Nie tylko dla wielbicieli słodyczy, ale dla wszystkich ceniących sobie smaczną i niedrogą kuchnię. Czemu więc "Kuchnia w czekoladzie"?
To właśnie ciemna i biała czekolada są dominującymi kolorami w moim królestwie, do którego Was zapraszam:)

czwartek, 21 września 2017

Spaghetti z boczniakami

Pogoda nie nastraja do niczego, pada, ciemno i obawiam się, że teraz już tak będzie. Uwielbiam jesień, ale gdy jest taka wiecie... piękna, ciepła i mieniąca się kolorowymi liśćmi.
Tego jednak nic nie zapowiada, w ruch więc idą piece, ciepłe kalosze, parasole i rozgrzewające dania.
Moją kolejną propozycję dla Was przygotowałam w zaledwie pół godziny. I jest to czas łącznie z gotowaniem makaronu, bo sam sos, z uwagi na dodatek gotowca, (których każdy po cichu stara się ograniczyć, a i tak pewnie większość nie raz kupiła) przygotujemy dosłownie w 15 minut.
Boczniaki tak naprawdę kupiłam po raz pierwszy, nigdy nie miałam z nimi do czynienia, ale ogólnie grzyby lubię więc stwierdziłam, że i te przypadną mi do gustu. Nie myliłam się- od teraz będę po nie sięgać zdecydowanie częściej i bez obaw. Podobnie jak po sos, który według etykiety nie zawiera zbędnych konserwantów i glutaminianu sodu. W smaku jest dobry, chemii zbędnej nie czuć, więc myślę, że raz na jakiś czas na pewno nie zaszkodzi ;)


poniedziałek, 18 września 2017

Gulasz wieprzowy z ciecierzycą

Dzieci pozwoliły mi wczoraj trochę popracować nad blogiem. Zdjęcia w większości poprawione, przepisy całe dwa napisane, więc by już nie odwlekać w czasie od razu je publikuję. Z obawy, że kolejny wolny czas nadejdzie nieprędko ;) 
Pomysł na ciasto już jest, teraz więc czas na obiad, konkretny na dodatek, bo i pogoda się popsuła i co tu dużo mówić... trzeba dobrze zjeść i się zagrzać :) 
Ja gulasze uwielbiam- choć z tymi z podrobów mam problem i jakąś taką wewnętrzną niechęć, by się w ogóle przełamać i spróbować, ale wszelkie wieprzowe z szynki czy łopatki mogę jeść naprawdę często. I nawet ich jakoś specjalnie nie urozmaicam, ale tym razem było inaczej, bo po raz pierwszy dodałam ciecierzycę, a zamiast zwykłego chleba podałam pieczone chlebki naan*. Na nie przepis już znajdziecie na blogu, więc nie będę go powtarzać. Za to na gulasz prędko zerknijcie, być może przygotujesz go jeszcze dziś...? Nie wiem jak u Was, ale u mnie pada i pada i końca nie widać, więc takie danie jest idealne! 

Kakaowiec z masą serową

Weekend minął, ale to nie znaczy, że nie można sobie trochę podogadzać... Jak wiecie ja tam słodkie lubię mieć na co dzień, więc i tydzień możemy zacząć porządną porcją ciasta ;) U mnie od wczoraj w lodówce sernik ze śliwkami i jeszcze szarlotka od Teściowej, więc i kawa będzie lepiej smakować przed południem...
Dla Was mam za to przepis na ciasto kakaowe z gotowaną masą sernikową, które przygotowałam na przyjazd znajomych z licealnych lat. Matko kiedy to było! Ostatnio widzieliśmy się jakieś 12 lat temu! Aż tyle! Każdy z nas się zmienił, ale chyba tylko na plus ;) Najważniejsze, że całe spotkanie było właśnie jak za starych dobrych czasów, tylko szkoda, że tak krótkie. Gosia, Tomek zapraszam ponownie jak tylko będziecie mieć taką możliwość :*
Bo wiecie Kochani, jak ktoś je i chwali, to jak sobie nie życzyć takich Gości 😜 
Choć zdaję sobie sprawę, że z zachowania zawsze mieli dobre stopnie i chwalili pewnie też z grzeczności, bo słodkie to ciasto było, że łooo 😅

czwartek, 14 września 2017

Tarta z porem i kurkami

Powróciłam po "wczasach" u Rodziców. Teraz czas zająć się gotowaniem i pieczeniem, bo jakoś w mojej własnej kuchni lubię robić to najbardziej ;) W głowie kilka nowych pomysłów, ale najpierw muszę opublikować te, których zajawki już "gdzieś tam" na pewno widzieliście.
Ta tarta powstała już kolejny raz w tym roku. Choć wcześniej była w wersji mini tartaletek. Równie smacznych zresztą ;) Zapraszam, zwłaszcza, że sezon na kurki na dobre się rozpoczyna!




sobota, 9 września 2017

Sernikowe lody jagodowe

Obawiałam się czy to w ogóle wyjdzie, ale! Udało się ;) 
Swego czasu kupiłam wiaderko sera z myślą o serniku na zimno. Czas uciekał, a sernika nie zrobiłam, zabrakło weny i pomysłu. Za to do głowy wpadł mi pomysł, by ten ser połączyć z jagodami, które w zamrażarce miały doczekać zimy. Co prawda, by nałożyć lody, trzeba je wyciągnąć jakieś pół godziny wcześniej z zamrażarki, ale jeśli przygotowujecie je "na już", to wystarczy je po kilku godzinach wyciągnąć, kiedy jeszcze do końca nie stwardnieją. Wtedy są idealne, kremowe i naprawdę smaczne!


piątek, 8 września 2017

Krem kalafiorowy z gruszką i porem

W deszczowy, chłodny dzień fajnie jest zjeść coś ciepłego. Korzystając jeszcze z dostępności świeżych warzyw przygotowałam pyszny krem z kalafiora. Z nutą czosnku i cebuli, dzięki czemu zyskuje odrobinę pikanterii. Ilość przypraw można oczywiście dostosować do swoich własnych upodobań, ja ze względu na dzieci doprawiam delikatnie i nieśmiało przyznam, że Adaś zjadł całą swoją porcję i jeszcze do mojej się dobierał :)
Zapraszam do lektury ;) Róbcie zakupy, gotujcie i dzielcie się zdjęciami 💗


środa, 6 września 2017

Herbata miętowa

Swego czasu miętę kupowałam. Ile razy ja przesadziłam, to nic z niej nie wyrosło. Aż do ubiegłego roku, kiedy to wyrosła piękna i mogłam zebrać jej na tyle, by zrobić syrop. W tym roku było jej jeszcze więcej i od dawna nosiłam się z zamiarem wycięcia i przerobienia na herbatę. Przerażała mnie jednak jej ilość i czas jaki będę musieć przeznaczyć na obrywanie liści. Zwlekałam dość długo, ale w końcu kiedy zaczęła wyrastać i przykrywać pozostałe roślinki- nie było zmiłuj. Ścięłam zostawiając jej malutką część, mozolnie oberwałam każdy listek (no, prawie każdy) i ususzyłam z plastrami cytryny. W lecie nie tyle, ale już wczesną jesienią, kiedy właśnie pierwsze chłody dają się we znaki, lubię usiąść z kubkiem aromatycznej herbaty, a taka przygotowana własnoręcznie będzie nie tylko cieszyć podniebienie, alei oko. Spakuj ją do ładnego słoiczka, podpisz i masz prezent jak znalazł :) Pamiętajcie, że te zrobione przez siebie mają dużo większą wartość i mnie osobiście chyba bardziej cieszą niż gotowce :)
Właściwości miętowej herbaty jest sporo, ale mnie zaintrygowała jedna... ponoć hamuje apetyt i wypita po obiedzie sprawi, że nie sięgniemy po słodycze... u mnie żeby to było "nie w tej ilości", co zwykle, to mogłabym już świętować :) Bo że nie sięgnę w ogóle, to chyba nierealne... 


poniedziałek, 4 września 2017

Zapiekane ziemniaczki

Ziemniaki kojarzą mi się przede wszystkim z zakończeniem wakacji. W domu rodzinnym przeważnie końcem sierpnia organizowane były wykopki- do tej pory myślę, że to nie o to chodzi, że już na nie czas, tylko o to, że na wakacjach więcej rąk do zbierania :D A z wrześniem wiadomo- zaczyna się szkoła, inne obowiązki i dzieci mają wymówkę, by tylko nie zbierać. Sama tego nie lubiłam, do czasu ;) Teraz jakby mi tylko ktoś powiedział, że zabiera mi dzieci na 2 dni, ale w zamian mam wykopać ziemniaki, to choćby motyką, to się na to piszę 😅 I choć sama może jakoś dużo ich nie jem, to w domu mam egzemplarz, który z mięsem mógłby je jeść chyba codziennie. W całości, puree, ale przede wszystkim chyba w postaci pieczonych ćwiartek i frytek.
Niemałym więc zaskoczeniem było dla Męża, kiedy ostatnio podałam takie ziemniaczki z niespodzianką. Wypełnione po brzegi boczkiem i z ciągnącym się serem smakowały mu wyjątkowo, o czym zapewniał kilka razy. Dla mnie to najlepsza rekomendacja, bo jeśli coś mu nie smakuje, to prawda jest taka, że zarazo tym powie. Ewentualnie nawet nie spróbuje...
Zbierajcie więc swoje ziemniaki, smażcie, pieczcie i zajadajcie ze smakiem!
Przepis bierze udział w konkursie organizowanym na Durszlak. Trzymajcie kciuki, by #MyVictorinox dostrzegł mój banalny, ale jakże smaczny przepis. Co prawda zdjęcia również nie powalają, ale w taką pogodę i wieczorową porą ciężko mi było wykrzesać z nich coś lepszego ;)


niedziela, 3 września 2017

Sernik z konfiturą porzeczkową

Sernik ten tak naprawdę nie miał znaleźć się wśród przepisów, przynajmniej jeszcze nie teraz. Jakiś czas temu mogliście przeczytać na Facebooku, że właśnie się piecze, ale jedzie w świat razem ze mną. Koniec końcem mała jego część wróciła zemną, więc udało się zrobić zdjęcie i się z Wami podzielić. 
Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam serniki wilgotne, które rozpływają się w ustach i nie dławią. Ten miał kremową konsystencję, delikatna słodycz sera przełamana została kwaskową konfiturą, a kruchy spód z kakaowych herbatników doskonale się tutaj wpasował. Po serniku z granatami, ten stał się moim kolejnym ulubionym 💗

sobota, 2 września 2017

Lody bananowe

Może i pogoda za oknem nie jest zbyt optymistyczna, ale jakby nie patrzeć jest już po wakacjach. Liście żółkną, w powietrzu co raz bardziej czuć jesień. By jeszcze trochę od niej uciec, polecam zrobić lody i zjeść jak nie same, to z pyszną ciepłą szarlotką, zrobioną z jabłek z przydomowego sadu. Kto takie posiada i może się podzielić...? Zrobimy zamianę na lody!


czwartek, 31 sierpnia 2017

Babeczki piknikowe

Ufff, zdążyłam z kolejną i zarazem ostatnią propozycją na wykorzystanie pasztetu z drobiu Profi. Babeczki z kruchego ciasta, wypełnione warzywami, twarożkową pastą z odrobiną czosnku i oczywiście pasztetem. Wszystko razem świetnie ze sobą współgra, a babeczki prócz zabrania ze sobą na piknik, można śmiało spakować i zabrać do pracy czy szkoły. Świetnie sprawdzą się także jako przekąska podczas rodzinnych spotkań. Ich zaletą jest niewątpliwie to, że można je dowolnie zdobić wykorzystując inne smaki pasztetu i dostępne warzywa. Polecam!


poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Francuskie rogaliki z pasztetem

Wpadają znajomi, a Ty nie masz w lodówce nic prócz ciasta francuskiego i pasztetu? Spokojnie! Z tego też da się przygotować fajną przekąskę. A jeśli znajdzie się do tego choćby odrobina barszczu, to już w ogóle będziesz uratowana (y)! Do mnie co prawda nikt nie wpadł, ale ciasto miało tylko kilka dni jeszcze do końca terminu ważności, więc chciałam je wykorzystać i zrobić dla siebie i Męża jakąś fajną przegrychę :) Racja- kaloryczną, ale my z tych mniej liczących, choć ciągle powtarzamy, że powinniśmy zacząć :D Dodatkowo zmotywował mnie konkurs na zblogowani, gdzie dzięki firmie Profi można wygrać fajne nagrody ;) Próba nie strzelba jak to mówią, więc dodaję wpis i podsyłam link gdzie trzeba. A co będzie dalej, zobaczymy ;) Trzymajcie kciuki, choćby za jaką nagrodę pocieszenia :D



sobota, 26 sierpnia 2017

Tarta ze śmietanowym kremem jagodowym i bezami

Tak na szybko częstuję Was dziś tartą z jagodowym kremem, którą przygotowałam na ubiegłą niedzielę, a koniec końcem zjadłam tylko kawałek i oddałam w dobre ręce Teściów ;) 
Wróciła do mnie sama blaszka i to już na następny dzień, więc musiało smakować!
Jagody w tym roku tylko raz udało mi się kupić. Część zamroziłam, bo fajnie jest sobie w zimie przygotować coś z nimi i poczuć się jak w lecie, a pozostałą część wykorzystałam właśnie do ciasta.
Spróbujcie póki jeszcze jest okazja :)


czwartek, 24 sierpnia 2017

Babeczki marchewkowe na wzór szwajcarskiego Rueblitorte

Kiedy w tym roku postanowiłam posadzić sobie więcej warzywek każdy się śmiał, że nic nie urośnie, bo ziemia "nijaka". Nawet w momencie sadzenia, kiedy wspólnie z Teściową szłyśmy obok i ziarnko po ziarnku starannie utykałyśmy w ziemi, mówiła, że nic z tego nie będzie. Ja tam jednak wierzyłam, że urośnie! I opłaciło się, bo marchewkę może i nie ogromniastą, ale mam swoją. Podobnie jak inne warzywka. Dlatego by uczcić ten swój mały sukces postanowiłam upiec babeczki :) Marchewkowe oczywiście. 
Konkurs #MyVictorinox był po części jedną z motywacji, drugą był wyjazd do znajomych, gdzie babeczki zabrałam. (Buziaki dla Kasi i Tolka 😘)
Jeśli chcecie wiedzieć jak smakują, koniecznie je przygotujcie! Młoda marchewka jest przepyszna, a w połączeniu z orzechami, cynamonem i cytrynowym lukrem posmakuje Wam na pewno :)

środa, 23 sierpnia 2017

Chleb drożdżowy z naczynia żaroodpornego

Tydzień! Calutki tydzień minął od ostatniego posta i aż sama się za głowę łapię jak mogłam do tego dopuścić. Mam jednak coś na swoje usprawiedliwienie ;) Wakacje! Co prawda nie ja je mam, ale mają inni i im właśnie po części poświęcałam swój czas. To po pierwsze ;) A po drugie... Chcąc doskonalić swoje umiejętności fotograficzne próbuję robić zdjęcia w wysokiej rozdzielczości i później delikatnie tylko je wyostrzyć bądź poprawić kolor. No i właśnie z tym mam spory problem, bo o ile przy zwykłych zdjęciach wystarczyło mieć prosty w obsłudze PhotoScape, tak teraz korzystam z Rawtherapee i jak możecie się domyślić- dopiero się go uczę. 

Efekty mojej "pracy" możecie podziwiać właśnie tutaj. Chleb był pierwszym zrobionym w rawach, więc oceńcie sami czy jest sens się w nie bawić, czy jednak powinnam dać sobie spokój ;)

środa, 16 sierpnia 2017

Babeczki czekoladowo- orzechowe z wiśniami

Śladu po nich nie ma. Upieczone chyba z 2 miesiące temu zaplątały się pomiędzy innymi przepisami. Muszę je sobie jakoś specjalnie oznaczać, co by mieć większą przejrzystość i jasność, czym się już z Wami podzieliłam, a co nabiera mocy.
Zdążyłam już zapomnieć jak smakowały, ale poszły wszystkie, więc chyba były całkiem całkiem.
Ja to w ogóle lubię takie "ciasteczka". Nie dość, że od razu każdy może dostać po jednej, to jeszcze robi się je szybko. Teraz żal nie skorzystać ze świeżych owoców, ale pyszne muffinki przygotujesz także zimą czy wiosną. Wtedy fajnie wykorzystać nasze lato zamknięte w słoiku, dżemy, konfitury czy po prostu udekorować owocami z syropu wierzch naszego smakołyka. Możliwości jest wiele!


niedziela, 13 sierpnia 2017

Ketchup z cukinii

Zeszły tydzień znów stał pod znakiem przetworów. Własne ogórki były na tyle duże, by zebrać je i zakonserwować, a cukinia, którą dostałam od Mamy też już wołała o pomstę do nieba i litość nad nią. Nie było jej mało, bo po obraniu i wydrążeniu pestek coś koło 5kg, a i to nie wzięłam całej. Pozostałe dwie leżą i czekają, aż coś z nich pysznego zrobię.
Te- przerobione na ketchup są w smaku całkiem niezłe! Niejeden sklepowy nie ma takiej konsystencji, nie wspominając już o smaku.
Jak się domyślacie, przygotowałam go z potrójnej porcji i wyszło trochę słoiczków, ale jak znam siebie, to część rozdam najbliższym na "spróbowanie". 
Przepis miał pojawić się dopiero w tygodniu, bo teraz ciągle brakowało czasu- świętowaliśmy właśnie kolejne urodziny- zarówno moje jak i starszego Synka i Mama zajęła się zupełnie czymś innym niż pisanie. Docierające jednak prośby o podanie składników i sposobu wykonania, a także o garnek w którym go przygotowywałam sprawiły, że zamiast spać, ja siedzę o 3 nad ranem i pisze Wam post. Mam nadzieję, że jak już zrobicie swoje ketchupy- odwdzięczycie się zdjęciami i opinią, bo te są dla mnie niezwykle cenne. Zapraszam, czytajcie i róbcie!


Ciasto szpinakowe z borówkami

Ucierane ciasta z dodatkiem oleju są jednymi z tych, które bardziej lubię. Zwłaszcza do porannej kawki. A jeśli dodać do tego szpinak i borówki, to mamy idealny deser, który zjedzą ze smakiem zarówno młodzi jak i starsi.
Przygotujesz je zaledwie w kilka minut, co jeszcze bardziej skłania mnie w ich kierunku. Borówki teraz co niektórzy mają szczęście pozbierać we własnym sadzie, więc tym bardziej grzech nie skorzystać. Polecam, nawet jeszcze do dzisiejszej kawki ;)


piątek, 11 sierpnia 2017

Likier krówkowy

Na przygotowanie likieru miałam chęć już dawno, ale zawsze coś stanęło na drodze. W końcu jednak trafiła się okazja i powiedziałam "Dość gadania!".
Padło na krówki, bo akurat te cukierki dość lubię, pod warunkiem, że są bardziej kruche niż ciągnące.
Samo przygotowanie to naprawdę chwila moment. Wystarczy tylko odmierzyć potrzebne składniki i w odpowiednim czasie dodać. Tak przynajmniej jest w Tefal Companion, bo w przygotowaniu tradycyjnym trzeba się troszkę bardziej postarać. Tam zawsze coś może się przypalić lub wykipieć, ale jak się pilnuje i stanie przy garnku przez te powiedzmy 15 minut, to nic takiego nie będzie miało miejsca.
Likier ma to do siebie, że nie jest zbyt mocno procentowy, ale to zawsze można sobie odpowiednio wyregulować. Mi zdecydowanie takie słabsze bardziej odpowiadają, bo przy ciążach i późniejszym karmieniu piersią oduczyłam się całkowicie pić tego typu trunki.
Na zdrowie!



wtorek, 8 sierpnia 2017

Ogórki kanapkowe

Moje ogórki dopiero zaczynają rosnąć, więc na korniszony myślę je zebrać, a te- wielgaśne, które dostałam od Mamy postanowiłam przerobić na kanapkowe. Jest z nimi trochę zachodu, zwłaszcza jeśli zależy nam na w miarę równych plastrach i nie dysponujemy jakąś ostrą szatkownicą. Ja swoje mogłabym spokojnie przepuścić przez Tefal Companion, ale chciałam podłużne plastry, więc jakikolwiek sprzęt odpadał. Trzeba było przytulić się do noża i działać :D
Cała reszta, to już naprawdę chwila. 
Ogórki już teraz, po ponad tygodniu są smaczne, ale z czasem będą jeszcze lepsze. Mam wrażenie, że z nimi to jak z winem. Im starsze tym lepsze, choć oczywiście bez przesady.
Śmiało możecie użyć ich jako przystawki, przekąski lub pokroić w kostkę do sałatki. Dzięki curry i kurkumie nabierają oryginalnego smaku. Osobom lubiącym "na ostro" 😜 polecam dodać odrobinę chili do przygotowania zalewy ;) 


sobota, 5 sierpnia 2017

Muffinki z malinami

Te muffinki to był prawdziwy strzał w dziesiątkę!
Jadąc w rodzinne strony, nawet nie przypuszczałam, że będę coś piec, ale jak zobaczyłam te piękne malinki, których już nawet nikt zbierać nie chciał, to nie mogłam odpuścić. Ludzi u Rodziców też sporo do jedzenia, więc nie mogłam przepuścić takiej okazji.
Rodzice pomogli zbierać, ja raz dwa ukręciłam. Piekły się dość długo, bo malin sporo w środku, za to rozeszły się w mig. Nawet Sąsiadowi się dostało 😝 Ale wiecie... Sąsiad stolarz, więc kto wie czy się nie przyda, jak mi się nowego tła zachce do zdjęć 😅
No i właśnie ten sąsiad chwalił, że dobre, Brat też nie mógł się najeść, bratanek ponoć takich cudów nie je, a zjadł. No musiały być dobre, co ja Wam tu będę dłużej chwalić.
Upieczcie i przekonajcie się sami, tak będzie najlepiej!


czwartek, 3 sierpnia 2017

Makaron z burakiem, jabłkiem i prażonym słonecznikiem

Na pewno już pamiętacie o tym, że jestem fanką makaronów i dań z nim przyrządzonych. Kombinacji z burakiem jednak wcześniej nie próbowałam i prawdę mówią do końca nie wiedziałam, co z tego wyjdzie. Jednak efekt przerósł moje oczekiwania, a całą porcję zjadłam praktycznie sama! Sporą porcję, zaznaczam :D
Banalne w przygotowaniu, w miarę szybkie i ze składników dostępnych praktycznie od ręki ;) Przynajmniej u mnie, bo botwinka pięknie wyrosła na grządce. 
Dla wymagających pewnie brakuje tam mięsa, ale mi w zupełności to nie przeszkadza, bo latem w ogóle nie mam na nie ochoty. 
Pędźcie na grządki, do sklepu lub na splewy do sąsiada i przygotujcie to pyszne danie na dzisiejszy obiad. Nie będziecie żałować :)


środa, 2 sierpnia 2017

Krem z cukinii

Pora obiadowa przed nami, więc na szybko podzielę się przygotowaną ostatnio zupką z cukinii. 
Ekspresowa, bo praktycznie wszystko zrobił za mnie Tefal Companion. 
Do przygotowania użyłam dwóch rodzajów cukinii- zielonej i żółtej, którą spotkałam chyba dopiero któryś raz w życiu. Nigdy jej nie ma w sklepie, w którym najczęściej robię zakupy. 
Podałam ją z ziarnami dyni i chrupiącymi grzankami, bo tak najbardziej nam smakuje, ale dla bardziej wymagających mogą to być np chipsy z boczku, groszek ptysiowy itp. 


poniedziałek, 31 lipca 2017

Konfitura z czarnej porzeczki

Odkąd w mojej kuchni rządzi urządzenie Tefal Companion, chodziło za mną przygotowanie takiej konfitury, gdzie mieszaniem składników w końcu nie zajmę się ja. Okazja natrafiła się gdy u Teściów na działce zebrałam  odrobinę dorodnej czarnej porzeczki...
Nie dość, że zawiera mnóstwo witamin, to jeszcze dzięki zawartej w niej pektynie konfiturę możemy przygotować bez dodatku cukrów żelujących czy innych substancji utwardzających. No chyba, że chcemy zrobić typowy dżem ;) W trakcie przygotowania wydawać by się mogło, że z konfiturą nie ma to nic wspólnego, a bardziej z sokiem. Co tu dużo mówić, gorąca konfitura jest dość płynna, ale dajcie jej ostygnąć! A jeśli dacie jej np kilka dni w chłodzie, to już w ogóle jest rewelacyjna :)
Regulować także możemy smak samego przetworu dodając ciut mniej lub więcej cukru. Moja jest kwaskowata, ale na takiej mi zależało. Do ciast będzie idealna, bo zrównoważy ich słodkość. 
Nie będę Was dłużej przekonywać. Zróbcie i już :) Tyle.


sobota, 29 lipca 2017

Rolada kakaowa z malinami

Lato w pełni, malin u Mamy od groma, więc nie może być tak,że ich nie wykorzystam ;) 
Fakt, zbieranie męczące- zwłaszcza, że są małe i wiele z nich w wersji mięsnej, ale do takich wypieków nie potrzebujemy znowu nie wiadomo ile, więc uzbierać można raz dwa, zwłaszcza z pomocą ;) Choć ostatnio moje zbieranie zakończyło się na użądleniu przez osę i całą robotę odwalili za mnie Rodzice💗
Przerobiłam już sporo na soczki, więc pozostałości można śmiało wykorzystać do deserów. Zwłaszcza takich, gdzie roboty znowu wiele nie ma, a smak pozostaje w pamięci na długo. 
Zabieramy się za pieczenie! Najpierw rolada, później krem, a na końcu polewa- choć sam cukier puder w zupełności wystarczy ;) Kto robi ze mną? 

czwartek, 27 lipca 2017

Jajko zapiekane w awokado

Takie śniadanie chodziło za mną odkąd zobaczyłam filmik z tym pomysłem. Bodajże na fp Przyślij Przepis, ale pewności nie mam, bo tak dawno to było.
Awokado samo w sobie jest dla mnie takie nijakie, mdłe, bez smaku. Ewentualnie ja go nie wyczuwam. Ciekawa więc byłam połączenia z jajkiem, które- co tu dużo mówić- naprawdę lubię :) Oczywiście moja wersja jest nieco bardziej przyrumieniona, bo ja z tych, co to żółtko jednak musi być lekko ścięte. Mam nadzieję, że mnie za to nikt nie zlinczuje.. znam takim, co by mogli 😜
A Wy jesteście ciekawi jak smakuje takie śniadanie...? Zrób i podziel się opinią ze mną :)

wtorek, 25 lipca 2017

Chlebki naan a'la pizzerinki

Kolejny pomysł "wymieciony" spod sterty innych, który myślałam, że już dawno na blogu. 
Zwyczajne ciasto, drożdżowe. Pieczone na patelni z dodatkami. Proste, a zarazem smaczne. 
Można je również przygotować w piekarniku i jest o niebo szybciej, ale te z patelni grillowej mi osobiście bardziej smakowały no i fajnie wyglądały tak przy okazji :D
W kolejce do napisania czeka sporo innych przepisów, ale ostatnio nijak nie wyrabiam. Dziś jeszcze jadę "w Gości", więc tym bardziej będzie ciężko przysiąść, by coś popracować. 
Bądźcie jednak cierpliwi, niedługo Wam to wynagrodzę ;) 

sobota, 22 lipca 2017

Sernik malinowo- porzeczkowy

Sernik, który wizualnie w ogóle mi się nie podoba. Dokładniej rzecz biorąc nie podoba mi się wzorek jaki wyszedł z masy serowej pomiędzy pierwszą a drugą częścią tego sernika z owocami. Pierwotny zamysł był taki, że każdą warstwę wyleję dopiero kiedy poprzednia zastygnie... niestety moje dziecię zaczęło tak grymasić, że nocne kucharzenie zamiast przyjemnością stało się mordęgą. Zrobiłam byle jak, byle szybko ;) Stąd też moje niezadowolenie. Dodaję przepis tylko i wyłącznie na Waszą prośbę, bo szczerze powiedziawszy nawet nie miałam zamiaru go publikować. Zresztą nawet nie miałam napisane składników tak na "roboczo" więc i z napisaniem całości chwilę zeszło. 
Mam nadzieję, że sernik ten będzie dla Was inspiracją i jeśli nie taki sam, to zrobicie w podobnej wersji z owocami, które nadal są dostępne (czarna porzeczka, jagoda...)


czwartek, 20 lipca 2017

Sałatka na pieczarkowym cieście

Upał niemiłosierny, a ja zamiast mrożoną kawą częstuję sałatką 😆 Zdziwieni? Ja też, bo tak mi się zaplątały gdzieś zdjęcia, że dopiero teraz je dojrzałam. Zresztą jak po nich widać- sałatka przygotowana była na wielkanocne święta, a o tych już każdy zdążył zapomnieć. 
Skąd pomysł na takie połączenie? Ogromnie ciekawiło mnie ciasto pieczarkowe, które spotkałam na blogu Kolorowy Przepisownik, a że sałatkę leśną już też dawno chciałam zrobić, to tak je sobie pomieszałam, poplątałam i wyszło to oto cudo :) 
Zastanawiacie się pewnie jak taką sałatkę podzielić? Prawda jest taka, że jeśli podajemy ją na talerzykach jako "porcję", to najlepiej pokroić ją zaraz po wyjęciu z lodówki, mocno schłodzoną. Sałatkę, która stoi ileś tam na stole i co prawda cieszy oko- później ciężko podzielić, bo jednak ta górna przekładana warstwa nie jest już taka stabilna. Nie wiem jak jest w przypadku sałatki leśnej, ale skoro to podobne przełożenie, to obawiam się, że jest podobnie tylko nikt o tym nie pisze 😜 A może się mylę? Jeśli tak, to piszcie i wyprowadzajcie mnie z błędu ;)

poniedziałek, 17 lipca 2017

Tarta z bobem i pieczarkami

Miałam kiedyś takie marzenie, by kupić sobie w końcu formę do tarty z wyjmowanym dnem. Okazja nadarzyła się ostatnio kiedy będąc w sklepie sama wpadła w moje ręce :D Zupełnie przypadkiem, ale że i cena była malutka to postanowiłam zaryzykować i wziąć ją ze sobą.
Wykonana z grubej blachy więc nie powinna się wyginać pod wpływem ciepła. I nie wygina się, aczkolwiek by spód tarty był przyrumieniony musiałam dodatkowo podpiec na dolnej grzałce przez kilka minut. Ot taki mały minus, który mi nijak nie przeszkadza.
Jako że tarty uwielbiam, a sezon na bób trwa w najlepsze, postanowiłam połączyć je ze sobą i stworzyć pyszną przekąskę, choć i na obiad śmiało możemy ją podać.
Jest jednak coś, co mnie w tych przygotowaniach ogranicza. A mianowicie... samo ciasto, którego okropnie nie lubię siekać i zagniatać, bo zawsze gdy mam dłonie zlepione na amen, w tym samym momencie  któreś dziecko koniecznie chce "hopa". Tym rzem było inaczej. Składniki, które przygotowałam wystarczyło umieścić w misie Tefal Companion, uruchomić i ... już! Po 3 minutach (byłoby szybciej, ale miałam za mało mąki i dosypywałam w trakcie) miałam gotowe ciasto, zwarte, bez zbędnego brudzenia rąk :)

piątek, 14 lipca 2017

Chłodnik warzywno- owocowy

Uwaga! Kolejne lokowanie produktu przed Wami 😜

Tym razem na "tapecie" #krakus i jego koncentrat barszczu ;) Marka sama w sobie znana mi już od dłuższego czasu, ale pokochałam ją tak na dobre jakiś czas temu, kiedy po raz pierwszy spróbowałam czerwonego barszczu z kartonu. Możecie wierzyć lub nie, ale oboje z Mężem piliśmy go bez żadnej dodatkowej "obróbki". To był początek... A głowę straciłam w momencie gdy w obrocie pojawiły się buliony. Nigdy się Wam nie przyznawałam, ale jeśli nie mam domowej bazy do zupy (bo i tak się zdarza), to używam właśnie te koncentraty. Z jednego wychodzi mi spora porcja, spokojnie na dwa dni. Problem mam tylko z ich zakupem, ale na wiosce otworzyli nowy sklep, może będzie inaczej... ? 😁

Co do samego barszczu w słoiczku- chyba po raz pierwszy miałam przyjemność z nim kucharzyć, ale jest tak intensywny- zarówno w smaku jak i barwie, że kto wie czy teraz nie będę szła na łatwiznę. Nie zawsze- co to, to nie, ale sporadycznie myślę, że warto ;) Już wiem, że będzie zdecydowanie szybciej, a równie smacznie.
Dziś korzystając z niego przygotowałam #chlodnik. Nie byle jaki, bo z dodatkiem owoców i lodów(!). Ten tradycyjny z jajkiem i koperkiem już jest na blogu, więc chciałam Was zaskoczyć czymś nowym. Pewnie się zastanawiacie jak smakował i czy dało się go zjeść...? Owszem dało! Nie zrobiłam wiele, bo też miałam obawy. ale słoiczki rozeszły się i wróciły puste, co niektóre nawet umyte 😄 #Sprytnieizdrowo 😎 Lodami chciałam przekonać mojego starszaka, ale co Wam będę ściemniać, nie udało się, bo w tym samym czasie Tata wyskoczył z kinderką... Jego strata ;) Mam nadzieję, że w przyszłości mu się odmieni i wszystko będzie "zmiatał" z talerza :)


Torcik z owocami lata

Obiecywałam kilka dni, ale w końcu jest. Zresztą prawda jest taka, że miałam go wstawić w nocy, później rano, a przeciągnęło się do popołudnia :/ Powód jest oczywisty i właśnie usiłuje zwrócić moją uwagę, odchylając mi bluzkę i drapiąc mnie ostrymi jak brzytwa pazurkami, które idzie obciąć tylko na śnie, głębokim śnie. A że z takim ostatnio kiepsko, to hodujemy... Ale nie o tym miał być wpis, więc temat zmieniamy ;)
Torcik był niespodzianką dla Teściów, którzy w tygodniu obchodzili swoją 35 rocznicę ślubu. Stwierdziłam, że to na tyle odpowiednia okazja, że warto to uczcić. Najlepsze w tym wszystkim, że oni sami o tym zapomnieli, ale za tyle lat, to i ja pewnie o swojej zapomnę. Póki co marne 4, to się jeszcze pamięta :P
Do przygotowania tortu można śmiało wykorzystać świeże owoce, zwłaszcza jeśli posiadacie swoje na przydomowych ogródkach. Kupić mieszankę na jakimś targu, to jednak koszt niemały... Za same maliny ostatnio zapłaciłam 9 zł za malutkie pudełeczko... o jagodach nie wspomnę, bo słoik koło 20zł, a mniejszej ilości nikt nie sprzeda. Dlatego też zdecydowałam się na mrożone, choć do tej pory mam z tego powodu lekki niedosyt. No bo jak to tak... w lecie mrożonki kupować :D
Dodatkowo same kremy nie są wzbogacone dużą ilością cukru, przez co tort nie jest mdły i ciężki. Zdecydowanie poleciłabym go na upały i imprezy w ogrodzie :) 
Więcej na temat cukru i tego jak go używać poczytasz na stronie www.uczymyjakslodzic.pl


czwartek, 13 lipca 2017

Francuskie rożki- ciasteczka "Na raz"

Nie tylko Mama wie, co dobre ;) Teściowe też znają się na rzeczy i próbują dogodzić sobie i synowej przy okazji ;) Dokładnie taki przepis pochodzi właśnie z zeszytu mojej "drugiej" Mamy. Przygotowujemy je często, praktycznie na zmianę. Dzięki prostemu kształtowi wycina się je w miarę szybko, więc i pracy mniej, a wszyscy zadowoleni tacy, że łooo... jakby to co najmniej konkretna Pavlova była, a nie najprostsze w świecie ciasteczka. 
Polecam przygotować je swoim najbliższym i sami zobaczycie jak niewiele trzeba, by sprawić radość :)

środa, 12 lipca 2017

Kruche babeczki z malinami i bezą włoską

Dziś, wraz z babeczkami słów kilka o moim pierwszym razie ;) A nawet o dwóch... 
Pierwszy dotyczy palnika, który udało się wygrać, a na który polowałam od dłuższego czasu, drugi o bezie włoskiej, której właśnie przez wzgląd na brak palnika nigdy nawet nie przygotowywałam. I o ile w życiu z tymi pierwszymi razami różnie, tak tutaj jestem z siebie naprawdę zadowolona 😜 
Nie dość, że babeczki wyglądały rewelacyjnie (chyba nie macie wątpliwości!), to smakowały równie dobrze. Zarówno nadzienie jak i sama włoska beza. 
Kwaskowate malinki, słodka beza i herbatniki. Nie ma takiej opcji, by komuś oko nie uciekło na ten deser! Przygotowany z odrobiną cukru (www.uczymyjakslodzic.pl), pachnący latem i miłością podbije serca Twoich najbliższych :) 
Daleko im do tych przygotowywanych przez moją Mamę, oczywiście wizualnie, ale smak broni się sam! 


niedziela, 9 lipca 2017

Szpinakowa z pierożkami tortellini

Soczysta zieleń, to jeden z moich ulubionych kolorów. Szpinak za to, jak już kiedyś Wam wspominałam pokochałam stosunkowo nie dawno, ale używam go głównie do deserów. Czasem zdarzało się w mięsie. Zupy natomiast nigdy nie robiłam, po raz- nie ma ich kto u mnie jeść- rośnie mi pokolenie mięsożerców 😆, po dwa- jakoś o takiej nigdy nie pomyślałam. Do czasu, aż na dnie zamrażalnika nie znalazłam otwartego już opakowania mrożonego szpinaku. Stwierdziłam, że skoro się już napatoczył, to coś z nim zrobić muszę. Zresztą nie lubię jak mi otwarte torebki plątają się po szufladach, przechodząc dodatkowo pozostałymi zapachami. 
Przygotowanie samej zupy, to naprawdę prościzna. Zastanawiałam się tylko z czym ją podać, bo zwykły makaron nijak mi się nie widział, groszek ptysiowy całkowicie wybył z kuchni a grzanki też mi się średnio uśmiechały. Z opresji wybawiło mnie grzybowe tortellini, które czekało na swoje miejsce w sałatce. Okazało się, że ten duet nieźle się ze sobą dogaduje, więc śmiało Wam polecam!


sobota, 8 lipca 2017

Piknikowe ciasteczka z owocami lata

Dzieciaki biegają po podwórku ile bądź, najlepiej gdyby siedziały na polu od świtu do nocy (najlepiej dla nich, bo ja nie zrobiłabym już wtedy kompletnie nic). Dzień choć dłuższy mija tak szybko, że ani się obejrzę już data w kalendarzu inna. Komary gryzą niemiłosiernie. Owoce i warzywa nieśmiało pojawiają się w sadzie i na grządkach. Lato w pełni, powiadam!
A skoro lato, to czas na wycieczki, grille, pikniki, zabawę... Czas spędzony na świeżym powietrzu pozytywnie wpływa na nasze samopoczucie, dotleniamy organizm, a słońce nie tylko opala, ale też sprzyja produkcji serotoniny, która dba o nasz pozytywny nastrój. 
Zaczynamy się zdrowiej odżywiać, kawę pijamy z przyzwyczajenia, ewentualnie dla towarzystwa, a nie jak to w zimie- dla konkretnego pobudzenia ;) 
Co niektórzy też są w stanie wytrzymać bez słodkości, zastępując je w zupełności świeżymi owocami, ale ja do tej grupy na pewno nie należę. Ja słodkie muszę mieć. Najlepiej w większej ilości. I najlepiej takie domowe, przygotowane przeze mnie tak, jak kiedyś moja Mama przygotowywała mi i mojemu Rodzeństwu. Bo takie jest najsmaczniejsze, a dodatkowo możemy kontrolować, co też w nich się znajduje. 
Idąc tym tropem postanowiłam upiec moim małym Rozbójnikom ciasteczka z ich ulubionymi owocami- truskawkami, jagodami i malinami (te okazały się dla mnie najsmaczniejsze i aż żałowałam,że nijak nie zaznaczyłam ich przed pieczeniem...wiadomo po co 😜)
Do wyrabiania ciasta użyłam tym razem nie masła, a margaryny, która na co dzień dba o zdrowe serce i prawidłowy poziom cholesterolu moich Najbliższych- Rodziców i Teściów, teraz także o moje. 
Wyrosły, były niezwykle chrupiące i ta porcja okazała się stanowczo za mała!


Ogorki małosolne na sucho (po rosyjsku)

Jeden przepis na małosolne już jest, ale tradycyjny, w zalewie. Kusił mnie jednak sposób "na sucho", a dokładniej mówiąc kusił mnie ich wygląd. Bo jak ogórek może być nadal tak zielony jak się już przecież ukisił 😁 Byłam pewna, że się nie da, że to obróbka komputerowa albo że to w ogóle nie dobre i takie nijakie. I przekonałam się! Wystarczyło zrobić, odczekać dzień i spróbować, by zakochać się w nich tak samo jak w tych tradycyjnych. W sumie nawet nie wiem czy nie bardziej, właśnie ze względu na tą soczystą zieleń :) No i czas oczekiwania- jak już wspominałam wystarczy doba, gdzie w przypadku tradycyjnych jest to jednak kilka dni. 
Jeśli więc lubicie i macie dostęp do gruntowych ogórków (w sklepach są na pewno, na działkach też już się pojawiają), to z czystym sumieniem mogę Wam polecić ten sposób kiszenia. 
Przygotowane na sucho mogą być przechowywane w lodówce przez kilka dni, ale u mnie tych kilku dni nawet nie doczekały.


czwartek, 6 lipca 2017

Piknikowa kanapka z pastą z bobu i kurczakiem

Wspominałam Wam już o paście kanapkowej, którą przygotowałam na bazie bobu. Okazała się tak smaczna, że postanowiłam poświęcić jej osobny wpis, ale prawda jest taka, że gdyby nie konkurs na Durszlaku pewnie nawet nie przyszło by mi przez myśl takie połączenie. 
Choć sama margaryna Optima jest nam dobrze znana, głównie ze względu na sercowców- Rodziców i Teściów, to nigdy nie wykorzystywałam jej do wypieków- zarówno tych wytrawnych, jak i tych na słodko. Okazało się jednak, że świetnie się wpasowuje i w ogóle jej nie czuć.
Jeśli chodzi o samą pastę- bałam się, że będzie mdła, ale dodatek ząbka czosnku i soku z cytryny podkręcił jej smak na tyle, że wyjadaliśmy ją z Mężem prosto z misy miksera 😍 
Spokojnie można by było wziąć ją samą w słoiczku na piknik i przegryzać świeżą bagietką, ale dla bardziej wymagających przygotowałam od razu cały bochen chleba ;) 



środa, 5 lipca 2017

Pasta kanapkowa z bobu

Uwielbiam ten czas, gdy warzywniaki i półki sklepowe (choć ubolewam, że nie każde...) uginają się od młodziutkich warzyw i owoców. 
Teraz nadszedł czas bobu i choć dawniej jakoś zanim nie przepadałam, tak teraz mogę jeść non stop. Uwielbiam taki z masełkiem i bułką tartą, ale by się nie "unudził" postanowiłam trochę go przerobić i mieć np na śniadanie. 
Choć sam pomysł tej pasty od razu przypadł mi do gustu, tak jego efekt końcowy był dla mnie jednak niespodzianką. Sam w sobie bób wydawał mi się mdły, więc dodatek odrobiny czosnku i soku z cytryny lekko ten smak podkręcił. Na świeżym pieczywie, z dodatkiem pomidora i plastra szynki smakowała świetnie i gdyby ktoś nie wiedział z czego jest, przypuszczam, że miałby problem zgadnąć. Użyłam jej również do piknikowej "kanapki", na którą pomysł wrzucę ciut później :)

poniedziałek, 3 lipca 2017

Omlet z botwinką

Ktoś właśnie wstał i jest bardzo głodny? No  to na pewno nie pogardzi takim omletem :)
Przygotowałam go jakiś czas temu i z przyjemnością powtórzę, bo był naprawdę smaczny. Pulchny, nie wysuszony i z tym dodatkiem buraków... Mniam!
Jeśli macie chwilkę wolnego przed pracą, to raz dwa, ubić jajka, posiekać resztę składników i wrzucić wszystko na patelnię. Przyjść za kilka minut po gotowe ;)
 


sobota, 1 lipca 2017

Kolorowe pucharki

Zupełnie zapomniałam o tym deserze! Pokazałam Wam go w Dniu Dziecka, a później w natłoku innych przepisów i zdjęć- po prostu zginął ;) 
Nie jest to nic skomplikowanego, ale czasochłonnego to i owszem... By przygotować je w całości na wieczór, najlepiej zacząć już rano. Jeśli zaś chcecie na rano- przygotowania zacznijcie rankiem poprzedniego dnia, ewentualnie możecie zostawić to "na później" i ustawiać w nocy przypomnienia na telefonie, by budził Was do kolejnej warstwy 😅 Tego jednak nie polecam, bo sen to fajna sprawa :)
Jak już wspominałam- deserki były częścią Dnia Dziecka i to głównie z myślą o nich je zrobiłam, ale zapewniam że Dorośli byli równie oczarowani!
Jest lato, część z Was na pewno ma więcej czasu... może skusi się na taki pucharek? A może Wasze dzieci pomogą w przygotowywaniach?