Nie tylko dla wielbicieli słodyczy, ale dla wszystkich ceniących sobie smaczną i niedrogą kuchnię. Czemu więc "Kuchnia w czekoladzie"?
To właśnie ciemna i biała czekolada są dominującymi kolorami w moim królestwie, do którego Was zapraszam:)

środa, 18 października 2017

Krem ziemniaczany

Czy jest tutaj ktoś, kto nie zna smaku zupy ziemniaczanej? Może nie dam sobie uciąć całej ręki, ale najmniejszego palca, to i owszem, że każdy kiedyś jej spróbował.
W moim domu również gościła i przeważnie jadłam ją z kromką wiejskiego chleba.
Bezapelacyjnie więc mogę powiedzieć, że to zupa, która kojarzy się z Mamą i domem rodzinnym. Co prawda w wyścigu o podium przegrywa z zupą pomidorową i lanymi kluskami (oj chyba muszę i ją zrobić...) ale uplasuje się spokojnie na 3 miejscu. Bo drugie też zajęte- przez żurek.

wtorek, 17 października 2017

Drobiowe kuleczki w parmezanie

Jak już nie raz Wam wspominałam- lubię "przetwarzać" mięso rosołowe, by zamiast mrożenia, od razu je wykorzystać. Ostatnio więc pokusiłam się o taki dodatek- głównie do zup, który wygląda niewinnie, a smakuje rewelacyjnie. Wystarczą w sumie tylko 3 składniki.
Ja swoje podałam jako dodatek do kremu ziemniaczanego ale równie dobrze możecie je podać do kremu pomidorowego czy cebulowego.Sprawdzą się także na ciepło, jako przekąska do jogurtowych lub ziołowych dipów.


sobota, 14 października 2017

Babeczki z kremem pistacjowo-czekoladowym

Słodkości goszczą w moim domu zawsze! Jeśli nie pieczone przeze mnie, to zachomikowane w szafkach praliny, wafelki itp. Muszą być, bo moje zachcianki nie znają dnia i godziny😜
 Tak już mam, nie doszukujcie się w tym żadnych nowinek 😅
Jeśli mam piec, to najchętniej z bakaliami. Uwielbiam je po stokroć i raz na jakiś czas muszę, po nie sięgnąć. Najbardziej lubię pistacje, cena troszkę mnie powala, ale są godne uwagi. 
Pamiętam jak kilka lat temu bratowa przywoziła wielkie opakowania i człowiek nie mógł się od nich oderwać, nie wiedząc, że pochłania takie majątki :D 
Teraz kiedy poznałam ich wartość, zarówno finansową jak i zdrowotną, mam ochotę choć raz w tygodniu na malutką garść tych orzeszków. A Wy lubicie pistacje...?
W deserach wyglądają obłędnie, więc grzechem byłoby ich nie wykorzystywać!



Gofry ziemniaczane w wersji śniadaniowej

Kiedy na stronie Durszlaka zobaczyłam konkurs #Krakus #smacznieizdrowo - wiedziałam, że muszę wziąć w nim udział. Problemem był tylko towar potrzebny do  stworzenia przepisu- bulion. 
Już nie raz mówiłam otwarcie o tym, że go używam kiedy w domu mięsne lub warzywne braki albo gdy zależy mi na czasie. Tak było do czasu- kiedy był on dostępny w moim sklepie na wiosce. Później ze świecą można go było szukać. Zjeździłam chyba kilkanaście sklepów- począwszy od tych małych delikatesów na dużych typu Kaufland kończąc. Przepadły. Na szczęście moje- warzywa na grządkach zaczęły się pojawiać, więc miałam swoje i o bulionach zapomniałam. Tym bardziej, że głównie warzywny używałam w swojej kuchni. 
Kiedy jednak pojawił się konkurs zaczęłam szukać na nowo. Udało się! Znalazłam "przejazdem", kiedy wracając od Rodziców zatrzymaliśmy się kupić chłopakom wodę do picia. Znałam produkt, więc wiedziałam, że jest godny mojego zainteresowania i przede wszystkim sprawdzony. Wiem, że część z Was nie pochwala takich "gotowców", ale mam wrażenie, że Ci co najwięcej o to krzyczą, też czasem "zgrzeszą"...
No dobra, miałam już swoją buteleczkę bulionu (nawet dwie), ale najpierw brakło czasu by coś stworzyć, później zrobiłam pyszną zupkę z pieczonych warzyw, ale zapomniałam o umieszczeniu produktu na zdjęciu, a na końcu powstały one- gofry! Ziemniaczane, z tymi wszystkimi dodatkami, o których wspomnę na końcu były warte poświęcenia i zjedzenia śniadania ciut później niż zwykle. Najlepsze w nich jednak jest to, że można je przygotować także na obiad lub kolację. Każda pora, to inne dodatki, ale zapewniam, że może być ich wiele. Żałowałam że nie miałam już dostępu do kurek, bo taki sos z nich i mięsna roladka byłyby świetnym pomysłem na obiad. Spróbujcie koniecznie, warto!

środa, 11 października 2017

Sałatka z zielonych pomidorów

Zjedliście już wszystkie pomidory z krzaczków czy macie jeszcze jakieś zielone w zanadrzu, które i tak już koloru raczej nie nabiorą przy takiej pogodzie...?
Bo jeśli by się trochę znalazło, to mam świetny pomysł na to jak je wykorzystać :) No dobra- Teściowa ma w swoim zeszycie :)
U nas uzbierało się dobrych kilka kg, ale dzięki pomocy Companiona skroiłam wszystko w 5 minut. Mama zajęła się resztą, czyli zalewą i pasteryzacją. 
Pierwsze konsumpcje już za nami i wiemy już, że octu można było dać mniej, u nas było 1½ szklanki octu, ale myślę, że w tym wypadku 1 będzie ok :)

wtorek, 10 października 2017

Krążki cukiniowe z mięsem

Obiecałam, że przepis na te "kotleciki" pojawi się wkrótce na blogu, tymczasem zeszło mi z jego dodaniem prawie dwa tygodnie. Sami widzicie jakie mam poślizgi hihi :)
Nie ma żadnej historii ich powstania :P Ot- leżała wyrośnięta cukinia w piwnicy, to w końcu pasowało ją zużyć, a że gotowanego mięsa rosołowego też kilka porcji w zamrażarce zawsze jest, to połączyłam jedno z drugim. Sosu miało nie być, ale próbując pierwszego miałam wrażenie, że czegoś właśnie takiego dodatkowego im brakuje. Pieczarki były pod ręką- więc bach i jest! 
Gdybym robiła je teraz, podałabym zapewne z sosem paprykowym, który ostatnio zrobiłam. Pikantny więc fajnie ożywiłby ciut mdławy smak cukinii. No nie wiem jak Wy, ale dla mnie cukinia właśnie taka jest. Bez specjalnego "wyrazu". 
Koniec końcem wyszło całkiem smaczne danie, więc śmiało- korzystajcie!

niedziela, 8 października 2017

Schab z jabłkiem i cebulką

W jesienne dni każdy zaczyna szukać konkretniejszych propozycji na obiad, nie tylko ten niedzielny. Podobnie jest u mnie, chociaż nie wiem czy zwalić to na pogodę czy na pracę Męża. Wychodzi z domu rano, wraca późnym wieczorem, więc fajnie podać mu coś konkretnego.  Nawet jak nie na kolację (bo tych to nawet jeść nie chce), to do pracy. Porcją takiego mięska w lunchboksie na pewno nie pogardzi ten, kto o ciepłym, świeżym obiedzie może tyko pomarzyć, a zadowolić musi się kanapką z plastrem szynki czy sera.
Dlatego Kochani idziemy marynować schab, a później pieczemy! Jak nie zjemy z ziemniaczkami/ kaszą/ ryżem, to na drugi dzień spokojnie możemy zabrać do pracy.



sobota, 7 października 2017

Czekoladowo- bananowe brownie z gruszkami

Na sklepowych półkach pojawiło się już całkiem sporo smacznych gruszek. Nie wiem jak Wy, ale mi one smakują zdecydowanie bardziej od jabłek, więc grzechem byłoby nie skorzystać i nie upiec jakiegoś ciacha. Myślałam o nim już chyba od dwóch tygodni, ale ciągle nie byłoby komu zjeść... więc wolałam nie piec, by nie zmusić się do zjedzenia całej blaszki samodzielnie ;)
Miałam też zrobić w większej blaszce, ale biorąc pod uwagę, że ostatnio każdy w koło krzyczy na mnie jak częstuję, to z tego pomysłu zrezygnowałam :)

piątek, 6 października 2017

Domowa jarzynka

Rok temu uraczyłam Was przepisem na fajną domową bulionetkę. W tym roku - jak mogliście już podejrzeć np na fp lub Instagramie- też się o nią postarałam. Jednak warzyw było na tyle, że pozostałe ususzyłam w suszarce- dobrze, że M. nie miał kiedy na grzyby chodzić, bo pewnie by mi tej suszarki tak łatwo nie oddał. Zwłaszcza, że i tak tą ilość trzeba długo suszyć.
Pewnie wielu z Was trzyma warzywa świeże w piwniczkach, a potem stopniowo zwiększa ich segregację, bo się tak psują... Podobnie było u mnie, dlatego teraz wolę się poświęcić, przygotować wszystko i mieć gotową przyprawę w słoiku niż przebierać później w zimnie pozostałe warzywa. 
To co, robicie jarzynkę razem ze mną...?!


środa, 4 października 2017

Knedle ze śliwami

Macie takie swoje dania, które kojarzą Wam się z dzieciństwem, domem rodzinnym, Mamą...? 
Ja mam takich pełno i nawet nie sposób je wszystkie wymienić, ale dziś prezentuję Wam lekko odmienioną wersję knedli. 
Nie są takie jak Mamy- po pierwsze śliwki są kupne, a nie z własnego sadu, po drugie omasta zdecydowanie różni się od tej, którą jadłam w Zagórzanach. Ale jedne i drugie przygotowane od serca i z sercem, więc naprawdę smaczne! Fani cynamonu na pewno nimi nie pogardzą, bo troszkę go sypnęłam do tej kruszonki. 
Tak w ogóle, to są to chyba moje drugie knedle w życiu przygotowane całkowicie samodzielnie, więc wiecie 😜 dumna z siebie jestem i już!