Mam dla Was kolejny pomysł na smaczny obiad, tym razem z wykorzystaniem „resztek”, które miały trafić na pizzę, ale jak widać ciasto z kg mąki to u nas zdecydowanie za mało i wszystkiego zostało🤭😂 Łapcie przepis na schabowe „inaczej” :)
Mam dla Was kolejny pomysł na smaczny obiad, tym razem z wykorzystaniem „resztek”, które miały trafić na pizzę, ale jak widać ciasto z kg mąki to u nas zdecydowanie za mało i wszystkiego zostało🤭😂 Łapcie przepis na schabowe „inaczej” :)
Październik był chyba tym miesiącem w roku, który nie miał dla nas litości. Zdaję sobie sprawę z tego, że jeszcze przed nami dwa miesiące i nie wiadomo co przyniosą, ale chciałabym wierzyć, że wszelkie zła tego roku już się wyczerpały. Właśnie w ubiegłym
miesiącu. Choroby nie szczędziły nikogo i w sumie kłamstwem byłoby gdybym napisała, że już jest idealnie, bo każdy gdzieś coś ma, ale jakoś funkcjonujemy.
Co się jednak wiąże z tą niedyspozycją, to brak nowych przepisów. Kompletnie nie miałam głowy do tworzenia nowych zdjęć i potraw, dlatego wybaczcie i uzbrójcie się w cierpliwość. Mam kilka zaległych zdjęć, więc będę chcieć spisać przepisy, które na brudno mam w swoim zeszycie i podzielić się nimi z Wami. Trzymajcie kciuki, bym szybko wróciła na właściwe tory!
Zapraszam na mojego Instagrama, tam jest mnie odrobinę więcej ;) --> Kuchnia w czekoladzie
Nie bez powodu mają one kształt jajka. Przepis miał się na nie pojawić jeszcze przed Wielkanocą, więc chciałam w ten sposób do niej nawiązać. To jaki kształt będą mieć kotlety, zależy tylko od Was. Pamiętajcie jednak, że ważniejszy od wyglądu jest smak i to na nim się skupmy. Mięso drobiowe jest zdecydowanie bardziej delikatne od wieprzowego, więc często właśnie to wybieram do przygotowania posiłków (ku rozpaczy mojego M., bo uwielbia wieprzowinę). W tym wypadku postawiłam na mielone, bo takie zdecydowanie szybciej są upieczone i nie przesuszone. Możecie podać je z ziemniakami, frytkami, ulubionymi surówkami lub sosami.
Ryb jemy bardzo mało i choć wiem, że nie ma się czym chwalić, to prawda jest taka, że dobra ryba kosztuje więcej niż kurczak, wieprzowina itd. Jak mam kupić te wszystkie pangi itp to wolę nie jeść. Wybór zazwyczaj pada na mirunę bez skóry, bo nie dość że naprawdę smaczna, to jeszcze nie ma ości, a przy dzieciach jest to bardzo wygodne rozwiązanie kiedy nie muszę siedzieć i sama ich wybierać. Zamarzyło mi się jednak podać rybę inaczej niż zwykle i powiem nieskromnie, że nawet mi się to udało, bo pomysł z makaronem i kruszonką mi jak najbardziej smakował.
Kusiły mnie od dawna. Zrobiłam lata temu próbę, ale jednak te moje zdolności manualne nie były takie jakie bym sobie mogła życzyć, więc i zlepione pierożki wyglądały... mówiąc skromnie nieprzyjemnie ;) I nawet smak nie był w stanie zrównoważyć myśli o tym, że ciasto jest za grubo rozwałkowane i zbyt "chaotycznie" zwinięte. Nie poddałam się jednak. Odczekałam sporo i wzięłam się za nie ponownie. Tym razem rezultat był o niebo lepszy, a i z wyglądem nie było tragedii!
Uwielbiam pierogi. Zarówno lepić jak i jeść, więc kiedy w ostatnim etapie konkursu z mąką Basia był temat pierogowy- nawet się ucieszyłam. Jednak takich pierogów wcześniej nigdy nie jadłam. Czebureki najlepiej podawać na ciepło. Mają wtedy pyszną, chrupiącą skórkę i łatwo je pogryźć. Zimne, stają się nieco gumowe, ale oczywiście smak pozostaje bez zmian.Zapraszam Was dziś na czebureki, które zgłosiłam w konkursie, ale doczytajcie do końca i sprawdźcie jakie jeszcze przygotowałam.
Ciekawa jestem czy są tu miłośnicy takich chrupiących przekąsek? U mnie jest ich sporo- począwszy od Męża, przez dzieci i na mnie skończywszy... Najlepsze są oczywiście ciepłe, tyle co wyciągnięte z piekarnika. Przepis na nie jest od Justynki z bloga Tysia gotuje i powiem Wam, że testowałam je co najmniej 5-6 razy ;) Zawsze szybciutko znikają...
Możecie je podać jako przekąskę podczas rodzinnego spotkania lub jako mięsny dodatek do obiadu. W tej wersji sprawdzi się z cząsteczkami ziemniaków, frytkami i surówkami, a jeśli zdecydujecie się podać je w formie przekąski, to koniecznie przygotujcie do nich jakieś fajne sosy lub podajcie ketchup i prosty sos czosnkowy.
Te naleśniki skradły moje serce już jakiś czas temu. Delikatne, miękkie i naprawdę pyszne! Dla mnie numer jeden jeśli przygotowuję je na obiad z serem lub dżemem- dodatek budyniu waniliowego sprawia, że obłędnie pachną! Do takich słodkich kompozycji są najlepsze :)
Zup nie gotuję zbyt często, a jeśli nawet to te bardziej tradycyjne- rosół, pomidorowa czy krupnik są tymi, które chłopaki zjedzą i nie kręcą nosem. Ostatnio jednak zamarzyłam o takiej treściwszej, z cieciorką, którą kupiłam w paczce chyba z pół roku wcześniej ;) No i wszystko byłoby pięknie, tylko że jak jest jakaś zupa, to zaraz każdy rozgląda się za "drugim" daniem. Tym razem postanowiłam niejako połączyć te dwie rzeczy i do zupy dodałam kurczaka, a całość podałam ze świeżym pieczywem. Dzieci zjadły, a to chyba najlepsza rekomendacja ;)
Obiady jednogarnkowe nie cieszą się u mnie zbytnią popularnością, tym bardziej jeśli są to zapiekanki. W przypadku jednak tej Mąż i dzieci spojrzeli nieco łaskawiej. Jednych ucieszyła spora ilość mięsa, a innych- makaronu. Niemniej połączenie wszystkich składników jest na tyle dobre, że jedna porcja zapiekanki, może okazać się za mała ;) Ja osobiście po godzinnej przerwie podeszłam ponownie odrobinę skubnąć...