennych, będzie idealnie pasować do herbatki w chłodne, jesienno-zimowe wieczory. 
Ja tam mało piję w ogóle, bo gdzieś się przy dzieciach "oduczyłam", ale lubię mieć w barku małe co nie co i poczęstować odwiedzających mnie gości domowymi trunkami. 


środa, 29 listopada 2017

Maślane rogale drożdżowe z dżemem

Kurcze tak chciałam podać Wam ten przepis w zeszły weekend ale nijak ze mną nic nie chciało współpracować- ani program komputerowy do wywoływania plików raw, ani dzieci. Więc wiecie- posprzątane. 
Ale nic nie stoi na przeszkodzie, by rogale zrobić w środku tygodnia, choć domyślam się że sporo z Was ma wtedy zdecydowanie mniej czasu na jakiekolwiek działania w kuchni. Sama zresztą lubię zająć się wszelkimi wypiekami właśnie wtedy, kiedy w domu jest Mąż i w razie czego odciągnie dzieci od moich nóg ;) Przynajmniej spróbuje...bo z nimi to tak, że nie zawsze się da. Nie da się też przed nimi schować tego świeżego, jeszcze ciepłego pieczywa i choć jeszcze się nie zdarzyło, by zjedli w całości choć jedną kanapkę/ bułkę/ rogala, to poskubać muszą :) Najlepiej wszystkie po kolei :) Zapraszam Was wraz z dżemem #lowicz na pyszne śniadanie o smaku #truskawki!



wtorek, 28 listopada 2017

Krem z pieczonego buraka z ziemniaczanym uszkiem

Niedługo święta i widać to już niemal wszędzie. Galerie, witryny sklepowe, reklamy w tv... a nawet Wy moi kochani widzę, że zaczynacie rozglądać się za świątecznymi potrawami, ciastami, sałatkami. Dlatego mam dziś dla Was coś tradycyjnego, jednak w zupełnie innym wydaniu. Wiem, że tradycjonaliści machną ręką i pójdą dalej, stwierdzając, że wigilijny barszcz na zakwasie jest jedyny w swoim rodzaju i nie ma prawa z niczym konkurować, ale zatrzymajcie się na chwilę i kuknijcie na tę propozycję. Też barszcz, też uszka... 
Jeśli nawet nie wykorzystacie pomysłu na krem z pieczonego buraka (przynajmniej nie na święta😜), to nad samymi uszkami przystańcie na chwilę, bo powiadam Wam, że są nieziemsko smaczne i do zwykłego barszczu będą pasować równie idealnie! Zresztą nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała. 
Mój tester, czyli Mąż był zachwycony. Choć do końca nie wiedział, że w środku są ziemniaki (był przekonany, że to kapusta 😄), to jednak na pikantnie i smażone w głębokim oleju skradły jego serce. Krem również był pyszny. Intensywny, o mocno bordowej barwie, gęsty. I gdybym tylko wiedziała kilka lat temu, no dobra- kilkanaście, że ma w sobie ogrom żelaza, które pomoże wyjść z anemii, to uwierzcie- wolałabym jeść ten krem niż pić sam sok z buraka lub faszerować się tabletkami. Dlatego #OlejKonwenanse, zerknij na przepis, a później zrób. Najlepiej jedno i drugie, czyli krem i uszka :)


poniedziałek, 27 listopada 2017

Krem z pieczonej papryki

Jak już Wam chyba wspominałam- zupy lubię, ale zdecydowanie bardziej pod postacią kremu. Mogą być zarówno z grzanką jak i z groszkiem ptysiowym, jednak jakiś dodatek musi być. 
Tym razem postawiłam na krem z pieczonej papryki. Niezbyt ostry, ale intensywny w smaku i raczej z tych gęstych, sycących i rozgrzewających. 
Spróbujcie zresztą sami!

sobota, 25 listopada 2017

Domowy sos barbecue

Właśnie do mnie dotarło, że to już końcówka listopada. W przypomnieniach zaczynają pojawiać się powiadomienia, że dziś Katarzynki, niedługo Andrzejki, a tuż po nim Barbórka. Dlaczego o tym wspominam? Bo to okazja do wielu spotkań! 
Część z Was na pewno imprezuje w klubach itp, ale są też tacy, którzy takie imprezy organizują w domu i właśnie zastanawiają się, co podać na stół, co przygotować... 
Nieodłącznym elementem takich spotkań są przekąski, a jak przekąski, to i sosy do nich :)
I już wiecie, skąd ten wstęp... Bo sos barbecue jest jednym z tych bardziej pożądanych i rozchwytywanych, zwłaszcza przez męskie towarzystwo. 
Jego przygotowanie nie jest skomplikowane, wymaga tylko kilku składników. Zazwyczaj są one w domu, no może prócz wędzonej soli, śliwki czy papryki, a jeden z tych elementów powinien jednak się znaleźć  w środku, by nadać charakterystyczny smak. Ja użyłam wędzonej soli, bo ta akurat była pod ręką. Teraz zaopatrzyłam się także w wędzoną paprykę i już żałuję, że dopiero teraz, bo jest przepyszna. Zastanawiam się tylko ile jeszcze przypraw jest przeze mnie nie odkrytych ;)



wtorek, 21 listopada 2017

Bułeczki bao z szarpaną wieprzowiną

Nad szarpaną wieprzowiną zastanawiałam się długo... nie tyle czy będzie smaczna, ale czy mnie rachunek za prąd nie przywali, jak mi tyle godzin będzie piekarnik non stop grzał... Ale jak widać póki co nic mnie nie przygniotło,a choćby nawet, to jest mnie na tyle, że myślę, że spokojnie się podniosę z tego upadku :D Połamać mnie nie powinno 😅Zresztą, teraz stwierdzam że raz na jakiś czas można, a nawet trzeba zgrzeszyć, poświęcić parę groszy i smacznie zjeść. Bo coś się nam od życia należy! To tak mówię, by potwierdzić, że słynna "Pulled pork", to naprawdę niezła sztuka mięsa!
Co do samych bułeczek, to przeczytałam o nich na blogu "Na pałeczkach". Zaintrygowały mnie do tego stopnia, że właśnie na tę okazję postanowiłam, że piekę szarpańca! Bo nawet jeśli bułeczki nie posmakują Mężowi, to mając takie mięcho obok, słowa złego nie powie! I słuchajcie... miałam rację :) Ponoć smakowało mu ogromnie, i tylko coś tam plumkał, że porcje takie mini, że lepiej większe niż kilka małych... ale to wiecie, chłop czasem też musi sobie pogadać ;) Grunt, że dopytuje o następne i już myślę, z czym tym razem je przygotować. Szarpana też będzie, może nawet jeszcze przed świętami 😋

niedziela, 19 listopada 2017

Ciasteczka dla Mikołaja

Kurcze miałam Wam tu w nocy sprezentować przepis na ciasteczka, ale Adaś nie pozwolił. Tak się tłukł, wiercił i spał niespokojnie, że Matka w końcu musiała zrezygnować z komputera, położyć się obok i czuwać.
Dziś z kolei od rana coś robię i dopiero usiadłam, więc tak na szybko Wam tu sklecę, bo może jeszcze jesteście przed pisaniem listu...
Ja na taki czyn (czyt. pieczenie ciasteczek z dziećmi) skusiłam się po raz pierwszy, ale przyznam szczerze, że moje dzieci chyba jeszcze na to za młode. Nie tyle Oluś, bo on już stara się nie tyle pomagać, co po prostu nie przeszkadzać, ale Adaś... no cóż. Łapki pcha wszędzie, Tefala w trakcie pracy wyłączył mi parę razy, a samego surowego ciasta też nie mam pojęcia ile zjadł. No choćbym nie wiem jak chciała, to ogarnąć ich obu stojących na krzesłach, żeby nie spadli i jeszcze gotowanie/pieczenie, nie jest wcale łatwo. Samo wycinanie ciasteczek, które wydawać by się mogło chwilą u nas trwało chyba z godzinę, bo jak zaczęli tłuc foremkami, to trzeba było ciasto non stop sklejać i wałkować na nowo. Taki urok,co zrobić...
Ale jeśli Wy macie starsze dzieci, lub po prostu więcej cierpliwości ode mnie, to polecam, bo to w sumie fajna zabawa i "stracony" czas. W tym sensie stracony, że nie musisz co 5 minut wymyślać innej zabawy, bo poprzednia się już znudziła 😜 
Pamiętajcie też, by prócz ciasteczka i listu zostawić Mikołajowi szklankę mleka ;)
U nas wypił prawie do dna i zostawił okruszki, więc jest szansa że 6 grudnia przyjdzie...


sobota, 18 listopada 2017

Ciasto na piernik staropolski (długo dojrzewający)

Kochani wiecie, że u mnie w domu na święta nigdy nie robiło się pierników? Pisałam Wam już o tym, bo kompletnie nie pamiętam...?
W każdym bądź razie tak było! Sernik i makowiec stanowiły obowiązkową pozycję, do tego dochodziło z 10 innych ciast (w tym z 2 takie typowe "do kawy") i ciastka. Dużo ciastek! 
Ale nie przypominam sobie pierników, nijak. 
Swoją drogą i tak nie mogę pojąć jak Mama to robiła, że dała radę tyle przygotować i nam w sumie też się dziwię, że daliśmy radę to zjeść. Nie było mowy o żadnym mrożeniu, wszystko co do okruszka było w ciągu tygodnia no czasem dłużej- głównie ciastka- zjedzone. 
Chyba to idzie tym, że każdy bardziej się odwiedzał i dzielił z Rodziną tym co ma, a teraz to tak wiecie... każdy sobie... Smutne to, ale prawdziwe. 
Wracając jednak do tego nieszczęsnego piernika, o których ja zaczęłam mieć pojęcie dopiero jak poszłam "na swoje" to powiem Wam, że pierwsza przygoda z nimi nie była fajna...
Uwielbiam ich zapach jak się pieką, ale w ciąży absolutnie mi nie służył. Mało tego, piekąc je nie wiedziałam że jestem w ciąży i dziwiłam się czemu mi ich zapach tak strasznie przeszkadza... Byłam nawet skłonna z choinki ściągać, ale jakoś przetrwałam. I zraziłam się tak, że na kolejny rok nie zrobiłam ozdób na choinkę ani właśnie ciasta...
Mam nadzieję, że teraz kiedy w końcu przełamałam się, by znowu upiec to aromatyczne ciasto, jego zapach nijak mi nie będzie przeszkadzał.
Poniżej podaję standardowy przepis, który znalazłam bodajże na blogu Moje Wypieki, a który ja przygotowałam szybko w Tefal Companion.
Piernik będę chcieć przygotować odpowiednio wcześniej, byście mogli skorzystać nie tylko z samego ciasta, ale także z pomysłu na całe jego wykonanie. 
Mam nadzieję, że ktoś jeszcze skorzysta z tego przepisu- zwłaszcza na wykonanie w TCC, bo wiem, że niektórzy mają z tym problem. Ciasto spokojnie Wam jeszcze 4 tygodnie poleży, więc nie jest za późno!


czwartek, 16 listopada 2017

Seromakowiec z jabłkami

Powoli widzę, że zaczynacie myśleć o świętach.... Przyznam Wam szczerze, że ja też😇
Już nie mogę się doczekać choinki i tych wszystkich przysmaków, które pojawią się na stole- nie tylko wigilijnym. Ta nawet nie wiem gdzie w tym roku będzie i zazwyczaj z roku na rok mamy te same potrawy, które owszem smakują wyjątkowo, ale są raczej tradycyjne i standardowe.
Nie mniej nie może zabraknąć ciast. Wzorem mojej Mamy, która zawsze, ale to naprawdę ZAWSZE piecze makownik i sernik na święta, ja postanowiłam przygotować dla Was przepis na seromakowiec. Kolejny, bo jeden już na blogu znajdziecie. Ten tak naprawdę zrodził się w głowie w kilka minut, kiedy to przygotowując rogale Marcińskie pozostało mi sporo masy makowej... Nie nie, to wcale nie było zamierzone. Po prostu tak wyszło samo, że z pośpiechu zrobiłam na nie ciasta z połowy składników 😜
Masy przecież nie wywalę, zwłaszcza, że użyłam białego maku, który nie dość, że droższy, to jeszcze jak dla mnie zdecydowanie przyjemniejszy i łagodniejszy w smaku. 
Po szybkim przeglądzie lodówki wiedziałam już, że będzie ciasto na kruchym spodzie i z serem, ale jak spojrzałam na paterę z owocami i ujrzałam jabłka, które czekały na szarlotkę, tak nie mogłam z nich nie skorzystać. Prosiły się same! Na całe szczęście, bo przyznam Wam po cichu, że to był doskonały pomysł. Ciasto nie dość, że było odpowiednio nawilżone, to jeszcze smakowało rewelacyjnie... Takie wiecie... połączenie jesieni z depczącą po piętach zimą i świętami pachnącymi korzennymi przyprawami :) 
Co jeszcze napisać, by Was zachęcić? Od soboty (w sumie od niedzieli, bo dopiero wtedy rozkroiłam) do wczoraj miałam jeszcze 2 małe kawałki. Były nadal miękkie i jedząc nie było potrzeby "przeżuwać" czy popijać kawą, by tylko w przełyku nie stanęło 😜 Nic z tych rzeczy!
Kochani, jeśli więc zastanawiacie się nad tym, co w tym roku upieczecie, to zdecydowanie polecam Wam to ciasto!
Pamiętajcie jednak, że takie wyjątkowe okazje (ciasta również💓) wymagają wyjątkowej oprawy. Podając je na bolesławieckiej ceramice zachwycicie swoich Gości i sprawicie, że te święta będą naprawdę polskie, tradycyjne i jedyne w swoim rodzaju. 
Wzorów i kolorów ceramiki dostępnej w sklepie jest tyle, że na pewno każdy znajdzie i wybierze coś dla siebie.  Pamiętajcie, że przed nami też Mikołajki, później Gwiazdka... Jeśli macie więc komu, a na pewno macie, to może właśnie tam poszukacie wymarzonego i naprawdę wyjątkowego prezentu, który nie tylko będzie stał i zbierał kurz, ale też posłuży i da radość jego użytkownikowi?
Zapraszam na stronę https://www.wrceramika.com/index.html oraz na firmowy FP.
Kochani, mam nadzieję, że przepis zapiszecie w swoich notesach lub zakładkach, by Wam nigdzie nie "uciekł" gdy będzie potrzebny :) Udostępniajcie i polecajcie znajomym, a Rodzinę zaskoczcie sami :) Ceramiką i ciastem jednocześnie 😍


sobota, 11 listopada 2017

Czekoladowe salami

Z ostatniego zleconego pieczenia tortu zostało mi sporo biszkoptu, który ścięłam z wierzchu, by uzyskać równy blat. Nie miałam sumienia go wywalić, bo uwielbiam go i przyznam bez bicia, że nim zrobiłam salami dziubałam non stop... 
Mowa o biszkopcie brownie, który nie raz już był przeze mnie polecany. Do ciast deserowych jest świetny. Wilgotny, nie wymaga nawet nasączania. No i ten intensywny smak czekolady... mnie osobiście rozwala na łopatki :D 
Do środka możemy dać wszelkie bakalie, herbatniki jasne (akurat nie miałam w domu więc pominęłam), masło orzechowe czy tak jak ja masę kajmakową (krówkową), której miałam odrobinę w słoiczku. Kombinować można dowolnie, byleby było słodko i wyglądem przypominało salami. 
Mi- mam nadzieję, że się to udało dzięki jasnej otoczce z cukru pudru i ciemnej z kakao oraz dodatkowej dekoracji ze sznurków.


piątek, 10 listopada 2017

Pierogi z kapustą

Dziś mam dla Was pierogi, o które ostatnio Was pytałam. Najprostsze, które chyba każdy zna. Odpowiedzi było wiele, ale prawidłowej udzieliły bodajże dwie osoby. Domyślam się, że nie dlatego, że ich nie znacie, a właśnie macie z nimi do czynienia i są za "zwyczajne", by się nimi dzielić... ale zapewniam Was że tacy ludzie, którzy naprawdę jak nie mają przepisu od a do z to nic nie zrobią- istnieją. I dobrze, bo nie miałabym dla kogo pisać :)


środa, 8 listopada 2017

Dyniowe pappardelle z boczkiem

Mając przygotowane dyniowe puree, człowiekowi aż chce się zrobić na obiad coś nowego, innego, a zarazem smacznego :) Naprawdę!
Bo przygotowanie takiego makaronu to zaledwie chwila moment, zwłaszcza jak ma kto za nas zagnieść ciasto. Ja posłużyłam się Companionem, ale oczywiście jak nie macie lub macie dopiero na uwadze, to i dłonie sobie poradzą. 
Co ciekawe zrobiłam takie dwie porcje, bo stwierdziłam, że Mąż na pewno nie zje i że ja wszamam na kolację :D ale o dziwo! Zjadł i powiedział że mu smakowało. Zaskoczył mnie zupełnie, bo on raczej z tych, co to wyżyliby na kotletach. Ale zaskoczył pozytywnie! I nic w zamian nie chciał 😜



niedziela, 5 listopada 2017

Szarlotka sypana

O tej szarlotce słyszałam już dawno, ale do końca nie miałam pojęcia na czym polegało jej przygotowanie. Dopiero ostatnio wczytałam się w przepis na blogu Moje wypieki i aż się złapałam za głowę, że to taki banał. Musiałam ją przygotować!
Piekłam już dwa razy i za każdym razem najdłużej zeszło mi z obieraniem jabłek. Nawet nie z tarciem bo to robi za mnie Tefal Companion w kilkadziesiąt sekund. Wymieszanie składników suchych, obranie i starcie jabłek- nawet z tarką w dłoniach zajmie Ci maksymalnie 15 minut! Nie trzeba wiele pracy, zdolności czy sprzętów. Wystarczą dwie ręce. I piekarnik. Bo ciasto pieczemy przez jakąś godzinkę, a później ze smakiem zjadamy jeszcze ciepłą.
Na stanowiska- START! Kto pierwszy podeśle zdjęcie przygotowanej w ten sposób szarlotki?!

piątek, 3 listopada 2017

Konfitura żurawinowa do mięs, serów, pasztetów...

Ile razy jestem w górach, to nie wracam dopóki nie zjem grillowanego oscypka właśnie z żurawiną. Uwielbiam ten duet i nie raz w domu próbuję odtworzyć, ale nie dość że z serkiem nie smakuje już tak jak z oscypkiem, to jeszcze do dyspozycji zawsze miałam kupny słoiczek żurawiny.
Aż do teraz. Kiedy w sklepie zobaczyłam świeżą żurawinę, nie mogłam przejść obojętnie i pierwszą myślą, co z niej przygotuję, była oczywiście ta konfitura.


wtorek, 31 października 2017

Purée z dyni

Jak już co niektórzy wiedzą, dynię odkryłam stosunkowo niedawno. Może jakieś 3 lata temu. I nie mówię tu w ogóle o dyni jako o warzywie, ale o dyni w potrawach.
Wspominałam Wam już, że na polu zawsze było ich pełno na jesieni, ale nigdy nie stanowiły pokarmu dla nas, tylko dla zwierząt. 
Dziś więc mam krótki przepis na to jak się z nią rozprawić, by była smacznym dodatkiem do naszych zup kremów, placuszków, ciast itp.
Przygotujcie jej więcej, bo śmiało można ją zamrozić lub spasteryzować w słoiczkach.


niedziela, 29 października 2017

Dyniowe rogaliki z różą

Już w piątek zrobiłam ich kilkanaście sztuk, by wczoraj podzielić się z Wami przepisem. Nie udało się. Stwierdziłam że skoro nie wczoraj, to może w nocy wrzucę jak towarzystwo zaśnie, ale plany pokrzyżował Adaś, który obudził się o 23 i do 1 siedzieliśmy bawiąc się w najlepsze.
Dziś z kolei od rana Oluś okupywał komputer i nijak nie pozwolił się matce zbliżyć.
Ale w końcu się udało i to jest najważniejsze.
Rogaliki miały być zwykłe, kruche, ale że w lodówce stał napoczęty słoiczek dyniowego puree, postanowiłam je wykorzystać. Co by się nic nie marnowało ;)
Straciły przez to odrobinę na swojej kruchości, bo pomimo żółtka i masła, trzeba było dać prawie szklankę mąki więcej, ale w smaku i tak są pyszne i stwierdziłam, że mogę się nimi z Wami podzielić. Dodatkowo użyłam swojej różanej konfitury, którą latem udało się zrobić. I najlepsze jest w niej to, że obawiałam się że będzie gorzka, bo nie obcinałam tak dokładnie tych białych końcówek, ale nic takiego! W rogalikach smakuje super i już żałuję, że zrobiłam jej tak mało, bo do pączków chyba jej braknie...

środa, 25 października 2017

Sernik dyniowy na 3 urodziny bloga

3 lata temu będąc świeżo upieczoną Mamą postanowiłam założyć bloga. By nie zwariować, mieć coś "swojego", co sprawi, że na chwilę będę mogła zająć się czymś innym niż tylko Olusiem. W międzyczasie doszedł jeszcze Adaś, ale przez cały ten czas miałam może tylko z 2 razy takie wątpliwości czy ciągnąć to dalej, czy może odpuścić i "zamknąć" ten etap w swoim życiu. Nawet nie tyle ze względu na nich, choć czasu jak na lekarstwo, ale głównie chyba przez to, że ciągle nie widziałam efektów. Nie, nie na koncie. Tylko takich zwykłych jak lepsze statystyki, więcej aktywnych Czytelników, więcej przesyłanych zdjęć i opinii...
Jednak te wątpliwości zaraz się ulatniały niczym cukierki schowane w kolorowym pudełku... Nie wiedzieć kiedy i jak :) 


sobota, 21 października 2017

Karmelowa szarlotka w słoiku

Mój wczorajszy pomysł na szybką słodką przekąskę ;) W domu jakieś słodycze były, ale ja miałam ochotę na coś wyjątkowego. Poszperałam tu i ówdzie i znalazłam napoczęte herbatniki. Wiedziałam już, że je wykorzystam, bo nie lubię jak mi się po kilka sztuk plącze po szafkach, zwłaszcza właśnie że otwarte zaraz tracą na wartości.
Z patery smutnymi oczami patrzyły na mnie renety, no bo wiecie one takie szare, bez wyrazu... I tak pomyślałam, że w tym karmelu na pewno będzie im przyjemnie. 
By wszystko scalić, miałam ugotować budyń. Ale wiecie... otwieram lodówkę po mleko, a tam otwarty kartonik łaciatej... 30 ;) No więc zmiana planów i zamiast budyniu kremówka. 
Sami widzicie, jak z resztek można wyczarować coś fajnego i zarazem smacznego. 
Tak! To musiało być smaczne, bo zjadł nie tylko najmłodszy w rodzinie (Mało tego! Zaczął tańczyć po zjedzeniu 😁), ale też mój szanowny Pan Mąż. A że 2 słoiczki sprezentowałam Teściom, to tym jednym musiałam się z nim podzielić. I wysłuchać, czemu tak mało mu zostawiłam... 
A zjadłam przecież mniejsze pół, bo Adaś wsunął chyba z 4 łyżeczki. Taka rekomendacja!