Nie tylko dla wielbicieli słodyczy, ale dla wszystkich ceniących sobie smaczną i niedrogą kuchnię. Czemu więc "Kuchnia w czekoladzie"?
To właśnie ciemna i biała czekolada są dominującymi kolorami w moim królestwie, do którego Was zapraszam:)

środa, 16 października 2019

Kotlety siekane z gotowanego mięsa

W ostatni czwartek znowu zaliczyliśmy lekarza. "Przeziębienie" Olka wcale nie chce odpuścić i już sama nie wiem co robić. Specjalista stwierdził, że to wszystko wirusowe i najprawdopodobniej nie do końca wyleczone stąd nawrót. Zalecił kolejny tydzień w domu i rosół. Pytałam, ale w aptece nie mieli, więc trzeba było ugotować w domu 😄 O ile wizja rosołu wcale mi nie przeszkadza bo lubię i sama chętnie zjem, tak mięso z gotowania najzwyczajniej w świecie już mi bokiem wychodzi. No bo ileż można je jeść, a tym bardziej mrozić... Wpadłam na pomysł, że pomieszam je z mielonym filetem drobiowym i dodatkami, a następnie usmażę jak kotlety i podam z surówką. Sprawdziły się, więc śmiało mogę wrzucić Wam przepis :)


piątek, 11 października 2019

Czekoladowe ptysie z kruszonką

Czekoladowe ptysie z kruszonką, które dla mnie są po prostu "Grześkami na rauszu" przygotowałam z myślą o konkursie marki Goplana. Nie wyobrażałam sobie nie wziąć w nim udziału, bo odkąd sięgam pamięcią, to właśnie mleczna czekolada Goplany, w takim jasno fioletowym papierku towarzyszyła mi przez moje dzieciństwo. No i Studencka, przywożona ze Słowacji "przy okazji" przez bliższą lub dalszą rodzinę. Z biegiem czasu z czekolady mlecznej przerzuciłam się bardziej na deserową, ale z sentymentu w tym deserze musiały znaleźć się obie. Z przygotowaniem ptysi nie ma zbyt dużo zachodu, choć nie jest to też taka przysłowiowa "bułka z masłem". By wyrosły trzeba najpierw ukręcić ciasto o odpowiedniej konsystencji. Wcześniej wypada przygotować krążki kruszonki, a krem przed przygotowaniem potrzebuje minimum kilku godzin w lodówce. Sami widzicie, że nie tyle pracochłonne, co czasochłonne są te małe przyjemności, obok których nie sposób przejść obojętnie.


czwartek, 3 października 2019

Czekoladowo marcepanowe muffinki „Sukulenty”

Muffinki to taka moja deska ratunkowa, kiedy mam ochotę na coś słodkiego, a w pobliżu pustki :) Do ich przygotowania składniki zawsze się w domu znajdą, a i czasu wiele nie potrzeba. Czasem nawet dodam kruszonkę, bo lubię zrobić jej więcej i zamrozić, by mieć na takie właśnie "kryzysowe" chwile. Tym razem zabrakło, ale biorąc pod uwagę zapotrzebowanie na zdjęcie roślinki, wpadłam na sposób że podpatrzę w Internecie jak takie muffinki przygotować i padło właśnie na sukulenty, bo nie dość że proste to jeszcze masę marcepanową miałam w domu :) 
Jak Wam się podoba efekt końcowy?


sobota, 28 września 2019

Ciasto biszkoptowe z malinami

Wrzuciłam zdjęcie na Instagrama, ale kompletnie nie miałam siły napisać przepisu do tego ciacha. Uratowało mnie tylko to, że składniki do przygotowania miałam spisane od razu, więc stwierdziłam że teraz albo... znowu za miesiąc ;) Bo już gdzieś tyle czasu minęło od jego przygotowania :)
Ciasto jest niezwykle proste i możecie wierzyć mi na słowo, że zdążycie przygotować je jeszcze dziś! 

sobota, 21 września 2019

Schab pieczony w kapuście

To już nie pierwszy raz, kiedy dzielę się z Wami przepisem starym, ale sprawdzonym i wartym uwagi. Zupełnie nie wiem, czemu go przeoczyłam, ale faktem jest, że na publikację czekał niemal 2 lata. Widać to zresztą po zdjęciach, które teraz, po publikacji, będę mieć większą motywację by zmienić. 
Schab wcale nie jest tak łatwo przygotować i przyznaję że nie lubię kiedy jest pieczony bez dodatków. Zawsze wychodzi taki suchy. W tym przypadku mięso pozostaje kruche, łatwo się je kroi, a dzięki kapuście, mamy niemal cały obiad gotowy ;)


środa, 18 września 2019

Kruche babeczki z lemon curd i owocami

Lato nieubłaganie przemija, Słońce chowa się za horyzont znacznie szybciej, a na dodatek nie grzeje już tak, jakbym sama osobiście tego chciała. Nie mam takiej mocy by je zatrzymać, nie mam też kasy by wyjechać tam, gdzie Słońce świeci niemal cały rok, więc pozostało mi osłodzić sobie życie słonecznymi tartaletkami (babeczkami) z pysznym kremem cytrynowym i owocami. Zdaję sobie sprawę z tego, że przy takich wypiekach tyłek sam stanie się jak Słońce ogromny, ale uwierzcie, że bez nich jesień i zima byłyby nie do przetrwania :D


wtorek, 17 września 2019

Sernik brzoskwiniowy z owocami, bez pieczenia

We wrześniu, zamiast rozgrzewających zup, ja po raz kolejny zapraszam na słodkie co nie co ;) Tym razem to po prostu sernik na zimno, którego przygotowanie ani nie jest trudne, ani nie zajmie zbyt dużo czasu. Jest prosty, a zarazem smaczny. Śmiało możecie użyć sera z wiaderka, nie będzie to żadną zbrodnią ;)


sobota, 14 września 2019

Ciasto bez pieczenia z kremem na bazie soku winogronowego i kaszy manny

Teraz, kiedy w naszych sadach dojrzewają grona, a Ty zastanawiasz się jak te wszystkie ilości przerobić, ja przychodzę z zupełnie nowym pomysłem na te owoce. I nie jest to wino ani nawet galaretka...
Jako że nadszedł długo oczekiwany przez niektórych weekend, mam dla Was ciasto, którym myślę, że Was zaskoczę! Nie dość, że krem przygotowany z kaszy manny, to jeszcze jego podstawą są świeżo wyciśnięte soki z ciemnych i jasnych winogron. Wszystko to bez odpalania piekarnika, z mikserem w ręku.  



środa, 11 września 2019

Drożdżówka z morelami i kruszonką

Muszę Wam powiedzieć, że mam ogromne szczęście, że drożdże mnie lubią :) Nie wyobrażam sobie- jak w przypadku babki piaskowej na maśle, że mogłaby nie wyjść mi jakaś drożdżówka. Zresztą w ogóle drożdżowe ciasto, bo i pizze i racuchy... Te ostatnie właśnie dziś będą na obiad, ale wcześniej zapraszam Was na ciasto morelowe, które doskonale sprawdzi się do herbatki jak i kawki. 

 

piątek, 6 września 2019

Pierogi z bundzem i czosnkiem niedźwiedzim

Ostatnie dni wakacji spędziliśmy w ulubionych Bieszczadach. Tam też, wierząc w zapewnienia właścicielki, że "Świeże" nabyłam trochę bundzu i serków, bo do oscypka jednak było im daleko. Nasuwa mi się pytanie czy i bundz był taki jak powinien, bo nigdy wcześniej nie jadłam, ale dopóki nie spróbuję kolejnego- ze źródła pewnego i polecanego, to się pewnie nie przekonam ;)
Nie wzięłam go dużo, bo tylko jakieś 40dkg na próbę. Wiedziałam już, że chcę go wykorzystać do pierogów z czosnkiem niedźwiedzim, który zresztą w ususzonej formie nabyłam nieopodal zapory w Solinie. Nie miałam pojęcia jak je podam, ale kiedy po ugotowaniu nie miałam za bardzo możliwości zrobienia zdjęć, stwierdziłam że zostawię i odgrzeję w piekarniku. I to było dobre posunięcie muszę Wam powiedzieć, bo takie odgrzane, na ciepło, polane cebulką i maczane w kwaśnej śmietanie to dla mnie prawdziwa rewelacja. Zdecydowanie będąc mieć znowu możliwość zakupu, na pewno to uczynię :)