Nie tylko dla wielbicieli słodyczy, ale dla wszystkich ceniących sobie smaczną i niedrogą kuchnię. Czemu więc "Kuchnia w czekoladzie"?
To właśnie ciemna i biała czekolada są dominującymi kolorami w moim królestwie, do którego Was zapraszam:)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wypieki na słono. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wypieki na słono. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 marca 2021

Pieczone pierożki z sosem chrzanowym

Powstały zupełnie przypadkowo i absolutnie nie miałam ich w planie. Mięso miało iść tak naprawdę na krokiety, ale ich przygotowanie przełożyłam na dzisiaj. Wszystko za sprawą konkursu z marką Duda, dlatego też na zdjęciach zobaczycie lokowanie ich produktu- kiełbasy krakowskiej, którą szczerze powiedziawszy lubimy tak bardzo jak i szynkę konserwową. Pierożki najlepiej podać na ciepło, z sosem chrzanowym smakują naprawdę zacnie, ale jeśli chcecie, to śmiało możecie podać z kubkiem gorącego barszczu lub zjeść na zimno. Jako drugie śniadanie też się fajnie sprawdzą ;)
To co? Robimy?!

piątek, 10 stycznia 2020

Paszteciki z ciasta francuskiego

Ciasto francuskie jest jednym z tych, które staram się mieć zawsze w "pogotowiu". Można z nim wyczarować przekąski na słodko i słono, a przy tym zbytnio się nie napracować. Podobnie było w przypadku tych pasztecików. Stwierdziłam, że pracy przed świętami jest zawsze wystarczająco dużo, by jeszcze stać przy pasztecikach krucho- drożdżowych, więc poszłam na łatwiznę i zrobiłam je właśnie w cieście francuskim. Polecam! Na takie karnawałowe spotkania sprawdzą się znakomicie!


środa, 4 grudnia 2019

Tarta z ziemniakami i kiełbasą

Dziś przed Państwem tarta we własnej osobie. Obawiałam się czy starczy mi czasu na jej publikację, ale spięłam pośladki i jest 😉 Co prawda pisze w niezbyt komfortowych warunkach, bo na telefonie, by nie budzić chłopaków stukaniem w klawiaturę, która jest nad wyraz głośna, ale innego wyboru nie ma na chwilę obecną. Jedyny komputer jest w pokoju Synów, a że ja chciałabym korzystać z niego dopiero jak pójdą spać, to mam problem... Bo się nie da! Są tak wyczuleni, że zaraz się budzą, wiercą, kręcą i pytają o rzeczy niestworzone. Dodatkowo działam przy zgaszonym świetle, więc nie wiem na jak długo mi starczy dobrego wzroku 😜
Ale, ale! Zagalopowałam się, a ja przecież nie o tym miałam pisać, a o tarcie, do przygotowania której użyłam ziemniaków pozostałych z poprzedniego dnia, kolorowych papryk i oczywiście Morlińskiej kiełbasy z szynki. Spróbujcie i oceńcie sami♥️



środa, 20 listopada 2019

Rożki mięsne do barszczu

Macie jeszcze jakąś porcję gotowanego mięsa, ukrytego w czeluściach zamrażarki? A może pozostało Wam gdzieś na dnie półki nieotwarte opakowanie rożków do lodów? Przyda się też mielony filet z kurczaka i kilka innych drobnych rzeczy, by móc przygotować takie apetyczne rożki! Robi się je zdecydowanie szybciej niż krokiety czy uszka, więc warto sobie zapisać przepis i skorzystać gdy będzie taka potrzeba :)


wtorek, 5 listopada 2019

Chipsy z jarmużu

Do jarmużu nie byłam przekonana całe lata. Zmieniło się to dopiero kiedy dostałam sadzonkę, posadziłam, a później przygotowałam lody ;) To był taki przełom... Teraz jarmuż dodaję do koktajli, sałatek, ale przede wszystkim lubię upieczony jako dodatek do obiadu lub przekąskę. 


środa, 28 listopada 2018

Paszteciki „bombki” z kapustą i grzybami (krucho-drożdżowe)

Dziś mam dla Was coś znanego, powszechnego i można by powiedzieć- oklepanego! Paszteciki, bo o nich mowa, ale w całkowicie świątecznym wydaniu. Oryginalny kształt bombki z ozdobną śnieżynką będzie nie tylko smakował, ale też zachwycał oczy całą Rodzinę i przybyłych do Waszego domu Gości. 
U mnie często jest problem z pozostałym z Wieczerzy Wigilijnej barszczem, więc wszelkie pierożki, paszteciki i inne cuda się sprawdzają. Nie wiem jeszcze, co przygotuję w tym roku, ale zastanawiam się ponownie nad tym plackiem, bo zdjęcia rażą moje oczy :D Chętnie też poznam Wasz sposób na ciekawy dodatek do barszczu!



wtorek, 22 maja 2018

Wytrawne gofry tuńczykowe

Fajnie jest zacząć dzień od nietypowego śniadania. Naprawdę! 
Moje wczorajsze wyglądało mniej więcej tak ;) Jak już wiecie z wcześniejszych postów, biorę udział w konkursie organizowanym na stronie Durszlak.pl gdzie do przygotowanego posiłku należy użyć tuńczyka Princes, bogatego w białko, nienasycone kwasy tłuszczowe oraz witaminy.
Pomysłów na #MasterTuńczyk miałam kilka, ale co chciałam się brać za robotę i sprawdzałam, co nowego się pojawiło, to okazywało się, że całkiem podobny pomysł już jest :D Tym sposobem odpadły mi m.in. eklerki, z tuńczykiem i warzywami, bo zobaczyłam, że ktoś wstawił tort ptysiowy :P Całkiem fajny zresztą. No ale tu ciasto zaparzane i tu... no nie, stwierdziłam, że muszę główkować dalej :D Czas konkursu nieubłaganie się kończy, trzeba więc było działać. Padło właśnie na takie śniadaniowe gofry tuńczykowe z dodatkami. 
Powiem Wam, że przygotowanie takiego śniadania to ok 10 minut roboty. W czasie kiedy gofry się pieką, Ty masz czas na przygotowanie dodatków, a nawet na zrobienie herbaty tudzież kawy.
Mało tego! Te dwa gofry w zupełności wystarczą jako posiłek dla dwóch osób, bo jedną połówką "kanapki" można się nieźle nasycić na długie godziny.
Ja ten pomysł na pewno jeszcze nie raz wykorzystam, tym bardziej, że za każdym razem, pomimo tego, że same gofry będą smakować podobnie, to dodatki mogę zmieniać i modyfikować wedle upodobania. We wczorajszej np zabrakło mi awokado, które w domu było, ale jakoś nie wpadło mi od razu do głowy ;) Jak widzicie możliwości jest wiele! Działajcie i dzielcie się zdjęciami ;) 
Miłego dnia dla Was :* 


piątek, 22 grudnia 2017

Tarta z kapustą i grzybami

Kochani nijak mi robota nie idzie :) Coś tam w kuchni się dzieje, ale w sumie więcej bałaganu niż jedzenia w tym wszystkim. Dom też nie ogarnięty, ale to chyba przy dzieciach normalne, o czym nawet Teściowa się przekonała, jak kilka dni temu umyła okno w kuchni i zawiesiła nową firankę, po czym wpadł mój wspaniałomyślny Syn Olek i zrobił maziugi na pół szyby ;) Tak że ten... szkoda czasu na sprzątanie ;)
Mam dla Was jeszcze kilka rzeczy, które przed świętami chciałam zamieścić, ale pewnie się nie uda, chyba że w nocy znowu przysiądę, bo na dziś zostało tylko skończyć jedno ciasto, więc powinno w miarę gładko i sprawnie pójść :) Pod warunkiem, że dzieci pójdą spać o przyzwoitej porze oczywiście.
Zapraszam więc na tartę z kapustą i grzybami, która na pewno sprawdzi się na Waszych świątecznych przyjęciach.

czwartek, 14 września 2017

Tarta z porem i kurkami

Powróciłam po "wczasach" u Rodziców. Teraz czas zająć się gotowaniem i pieczeniem, bo jakoś w mojej własnej kuchni lubię robić to najbardziej ;) W głowie kilka nowych pomysłów, ale najpierw muszę opublikować te, których zajawki już "gdzieś tam" na pewno widzieliście.
Ta tarta powstała już kolejny raz w tym roku. Choć wcześniej była w wersji mini tartaletek. Równie smacznych zresztą ;) Zapraszam, zwłaszcza, że sezon na kurki na dobre się rozpoczyna!




poniedziałek, 4 września 2017

Zapiekane ziemniaczki

Ziemniaki kojarzą mi się przede wszystkim z zakończeniem wakacji. W domu rodzinnym przeważnie końcem sierpnia organizowane były wykopki- do tej pory myślę, że to nie o to chodzi, że już na nie czas, tylko o to, że na wakacjach więcej rąk do zbierania :D A z wrześniem wiadomo- zaczyna się szkoła, inne obowiązki i dzieci mają wymówkę, by tylko nie zbierać. Sama tego nie lubiłam, do czasu ;) Teraz jakby mi tylko ktoś powiedział, że zabiera mi dzieci na 2 dni, ale w zamian mam wykopać ziemniaki, to choćby motyką, to się na to piszę 😅 I choć sama może jakoś dużo ich nie jem, to w domu mam egzemplarz, który z mięsem mógłby je jeść chyba codziennie. W całości, puree, ale przede wszystkim chyba w postaci pieczonych ćwiartek i frytek.
Niemałym więc zaskoczeniem było dla Męża, kiedy ostatnio podałam takie ziemniaczki z niespodzianką. Wypełnione po brzegi boczkiem i z ciągnącym się serem smakowały mu wyjątkowo, o czym zapewniał kilka razy. Dla mnie to najlepsza rekomendacja, bo jeśli coś mu nie smakuje, to prawda jest taka, że zarazo tym powie. Ewentualnie nawet nie spróbuje...
Zbierajcie więc swoje ziemniaki, smażcie, pieczcie i zajadajcie ze smakiem!
Przepis bierze udział w konkursie organizowanym na Durszlak. Trzymajcie kciuki, by #MyVictorinox dostrzegł mój banalny, ale jakże smaczny przepis. Co prawda zdjęcia również nie powalają, ale w taką pogodę i wieczorową porą ciężko mi było wykrzesać z nich coś lepszego ;)


czwartek, 31 sierpnia 2017

Babeczki piknikowe

Ufff, zdążyłam z kolejną i zarazem ostatnią propozycją na wykorzystanie pasztetu z drobiu Profi. Babeczki z kruchego ciasta, wypełnione warzywami, twarożkową pastą z odrobiną czosnku i oczywiście pasztetem. Wszystko razem świetnie ze sobą współgra, a babeczki prócz zabrania ze sobą na piknik, można śmiało spakować i zabrać do pracy czy szkoły. Świetnie sprawdzą się także jako przekąska podczas rodzinnych spotkań. Ich zaletą jest niewątpliwie to, że można je dowolnie zdobić wykorzystując inne smaki pasztetu i dostępne warzywa. Polecam!


poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Francuskie rogaliki z pasztetem

Wpadają znajomi, a Ty nie masz w lodówce nic prócz ciasta francuskiego i pasztetu? Spokojnie! Z tego też da się przygotować fajną przekąskę. A jeśli znajdzie się do tego choćby odrobina barszczu, to już w ogóle będziesz uratowana (y)! Do mnie co prawda nikt nie wpadł, ale ciasto miało tylko kilka dni jeszcze do końca terminu ważności, więc chciałam je wykorzystać i zrobić dla siebie i Męża jakąś fajną przegrychę :) Racja- kaloryczną, ale my z tych mniej liczących, choć ciągle powtarzamy, że powinniśmy zacząć :D Dodatkowo zmotywował mnie konkurs na zblogowani, gdzie dzięki firmie Profi można wygrać fajne nagrody ;) Próba nie strzelba jak to mówią, więc dodaję wpis i podsyłam link gdzie trzeba. A co będzie dalej, zobaczymy ;) Trzymajcie kciuki, choćby za jaką nagrodę pocieszenia :D



wtorek, 6 czerwca 2017

Fast food z patelni

Jak już nie raz Wam wspominałam, lubię fastfoody. Każdy jeden. Mało tego. Mąż też je lubi, mam nawet wrażenie, a nawet jestem przekonana o tym, że on lubi je zdecydowanie bardziej.
Zresztą nawet dziś, na specjalne jego życzenie będę piec bułeczki i robić (pyszne!) domowe hamburgery. Tylko żebyście się wszyscy nie zlecieli, bo mi braknie 😋
Wracając do tego, co tam na tej patelni u mnie się działo, to w zasadzie nic trudnego. No bo wiecie, to zwyczajne cienkie pity są, tylko zamiast przekrawania zwinęłam je w rulon.
Prawda jest jednak taka, że nawet gdybyście podali je na talerzu pod stertą warzyw, sosów i oczywiście mięsa- smakowały by tak samo. Tak samo dobrze, znaczy się :)
Gdyby nie obawa, że niedługo zajdzie potrzeba poszerzania drzwi w domu (a to jednak stare budownictwo, więc nie chcę ryzykować 😜), to jedlibyśmy tego typu jedzenie na okrągło. Oczywiście w domu, nie na mieście. Zawsze to pewniejsze źródło.
Jednak ze względu na te rosnące tyłki i dzieci, które jednak wolałabym, by jadły bardziej wartościowe posiłki- staramy się ograniczać fastfoody. Czasem się nam to nawet udaje 😅



czwartek, 25 maja 2017

Pasztet w kruchym cieście

Swego czasu na blogu pojawił się wpis na pasztet z jajkiem. Idąc tym tropem, na święta przygotowałam całkiem podobną wersję, tyle tylko że otuloną kruchym ciastem. Bałam się, że krojenie to będzie jedna wielka męka, ale przy plastrach na półmisek (chciałam takie centymetrowe) dość nie było takiego problemu.
By pasztet miał charakter bardziej świąteczny, w masę mięsną włożyłam jajka gotowane na twardo, ale w ciągu roku możecie je pominąć lub zastąpić, np. suszonymi pomidorami. Możliwości jest wiele!



Składniki na kruche ciasto:
 
30 dag mąki
3 żółtka
szczypta soli
15 dag masła
 2 łyżki śmietany

Składniki na pasztet:

750g gotowanego mięsa z kurczaka
2 gotowane marchewki
2 ząbki czosnku
1 cebula
2 jajka
2 łyżki bułki tartej
sól, pieprz

Dodatkowo:

4 duże jajka na twardo
1 mały słoiczek marynowanych podgrzybków

Sposób przygotowania:

Ciasto- mąkę przesiać, posiekać z pozostałymi składnikami i zagnieść. 2/3 schować do lodówki, a 1/3 do zamrażarki.
Pasztet- mięso wraz z cebulą i czosnkiem przepuszczamy przez maszynkę do mięsa. Dodajemy jajka, bułkę tartą oraz przyprawy.
Jajka na twardo obieramy.

2/3 ciasta z lodówki wałkujemy na grubość ok ½cm. Wykładamy nim spód oraz boki keksówki o wymiarach ok 9x20cm. Dziurkujemy widelcem. Wykładamy do środka połowę pasztetu, układamy jajka oraz grzybki i pokrywamy pozostałym pasztetem. Na wierzchu układamy rozwałkowane pozostałe kruche ciasto, a następnie dziurkujemy wierzch.
Pasztet pieczemy przez godzinę w piekarniku nagrzanym do 180st C.



środa, 19 kwietnia 2017

Bataty zapiekane z kaszą jęczmienną

Po świątecznych szaleństwach żywieniowych czas powrócić pomału na te "właściwe" tory. Mi zdecydowanie się to przyda, ale jak znam życie, na pewno nie jestem osamotniona w tym temacie ;)
Pozwólcie więc, że nie zarzucę Was od razu wielkanocnymi inspiracjami, tylko poprzeplatam je z tym, co już robiłam, bądź będę robić na czasie :) Postaram się też, by były to potrawy lżejsze, choć nie zawsze się tak da... wszak mieszkam z Mężem, który za "trawą" nie przepada i zdecydowanie bardziej woli np. konkretnego schabowego. 
Dziś jednak nie o nich, a o pysznych batatach. Pewnie są tacy, którzy pokręcą nosem, bo przecież one słodkie... ale uwierzcie- jeśli jeszcze nie próbowaliście, że w połączeniu ze słonymi dodatkami potrafią nieźle namieszać w naszej głowie. Zobaczcie zresztą sami i przekonajcie się, że takim posiłkiem zdecydowanie napełnicie swoje głodne brzuchy. 


poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Gofry z ciecierzycy

Odkąd przeszłam na "jakąś tam" dietę, staram się jeść więcej warzyw, owoców, sałatek, dań lżejszych a jednocześnie takich, które zaspokoją mój wilczy apetyt.
Niestety- jeść w kółko tego samego nie potrafię, po prostu nudzi mi się i na samą myśl, że mam znowu na śniadanie chrupkie pieczywo z liściem sałaty, chudego białego sera i plastrem pomidora tracę apetyt... Podobnie jest z obiadem.
Zainspirowana falafelami wegańskimi z ostatniej książki Eryka Wałkowicza narodził się w mojej głowie pomysł na takie gofry, bo już jeden spokojnie wystarcza, by zaspokoić głód, a dwa są na tyle skuteczne, że nie ma się ochoty sięgać, po żadne przekąski "po drodze".
No dobra, dość gadania, patrzcie i ... drukujcie przepis, by zrobić swoje gofry czym prędzej ;)

Składniki na 8 gofrów:

300g suchej ciecierzycy
3 łyżki mąki pszennej
2 płaskie łyżki mąki kukurydzianej
2 jajka
2 ząbki czosnku
½ pęczku szczypiorku
Sok wyciśnięty z ½ limonki
½ łyżeczki soli
1 łyżeczka sody oczyszczonej
Tłuszcz roślinny do nacierania gofrownicy

Dodatkowo:
Mały kubeczek (100ml) jogurtu naturalnego
3 krople sosu sojowego
1 łyżeczka soku z limonki

Sposób przygotowania:

Dzień przed przygotowaniem gofrów zabieramy się za ciecierzycę. Suchą zalewamy wodą- tyle by było jej ok 2 cm ponad nią. Dodajemy łyżeczkę sody oczyszczonej i pozostawiamy na noc. Nazajutrz ciecierzycę mieszamy i odcedzamy na sicie. Przekładamy do blendera kielichowego lub miski- jeśli używamy blendera ręcznego, dodajemy jajka, czosnek, sok z limonki, sól oraz pieprz. Miksujemy. Do masy na końcu dodajemy mąkę oraz posiekany szczypior. Mieszamy, formujemy podłużne, grubsze „kotlety” i układamy na rozgrzanej, posmarowanej delikatnie olejem gofrownicy. Dociskamy i pieczemy ok 8 minut. Ciepłe (i tylko ciepłe, zimne zdecydowanie mniej smakują ;) ) podajemy z sosem zrobionym z jogurtu z dodatkiem sosu sojowego i soku z limonki.



wtorek, 28 marca 2017

Pizza na cieście francuskim

Dieta dietą, ale Mąż jednak woli coś konkretniejszego zjeść :)
Kiedy zobaczyłam na dnie zamrażarki schowane ciasto francuskie pomyślałam, by upiec coś na słodko, jak to ja oczywiście :) Ale zaraz potem dopadły mnie wyrzuty sumienia, że jak to tak można, że albo się biorę za siebie, albo odpuszczam całkowicie, no i powaliły mnie na tyle skutecznie, że pomysł ze słodkim poszedł w zapomnienie, a Mąż zyskał pizzę ;)
Nic skomplikowanego, proste składniki, do przygotowania w pół godziny, a ile radości na twarzy tego jedynego... Bezcenne hihi ;) Stwierdził nawet, że bardziej mu smakuje jak drożdżowa, tradycyjna pizza... No chyba, że wyjdzie na baaaardzo cienkim cieście, to wtedy by się zastanowił, która lepsza. 
Zapytacie pewnie, czy nie zjadłam nic a nic... ? No zjadłam tyci tyci, tak na jeden kęs, bo przecież muszę wiedzieć, co Wam tutaj oferuję, nie? Jejku jaka ona była dobra... zwłaszcza z takim domowym sosem czosnkowym... Palce lizać!
Składniki: 
 
1 płat ciasta francuskiego
250g sera żółtego w kawałku
3 łyżeczki przecieru pomidorowego
1 łyżeczka bazylii
1 łyżeczka oregano
200g pieczarek
150g szynki konserwowej
½ papryki czerwonej
kilka sztuk zielonych oliwek
garść rukoli
szczypta soli 
 
Sposób przygotowania: 

½ sera żółtego kroimy nożem w cienkie paseczki. Układamy je wzdłuż każdego boku. Płat ciasta nacinamy delikatnie na rogach i zawijamy do środka, tak by topniejący ser nie wypłynął. Przecier pomidorowy łączymy z bazylią i oregano, smarujemy środek ciasta. Pozostały ser ścieramy na tarce i częścią posypujemy nasz spód do pizzy. Pieczarki myjemy, kroimy w plastry i smażymy ze szczyptą soli aż do odparowania wody. Układamy je wraz z pokrojoną szynką konserwową, papryką i oliwkami, posypujemy resztą sera żółtego. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200st C na ok 20 minut. Przed podaniem układamy listki rukoli.
Podajemy zarówno na ciepło jak i na zimno.

czwartek, 2 marca 2017

Wegański chleb na bazie ziaren i bakalii

Jakiś czas temu Dorotka z bloga Daktyle w czekoladzie podesłała mi zdjęcie chleba... Ojej jak mi się spodobał! Wiedziałam, że jak tylko opublikuje przepis, będę jej pierwszą testerką. Choć pewnie w sieci krąży wiele takich przepisów, to ja jakoś się z nimi nie spotkałam. Później okazało się, że części składników w domu nie mam, a że chęć na niego była ogromna... zaczęła się zabawa ;) 
Od dawna uwielbiam ciemne, ciężkie chleby, ale zawsze je kupowałam. Nigdy nie przyszło mi na myśl, by spróbować upiec. Wielki Post jest dla mnie teraz takim trochę wyznacznikiem, bo chciałabym zdrowiej, ale równie smacznie jeść. Mam nadzieję, że taki chlebek pomoże mi troszkę w zrzuceniu zimowej "skorupy" w postaci powiedzmy- kilku kg. Może do najtańszych nie należy, bo jednak bakalie troszkę kosztują, ale raz na dwa tygodnie będę modyfikować, urozmaicać i zastępować nim białe pieczywo. Dodatkowo ograniczę słodkości, troszkę się poruszam więcej... Zobaczymy na święta czy waga choć trochę drgnęła... w dół oczywiście! Trzymajcie kciuki ;) 
A przepis zapiszcie zarówno mój jak i Doroty, bo naprawdę warto zastąpić nim zwykłe pszenne bułki. Pokuszę się też o nazwanie go wegańskim, bo choć na tej kuchni wcale się nie znam, to w składnikach nie widzę nic, co mogłoby weganom popsuć humor. Chyba, że się mylę... ? Jeśli tak, to poprawcie mnie natychmiast!



Składniki na małą keksówkę:

1 szklanka płatków owsianych
½ szklanki płatków jaglanych
½ szklanki siemienia lnianego
2 łyżki nasion chia
1 łyżeczka soli
2 łyżki masła kokosowego
1¾ szklanki wody
3 łyżki dżemu 100% Czarny bez (można użyć każdego innego)
40g suszonej żurawiny
40g mielonych orzechów włoskich
40g płatków migdałów
40g orzechów laskowych
40g drobnych rodzynek
20g ziaren słonecznika


Sposób przygotowania:

Wszystkie składniki sypkie przekładamy do miski: płatki owsiane i jaglane, siemię lniane (można użyć mielonego), nasiona chia i słonecznika, sól oraz bakalie. Masło kokosowe topimy, łączymy "miotełką" z przegotowaną, bardzo letnią wodą oraz dżemem. Przelewamy do składników suchych. Mieszamy, przekładamy do wyłożonej papierem do pieczenia keksówki i mocno ubijamy dłońmi. Odstawiamy na 3 godziny, następnie pieczemy w nagrzanym do 180st C piekarniku przez ok 40 minut. Po tym czasie delikatnie wyciągamy chleb z formy, od góry przykładamy blaszką i przewracamy na drugą stronę. Ściągamy ostrożnie papier do pieczenia i dopiekamy chlebek ok 20 minut. Studzimy najlepiej całą noc i dopiero następnego dnia kroimy. Chleb taki z racji wielu ziaren troszkę się kruszy, ale jest to rzeczą normalną. Doskonale smakuje z sałatą, plastrem sera lub szynki, ale to już oczywiście wersja dla mnie, nie dla wegan ;) Smacznego!


wtorek, 14 lutego 2017

Pizza "Od serca"

Wielu z Was pewnie myśli, co zrobić na dzisiejszą Walentynkową kolację, być może obiad ;) Pamiętajcie, że czasami najprostsze pomysły są najbardziej pożądane przez nasze drugie połówki (przynajmniej u mnie tak to działa) i nie warto wymyślać, tylko postawić na prostotę, ale w ciekawszym wydaniu. 
Pizza w kształcie serca będzie dowodem naszej miłości, na dodatek bardzo smacznym dowodem!
W pizzy główne skrzypce gra ciasto, a to jest idealne i na stałe zagościło w moim domu. Dodatki, to tak naprawdę wszystko to, co w danej chwili mamy, lub co chcemy dać. Możemy łączyć nowe smaki, ale zdać się także na klasykę. 
Polecam wszystkim zabieganym- zwłaszcza, że ciasto możemy zrobić dużo wcześniej i pozostawić je na kilka godzin do wyrastania w lodówce. Później wystarczy lekko wyrobić, uformować, nałożyć składniki i pilnować pieczenia 😜 Do tego lampka wina i możemy świętować!



Składniki na jedną, dużą pizzę w kształcie serca:
 

Ciasto:
250g mąki + do podsypywania
140ml wody przegotowanej, letniej
10g drożdży świeżych
szczypta soli
1 łyżeczka cukru
4 łyżki oliwy z oliwek
 

Dodatki:
100g sera mozzarella (do starcia)
kilka plasterków kiełbasy salami
4 pieczarki
1/3 papryki np. zielonej
½ czerwonej cebuli
4 łyżki kukurydzy konserwowej
3 jajka
1 małe opakowanie sera mozzarelli w kulce
   

Dodatkowo:
2 łyżki oleju rzepakowego
1½ łyżki przecieru pomidorowego
sól
pieprz
zioła prowansalskie
bazylia
papryka czerwona słodka (można zamienić na ostrą lub chili)


Sposób przygotowania:

Ciasto: Mąkę przesiewamy do miski wraz ze szczyptą soli. W przegotowanej wodzie rozpuszczamy drożdże oraz łyżeczkę cukru. Rozmieszane dolewamy do reszty i najpierw mieszamy łyżką, a następnie wyrabiamy dłonią. Pod koniec wyrabiania dodajemy po trochę oliwy z oliwek. Ciasto pozostawiamy w cieple do wyrośnięcia, możemy też zamiast ściereczki przykryć je folią spożywczą i wstawić na noc do lodówki. Przed przystąpieniem do formowania pizzy ponownie ciasto wyrabiamy. Nadajemy kształt, Smarujemy przecierem pomidorowym wymieszanym z łyżką oliwy i przyprawami. Drugą łyżkę oleju rozsmarowujemy na blaszce, na której będziemy piec pizzę.

Dodatki: Pieczarki kroimy w plasterki i smażymy ze szczyptą soli. Paprykę kroimy w cienkie słupki, ser w kawałku ścieramy na tarce o grubych oczkach, Cebulę kroimy w talarki. Na spodzie pizzy układamy starty żółty ser, kilka plastrów salami, pieczarki, kukurydzę, paprykę i wbijamy po jednym jajku. Mozzarellę w kulce kroimy na plastry i również układamy. Możemy raz jeszcze oprószyć przyprawami. Pizzę pieczemy w nagrzanym do 200st C piekarniku ok 12-15minut. Podajemy z ulubionymi sosami. 


poniedziałek, 6 lutego 2017

Pasztet pod pierzynką

Zainspirowana wypiekiem Anety z Kolorowego Przepisownika postanowiłam wykorzystać swoje rosołowe mięso i przygotować podobny pasztecik. 
Wygląda efektownie, a jego warstwy przypominają jak nic jakieś fajne ciacho, co tylko kusi potencjalnych Konsumentów do sięgnięcia po kawałek. Doskonale smakuje zwłaszcza z filiżanką czerwonego barszczu!
Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu i posmakuje. Smacznego!


Składniki na blaszkę 28x19cm:

Warstwa mięsna:
1 kg mięsa rosołowego
3 ugotowane marchewki (u mnie też z rosołu) 

1 żółtko
2 cebule
2 łyżki koncentratu pomidorowego
sól, pieprz, papryka czerwona słodka do smaku

Warstwa szpinakowa:
150g świeżego szpinaku baby
3 ząbki czosnku
2 łyżki oleju rzepakowego
szczypta soli
1/3 łyżeczki kwasku cytrynowego

Masa serowa:
250g mascarpone
300g białego sera półtłustego
1 białko
3 cebule
1 marchew
2 łyżki margaryny zwykłej
½ łyżeczki gałki muszkatołowej
sól, pieprz do smaku
ziarna słonecznika na wierzch


Sposób przygotowania:

Mięso rosołowe wraz z marchewkami i cebulą mielimy przez maszynkę. Dodajemy żółtko, koncentrat pomidorowy i przyprawy. Mieszamy. Spód formy wykładamy papierem do pieczenia i przekładamy warstwę mięsną. Wyrównujemy. Na patelni rozgrzewamy olej. Umyty i delikatnie osuszony szpinak drobno siekamy i wraz z przeciśniętym przez praskę czosnkiem wrzucamy na rozgrzany tłuszcz.Dodajemy kwasek cytrynowy i delikatnie solimy. Lekko blanszowany szpinak przekładamy na warstwę mięsną. Margarynę przekładamy na patelnię, gdy się roztopi dodajemy cebulę pokrojoną w piórka i smażymy. Białko ubijamy, dodajemy serek mascarpone oraz twarogowy. Do masy serowej dodajemy przyrumienioną cebulkę, marchewkę startą na drobnych oczkach oraz przyprawy. Mieszamy dokładnie i wykładamy na warstwę szpinakową. Całość dokładnie posypujemy ziarnami słonecznika. Pasztet pieczemy w nagrzanym do 180st C piekarniku jedną godzinę. Studzimy najpierw w piekarniku, a następnie przed podaniem schładzamy w lodówce, by lepiej się kroił.