Nie tylko dla wielbicieli słodyczy, ale dla wszystkich ceniących sobie smaczną i niedrogą kuchnię. Czemu więc "Kuchnia w czekoladzie"?
To właśnie ciemna i biała czekolada są dominującymi kolorami w moim królestwie, do którego Was zapraszam:)

poniedziałek, 1 maja 2017

Leśny tort czekoladdowy


Weekend minął mi w tak zastraszającym tempie, że niestety, ale nie zdążyłam podzielić się z Wami niczym słodkim. Na szczęście- dla niektórych, trwa właśnie długi weekend majowy, więc i ciacho powinno być codziennie ;)                                                                        
Podsyłam Wam pomysł na tort dla bliskiej Wam osoby :) Mój przygotowany był na 60 ur Teścia. Mocno kakaowy biszkopt, mega wilgotny- zresztą taki lubię najbardziej, a do tego delikatna masa śmietankowa i pianka jagodowa. Całość obłędna w smaku :)

Jutro z kolei Adaś skończy roczek, więc i dziś będę myśleć nad jakimś małym cudeńkiem dla niego. Efektami, jeśli takowe będą na pewno się z Wami podzielę.


Składniki na tortownicę o śr 26cm

Biszkopt:

120g ciemnego kakao
250ml wrzątku
125ml mleka
1 i ½ łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią
125g masła
275g cukru trzcinowego
165g cukru białego
125ml oleju rzepakowego
4 jajka
280g mąki tortowej
1 i 1/4 łyżeczki sody oczyszczonej

Masa śmietankowa:
300ml słodkiej 30% śmietanki
250g serka mascarpone
3 łyżki cukru pudru

Masa jagodowa:
250ml słodkiej śmietanki 30%
2 opakowania mrożonych jagód leśnych
½ szklanki cukru kryształu
2 galaretki o smaku owoców leśnych

Polewa:
1 tabliczka gorzkiej czekolady
60 ml mleka
Ponadto:
1 słoiczek dżemu np. wiśniowego/ czereśniowego
Wiórki czekoladowe do obtoczenia tortu
Czekoladowe wafelki, batony, jajeczka do dekoracji wierzchu tortu
Wiórki czekoladowe do obtoczenia tortu

Sposób przygotowania:

Biszkopt
1. Kakao zalewamy wrzącą wodą, mieszamy, a następnie dolewamy mleko i ponownie łączymy składniki ze sobą. Pozostawiamy do przestudzenia. Mąkę łączymy z sodą oczyszczoną i podwójnie przesiewamy. Miękkie masło ucieramy z cukrem na puszystą masę. Na najwolniejszych obrotach miksera powoli dolewamy olej, a po nim wbijamy po jednym jajku (kolejne dodajemy jak pierwsze jest całkowicie połączone z masą). Do masy dodajemy część przesianej mąki naprzemiennie z przygotowanym kakao- aż do wykorzystania całości.
2. Spód formy wykładamy papierem do pieczenia (wycinamy z niego okrąg). Wylewamy przygotowany biszkopt i wstawiamy do nagrzanego do 180st C piekarnika na ok 1 godzinę (do suchego patyczka). Upieczony biszkopt wyciągamy z formy po ok 30 minutach. Ścinamy zaokrąglony wierzch, a następnie za pomocą np. nitki przekrawamy na 3 krążki.  

Krem śmietankowy
Schłodzoną śmietanę ubijamy, a następnie dodajemy cukier puder, mascarpone i miksujemy przez chwilkę na wolnych obrotach.

Masa jagodowa
Do garnka (najlepiej z dnem, do którego nic nam nie przywiera) przekładamy owoce mrożone oraz cukier. Stawiamy na małym ogniu i ciągle mieszając doprowadzamy do ich wrzenia. Wsypujemy galaretki, mieszamy jeszcze minutkę i miksujemy na gładko. Odrobinę owoców dodajemy do śmietanki, a następnie całość wlewamy do garnka z masą. Dokładnie mieszamy i chłodzimy. Tort przekładamy dopiero kiedy masa zaczyna nam tężeć.

Polewa
W kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę, dolewamy mleko.

Przełożenie
Biszkopt- masa śmietankowa- masa jagodowa- biszkopt-masa śmietankowa- masa jagodowa- biszkopt- tort obkładamy pozostałą masą śmietankową, boki obsypujemy wiórkami czekolady i dekorujemy polewą.



piątek, 28 kwietnia 2017

Makaron z brokułem w sosie serowym

Kiedy jeszcze nie tak dawno sypnęło śniegiem, zapragnęłam na obiad zjeść coś naprawdę konkretnego i sycącego. Coś, co mnie rozgrzeje i wywoła uśmiech na twarzy. O ile dla Męża byłby to porządny schabowy, tak dla mnie zdecydowanie porcja makaronu w doborowym towarzystwie spełnia się doskonale. Nie wiem czy wiecie, ale makaron mogłabym jeść codziennie. Staram się jednak podchodzić do niego z rozsądkiem, ale weź nie strać rozumu kiedy widzisz w kwietniu, że śnieg za oknem leży... 
A czy wśród Was są tacy makaronoholicy jak ja?!

 
Składniki dla 2 osób:

100g makaronu np. kokardki
½ brokułu
½ papryki czerwonej
100g pieczarek
1 czerwona cebula
125ml słodkiej 30% śmietanki
60g sera pleśniowego Lazur
30g tartego parmezanu
Pieprz do smaku
Szczypta soli
½ łyżeczki suszonego tymianku
1 łyżka oleju rzepakowego

Sposób przygotowania:

Makaron gotujemy al’dente w lekko osolonej wodzie. Na łyżce oleju podsmażamy pieczarki, posiekaną drobno cebulę oraz pokrojoną w kostkę paprykę. Delikatnie solimy. Gdy pieczarki puszczą odrobinę wody, dodajemy malutkie różyczki umytego brokułu, przykrywamy i dusimy do momentu aż będą lekko chrupiące. Dodajemy śmietankę, oba sery i mieszamy do ich całkowitego rozpuszczenia. Gotowy sos doprawiamy szczyptą pieprzu i suszonym tymiankiem. Łączymy z makaronem. Podajemy na ciepło.




czwartek, 27 kwietnia 2017

Pełnoziarnista pizza z szynką, kukurydzą i pomidorami

Kiedy jakiś czas temu zaczęłam swoją przygodę z lżejszym jedzeniem, na samą myśl, że ktoś będzie jadł normalną, drożdżową pizzę skręcało mnie z zazdrości. Na ratunek przyszła mi znowu książka z fit przepisami, której autora nie mogę sobie przypomnieć na ten moment (już nie chcę buszować w pokoju chłopaków, żeby sprawdzić) gdzie wynalazłam pomysł na pełnoziarnistą pizzę. Dodatki, to oczywiście kompozycja własna i nie obyło się bez sera, ale już Wam to pisałam przy okazji pizzy na kalafiorowym spodzie, że pizza bez sera, to nie pizza ;)
I o ile ta na kalafiorowym była dobra tak po 3 kęsie ;) tak tą polecam jeszcze mocniej, bo jest zupełnie inna w smaku i zdecydowanie bardziej podobna do tej tradycyjnej. 


Składniki na jedną pizzę o śr ok 22cm

Ciasto:
2 jajka
2 łyżki mąki ziemniaczanej
2 łyżki płatków owsianych
1 łyżka otrąb pszennych
20g świeżych drożdży
2 łyżki jogurtu naturalnego
Szczypta soli
Szczypta cukru

Dodatki:
3 plastry chudej szynki
2 łyżki kukurydzy
5 pomidorków śliwkowych
1 kulka mozzarelli
2 łyżki przecieru pomidorowego
Po ½ łyżeczki oregano, ziół prowansalskich i bazylii
1 ząbek czosnku
Szczypta soli i pieprzu
Rukola

Sposób przygotowania: 

Jajka mieszamy z cukrem i drożdżami, do masy dodajemy wszystkie pozostałe składniki ciasta, prócz jogurtu. Przykrywamy folią spożywczą (ale nie szczelnie) i wstawiamy na noc do lodówki. Przed pieczeniem ciasto mieszamy z jogurtem, wylewamy na blaszkę, wyrównujemy na grubość ok ½cm i wstawiamy na 10 minut do piekarnika nagrzanego do 200st C. Na podpieczonym spodzie rozsmarowujemy przecier pomidorowy wymieszany z ziołami (również z solą i pieprzem) i posiekanym ząbkiem czosnku. Układamy pokrojoną szynkę, połówki pomidora i kukurydzę. Przykrywamy plastrami mozzarelli. Całość zapiekamy ponownie przez ok 12 minut.




poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Nocna owsianka w słoiku

Na pewno wiecie, że dziś poniedziałek! Ale czy wiecie jaki konkretnie mamy dzień? Nie? To ja Wam przypomnę... Dziś obchodzony jest Europejski Dzień Śniadania! 
A Wy już swoje zjedliście? 
Pamiętajcie, że zjedzone do pół godziny po przebudzeniu da nam mnóstwo energii na dobrych kilka godzin. Jeśli więc od rana pracujecie, uczycie się lub zajmujecie dziećmi (nie zawsze jest to czysta przyjemność :D), to dzień powinieneś/powinnaś zacząć właśnie od NIEGO! 
Jeśli jednak szkoda Wam poświęcić na przygotowanie tego posiłku kilku minut kosztem snu, to ja mam dla Was idealne rozwiązanie...
Przygotuj śniadanie przed pójściem spać, a rano ciesz się jego smakiem!
Słoikowa owsianka potrzebuje tylko 15 minut... W tym czasie prawie zdążysz się umyć, ubrać czy sprawdzić co tam nowego na fb (bo przecież pół nocy nie przeglądałeś/aś).
Więc jak, skusisz się...?!


 Składniki:

6 łyżek płatków owsianych górskich
3 łyżki otrąb pszennych
3 łyżki płatków żytnich
1 łyżka syropu klonowego
¾ szklanki mleka
½ łyżeczki cynamonu
5 dużych truskawek
1 banan
1 jabłko
2 łyżki płatków kokosowych

Sposób przygotowania:

Płatki zalewamy na noc mlekiem i odstawiamy do lodówki. Nazajutrz dodajemy lekko rozgniecionego banana, cynamon i syrop klonowy.  Do wyparzonych i osuszonych słoików nakładamy po ok 3 łyżki owsianki, dajemy pokrojone truskawki, pokrywamy resztą moczonych w mleku płatków, a wierzch posypujemy drobno startym jabłkiem wymieszanym z płatkami kokosowymi. Zapiekamy w piekarniku nagrzanym do 180st C przez 15 minut. 



sobota, 22 kwietnia 2017

Mazurek morelowy

Zupełnie nie planowany. Przygotowany ot tak, w przypływie... złości ;) No bo wiecie... siedzę z dzieckiem od północy, 3 godzina, a ono dalej nie śpi... Co robić pytam, co robić? 
No więc wiecie... najpierw kawę, a potem ciacho :D Zwłaszcza jeśli zbliża się niedziela lub tak jak w moim wypadku to było- święta. 
Mazurek tak naprawdę może przybrać kształt kruchych babeczek wypełnionych dżemem. Nie jest więc powiedziane, że to tylko na święta wielkanocne. Jak udekorujecie, to już też inwencja twórcza ;) Możecie nawet świeżymi owocami lub małymi bezikami. Wszelkie chwyty dozwolone!

  
Składniki na ciasto:

 300g mąki
3 łyżki cukru pudru
cukier waniliowy aromatyzowany cytryną
4 żółtka
1 kostka masła
szczypta soli

Dodatkowo:
250g kajmaku
1 mały słoik dżemu morelowego

Dekoracja (można ją oczywiście dowolnie zmienić)

kilka łyżek suszonej żurawiny
ok 100g orzechów włoskich (połówek)
50g płatków migdałów
Kilka łyżek wiórek kokosowych (u mnie barwione na różowo)
Kilka łyżek owoców kandyzowanych
Kilka kostek białej czekolady

Sposób przygotowania:

Mąkę przesiewamy, dodajemy posiekane masło, żółtka, cukry oraz sól. Siekamy, a następnie zagniatamy gładkie ciasto. Schładzamy przez ½h w zamrażarce. Po tym czasie wałkujemy na grubość ok 7mm, przygotowanym wcześniej z kartki szablonem wycinamy kształt jajka. Z pozostałego ciasta możemy upiec np. wielkanocne ciasteczka w kształcie zajączków i polać je białą czekoladą. Ciasto pieczemy w nagrzanym do 180st C piekarniku przez ok 20 minut, do zrumienienia.
Przestudzone smarujemy dżemem morelowym, a boki dekorujemy kajmakiem. Wierzch mazurka możemy dowolnie udekorować bakaliami i kruchymi ciasteczkami.  





czwartek, 20 kwietnia 2017

Pampuchy z malinami i recenzja bambusowego parownika

Wiecie, że jakiś czas temu zaczęłam walkę z wiatrakami (czyt. moimi zbędnymi kilogramami), ale by szło mi choć troszkę lepiej- chcę zmienić swoje nawyki żywieniowe i całkowicie zrezygnować ze smażonego, tłustego i ciężkiego jedzenia. Wiem, wypadałoby także ze słodyczy, ale tej przyjemności jakoś nie jestem w stanie odrzucić ;)
Nawiązując do wstępu- przy uprzejmości sklepu Kuchnie Świata, nabyłam całkiem nowiutką sztukę parownika bambusowego. Teraz, po kilku próbach mogę Wam z przyjemnością napisać o nim kilka słów i zaprosić na pyszne herbaciane pampuchy z malinami.



Składniki na 6 sztuk

Zaczyn:
100ml mleka
12g świeżych drożdży
1 łyżka cukru trzcinowego
1 pełna łyżka mąki pszennej 

Ciasto:
200g mąki pszennej
1 jajko
½ łyżeczki soli
1 pełna łyżeczka zielonej herbaty matcha
wyrośnięty zaczyn
1 łyżka roztopionego i przestudzonego masła

Dodatkowo:
1 szklanka malin (mrożonych)
2 łyżki jagód leśnych (opcjonalnie)
2 łyżki cukru pudru
125ml słodkiej śmietanki 30%

Sposób przygotowania:

Zaczyn- Mleko delikatnie podgrzewamy, łączymy z drożdżami, cukrem i mąką, odstawiamy pod przykryciem na 15 minut. 
Ciasto- Mąkę przesiewamy, wbijamy jajko, wlewamy wyrośnięty zaczyn, dodajemy sól oraz sproszkowaną, zieloną herbatę matcha i przestudzone masło. Zagniatamy i pozostawiamy pod przykryciem na ok 1 godzinę.
Po tym czasie ciasto ponownie wyrabiamy podsypując delikatnie mąką jeśli się lepi do rąk, dzielimy na 6 części, każdą rozpłaszczamy, na środek dajemy po ok 3 mrożone maliny i zlepiamy. W dłoniach nadajemy kształt kuli i odkładamy na podsypaną mąką deseczkę sklejeniem do dołu. Przykrywamy ściereczką i pozwalamy podrosnąć im przez kolejne 15 minut. W tym czasie w garnku niewiele większym od parownika gotujemy wodę (u mnie było to ok 2 litry). Na gotującą się nakładamy jedną część bambusowego parownika, wyścielamy go np gazą i układamy w odstępach pampuchy (u mnie zmieściły się 3 na jednym poziomie). Przykrywamy i parujemy przez ok 7 minut. Wyrośnięte i sparowane delikatnie przekładamy na talerz.
Podajemy koniecznie na ciepło ze śmietanką ubitą z łyżką cukru pudru i uprzednio rozmrożonymi, zmiksowanymi pozostałymi owocami z resztą cukru.



Przepis już macie ;) Prawda, że pampuchy wyglądają apetycznie...?

Teraz słów kilka o parowniku, który stał się jednym z częściej używanych przedmiotów w mojej kuchni. Mając do dyspozycji dwa poziomy jestem w stanie przygotować jednodaniowy obiad za jednym zamachem, wystarczy, że na pierwszy poziom wrzucę kawałki lekko doprawionego mięsa (nawet bez soli), a na drugi warzywa- ziemniaki, marchewkę, brokuł czy kalafior, by po kilkunastu minutach cieszyć się ich smakiem. Pamiętajcie jednak, by warzyw nie rozgotowywać, takie al dente są najlepsze :)
Jego pochodzenie może nam sugerować przygotowywanie potraw chińskich, ale nic bardziej mylnego. To co i w jaki sposób sparujemy oraz jakich przypraw użyjemy zależy tylko od nas. 




Dzięki temu, że potrawa nie styka się bezpośrednio z wodą, możemy zachować większość witamin i składników mineralnych. Wbrew pozorom, to para wodna ma dużo większą temperaturę niż wrząca woda, co z kolei przyczynia się do krótszego czasu poświęconego na to, by móc zdrowo zjeść. 
Parownik który otrzymałam ma średnicę 20cm, wystarczy że nałożę go na garnek o 1cm szerszy, by móc przygotować jedzenie. Składa się z trzech elementów: dwóch "misek" oraz pokrywki. Po przygotowaniu posiłku przemywam je tylko delikatnie wodą, osuszam ręcznikiem papierowym i pozostawiam w cieple do całkowitego wyschnięcia. Bambus doskonale chłonie wilgoć i nie skrapla na sobie wody, a przy tym nie zniekształca się. Warto jednak zaopatrzyć się w cieniutkie gaziki, na których będziemy móc układać nasze składniki. Ułatwi nam to późniejsze wyciąganie wszystkiego za jednym zamachem i zminimalizujemy możliwość przywierania do spodu potraw takich właśnie jak pampuchy - miałam z tym problem za pierwszym razem, choć to może reguła nie jest;) czy pierogów- choć te są dopiero przede mną. 



Wykonany jest w 100% z bambusa, bez dodatkowych metalowych wiązań, unikniemy więc metalicznego posmaku, który mógłby się w trakcie parowania wydobyć. 
Cena  także nie jest wygórowana. W zależności właśnie od rozmiaru, możecie nabyć go już za 43,80zł. 


Jeśli i Wy chcielibyście zdrowiej zacząć się odżywiać, a przy tym smacznie jeść, zachęcam do zaopatrzenia się w takie małe cudo. Po złożeniu zajmuje mało miejsca, jest lekkie i sprawdzi się na pewno w każdej kuchni. Odpowiednio przechowywany będzie służył latami. 

Zwróćcie uwagę, że w sklepach już niedługo pojawią się nowalijki, na które czekaliśmy cały rok. Może przygotowywanie ich w taki sposób będzie dla Ciebie wielkim odkryciem? Możecie mi wierzyć lub nie, mówić, że chwalę, bo dostałam, ale dopóki sami się nie przekonacie, że smak parowanych warzyw jest w zupełności inny- lepszy od tych gotowanych, to proszę, nie bluzgajcie ;) Na początek "uparujcie" sobie nawet ziemniaki i porównajcie z tymi gotowanymi... A później napiszcie czy widzicie tę różnicę, co ja... 
Jedyny problem jaki na razie mi się przytrafił, to  problem ze sparowaniem ryżu. Wysypałam go na gazę ciut więcej chyba niż powinnam i mimo ciągłego mieszania, to ziarenka były twardawe- choć do zjedzenia.  Muszę nad nim jeszcze popracować, bo wierzę, że i on nie oprze się parze ;)

Polecam i zachęcam do testowania, zarówno parownika jak i przepisu na pyszne, herbaciane pampuchy przygotowane właśnie dzięki bambusowemu parownikowi.



http://www.kuchnieswiata.com.pl/