Nie tylko dla wielbicieli słodyczy, ale dla wszystkich ceniących sobie smaczną i niedrogą kuchnię. Czemu więc "Kuchnia w czekoladzie"?
To właśnie ciemna i biała czekolada są dominującymi kolorami w moim królestwie, do którego Was zapraszam:)

środa, 13 grudnia 2017

Domowa kiełbasianka ze słoika

Mieliście okazję próbować kiedyś takiej swojskiej kiełbasianki ze słoika, ze smalczykiem, galaretką...? Pamiętam, że jako dziecko uwielbiałam się tym zajadać, ale od dłuższego już czasu nie mam takiej możliwości, a kupne to jednak nie to samo. 
Dlatego postanowiłam, że sama sobie zrobię choć w ilości takiej, że nawet nie pasteryzowałam, nie zakręcałam nawet słoików do pieczenia. Mąż miał gotowe słoiczki do pracy, choć tak jak mówię, szału z tej porcji nie było ;)
Jeśli chcecie i Wy poczuć smak domowej kiełbasianki, to koniecznie wypróbujcie przepis. Jak nie ze śliwką czy żurawiną, to przynajmniej samą. Na pewno nie pożałujecie!


poniedziałek, 11 grudnia 2017

Pampuchy drożdżowe z mięsem

Mój odwieczny problem, co z tym mięsem z rosołu zrobić, znalazł kolejne "ujście". Tym razem skorzystałam z przychylności Męża. Bo wiecie... strasznie pokochał pampuchy 💓 Wiedziałam więc, że zje na obiad, a jak zostanie to jeszcze do pracy weźmie i się nie zmarnuje. Mięso akurat pasuje do nich idealnie, więc tym bardziej było mi to na rękę, by te dwie rzeczy połączyć.
Zastanawiałam się tylko nad sosem i szczerze powiedziawszy w planach był pomidorowy lub pieczarkowy, ale gdzieś mi już czasu brakło, więc zostało na zwykłej słonince. Co wcale nie znaczy, że było mniej smacznie 😜
Powiem Wam też, że w życiu nie jadłam  parowańców (tak to się odmienia?), a pierwsze zrobiłam gdy otrzymałam bambusowe sitka do parowania potraw. Są fajne, nie zaprzeczam, ale gdybym chciała uparować wszystkie, to zeszło by mi do wieczora. Dlatego w tym przypadku posłużyłam się nasadką do gotowania na parze, dołączoną do mojego Tefal Companiona. Poszło zdecydowanie sprawniej, bo na 3 razy ;) I tak jak myślałam, Mąż zadowolony :)


sobota, 9 grudnia 2017

Piernik z kremem pomarańczowym

W tym roku testuję pierniki ;) Nie tyle ciasteczka, co właśnie ciasta. Na długo dojrzewający już od początku listopada chyba stoi (nawet dokładnie nie pamiętam), a w między czasie popełniłam dwa placki takie szybsze w przygotowaniu- w sensie, że nie czekamy min. dwa tyg aż ciasto będzie odpowiednie. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że choć zupełnie różne, to jednak podobne, bo z nutą pomarańczy jeden, a drugi z mandarynkami. No ale ten robiłam chyba w październiku, więc miałam prawo zapomnieć ;)
Zapisujcie przepis, bo święta co raz bliżej ;)


piątek, 8 grudnia 2017

Zapiekane, faszerowane ziemniaki

To danie, a właściwie przekąska jest nie dość, że banalna, to jeszcze nie zajmuje wiele czasu na przygotowanie. Pieczenie to oczywiście inna sprawa, bo tego nie przyśpieszymy, a chcąc by ziemniaki były naprawdę miękkie i to bez wcześniejszego gotowania, to i ten czas jest konieczny.
Przepis jest moją ostatnią propozycją na konkurs #myAmbition organizowanym na portalu Durszlak.


Dyniowe bułeczki z jabłkiem

Te  bułeczki, to kolejny dowód na to, że śniadanie wcale nie musi być nudne. Może i czasem pracochłonne, choć warte tego poświęcenia ;) Wszak daje nam siłę, by z uśmiechem i energią zacząć kolejny dzień.
Ja swoje przygotowałam dzień wcześniej. Stwierdziłam, że skoro są nadziewane jabłkiem to do rana spokojnie zabiorą sobie z niego trochę wilgoci i nie wyschną. Poza tym mają w sobie trochę pure z dyni, które także sprawia, że bułeczki są miększe. Co nie zmienia faktu, że takie cieplutkie są najlepsze. Jejku aż mnie ręka świerzbiła , by sięgnąć po nie od razu, po 23 (przed 23 wyciągnęłam z piekarnika :D ) i zjeść. Stwierdziłam jednak, że już ciut za późno i jakoś do rana wytrwałam ;)
Bułeczki biorą udział w konkursie organizowanym na portalu Durszlak przez markę #myAmbition.


środa, 6 grudnia 2017

Mikołajkowe muffinki

Wiem, wiem, że o tej porze to powinnam już kłaść się spać, bo Mikołaj zobaczy zapalone światło, wystraszy się, że go ktoś zobaczy i dom ominie... A przecież tego bym nie chciała, bo dzieci na prezenty czekają ;) 
Tak sobie jednak myślę, jak to jest z tym poczęstunkiem dla Świętego? Jedni częstują gdy przychodzi po liścik (tak jak u nas), drudzy jak przychodzi z prezentem, inni wcale... A jak jest u Was? Może nie przychodzi już w ogóle?
W takim razie koniecznie musicie zrobić sami sobie Mikołaja. I to takiego, któremu wstyd będzie, że Was nie odwiedził i schował głowę z tego wstydu w czekoladową muffinkę. Tak, że tylko czapka została ;) Nic trudnego, a przynajmniej osłodzi gorycz rozczarowania! 



niedziela, 3 grudnia 2017

Krem Romanesco

Kalafior- znany w polskiej kuchni już od dawna. Każdy chyba miał z nim styczność, zwłaszcza kiedy pojawiał się latem taki świeżutki i Mama podawała go na obiad tylko w towarzystwie masełka z bułką tartą. Macie takie wspomnienia...?
Dziś możemy spotkać to warzywo w kilku kolorach i kształtach, a przygotowane z nich potrawy w niczym nie przypominają tych z przed jeszcze kilku lat.
Co prawda nie jest je prosto dostać, zwłaszcza na wioskach, ale jak mi się udało (fuksem jakimś!) to wierzę, że i Wam się uda ;)
#OlejKonwenanse i przygotuj dziś razem ze mną i #OlejWielkopolski pyszny krem z zielonego kalafiora Romanesco.

Flaczki z boczniaków

Minęło może jakieś 2 miesiące od kiedy boczniaki na stałe zagościły w moim domu. Wcześniej, przyznaję, że nie miałam pojęcia, co mogłabym z nich zrobić, więc nie lądowały w koszyku podczas zakupów. Kiedy zrobiłam z nich pierwszy obiad, stwierdziłam, że są całkiem niezłe. Panierowane jak nasze polskie schaboszczaki też dały radę, więc czemu miałby nie smakować w zupie? Tak właśnie powstały flaczki, które z Mężem już uwielbiamy, choć nie mają w sobie ani grama mięsa.
Kiedy ostatnio wrócił po pracy zmarznięty i głodny, to aż fajnie było patrzeć jak ze smakiem zjadł całą porcję i dopiero na końcu zapytał... co to w ogóle było?
Usłyszawszy że flaczki, popatrzył spod byka (bo wiecie, tych "prawdziwych" nawet nie chce spróbować) i odetchnął z ulgą dopiero jak dotarło do niego, że to grzyby.
#OlejKonwenanse, pooszukuj trochę w kuchni i spraw radość bliskim razem z #OlejWielkopolski!


sobota, 2 grudnia 2017

Kawowo chałwowe ciasto bez pieczenia

Popełniłam ostatnio kolejne ciasto bez pieczenia. Takie na szybko, jak to u mnie zazwyczaj bywa. Nawet nie czekałam zbytnio aż każda warstwa odpowiednio się schłodzi. 
Jedyne co wymaga czasu, to krem. Ale nie dlatego, że trzeba przy nim stać godzinami ;) Z nim to tak jak z drożdżowym ciastem, że powinien być wyrośnięty zaczyn i dopiero cała reszta. Z tym wyjątkiem, że tu zaczynu drożdżowego nie potrzebujemy, a jedynie śmietankę podgrzaną z chałwą i następnie mocno schłodzoną. Kilka godzin. Nawet kilkanaście- ale jak się domyślacie, chłodzi się sama, więc my mamy czas na coś innego.
Z obserwacji na blogu wynika, że ciasta bez pieczenia cieszą się u Was powodzeniem, więc może warto i ten pomysł zapisać i wykorzystać w najbliższym czasie? 


czwartek, 30 listopada 2017

Pieczone pierożki z nadzieniem dyniowym

Lubię czasem pokombinować w kuchni i spróbować czegoś nowego. Tak właśnie było z tymi pierożkami. Zrobiłam je "przy okazji" i na próbę. Zostało mi tłuczonych ziemniaków, a w lodówce był otwarty słoiczek dyniowego puree, który czekał na właściwy moment, by go wykorzystać. Kremowych zup dyniowych moje chłopaki nie lubią, więc robię małe porcje dla siebie, a tu mnie mile zaskoczyli, bo po upieczeniu, po przestudzone chętnie sięgali. Cieszy mnie to ogromnie, bo ich "dieta" opiera się ciągle na jednym i tym samym i okropnie boją się nowości. To już nawet nie jest na zasadzie, że czegoś nie lubią, bo oni nawet nie chcą spróbować, by móc to stwierdzić. Młodszy- Adaś jeszcze jakoś współpracuje w tej kwestii, ale Oluś to już jest nr 1 w kombinowaniu, co by tu zrobić, by nie jeść... Także wiecie, te pierożki to taki mój sukces, prawie wychowawczy :)
Nam najlepiej smakowały z sosem, a dokładniej z przecierem paprykowym, który miałam w słoiczku i na który przepis też już macie na blogu. Myślę, że ketchup czy sos czosnkowy też będzie ok. Chłopaki jedli bez niczego, bo akurat ten sos taki pikantniejszy, więc nawet nie chcieli.
Przepis dodaję do akcji #myAmbition organizowanym na portalu Durszlak, dlatego pierożki podałam na talerzu z serii Palette.