Nie tylko dla wielbicieli słodyczy, ale dla wszystkich ceniących sobie smaczną i niedrogą kuchnię. Czemu więc "Kuchnia w czekoladzie"?
To właśnie ciemna i biała czekolada są dominującymi kolorami w moim królestwie, do którego Was zapraszam:)

sobota, 14 lipca 2018

Muffinki z czerwonymi porzeczkami

Owoców w końcu mamy pod dostatkiem. Mało tego- niektóre rosną całkiem blisko i mam pewność, że żadna chemia ich nie dopieszczała ;) Np właśnie tych porzeczek. Rosną tuż przy lesie, z dala od drogi i jest ich w tym roku całkiem sporo. Początkowo miałam więcej nawet nie zbierać, bo nie miałam pomysłu jak je przetworzyć. Zrobiłam tylko ten dżem, na który przepis znajdziecie TUTAJ. Kompoty u nas w ogóle nie schodzą, więc stwierdziłam, że to bez sensu. Nie pomyślałam jednak, by najzwyczajniej w świecie je zamrozić i dopiero po radach dziewczyn na fp poszłam i oberwałam z pomocą Teścia kolejny krzak ;) Właśnie muszę je zsypać do woreczków, bo mrożę partiami cieniutką warstwę, by nie były posklejane. Zimą przyjemnie będzie zjeść kawałek ciasta z takimi letnimi owocami. 
Dziś z kolei mam dla Was pomysł na muffinki, a ich przygotowanie też jest proste i naprawdę szybkie. Łączymy tylko składniki mokre, osobno suche, łączymy razem i dodajemy porzeczki. Banał! Dodatkowo porzeczki możecie zamienić na jagody, borówki czy maliny. Nie pozostaje nic innego tylko zrobić :)


piątek, 13 lipca 2018

Argentyński sos chimichurri

Kiedy ostatnio ktoś mi wspomniał o takim sosie, byłam całkowicie zielona w temacie :D Pesto pietruszkowe znałam, owszem. Ale że sos taki? 
Ciekawość zwyciężyła ;) A tak poważnie, nie byłabym sobą, gdybym przeszła obok takiej nowości obojętnie. Poszperałam w internecie, przeglądnęłam sporo innych wpisów, poczytałam o argentyńskiej kuchni i smakach tam dominujących i zabrałam się za swój sos. Nie jest skomplikowany, a już na pewno nie jest pracochłonny, bo przy pomocy rozdrabniacza zrobisz go zupełnie w kilka minut! Zdecydowanie dłużej zeszło mi ze zdjęciami...
Chimichurri, to sos na bazie pietruszki i kolendry, z nutą oregano i czosnku. Lekko ostrawy, ale do mięs czy ryb jak najbardziej pasuje. Zwłaszcza, że świetnie spisuje się także w roli marynaty, co sprawdziłam osobiście gdy mi trochę zostało... ;)

środa, 11 lipca 2018

Klopsiki z pieczarkami

Zrobiłam je już kilka tygodni temu i nie publikowałam, bo wiecie... zastanawiałam się nad nazwą! Poważnie :) I ciągle nie wiem czy to klopsiki, czy może pulpety. Wujek Google też nie chciał mi jasno odpowiedzieć, dlatego machnęłam ręką i stwierdziłam, że wcześniej o nich zapomnę i nie dodam, niż znajdę prawidłową odpowiedź. Tym bardziej, że tutaj każdy będzie bronił swoich "racji", choćby ich nawet nie miał ;)
Przygotowanie jest banalnie proste, smak jak najbardziej domowy :) Bez zbędnych udziwnień i tony przypraw. Możesz je podać tak naprawdę z wszystkim: sprawdzą się ziemniaki, ryż, kasza i makaron. Nawet chleb się sprawdzi! Do tego jakaś fajna sałatka, choć i bez niej będzie ok. 
To taki obiad w kilka chwil, a ja akurat takie przygotowywać lubię. 
Użyłam pieczarek, ale pamiętajcie, że w lasach można się już nieźle zaopatrzyć i jeśli tylko macie taką możliwość, to proponuję je zamienić. 


sobota, 7 lipca 2018

Ciasto ucierane z jabłkami

Jeden z prostszych wypieków, które poczyniłam ostatnimi czasy. Bez specjalnych zakupów, ogromu czasu i sił. Wymagane tylko chęci i podstawowe składniki, aaa no i piekarnik by się przydał jeszcze:) Doskonałe gdy pod ręką nie masz nic do kawy, a rodzina zapowiedziała się z wizytą. Oczywiście jest niedziela, a sklepy są nieczynne ;) Mniej więcej w takich okolicznościach powstało to ciacho!


czwartek, 5 lipca 2018

Wegańskie ciasteczka kokosowe + darmowy eBook

Tak się ostatnio poskładało na blogu, że macie więcej wegańskich przepisów. Ale spokojnie! Daleko mi jednak do całkowitego "przejścia" na weganizm i obawiam się, że o ile bez mięsa mogłabym żyć, tak bez mleka, jajek i ogólnie nabiału, już niekoniecznie. 
Rozumiem jednak potrzeby innych i domyślam się, że nie zawsze diety są czyimś "wymysłem", a koniecznością, z którą dla własnego zdrowia trzeba się zmierzyć. 
Ostatnio były lody, które zadziwiły swoim składem. Dziś będzie zdecydowanie bardziej przyziemnie ;) Ciasteczka z wykorzystaniem mąki kokosowej. Proste do przygotowania, smaczne i absolutnie wegańskie. To u mnie ;) Bo oprócz tego, mam dla Was jeszcze coś... 


piątek, 29 czerwca 2018

Wegańskie lody jarmużowo-szpinakowe

Pogoda nas nie rozpieszcza. Ciągły deszcz doprowadza do szaleństwa, ale przecież nikt nam nie zabroni trochę sobie "podogadzać". Zwłaszcza, że skoro od lodów zaczęła się moja choroba, to i na lodach skończyć się powinna. W myśl zasady- czym się zatrułeś... 
Ale od początku... Kiedy jeszcze w maju Ciotka przyniosła mi sadzonki jarmużu, zastanawiałam się co ja z niego zrobię. Sam w sobie jest jednak gorzkawy i nijak mi nie podchodził... Póki pomału sobie rósł, nie zwracałam na niego uwagi. Ale kiedy zaczął się rozrastać złapałam się za głowę i myślałam, co teraz? Na szczęście wujek google przyszedł z pomocą. Gdy zobaczyłam u Eryka te lody i ich zjawiskowy kolor, nie było zmiłuj. Liście oberwałam niemalże natychmiast. Jakby mi je ktoś co najmniej miał zaraz skraść, tudzież oberwać i zjeść. Nie miałam jednak pewności, co do koloru, za to reszta szpinaku była w lodówce, więc postanowiłam połączyć składniki i liczyć na cud, że lody będą zjadliwe. Bo obawa, że nikt ich nie ruszy, była jednak spora!
Mroziłam liście i banany kilka dni, bo wierzyłam, że w końcu zaświeci słońce, a ja usiądę w ogrodzie i będę się delektować smakiem zupełnie odmiennych lodów. Nie doczekałam się! 
Adaś spał, wzięłam więc znudzonego Olusia do kuchni i razem zaczęliśmy działać. O to, że nie będzie podjadał byłam spokojna. Widząc zamrożone liście od razu powiedział "A co to? Feee!" Zaczęłam tłumaczyć, że to lody Shreka itp, choć obawiałam się, że i tak jestem już na straconej pozycji... Zapał mój trochę opadł, bo jakby nie było, największy lodożerca w domu jest na nie... 
Ale kiedy gotową masę przymroziłam, a później uformowałam w wafelku, chęć zjedzenia loda zwyciężyła. Spróbował... i zjadł! Owszem, nie całego, bo i gałek sporo, ale jedną wtrąbił na bank. Pytam, Oluś i jak te lody, zjadliwe? "No całkiem dobre, takie Shrekowe 😝
Zapraszam więc na Shrekowe, wegańskie lody i liczę na to, że i Wam posmakują!


czwartek, 28 czerwca 2018

Dżem z czerwonej porzeczki

Wróciłam ;) Pamięcią oczywiście do lat dzieciństwa i pięknych krzaków czerwonej porzeczki, która rosła tuż przy rodzinnym domu. Nie było ich dużo, ale jednak... zbierać trzeba było, bo w domu nic nie mogło się zmarnować. A zbierania nie lubiłam strasznie. Traktowałam jak największą karę :) Teraz za to z przyjemnością poszłabym je tam pozbierać, zwłaszcza że dało się to robić siedząc, a nie stojąc w zaroślach jak to właśnie robiłam ostatnio :) Człowiekowi nie dogodzi, nijak hihi :D 
Najważniejsze jednak, że owoce są i to całkiem sporo ;) Nie ma szans, bym sama wszystko przerobiła, bo choćby nawet, to nie będzie miał kto tego wszystkiego zjeść/ wypić. 
Pomyślę jeszcze nad kilkoma deserami, ale teraz w deszczu, to choćbym chciała nikt mnie nawet nie wygoni pod las, by zebrać choćby koszyczek... 


Chleb duński

Jakiś czas temu publikowałam na blogu przepis na chleb wieloziarnisty, gdzie nie było ani grama drożdży i zakwasu. Ciężki, chrupiący i uzależniający!
Ostatnio, na wzór właśnie tamtego przygotowałam kolejny, choć tym razem spoiwem było nie tylko siemię lniane ale też nasiona babki płesznik. Ponadto słonecznik, dynia, trochę orzechów i migdałów.
Jest zupełnie inny od tradycyjnego bochenka chleba, ale to właśnie działa na jego korzyść. Bogactwo błonnika i witamin z grupy B. Wegański, a jeśli użyjesz odpowiednich płatków- może być także bezglutenowy. Zrobisz go w kilka minut, choć ze zjedzeniem poczekać najlepiej cały dzień.
Co jeszcze można o nim powiedzieć? Że jest bardzo syty i smakuje wyjątkowo w każdym zestawieniu- słodkim i słonym. Nie kruszy się, ale pod warunkiem właśnie, że damy mu chwilę odpocząć ;) Zapoznajcie się z przepisem, a jak już upieczenie, to podzielcie się wrażeniami. Czekam!


wtorek, 26 czerwca 2018

Naleśniki ze szpinakiem i pieczarkami

Uwielbiam naleśniki. Każde jedne, choć te "wytrawne" chyba jednak bardziej. Na słodko często brakuje mi pomysłów i są po prostu z serem i cukrem pudrem. Wiem, że powinnam to zmienić, ale jakoś się nie mogę do tego zabrać ;) Za to te pierwsze mogę zrobić za każdym razem inaczej i za każdym razem będą mi smakować. Najważniejsze, by były odpowiednio doprawione i przede wszystkim ciepłe. 
Dziś mam dla Was kolejne, z serii "coś z niczego". Mleko, jajka i mąkę mam w domu zawsze! O naleśniki nie jest więc trudno. Czasem gorzej z farszem, ale przeglądając lodówkę zawsze można się natknąć na coś, co nam spasuje. Mi tym razem podpasował szpinak, którego zostało odrobinę od pieczenia ciasta i pieczarki, które kupiłam na zupę, po czym stwierdziłam, że dwóch nie chce mi się gotować (bo chłopakom pieczarkowej nie daję). Kilka minut i pyszny obiad zrobiony :)


sobota, 23 czerwca 2018

Sernikobrownie z malinami

Dzisiejszy dzień miał być w końcu jednym z dwóch spędzonych bez dzieci. W Łodzi trwa Festiwal See Blogers, na który wielką ochotę miałam jechać. Niestety, najpierw Mąż przyszedł z informacją, że wolnego nie dostanie, a teraz... teraz to i ja się rozchorowałam, więc z podróżowania i tak nic by nie było. Mam nadzieję, że przyszły rok w końcu się uda, choć to odległe czasy i lepiej nie planować.
W zamian za to, by umilić sobie jakoś ten smętny, deszczowy dzień przygotowałam pyszne, czekoladowo serowe ciacho z owocami. Bo przecież nic tak nie poprawia humoru jak czekolada, prawda?
Uwielbiam ten czas, kiedy świeże owoce są na wyciągnięcie ręki. W deserach smakują mi ogromnie i już wiem, że w tym roku prócz truskawek muszę zamrozić także maliny.
Częstujcie się, zapraszam ;)