Nie tylko dla wielbicieli słodyczy, ale dla wszystkich ceniących sobie smaczną i niedrogą kuchnię. Czemu więc "Kuchnia w czekoladzie"?
To właśnie ciemna i biała czekolada są dominującymi kolorami w moim królestwie, do którego Was zapraszam:)

niedziela, 18 lutego 2018

Ciasto "Wuzetka"

Kilkanaście lat wstecz było to jedno z kilku ciast, które robiło się naprawdę często. Nie dość, że w miarę szybkie, to jeszcze smaczne i słodkie ;) Czego chcieć więcej?
Od tamtej pory sporo się zmieniło i z ciast tradycyjnych powstają co raz to nowsze "odmiany". Co prawda nie spotkałam na swojej drodze "Fit wuzetki", ale jestem pewna, że gdybym wpisała w wujka Googla, to znalazł by nie jedną propozycję... 
Sama zresztą może się kiedyś o taką pokuszę, bo co tu dużo kryć- przydałoby się, ale póki co zostaniemy przy tradycji i porządnej porcji z dużą ilością kremu!

czwartek, 15 lutego 2018

Kotlety mielone

Nie wiem czy jest ktoś, kto ich nie zna. Wiem jednak, że każdy robi je po swojemu i chyba za każdym razem smakują ciut inaczej. Przynajmniej mi i mojemu M.
Dużo na pewno zależy od mięsa, jakie używamy do ich przygotowania oraz przypraw.
Chciałabym kiedyś móc zjeść go przygotowanego przez naprawdę dobrego kucharza i porównać :) A później dążyć do doskonałości, gdyby okazało się, że faktycznie jest taki zaje...fajny ;)
Póki co eksperymentuję z nimi w domu. Teściowa robi z granulatem sojowym i powiem Wam że mi smakuje, ja robię bez. W sumie bez niczego, tylko z tą bułką w mleku. I też jest fajny, więc ile ludzi tyle sposobów, smaków i opinii. Chętnie poznam Wasze sprawdzone przepisy na sznycle! Takie to proste, a jak przychodzi co do czego, to albo się rozlatuje, albo podeszwa taka, że nawet pies nie zje ani kury nie wydziobią :D Czekam zatem i z tego naprawdę pysznego mielonego, będę walczyć o iście perfekcyjnego :) 
Ps. Tylko pierwsze muszę się jeszcze zaopatrzyć w cielęcinkę, której na wiosce nie dostanę 😛


środa, 14 lutego 2018

Pikantna przekąska z ciasta francuskiego

Generalnie Walentynek nie obchodzę odkąd zostałam Żoną swojego Męża. Zdarzyło mu się co prawda kupić jakiegoś chabazia z tej okazji, ale nic poza tym. No romantykiem, to On nigdy nie był... I raczej już nie będzie. Mało tego. On nawet nie lubi słodkości. Tzn lubi, ale - o zgrozo- zdecydowanie bardziej te kupne! Zresztą nie raz już Wam o tym pisałam, że upiekłabym coś, ale później muszę sama jeść, ewentualnie z Teściową ;) - dobrze, że ją mam i że mi nie odmawia!
Słodkości w tym dniu też mu więc nie zaserwuję, trudno się mówi. Miało być mięcho, bo jak to mawia "ze słodyczy, to schabowy najlepszy", ale też nie będzie, bo Popielec, a ja z tych, które raczej się stosują i tego przestrzegają.
Zaplanowane kotlety zostają przesunięte z publikacją, a na ich miejsce wskakuje przekąska :)
Nie wiem czy Jemu posmakuje, bo póki co  nie tknął, a do rana nie wiem jak będzie z ich smakiem jak -chcąc nie chcąc- trochę nawilgną. Ja w każdym razie zjadłam dziś chyba z 5 i jestem zachwycona :) Burak smakuje jak nie burak, ciasto chrupiące, a chrzan odpowiednio ostry :)
Po kościach czuję, że ten burak jednak może odstraszyć Małżonka, więc w razie czego więcej dla mnie... ewentualnie możecie mi pomóc :)

poniedziałek, 12 lutego 2018

Krem kukurydziany

Mam swoje ulubione zupy, które przygotowuję najczęściej, głównie z myślą o chłopakach. Czasem jednak pokuszę się o coś zupełnie innego i wcale, ale to naprawdę wcale tego nie żałuję. 
Najgorsze jednak jest w tym to, że trafić w gusta Olka jest cholernie ciężko, wziął to chyba po Tatusiu, bo i ten nie zje tego, co nieznane... I choć pisać nie powinnam, to przyznaję bez bicia, że właśnie Ci dwaj nawet się nie tknęli. Żeby chociaż spróbowali i powiedzieli "Sorry matka, ale dziś to Ci nie wyszło...", to człowiek jakoś by zniósł. Ale w momencie jak robię i oni od razu mówią, że nie, nie, tego nie spróbujemy, to człowieka szlag chce trafić! 
Na szczęście Adaś- póki co- należy do tych odważnych i razem ze mną zjadł swoją porcję, bez może dwóch łyżeczek. Jestem z niego dumna! 
A Wam szczerze polecam, bo krem naprawdę wart uwagi i wypróbowania ;) Zwłaszcza, że zrobicie w kilka chwil.



niedziela, 11 lutego 2018

Słoneczny drink na bazie wódki

Ostatni weekend karnawału powoli dobiega końca. Jedni świętowali wczoraj, inni świętują nadal, a jeszcze inni leczą kaca, po nocnym imprezowaniu. 
Ja póki co mam wrażenie, że dopóki dzieci nie wyrosną i same z chaty nie pójdą, to i matka nie poświętuje. Serio, serio. Oduczyłam się pić alkohol, bo nigdy nie wiadomo co się przytrafi, więc i ryzykować nie chcę. 
Wyjątek stanowi mała lampka wina raz na kwartał ;) 
Dla Was za to mam dziś propozycję na drinka, podobnego do znanego Tequila Sunrise. Przyznam, że nie wiem czy w smaku jest podobny do oryginału, bo go nigdy nie piłam, ale na pewno jest ciekawy i zbyt mocno nie szczypie w podniebienie ;) Na zdrowie!


piątek, 9 lutego 2018

Koreańskie kręcone pączki „Kkwabaegi”

Tłusty Czwartek A.D.2018 minął bezpowrotnie. Choć jak tak się zastanowię, to u mnie pewnie będzie ich jeszcze sporo. Wszak każda okazja jest dobra, by zjeść coś słodkiego, np właśnie pączka. Jednego lub pięć :) Nie no... tyle wczoraj nie zjadłam. Ale cztery weszły gładko 😂 Do tego właśnie dwa kkwabaegi i drugie śniadanie, łącznie z obiadem i podwieczorkiem miałam z głowy. 
A Wam jak wczoraj poszło? Hamulce puściły czy ściśle trzymaliście się wcześniej ustalonych reguł, że "W tym roku pączka nie zjem!"?
Wracając do moich wczorajszych kręconych pączków... Nie zdążyłam jednak podzielić się przepisem wczoraj, ale robię to dziś, bo przecież ostatki jutro, więc zawsze jeszcze można przygotować.
Co to takiego? Ok 15cm pączki kręcone, które przygotowuje się z ciasta drożdżowego. Przepis oraz filmik z tego jak je wykonać możecie obejrzeć TUTAJ :) 

środa, 7 lutego 2018

Churrosy z "domowym" sosem czekoladowym

Ci z Was, którzy oglądali kilka dni temu filmik na fb z przygotowania tych smacznych, tłustoczwartkowych wypieków już dawno przepis mają. Nie miałam sumienia odmawiać, bo chyba podświadomie czułam, że napisać go tutaj na blogu będzie dla mnie nie lada wyzwaniem. 
W tym wypadku problemem okazały się zdjęcia, które dopiero dziś, kiedy po churrosach śladu nawet nie ma, zrzuciłam na komputer, przejrzałam i przekonwertowałam. Nawet na to wcześniej nie było czasu. Choć nie, czas był, możliwości nie było po prostu ;)
Jak Wam już wspominałam komputer "dla siebie" włączam dopiero jak dzieci idą spać. A wtedy to wiecie.... ze wszystkim schodzi :) Trzeba przeglądnąć Facebooka, oglądnąć zdjęcia, polajkować... i schodzi jak teraz, do 1 ;)
Dlatego bez zbędnego gadania, szybciutko zapraszam po przepis, zarówno na churrosy jak i na sos czekoladowy. Jeśli lubicie już pączki wiedeńskie, to z pokochaniem tych słodkości nie będziecie mieć żadnego problemu!



piątek, 2 lutego 2018

Kluseczki z jabłuszkiem

Kochani dziś mam propozycję głównie z myślą o dzieciach, co prawda tych małych, ale z życia wiem że i te większe się na nią połakomią... 
Przygotowałam ostatnio dla dzieciaków takie serowe kluseczki z dodatkiem startych jabłek. Nie miałam za bardzo pomysłu na drugie danie, stąd takie kombinowanie, ale jak się później okazało całkiem udane i smaczne.


środa, 31 stycznia 2018

Pasztet z kruszonką

Dziś dzielę się z Wami przepisem na pasztet. Już nie mogłam znieść woreczków z mrożonym, gotowanym mięsem. Zebrałam ich kilka, bo rosół u mnie minimum raz w tygodniu i ciągle myślałam do czego je zużyć, ale ten wybór wydał mi się najrozsądniejszy. 
Samego mięsa miałam tak naprawdę 3kg, ale przypuszczam, że z takiej ilości mało kto robi, toteż zmieniłam na 2 kg i odpowiednio zmniejszyłam składniki.
Jest prosty w przygotowaniu i naprawdę smaczny- zwłaszcza na drugi dzień.


poniedziałek, 29 stycznia 2018

Kluski śląskie z zielonym groszkiem


Jakiś czas temu już wzięło mnie na przygotowanie "zielonych" klusek śląskich. Plan był taki, że dodam do nich zmiksowane liście świeżego szpinaku, ale jako że sklepy na wiosce rządzą się swoimi prawami, to po prostu ich nie kupiłam. Wszędzie tylko mrożony... Zbuntowałam się więc i zamiast szpinaku użyłam mrożonego groszku, który równie intensywnie oddał swój kolor potrawie. 
Kluski najlepiej zrobić na świeżo, zjeść jeszcze ciepłe z omastą lub podać jako dodatek do obiadu. Nigdy nie smakowały mi odgrzewane kluski śląskie (w porównaniu do kopytek, które właśnie takie podpieczone na patelni smakują mi wyjątkowo!) więc robię ich tyle, by zjeść od razu. 

Zapraszam po przepis ;)