Nie tylko dla wielbicieli słodyczy, ale dla wszystkich ceniących sobie smaczną i niedrogą kuchnię. Czemu więc "Kuchnia w czekoladzie"?
To właśnie ciemna i biała czekolada są dominującymi kolorami w moim królestwie, do którego Was zapraszam:)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciastka- wafelki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciastka- wafelki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 kwietnia 2024

Kruche kwiatuszki z orange curd

Wiosna już w pełni, więc przychodzę do Was z bukietem pysznych, kruchych ciasteczek przełamanych nieco kwaskowym kremem pomarańczowym. Nie ma osoby, która by się nie pokusiła na takie cudeńka!

środa, 24 listopada 2021

Ciasteczka z lentilkami

Ciasteczka, których nie sposób nie zauważyć, zwłaszcza przez najmłodszych członków rodziny. Są tak kolorowe, że oczy same się śmieją, a rączki sięgają po kolejne... i jeszcze jedno ;) Idealnie kruche, maślane i z delikatną nutą wanilii. Jeśli jeszcze nie macie pomysłu czym poczęstować Mikołaja, kiedy już przyjdzie z zamówionymi prezentami ;) to ciasteczka przygotowane wg przepisu Pani Ani Starmach z pewnością się sprawdzą!

środa, 24 lutego 2021

Krucho- drożdżowe ciasteczka "Grzebyki"

Grzebyki kojarzą mi się z dzieciństwem. Nawet pamiętam, że kilka razy robiła je moja Mama, choć były większe i chyba bardziej proste- jak typowy grzebyk. Ja swoje wygięłam w łuk, co mam wrażenie dodało im uroku i fajnie pokazało jak wyglądają w środku. W prostych grzebykach te nacięte środki posklejałyby się ze sobą tworząc całość, a tego nie chciałam. Czy są pracochłonne? Myślę że nie aż tak bardzo. Przy pomocy robota ciasto zagniatamy w mig, leżakując w lodówce my zajmujemy się czymś innym, a formowanie i składanie dzięki trikowi o jakim wspomniałam w opisie jest czystą przyjemnością i to w dosłownym tego słowa znaczeniu! Z tej porcji, składanie, nacinanie i pieczenie całości zajęło mi ok 80 minut, więc to naprawdę dobry czas ;)

piątek, 18 grudnia 2020

Szyszki z ryżu preparowanego

Witajcie po przerwie, która wydłużyła się znowu do niemal dwóch tygodni. Przepis na te szyszki od dawna jest na Instagramie, dlatego nie raz proszę byście i tam mnie bacznie obserwowali, bo większość zdjęć trafia najpierw tam, a dużo, dużo później tutaj. W ciągu dnia komputera nawet nie odpalam, z kolei wieczorem jak już towarzystwo pójdzie spać i ogarnę dom po całym dniu (bo musicie wiedzieć, że nie wyobrażam sobie wstać rano z myślą, że w pokoju leżą porozrzucane zabawki, a w kuchni nieogarnięte naczynia itp), to najzwyczajniej w świecie nie mam natchnienia na jakiekolwiek obrabianie zdjęć, pisanie i publikowanie. Oczy same mi się zamykają ;) 

Wracając jednak do naszych szyszek... czy i Wam kojarzą się one z latami 90? 

sobota, 30 maja 2020

Rogaliki krucho drożdżowe

Po dłużej przerwie, w końcu jakiś czas temu odważyliśmy się odwiedzić moich Rodziców. Nie dość, że czekał na nas pyszny rosół z domowym makaronem, to Mamcia przygotowała jeszcze delikatne, kruche rogaliki, które dosłownie rozpływały się w ustach. Były tak małe, że można je było zjeść niemal "na raz". Tutaj nadzieniem była marmolada, ale spokojnie możecie użyć Waszych ulubionych "wypełniaczy". Doskonale sprawdzi się zarówno nutella jak i budyń. 
Polecam w imieniu swoich oraz Rodzicielki 💝



sobota, 16 maja 2020

Muffinki ze śliwkami

Inspirowane przepisem Doroty Świątkowskiej
Już kilka miesięcy upłynęło od momentu kiedy w moje ręce trafiła jej ostatnia książka "Moje wypieki z czekoladą". Kilka przepisów wypróbowane, ale z racji tego, że to jej praca, a ja robiłam toczka w toczkę- nie publikowałam. Jednak ten pomysł, to jest taki sztos, że po mojej niedużej modyfikacji śmiało mogę Wam polecić! Zróbcie przerwę od rabarbaru, poczekajcie na polskie, tańsze truskawki i weźcie w obroty suszone śliwki:)

sobota, 9 maja 2020

Owocowe muffinki na jogurcie

Uwielbiam muffinki! Nawet nie tyle jeść, co przygotowywać. Są tak dziecinnie proste, niewymagające i wystarczy kilkanaście minut, by się z nimi uporać. Często robię je na "ostatnią chwilę" kiedy dowiaduję się pół godziny przed, że ma mnie ktoś odwiedzić. Nie lubię nie mieć nic na słodko do kawy, więc babeczki są dla mnie idealnym rozwiązaniem. Jeszcze lepiej jest, kiedy mamy w zamrażarce odpowiednią ilość kruszonki, którą możemy wykorzystać, ale jeśli aktualnie brakło, to nic się nie martwcie. jej przygotowanie też nie zajmuje dużo czasu ;) Śmiało wykorzystajcie do ich przygotowania resztki zeszłorocznych mrożonych owoców, robiąc tym samym miejsce nowym, które już niedługo!


czwartek, 9 kwietnia 2020

Kocie oczka z powidłami

Siedzenie w domu z chłopakami przy pięknej pogodzie jest wręcz niemożliwe, dlatego cieszę się ogromnie, że mieszkam na wsi i mam podwórko, gdzie mogą wyjść i biegać do woli. Nie wyobrażam sobie nawet jak muszą się czuć dzieci "uwięzione" w blokach. A Rodzicom szczerze współczuję 🙈 Wydawać by się mogło, że w takiej sytuacji człowiek ma więcej czasu na wszystko, ale u mnie jakoś to nie działa. Do południa odrabianie zajęć z Olkiem, któremu takie nauczanie już bokiem wychodzi, później czas na obiad, porządki przedświąteczne, a nocą w końcu człowiek się relaksuje w kuchni ;) Z tego wszystkiego, te momenty chyba jednak lubię najbardziej!Jeśli jednak masz chęci i Twoje dzieci wykazują kulinarne zapędy, to śmiało zabierzcie się z nimi za przygotowanie tych prostych i smacznych ciasteczek. Ja przygotowałam je w ramach akcji marki Stovit #pieczzestovit i #zostańwdomu, dlatego przełożone są powidłami morelowymi, które są nowością w ich ofercie, ale śmiało możecie wykorzystać każdy inny smak, a nawet czekoladę czy jakiś maślany krem. Co tylko nawinie się Wam pod rękę. Z powidłami jest po prostu najprościej, smarować i "sklejać" mogą nawet dzieci. Przygotujcie takie ciasteczka na wspólne świętowanie!

poniedziałek, 23 marca 2020

Cytrynowe kruche jajeczka

Idąc za ciosem, zostawiam Wam słodki wielkanocny pomysł na ciasteczka, które pokochają szczególnie najmłodsi konsumenci. To już ostatni, zeszłoroczny pomysł na urozmaicenie świątecznego menu. Czy będą kolejne? Czas pokaże!


czwartek, 20 lutego 2020

Pączki na serku homogenizowanym (w 30 minut)

Tłusty Czwartek rządzi się swoimi prawami. Chciałam uczcić go należycie, prawdziwym pączkiem z nadzieniem różanym, ale niestety. W moim sklepie takowej konfitury nie przewidzieli, a nie pomyślałam wcześniej by się odpowiednio zaopatrzyć. No nic, odpuściłam i stwierdziłam, że przynajmniej bez wyrzutów sumienia kupię i nie będę stać przy garach. Ale i tu rozczarowanie, bo takowych nie znalazłam, by miały na wierzchu najzwyklejszy cukier puder, a w środku odrobinę róży. Zrezygnowana sięgnęłam po te z adwokatem, a w drodze do domu postanowiłam, że przynajmniej zrobię te z serka homogenizowanego. Jak pomyślałam, tak uczyniłam. Obtaczać w cukrze pomagał dzielnie Adaś, zadowolony, że sam coś mógł też zrobić. 
Całość, łącznie z posprzątaniem kuchni zajęła nam jakieś 30 minut, więc spokojnie polecam jeszcze na dzisiejsze popołudnie!


środa, 19 lutego 2020

Chrust piwny

Do przygotowania chrustu zmotywowała mnie tym razem Teściowa, kiedy stwierdziła, że jej to już nic nie wychodzi, a dawniej jak robiła, to taki był kruchutki, że potrafił się złamać nim jeszcze przeniosła z oleju na tackę, gdzie ociekały sobie na papierowych ręcznikach.Ja z chrustem wiele wspólnego nie miałam, bo w moim rodzinnym domu raczej stawiało się na pączki, ale spróbowałam zaryzykować i przekonać się na własnej skórze jak to z nimi jest i czy faktycznie można je zrobić chrupiące.
Morał jest taki- nie ma nic za darmo i nie mowa tu bynajmniej o ewentualnych kosztach, a o bólu rąk  i jednym rozwalonym na trzy części wałku...Na szczęście znalazł się w domu godziwy zastępca (co już niebawem będziecie mogli zobaczyć w wyróżnionej relacji na Instagramie) i mogłam prać po tym cieście spokojnie i bez obaw że zaraz znowu się rozleci.
Wyszły chrupiące i takie jak je sobie wyobrażałam, a o tym że smakowały niech świadczy fakt, że pięć  (albo i 6) pełnych talerzy rozeszło się w 2 dni :)

Wspomniana relacja jest już na moim Instagramie ;) Zapraszam --> 
Kuchnia w czekoladzie



wtorek, 17 grudnia 2019

Ciastka "Jeżyki"

Zauroczyłam się nimi jakiś czas temu, gdy zobaczyłam przepis u jednej z użytkowniczek Przyślij Przepis. Sama jakoś nigdy nie wpadłam na to, by ze zwykłych kruchych ciastek uformować jeżyki. Dzieci miały radochę, a Mama ciastka do kawy ;) Załapał się na nie nawet sam Święty Mikołaj i chyba mu smakowały, bo tylko okruszki zostawił ;)

czwartek, 5 grudnia 2019

Kruche ciasteczka pomarańczowe

Jutro Mikołajki! Macie coś słodkiego  przygotowane dla tego Szanownego Pana? U mnie pojawiły się kolorowe ciasteczka, zrobione przy dużym udziale najmłodszych domowników. O ile ostatnio pracowali razem nad wycinaniem, tak dziś, jako że Oluś był w przedszkolu- stery przejął Adaś. Mama smarowała czekoladą ciasteczka, a on dekorował posypką. Podobnie było ze składaniem- ja nałożyłam krem, a on składał, równał, dociskał... Całkiem sprawnie mu to nawet szło, choć bez wpadek się nie obyło i tak np. docisnął że cały krem bokiem i górą wyszedł, ale nie z takich opresji się przecież wychodziło.
Ciasteczka są, więc to już połowa sukcesu. Oby tylko Święty nie zjadł w nocy wszystkich i zostawił trochę dla swoich pomocników, którzy jak znam życie też nas odwiedzą:) Pochwalcie się w komentarzu czy Wy też pieczecie takie świąteczne ciasteczka na przyjście Mikołaja? Jeśli tak to jakie? U nas co roku jest coś innego, ale chyba mu smakują te nasze wypieki, bo zawsze tylko okruszki zostają na talerzyku...




piątek, 11 października 2019

Czekoladowe ptysie z kruszonką

Czekoladowe ptysie z kruszonką, które dla mnie są po prostu "Grześkami na rauszu" przygotowałam z myślą o konkursie marki Goplana. Nie wyobrażałam sobie nie wziąć w nim udziału, bo odkąd sięgam pamięcią, to właśnie mleczna czekolada Goplany, w takim jasno fioletowym papierku towarzyszyła mi przez moje dzieciństwo. No i Studencka, przywożona ze Słowacji "przy okazji" przez bliższą lub dalszą rodzinę. Z biegiem czasu z czekolady mlecznej przerzuciłam się bardziej na deserową, ale z sentymentu w tym deserze musiały znaleźć się obie. Z przygotowaniem ptysi nie ma zbyt dużo zachodu, choć nie jest to też taka przysłowiowa "bułka z masłem". By wyrosły trzeba najpierw ukręcić ciasto o odpowiedniej konsystencji. Wcześniej wypada przygotować krążki kruszonki, a krem przed przygotowaniem potrzebuje minimum kilku godzin w lodówce. Sami widzicie, że nie tyle pracochłonne, co czasochłonne są te małe przyjemności, obok których nie sposób przejść obojętnie.


środa, 18 września 2019

Kruche babeczki z lemon curd i owocami

Lato nieubłaganie przemija, Słońce chowa się za horyzont znacznie szybciej, a na dodatek nie grzeje już tak, jakbym sama osobiście tego chciała. Nie mam takiej mocy by je zatrzymać, nie mam też kasy by wyjechać tam, gdzie Słońce świeci niemal cały rok, więc pozostało mi osłodzić sobie życie słonecznymi tartaletkami (babeczkami) z pysznym kremem cytrynowym i owocami. Zdaję sobie sprawę z tego, że przy takich wypiekach tyłek sam stanie się jak Słońce ogromny, ale uwierzcie, że bez nich jesień i zima byłyby nie do przetrwania :D


piątek, 17 maja 2019

Ciastka "Orzeszki" wypiekane na patelni

Nie wiem jakim cudem przepis na te ciastka jeszcze się tu nie pojawił! Mało tego... Chcąc je zrobić na święta sama się zdziwiłam, że na blogu nie znalazłam przepisu :) Ciastka te bowiem są jednymi z moich ulubionych i choć ja sama robiłam je po raz pierwszy, to w moim domu są obecne odkąd tylko sięgam pamięcią. By je zrobić Mama specjalnie pożyczała foremki od Ciotki. Na wylepianiu i pieczeniu schodził nam nie tylko wieczór, ale i trochę nocy, bo foremki zaraz trzeba było oddać, a nie było ich też tak dużo, by piec na dwie blaszki naraz. Jednak nie stanowiło to dla nas żadnego problemu! Ja odkąd "poszłam na swoje" myślałam o zakupie specjalnej patelni, ale wiecznie było coś ważniejszego, inne wydatki, które wydawały mi się ważniejsze. Aż w końcu początkiem roku trafiłam na jakąś okazyjną ofertę i stwierdziłam, że teraz albo nigdy. Kupiłam! W szafce odleżała swoje i właśnie dopiero na święta wielkanocne postanowiłam spróbować swoich sił i ... jej możliwości! Obawiałam się, że będą się znacznie różnić od tych pieczonych przez Mamę, tradycyjnie w piekarniku, tym bardziej, że były bez jakichkolwiek spulchniaczy, a tu jednak troszkę sody dałam, by wyrastały... Ale wystarczyło spróbować kilka skorupek przy pieczeniu, by stwierdzić, że wcale jakiejś specjalnej różnicy nie ma. A jak już przełożyłam kremem, zrobionym wg receptury Mamy, to różnicy nie było żadnej :) Wielka miska gotowych orzeszków rozeszła się błyskawicznie, co tylko utwierdziło mnie w tym, że zakup patelni był strzałem w dziesiątkę!



czwartek, 14 marca 2019

Słoneczka z marmoladą różaną

Nie raz i nie dwa wspominałam Wam o tym jak to ciężko dogodzić mojemu Małżonkowi, mając oczywiście na uwadze kwestię domowym wypieków ;) No taka z niego cholera, że jak kupi ciastka, to pieje z zachwytu i im mniej mają wspólnego z naturalnością tym lepiej mu smakują, a na moje wypieki przymyka wzrok, traci węch i nawet słuch jak mu mówię "Spróbuj!". Ręce z tego powodu opadły mi niejednokrotnie, humor popsuł się dziesiątki razy, a w setkach zliczyłby wszystkie wyrzuty jakie w myślach mu prawiłam z tego powodu. Mało tego, czasami, nawet częściej niż czasami, myślę sobie przez to, że to ze mną coś jest nie tak i ta cała reszta, która te słodkości je, robi to na pewno z czystej uprzejmości, sympatii (?) i nic poza tym! Że im także nie smakuje, ale mają ciut więcej dystansu do mnie, by mi w pełni świadomie i bez obaw móc powiedzieć otwarcie "Daj se siana, nie piec więcej!" No nie zdarzyło się jeszcze, a każdy raczej zawsze chwali, że smaczne i nie ma to jak właśnie domowe. Wszyscy tylko nie Pan Mąż!
Obserwując go i to, nad czym zachwyca się najbardziej, doszłam pewnego razu do wniosku, że są to słoneczka, ale uwaga! Nie mogą być "byle jakie", a z różanym nadzieniem w środku.
Sprawdziłam kilka wersji przepisów w swojej kuchni i ta wydaje mi się być najbardziej godną polecenia. Lukier podczas pieczenia nie odrywał się od ciastek, co ma ogromne znaczenie w efekcie końcowym. Przełożone marmoladą i złożone były bardzo zgrabne i ... co najważniejsze ;) Posmakowały Mężowi! Dogodziłam :) Brawo ja 🙈



poniedziałek, 25 lutego 2019

Oszukane faworki (z ciasta francuskiego)

W tym roku wyjątkowo nie chce mi się robić ciężkich i ociekających tłuszczem pączków, oponek itp, więc poszłam na łatwiznę i z kawałka ciasta francuskiego nasmażyłam faworków. Zdaję sobie sprawę, że i one mają w sobie niemało kalorii, ale przynajmniej nie mam pęcherzy na palcach od uderzania wałkiem w ciasto ;)
A tak serio, to zakupione jakiś czas temu ciasto było 2 dni po terminie, więc nie chcąc wywalać (bo nie mam tego w zwyczaju) wykorzystałam właśnie w ten sposób. Na osłodę użyłam cukru różanego w pudrowej wersji i słodki poczęstunek miałam z głowy ;) Zdecydowanie nie są to te same faworki, co tradycyjne, z pęcherzykami powietrza, chrupiące i łamiące się nawet pod delikatnych naciskiem, ale jeśli chcecie mieć czyste sumienie, że jednak coś się na ten Tłusty Czwartek przygotowało i w miarę czyste ręce, to szczerze polecam ;) Cukier różany można oczywiście zastąpić zwykłym cukrem pudrem ;) Możecie też gotowe faworki posmarować roztrzepanym z łyżką mleka żółtkiem, ale nie jest to konieczne. Różnica jest tylko w kolorze- z żółtkiem są zdecydowanie ciemniejsze niż te bez.
Wybór pozostawiam Wam! Jeśli jednak chcecie coś tradycyjnego, to po pyszne pączki, chrusty i słodkości zapraszam TUTAJ. Jest w czym wybierać, zaręczam!


piątek, 22 lutego 2019

Tłustoczwartkowe kurki (grzybki)

Lubię wszelkie słodycze, a te tłustoczwartkowe wprost uwielbiam, ale przyznacie sami- nie dość, że idą w boczki niemiłosiernie, to jeszcze trzeba poświęcić trochę czasu, by zrobić je samemu w domu. Najwygodniej byłoby iść do supermarketu, kupić pączka za groszy kilka z całą tablicą Mendelejewa i zjeść nie patrząc na bałagan w kuchni, który byłby na pewno, gdybyśmy się zdecydowali przygotować coś samemu. Na taką łatwiznę nie lubię iść i choć zdarza się zjeść pączka kupnego, bo przecież zawsze taki puszysty choćby dwa dni leżał, to na Tłusty Czwartek choćby kilkanaście, ale robię sama. W tym roku prócz pączków i rozetek, które już piekłam na stole znajdą się małe, zgrabne kurki. Tak malutkie, jak te z lasu, a smaczne... chyba jeszcze bardziej!
Pierwszy raz jak je smażyłam, myślałam że ducha wyzionę. Końca nie było widać, a ciasto nijak nie chciało się trzymać nagrzanej foremki. Za drugim razem dodałam alkohol i troszkę mniej mąki i było zdecydowanie lepiej. Będę próbować jeszcze w weekend usmażyć kilkanaście, więc jeśli dojdę do jeszcze lepszego sposobu, to na pewno Wam go tutaj przedstawię, a póki co lećcie i kupujcie foremkę, by zdążyła przyjść na czas ;) W sklepach stacjonarnych z artykułami gospodarstwa domowego ciężko ją znaleźć, dlatego ja, choć nikt mi za to nie płaci 😜, polecam Allegro.


niedziela, 23 grudnia 2018

Wafle o smaku batonów "Bounty"

W moim domu powoli czuć zbliżające się święta. Zakwas na barszcz czeka w lodówce, podobnie susz na kompot. Pierogi i uszka pomrożone, a piernik staropolski przełożony, choć jeszcze nie oblany polewą. Choinka ubrana. Dziś jeszcze zrobię jedno ciasto, ewentualnie jutro, żeby było świeższe i jakieś sałatki. Aaa no i mam ciastka- pierniczki jak alpejskie z przepisu Anety (Kolorowy Przepisownik) i słoneczka z różaną marmoladą. Ulubione M. i mam nadzieję, że nawet jak nie będą mu smakować, to mi tego nie powie :D, bo wiecie już, że mój Małżonek uwielbia wszelkie ciasta, ciasteczka... ale te ze sklepu, cukierni... domowych nawet ruszyć nie chce :/ W zasadzie nie powinno mnie to martwić, bo więcej dla mnie, no ale ;)
Nie wiem czy uda mi się napisać Wam zaległe przepisy, bo raczej średnio to widzę, ale póki co ostatkami sił napisałam na wafelki, więc nie zwlekam tylko od razu się dzielę ;)