Nie tylko dla wielbicieli słodyczy, ale dla wszystkich ceniących sobie smaczną i niedrogą kuchnię. Czemu więc "Kuchnia w czekoladzie"?
To właśnie ciemna i biała czekolada są dominującymi kolorami w moim królestwie, do którego Was zapraszam:)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kruche. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kruche. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 kwietnia 2024

Kruche kwiatuszki z orange curd

Wiosna już w pełni, więc przychodzę do Was z bukietem pysznych, kruchych ciasteczek przełamanych nieco kwaskowym kremem pomarańczowym. Nie ma osoby, która by się nie pokusiła na takie cudeńka!

piątek, 5 stycznia 2024

Sałatka jarzynowa z burakiem, na kruchym spodzie

Pomysł na takie podanie sałatki wpadł mi do głowy już dawno temu. Wykorzystałam jednak fakt, że zbliżały się święta, a z gotowania barszczu pozostały mi warzywa. Tak powstała sałatka jarzynowa, zabarwiona burakiem. Podana w kształcie choinek przyciąga wzrok, ale zapewniam Was, że równie fantastycznie smakuje 😊
 

środa, 24 listopada 2021

Ciasteczka z lentilkami

Ciasteczka, których nie sposób nie zauważyć, zwłaszcza przez najmłodszych członków rodziny. Są tak kolorowe, że oczy same się śmieją, a rączki sięgają po kolejne... i jeszcze jedno ;) Idealnie kruche, maślane i z delikatną nutą wanilii. Jeśli jeszcze nie macie pomysłu czym poczęstować Mikołaja, kiedy już przyjdzie z zamówionymi prezentami ;) to ciasteczka przygotowane wg przepisu Pani Ani Starmach z pewnością się sprawdzą!

wtorek, 15 czerwca 2021

Tartaletki "Malinowa chmurka"

Nie wiem czy jest ktoś, kto jeszcze nie próbował oryginalnej wersji malinowej chmurki. Czym się charakteryzuje? Mnogością smaków- znajdziecie tutaj kruche ciasto, pyszną galaretkę malinową z kwaskowymi owocami, puszysty krem, słodką, chrupiącą bezę i migdały. Deser ten można przygotować w formie ciasta i znajdziecie je tutaj, ale dziś zachęcam do przygotowania wersji mini. 

sobota, 15 maja 2021

Kruche ciasto z budyniową pianką i rabarbarem

Nie wiem czy pamiętacie, ale bodajże końcem lutego lub początkiem marca wysiałam sobie rabarbar! Każde jedno ziarenko pięknie wyrosło, na jakieś 8cm, po czym spektakularnie szlag je trafił. Tym sposobem pozbyłam się złudzeń, że w moim domu ma szansę przetrwać jakakolwiek zielenina. Nie ma takiej opcji, a jeśli nawet nie zwiędnie, to stanie w miejscu i nie urośnie nawet na milimetr🙈
W tym tygodniu wsadziłam więc do ziemi dwie sadzonki rabarbaru, w tym jedną już taka solidniejszą. I niech nie próbuje zmizernieć!
Skąd więc rabarbar w moim cieście? Oczywiście ze sklepu 🙈 Przecież nie będę czekać aż mój łaskawie urośnie 😂 Łapcie przepis!

środa, 24 lutego 2021

Krucho- drożdżowe ciasteczka "Grzebyki"

Grzebyki kojarzą mi się z dzieciństwem. Nawet pamiętam, że kilka razy robiła je moja Mama, choć były większe i chyba bardziej proste- jak typowy grzebyk. Ja swoje wygięłam w łuk, co mam wrażenie dodało im uroku i fajnie pokazało jak wyglądają w środku. W prostych grzebykach te nacięte środki posklejałyby się ze sobą tworząc całość, a tego nie chciałam. Czy są pracochłonne? Myślę że nie aż tak bardzo. Przy pomocy robota ciasto zagniatamy w mig, leżakując w lodówce my zajmujemy się czymś innym, a formowanie i składanie dzięki trikowi o jakim wspomniałam w opisie jest czystą przyjemnością i to w dosłownym tego słowa znaczeniu! Z tej porcji, składanie, nacinanie i pieczenie całości zajęło mi ok 80 minut, więc to naprawdę dobry czas ;)

sobota, 8 sierpnia 2020

Kruche ciasto z borówkami

Zapraszam Was dziś na pyszne, słodko-kwasne ciasto z borówką amerykańską, którą zamiast partiami pomrozić sobie na zimę, ja władowałam do placka. Stwierdziłam, że może jeszcze gdzieś mi się uda kupić i schować do zamrażarki, a póki co cieszymy się swoimi i jemy, jemy, jemy... Wyjątkowo jej dużo! Tfu, tfu... żeby nie zapeszyć :D 
W tym cieście jest jej aż kg, ale spokojnie możecie zmniejszyć do 750g, będzie co najwyżej ciut niższe ;)

niedziela, 28 czerwca 2020

Kruche ciasto z budyniem i truskawkami

Mam nadzieję, że tam gdzie mieszkacie macie możliwość zakupu truskawek. U mnie niestety wczoraj już się nie udało dostać, a szkoda, bo miałam ogromną ochotę na zwykły biszkopt z kremem truskawkowym i galaretką. Pozostaje mi czekać na drugi rzut owoców, ewentualnie jakiś łut szczęścia ;) Te które były do tej pory, do najtańszych nie należały. Za kg ładnych truskawek trzeba było zapłacić 10-12zł, ciut gorsze 8zł. Dżemów więc w tym roku nie było, jedynie zamroziłam niewiele ponad trzy kg. 
W międzyczasie sporo zjedliśmy z makaronem i w ciastach kruchych, a hitem okazał się najprostszy placek z budyniem. Po publikacji na Instagramie wiem, że kilka osób już go upiekło i chwaliło, więc teraz kolej na Was ;)



sobota, 30 maja 2020

Rogaliki krucho drożdżowe

Po dłużej przerwie, w końcu jakiś czas temu odważyliśmy się odwiedzić moich Rodziców. Nie dość, że czekał na nas pyszny rosół z domowym makaronem, to Mamcia przygotowała jeszcze delikatne, kruche rogaliki, które dosłownie rozpływały się w ustach. Były tak małe, że można je było zjeść niemal "na raz". Tutaj nadzieniem była marmolada, ale spokojnie możecie użyć Waszych ulubionych "wypełniaczy". Doskonale sprawdzi się zarówno nutella jak i budyń. 
Polecam w imieniu swoich oraz Rodzicielki 💝



sobota, 6 kwietnia 2019

Mazurek z zieloną herbatą

Kochani myślę, że już czas zasypać Was wielkanocnymi propozycjami, a dokładniej... mazurkami ;) Mam ich całe trzy, do tego babka i drożdżowe wianuszki. Trzymajcie kciuki bym do świąt uporała się z publikacją, bo choć przepisy napisane, zdjęcia porobione, to wrzucić jest mi ciężko 😜
Na pierwszy ogień idzie mazurek z herbatą matcha. Byłam w szoku, jak zobaczyłam ile pochłonął mój młodszy syn. Jadł go bez opamiętania, a przyznam Wam szczerze, że z całej trójki był najmniej słodki!


sobota, 9 lutego 2019

Ciasto z owocami i kokosową pianką

Wspominacie czasem te wszystkie piękne, letnie dni, kiedy bez zbędnego zakładania czapki, kurtki, tudzież ciepłego obuwia, można było wyjść przed dom, usiąść na nagrzanym od Słońca schodku i złapać trochę witaminy D?! Ja z dnia na dzień tęsknie bardziej, dlatego choćby zamkniętymi w słoiku owocami, staram się przywołać wiosnę i lato, a czym prędzej  przepędzić zimę.


niedziela, 9 grudnia 2018

Szarlotka piernikowa z jabłkami

Przy weekendzie przychodzę do Was z ciastem. Wyjątkowym, bo podobnego w sieci nie widziałam :P To takie połączenie kruchego ciasta, piernika i szarlotki, ale na tyle ciekawe,że śmiało może być świątecznym. Możecie zrobić go 3 dni wcześniej, wstawić w zimne miejsce i zapewniam, że nic się z nim nie stanie. Baa! Będzie nawet lepsze, bo te kruche blaty troszkę nawilgną i ciasto będzie się zdecydowanie lepiej kroiło. Choć ogólnie nie ma z tym jakiegoś problemu, bo się nie rozwarstwia.
Moje świąteczne menu jest jeszcze hoho stąd... w ogóle nie myślałam o tym co przygotuję. Może w tygodniu jakoś się zmobilizuję i ogarnę temat, ale aż się boję bo z roku na rok jak tylko zaczynam działać w kuchni, to M. gdera, po co tego tyle i bez wymiany zdań się nie obejdzie 😜
Także mówię sobie, że spokojnie jakieś dwa ciasta zrobię, ciasteczka i rozdam najbliższym. Sałatek nie robię, mięs za bardzo też... i przyznam że trochę mi tego brakuje! Dawniej człowiek wiedział, że jak święta, to na bogato i czekał na nie z niecierpliwością. Mało tego, jak już się narobiło nocami w tej kuchni, to później nie było problemu, kto to zje, bo naprawdę się zjadło. A teraz? Robię odrobinę, a i to jest problem... i koniec końcem w ruch idzie zamrażarka. 
Gdzie te czasy?!
Nie wiem czy Wam wspominałam, ale moja Mama swego czasu potrafiła na święta upiec 10-12 placków i jeszcze do tego z 6 rodzajów ciastek... I w blaszkach naprawdę sporych... A po świętach jedyne co zostało to może odrobina sernika i makowca... no i ciastka, ale te mogły spokojnie poleżeć do kilku tygodni. Fajnie było 😍


środa, 28 listopada 2018

Paszteciki „bombki” z kapustą i grzybami (krucho-drożdżowe)

Dziś mam dla Was coś znanego, powszechnego i można by powiedzieć- oklepanego! Paszteciki, bo o nich mowa, ale w całkowicie świątecznym wydaniu. Oryginalny kształt bombki z ozdobną śnieżynką będzie nie tylko smakował, ale też zachwycał oczy całą Rodzinę i przybyłych do Waszego domu Gości. 
U mnie często jest problem z pozostałym z Wieczerzy Wigilijnej barszczem, więc wszelkie pierożki, paszteciki i inne cuda się sprawdzają. Nie wiem jeszcze, co przygotuję w tym roku, ale zastanawiam się ponownie nad tym plackiem, bo zdjęcia rażą moje oczy :D Chętnie też poznam Wasz sposób na ciekawy dodatek do barszczu!



czwartek, 25 października 2018

Przekładaniec z wiśniami

Dziś powinno być wielkie wow na blogu, szampan i tort, ale nie... nic z tych rzeczy! No bo wiecie, za szampanem nie przepadam, a tort... nie doczekał się przepisu i najzwyczajniej w świecie nie pamiętam za buca ile czego dokładnie dałam, by wyszedł tak pyszny, jak faktycznie był 🙈 Nie mam w zwyczaju strzelać i improwizować, więc po prostu zdjęcia przepadną :) Na nieszczęście nie one pierwsze i na pewno nie ostatnie. A wiecie jaki jest powód tego świętowania, które tu urządzić powinnam? 4 urodziny bloga! Ja wiem, że to wcale nie dużo, ale patrząc z perspektywy nieprzespanych nocy, kiedy chciałam coś tam do Was jednak napisać, pomiędzy jedną a drugą pobudką chłopaków, to jestem dumna! Choćby z tego, że nie zamknęłam tego etapu życia, że nie machnęłam ręką... Ja wiem, że może i mniej tych wpisów ostatnio, ale robię sobie wszystko na luzaka, bez spiny, że muszę, że powinnam itp. Nikt mi za to nie płaci, współprac na widoku żadnych, więc i życie blogowe wolniej mi płynie. I aż żałuję, że tylko blogowe, bo rzeczywistość jest zupełnie odwrotna, pędzi jak szalona choć nie do końca wiadomo w jakim kierunku 😜
Także dziś na słodko, choć bez tortu. Nadrobię kiedyś, obiecuję :) Póki co ciasto przekładane z wiśniami pozostawiam do Waszej dyspozycji. Tak na deser ;)
Na obiad dziś obowiązkowo makaron! Ewentualnie na kolację ;) Dziś Światowy Dzień Makaronu, pamiętajmy by go należycie uczcić! 


sobota, 20 października 2018

Szarlotka z połówkami jabłek

Jesień daje się we znaki. Wystarczyło kilka dni Olka w przedszkolu i jesteśmy już drugi miesiąc zasmarkani. Nic nie przechodzi, a patrząc po sobie, to mam wrażenie, że się nasila. Z dnia na dzień mam mniej siły, choć łykam wszystkich pigułek znacznie więcej. Wiadomo, że bez przesady, ale ale dla mnie, co ja tylko uznaję jakieś przeciwbólowe, to te wszystkie rutinoscorbiny i inne antybakteryjne psikacze są zdecydowanie ponad stan. Mleko z czosnkiem nie działa, inne domowe też jakoś nie chcą, a tu żyć trzeba. I gotować, bo samo się nie zrobi. Ciacho czasem też trzeba jakiś zjeść, dlatego jak zobaczyłam tą prostą szarlotkę u Beaty, postanowiłam przygotować ją także dla swoich domowników ;) Nie wiem czy już się z tym ciastem spotkaliście, ale jeśli nie, to naprawdę polecam. Bezproblemowe, a pyszne takie, że jeszcze ciepłego z lodami zjadłam sama dwa kawałki 🙈


sobota, 2 czerwca 2018

Kruche ciasto z pianką i truskawkami

Słuchajcie uważnie, bo mam dla Was pewną nowinę :P Pusto tutaj ostatnio i myślę, że powinnam się jakoś usprawiedliwić. Ostatnimi czasy praktycznie nie biorę aparatu w ręce... Ba! Nawet specjalnie nie chce mi się gotować i piec tych wszystkich pyszności, choć nie powiem, że nie zjadłabym, bo jak już są to wcinam równo :D Na apetyt narzekać nie mogę, standardowo w sumie. Wydawać by się mogło, że przecież wszystko ok, no ale jednak nie do końca. Ale o tym za chwilkę... bo teraz muszę trochę opowiedzieć o tym cieście. 
Nie wiem skąd wziął się przepis i kto był jego autorem, ale ja podchwyciłam pomysł z TEGO bloga. No bo wiecie, jest już w sumie czerwiec (miałam pisać że maj- tak to jest jak się do szkoły nie chodzi), że truskawki na każdym kroku i z każdym dniem tańsze, to i wykorzystać należy je na wszelkie możliwe sposoby. No ale skoro wiecie już, że ja taka trochę niedyspozycyjna teraz, to i sama nie wymyślam, tylko- mówiąc wprost- szukam inspiracji. Jedną z nich było właśnie to ciasto, które ja delikatnie tylko zmodyfikowałam po tym, jak w żadnym z pobliskich sklepów nie znalazłam budyniu malinowego. Nie wiem, co będzie kolejną inspiracją, ale zamówiłam u Pana Męża następną partię truskawek, więc chyba należy zacząć szukać. Choć na samą myśl, że powinnam spiąć poślady i coś zrobić ogarnia mnie niemoc. Liczę, że za jakiś czas mi ta "faza" przejdzie i wrócę do normalności. No bo ileż człowiek może mieć tego lenia...
Kochani nie chcę nawet wiedzieć, o czym pomyśleliście czytając wstęp, ale skoro już wiecie, o co, a raczej o kogo chodzi, to może doradzicie, co zrobić, by się go skutecznie, raz na zawsze pozbyć! Zrobił się na tyle uciążliwy, że nawet jak już wezmę i zrobię zdjęcia, to siedzi mi na ręce i nie pozwoli przepisu napisać. I tak odkładam wszystko na później... a później zapominam, co ja to pisać miałam ;)


czwartek, 24 maja 2018

Tarta z rabarbarem

Rabarbar powoli zostaje w tyle za truskawkami, które patrzą teraz na mnie z każdej strony i wołają zjedz mnie, co też czynię z największą przyjemnością. Ciasta z ich wykorzystaniem pewnie niedługo zagoszczą na blogu, ale póki co musicie pocieszyć się jeszcze jednym przepisem na rabarbar i liczę na to, że w tym roku uda Wam się taką tartę zrobić. Jest  totalnym klasykiem! Jeśli chodzi o mnie, to planów więcej nie mam w stosunku do niego, więc pewnie był to ostatni raz w tym roku, gdzie wykorzystałam łodygi tego owocu. No, chyba, że jakimś cudem mój rabarbar urośnie i pozwoli coś zebrać...

niedziela, 20 maja 2018

Ciasto z rabarbarem, malinami i bezą kokosową

Ten, kto śledzi mojego Instagrama, wie już, że pierwsze tegoroczne ciasto z rabarbarem i bezą było, jak by to delikatnie powiedzieć... pyszną, kruchą i słodką porażką ;) Czemu porażką? A no już spieszę wyjaśnić ;) Zachciało mi się dać truskawki, ale że nie miałam świeżych tylko mrożone, to postanowiłam je podsmażyć z cukrem tak, by sok odparował i całość lekko zgęstniała. Tak też było, ale tylko w rondelku ;) Podczas pieczenia wypłynęło jeszcze tyle soku, że aż się dziwię, że spód pozostał kruchy ;) Kroić normalnie się nie dało, bo wszystko rozłaziło się na boku. Zdjęć oczywiście nie było, choć krótką wzmiankę właśnie na Instagramie zamieściłam. Żeby nie było, że zbyt szybko się poddaję, postanowiłam, że jak tylko zniknie ostatni okruszek, to zabieram się ponownie za pieczenie. Zaopatrzeniowiec przywiózł rabarbar, Mama dała maliny i nie było zmiłuj ;) Zaczęłam działać i tym razem nie dość, że spód wysypałam grysikiem, to dodatkowo owoce obtoczyłam w odrobinie mąki ziemniaczanej. W końcu wyszło jak należy, choć i smak był już inny niż poprzednio. Nie, nie, że gorszy, po prostu inny, ale co się dziwić jak tu truskawki, a tu maliny, tu beza zwykła, a tu kokosowa i kilka innych mniejszych "poprawek".
Zachęcam do spróbowania jeszcze teraz, bo sezon na rabarbar krótki i trzeba go należycie wykorzystać!


środa, 14 marca 2018

Kruche jajeczka z brzoskwiniami

Zaczynamy powoli rozglądać się za świątecznymi przepisami. Tak, tak... ja też ;)
Nie mam kompletnie pomysłu na to, co przygotuję, ale standardowo wiem już, że nie będzie tego dużo. To tylko dwa dni, a biorąc pod uwagę, że przez te dwa dni wiele mnie nawet nie ma w domu, to szaleć nie ma co. 
W swoich teraźniejszych zbiorach widzę jednak, że zadbałam dla Was tylko o słodką oprawę, więc może jeszcze pokuszę się o przygotowanie czegoś "konkretnego".
Póki co łapcie przepis na proste kruche, lukrowane ciasteczka :)


niedziela, 28 stycznia 2018

Grzybki z kremem budyniowym

Hmn.. nie pamiętam bym kiedykolwiek wcześniej je jadła, ale gdy zobaczyłam je już dawno temu na jakimś blogu (nie wiem czy nie u Anety- Kolorowy Przepisownik), to postanowiłam, że prędzej lub później, ale je zrobię. Czekałam z tym dość długo, bo to jednak troszkę pracy przy nich jest, ale już w listopadzie przyrzekłam sobie, że nie ma bata i na święta grzyby wyrosną w mojej kuchni. 
Jak widać dało się! Prace podzieliłam tak naprawdę na trzy etapy... Pierwszym było upieczenie elementów, drugim nadzianie kremem i poskładanie, a trzecim, w sumie chyba najprostszym i najprzyjemniejszym, to oblanie polewą.
Rozkładając to wszystko na trzy dni, mogę śmiało powiedzieć, że się przy nich wiele nie opracowałam :) Ale wierzcie mi- zrobić wszystko w jeden wieczór i przy dzieciach- wolałam nie ryzykować...
A grzybki, jak sami widzicie wyszły całkiem przyjemne i nie takie małe ;) Nie jeden grzybiarz mógłby mi ich śmiało pozazdrościć!