Nie tylko dla wielbicieli słodyczy, ale dla wszystkich ceniących sobie smaczną i niedrogą kuchnię. Czemu więc "Kuchnia w czekoladzie"?
To właśnie ciemna i biała czekolada są dominującymi kolorami w moim królestwie, do którego Was zapraszam:)

czwartek, 17 maja 2018

Drożdżówki z rabarbarem i kruszonką

Wypieków z rabarbarem ostatnio u mnie dużo. Sama nie wiem, co mnie tak na niego naszło, ale jak już kupię, to i wykorzystać muszę ;) Zresztą, na przyszły rok mam nadzieję jeść swój własny, ogródkowy rabarbar, który jakiś czasu temu zasadziłam. Mam nadzieję, że się przyjmie i nie zginie przez zimę. Póki co deszcz bardzo dba o to, by nie miał zbyt sucho ;) A skoro ten deszcz już pada, to siedząc w domu trzeba sobie jakoś wolny czas umilić. Za ciepło nie ma, więc taka pachnąca kruszonką i owocami drożdżówka z filiżanką gorącej kawy stanowi idealną alternatywę. Jeszcze w domu się ociepli od piekarnika :P Co prawda ja dziś nie mam w planach drożdżówek, ale najzwyklejszą na świecie tartę z rabarbarem, mam ogromną ochotę upiec. Zwłaszcza, że przyjeżdża Mama piec chleb w takim piecu opalanym drzewem, którego wieki nie jedliśmy, więc pasuje mieć coś na słodko do jutrzejszej kawki ;) Oczywiście jak wyjdzie i będzie się nadawać do zdjęć, to i przepis będzie ;) Miłego, słodkiego popołudnia dla Was!


wtorek, 15 maja 2018

Tuńczykowa pasta z awokado i rzodkiewką

Nie robię zbyt wielu past, sama nie wiem dlaczego, bo oboje z M. bardzo je lubimy. Chyba po prostu o nich zapomniałam ;) Aż do tego momentu... bo obawiam się z kolei, że teraz będzie ich prawdziwy wysyp! Jest tyle świeżych warzyw, że na pewno część past będzie właśnie z nimi. 
Początkowy zamysł był taki, że pastę podam w naleśnikach, ale pech chciał, że w domu zabrakło mleka... Nie usmażyłam więc naleśników i zamieniłam je na krakersy oraz chleb. 
Sama pasta ma wyczuwalny smak tuńczyka i chrupiącą rzodkiewkę. Specjalnie nie chciałam miksować pasty zbyt długo, bo wyszłaby jednolita i pewnie jednokolorowa maziuga. 
Przepis bierze udział w konkursie #MasterTuńczyk.



poniedziałek, 14 maja 2018

Naleśniki ze szparagami

Już gdzieś wspominałam, że ze szparagami mam do czynienia od zaledwie kilku lat, góra trzech. W sumie to chyba gdzieś od momentu założenia bloga, kiedy stwierdziłam, że jest na nie sezon, a u mnie nie ma ich pod żadną postacią. 
Teraz może też ich nie ma dużo, ale to tylko ze względu na to, że jak je przygotuję, to muszę zjeść sama. Pan Mąż stanowczo odmawia konsumpcji "tych zielonych badyli", więc wiecie, jeden pęczek mam na 3-4 razy. Nie sposób przygotowywać dań z nimi w roli głównej, kiedy się wie, że nie ma na nie chętnych :( Łudziłam się, że chłopaki zjedzą takie lekko podgotowane, bez dodatków, ale nie wiem jak ich przekonać. Chyba jedynie polać miodem i dodatkowo posypać cukrem :D Boję się tylko, że potraktowali by je jak lizaki... Szparagi oczywiście byłyby patyczkami, które się wyrzuca 😜 Ja też nie należę do osób, które wszystko lubią i wszystko zjedzą, ale akurat z nimi nie mam problemu. a już takie owinięte boczkiem, chrupiące mogłabym jeść do woli! To właśnie one były moją inspiracją do przygotowania tego dania. Kalorycznego powinnam dodać, bo wszystko smażone, ale co zrobić kiedy kalorie kochają mnie, a i ja bez nich żyć nie potrafię 😅
Zapraszam więc, na pyszne naleśniki, niecodzienne, kolorowe!


sobota, 12 maja 2018

Ciasto bananowe z galaretką

Znacie takie ciasto jak bananowiec? Mam jego klasyczną (no prawie) wersję na blogu już od jakiegoś czasu, a ostatnio, w sumie trochę z przymusu, bo miałam w domu zbyt dojrzałe banany i śmietankę "do wczoraj", postanowiłam zmiksować ciasto o całkiem podobnym smaku. Brakuje tylko pianki, jak w oryginale, no i krem nie jest maślany tylko śmietanowy. Wierzch to także zmiana- banany zalane galaretką zastąpiłam galaretką zmiksowaną z pomarańczami, które również czekały na swoją kolej, ale były tak kwaśne, że nie było chętnego do konsumpcji. 
Sami widzicie, że do przygotowania fajnego deseru nie potrzebujemy wyszukanych składników i ogromu czasu. Ja uwinęłam się w jeden późny wieczór, więc myślę, że i Tobie sprawnie pójdzie. 


czwartek, 10 maja 2018

Smoothie z natką pietruszki

Wiosna w tym roku wyjątkowo nas rozpieszcza swoją aurą. Wszystko dookoła kwitnie zdecydowanie szybciej, trawa rośnie jak szalona, a słońce ogrzewa nas swoimi promieniami. Człowiekowi nie chce się gotować, a nawet jeść nic cięższego. Grilli było już tyle, że na razie powiedziałam basta, bo jedzenie z nich mi się przejadło. Teraz królują u mnie nowalijki i przyznam szczerze, że muszę się nimi nacieszyć w takiej najprostszej wersji, by móc dalej "udziwniać" ;)
Dziś za to mam dla Was trochę witamin, takich w najczystszej postaci ;) Same owoce i natka pietruszki. Niby nic, a robotę robi całkiem niezłą ;) Wypiłam zamiast obiadu i aż się sama dziwiłam, że do wieczora głodu nie czułam :D Bo ja to jednak taki żarłok trochę jestem 😜


poniedziałek, 7 maja 2018

Syrop z pędów sosny

Wiele jest przetworów "zdrowotnych", które możemy sami przygotować i czerpać z ich korzyści gdy łapie przeziębienie, grypa lub jeszcze inna choroba. Miód z mniszka lekarskiego, orzechówka na dolegliwości żołądkowe, czy wszelkie maści robione na bazie żywokostu, to tylko nieliczne ze znanych mi domowych sposobów na pozbycie się bólu. 
Przyznam szczerze, że o ile do niektórych mam zastrzeżenia, tak w przypadku tego syropu jestem skłonna uwierzyć w dobroczynną moc i stosować. Choćby dlatego, że ten syrop nie wymaga gotowania, podczas którego wszystkie właściwości mogą co najwyżej wyparować i jest moim kolejnym lekiem- placebo, który stosuję na dziecięce dolegliwości. 
Uwierzcie mi, że dziecięcy ból znika prawie od razu po podaniu czarodziejskiego syropu!
O jego przygotowaniu i właściwościach poczytajcie poniżej.


sobota, 5 maja 2018

Gofry z musli, lodami i sosem owocowym

Kiedyś podawałam Wam przepis na najzwyklejsze w świecie gofry. Dziś mam dla Was ich drugą odsłonę, sama nie wiem czy nie lepszą, a już na pewno bardziej kaloryczną. 
Nie wiem co naszło moich chłopaków, ale ostatnio co chwilę domagają się gofrów. Najśmieszniejsze jest to, że ja robię, stoję przy gofrownicy jak cielę, a oni zjedzą po odrobince i cała reszta zostaje. Wpadłam więc na pomysł, że skoro już mam zrobić, to zrobię inne i obdaruję wszystkich, kto się tylko nawinie i na ile wystarczy ;) Lody staram się mieć zawsze w zamrażarce, owoce na sos też ;) Musli jadam na śniadanie, więc i z nim problemu nie ma. W dobrej, mocnej gofrownicy pieczenie to czysta przyjemność, która nie zabiera Ci zbyt wiele cennego czasu. Wszystko da się zrobić w przeciągu pół godziny, więc sami przyznajcie, że to nie tragedia :)


czwartek, 3 maja 2018

Sos cygański do potraw z grilla

W poprzednim wpisie podałam Wam przepis na smaczną karkówkę z grilla, ale jak powszechnie wiadomo, bez dodatku pysznych i aromatycznych sosów, grillowane mięso nie smakuje tak dobrze ;) 
U mnie w ruch zazwyczaj szły podstawowe czyli ketchup i musztarda, ale od dobrych kilku lat staram się też przygotować czosnkowy lub tzatziki. Jeden i drugi na bazie jogurtu, więc nie za ciężkie i w smaku doskonałe. Sprawdzają się też do sałatek, więc tym bardziej lubię je robić, bo jak nie zjemy wszystkiego przy grillu, to na drugi dzień mogę wykorzystać do obiadu. 
W tym roku pokusiłam się jednak o jeszcze jeden nowy sos. Zupełnie inny, bo na bazie warzyw i przygotowywany na ciepło. Pomyślicie pewnie, że skoro tak, to jego zrobienie zajmuje pół dnia, ale nic bardziej mylnego! Ja uporałam się z nim w 15 minut, zdecydowanie więcej czasu potrzebował na to, by się odpowiednio schłodzić przed podaniem. 
Składniki do niego są ogólnie dostępne i mogę się założyć, że znajdują się "pod ręką" w przynajmniej co trzecim domu. Ja swój jeden słoiczek jeszcze zachowałam, będzie na dziś jak znalazł! Teraz kolej na Was :) Wspaniałej majówki, Kochani!


Grillowana karkówka w winnej marynacie

Kochani jak tam Wasza majówka? My już chyba tradycyjnie spędzamy ją w domu. Zresztą M. tak w kratkę pracuje, że choćby człowiek chciał to nic wiele nie zaplanuje. Co najwyżej grilla ;)
Dziś też jest w planach, choć przyznam, że sezon dobrze się nie zaczął, a mi już bokiem wychodzi to grillowane jedzenie (dosłownie i w przenośni 🙈). Nie zliczę, ile w tym roku wieczorów spędziliśmy właśnie w ten sposób. 
Dlatego ja dziś strajkuję i w planach mam tylko sałatkę (no dobra, co najwyżej z grillowanym kurczakiem) a Wam, gdyby się zachciało, proponuję pyszną karkówkę ;) Odpowiednio doprawiona, choć oczywiście każdy może ją jeszcze bardziej wyostrzyć, z delikatną winną nutką, która znika całkowicie w trakcie pieczenia. 
Polecam Wam serdecznie! 


poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Monte z kaszy jaglanej

Zdrowe desery już od jakiegoś czasu są modne i widzę, że każdy co raz chętniej po nie sięga. Ja tam znawcą tematu nie jestem, ale dla mnie wystarczy że jest słodkie i już jest dobre. Nie patrzę na kalorie, choć powinnam. Kasza zawsze kojarzyła mi się z obiadem, a nigdy ze słodyczami. Tak było jeszcze ponad rok temu. Wtedy to też zrobiłam pierwszy deser- rafaello i ją po prostu pokochałam Nie sądziłam, że jaglanka jest tak podatna na wszelkie eksperymenty.
Od tamtej pory sięgam po nią znacznie częściej- głównie właśnie w deserach i przyszła pora na kolejny. Monte robiłam po raz pierwszy, ale na pewno nie ostatni. Użyłam orzechów włoskich, bo ich akurat mam w zapasie jeszcze sporo. Śmiało możecie użyć laskowych, ale pamiętajcie, by zarówno jedne jak i drugie podpiec i obrać najlepiej jak to się da ze skórki, która daje gorzkawy posmak. Nie używajcie też zbyt dużo soli do gotowania kaszy. Pół łyżeczki, to zdecydowanie w sam raz! Swój deser przygotowałam w urządzeniu wielofunkcyjnym Tefal Companion, który naprawdę fajnie wszystko rozdrobnił i połączył, ale wierzę, że blender zwykły lub kielichowy poradzi sobie z tym równie dobrze, choć pewnie będzie potrzebował więcej czasu i energii
:)