Nie tylko dla wielbicieli słodyczy, ale dla wszystkich ceniących sobie smaczną i niedrogą kuchnię. Czemu więc "Kuchnia w czekoladzie"?
To właśnie ciemna i biała czekolada są dominującymi kolorami w moim królestwie, do którego Was zapraszam:)

wtorek, 23 października 2018

Arancini- ryżowe kulki

Lubię ryż, choć wyjątkowo mało go jem. Dla siebie nigdy nie chce mi się gotować, a pozostali kręcą nosami i wytykają, że nie Chińczyki... Nie mam sił z nimi walczyć, więc po prostu odpuszczam. Jednak kiedy na ślubie Szwagra podali do jednego z dań takie panierowane kulki, to przepadłam! Jakie to było dobre! Wiedziałam, że będę próbować zrobić je w domu, choć i z tym zeszło mi od lipca... Najważniejsze jednak, że w końcu się udało :) 
Arancini najlepiej przygotować dzień wcześniej, przynajmniej ja tak zrobiłam. Z dobrze wystudzonego ryżu najlepiej nadać kształt, a przez noc, w zimnie oczywiście- kulki "zwiążą" się na tyle, że panierowanie ich to niemal czysta przyjemność. Niemal, bo jednak przy cieście troszkę paluszki można pobrudzić, ale wystarczy mieć przy sobie miseczkę z letnią wodą i praca nad końcowym etapem idzie naprawdę sprawnie. 
Nie użyłam ryżu przeznaczonego typowo do risotta, ale nie stanowiło to żadnego problemu. Nie znaczy to jednak, że kolejnym razem tak nie zrobię, wystarczy tylko, że przypomnę sobie o arborio w jakimś większym markecie, bo tutaj niestety się zagapiłam, a w swoich delikatesach szału z wyborem nie miałam. 
Czym wypełnić arancini? Ja użyłam pieczarek, bo po prostu je lubię, kukurydzy i sera. Śmiało możecie użyć mięsa czy zielonego groszku, fajnym pomysłem jest też ser opatulony chudym, wędzonym boczkiem lub szynką parmeńską. 
Do czego podać? Przede wszystkim do wszelkich mięs, gulaszy czy potrawek. U mnie był to kurczak w sosie warzywno pomidorowym, a gdy zostało, zjadłam z duszoną rybką. 
Na pewno zrobię powtórkę, ale poczekam na jakąś fajną okazję, gdy w domu będzie więcej osób, żeby mogli spróbować jakie to dobre!


sobota, 20 października 2018

Szarlotka z połówkami jabłek

Jesień daje się we znaki. Wystarczyło kilka dni Olka w przedszkolu i jesteśmy już drugi miesiąc zasmarkani. Nic nie przechodzi, a patrząc po sobie, to mam wrażenie, że się nasila. Z dnia na dzień mam mniej siły, choć łykam wszystkich pigułek znacznie więcej. Wiadomo, że bez przesady, ale ale dla mnie, co ja tylko uznaję jakieś przeciwbólowe, to te wszystkie rutinoscorbiny i inne antybakteryjne psikacze są zdecydowanie ponad stan. Mleko z czosnkiem nie działa, inne domowe też jakoś nie chcą, a tu żyć trzeba. I gotować, bo samo się nie zrobi. Ciacho czasem też trzeba jakiś zjeść, dlatego jak zobaczyłam tą prostą szarlotkę u Beaty, postanowiłam przygotować ją także dla swoich domowników ;) Nie wiem czy już się z tym ciastem spotkaliście, ale jeśli nie, to naprawdę polecam. Bezproblemowe, a pyszne takie, że jeszcze ciepłego z lodami zjadłam sama dwa kawałki 🙈


poniedziałek, 8 października 2018

Azjatycki rosół wołowy

Człowiek żyje już dobrych kilkadziesiąt lat na tym świecie, a tyle potraw i smaków jeszcze przed nim nieodkrytych... Też tak macie? Mnie tak właśnie ostatnio wzięło na takie przemyślenia, jak miałam odpowiedzieć do gazety na kilka pytań i było tam jedno o to, co najbardziej lubię w kuchni, gotować czy może piec. Sama nie wiem tak naprawdę, ale wiem właśnie, że potraw, które chciałabym spróbować, a później odtworzyć w swojej kuchni jest całe multum.  
Ramen jest właśnie jedną z tych rzeczy, które z przyjemnością zjadłabym w jakiejś fajnej knajpce specjalizującej się w kuchni japońskiej, bo choć w domu zrobiłam według wyczytanych w internecie receptur, to jednak pewności, co do tego jak powinien smakować nie mam żadnej. 
Nie odważyłam się też użyć tej nazwy u siebie, toteż zapraszam po prostu na azjatycki rosół wołowy. A jeśli jedliście już gdzieś oryginalny, a później zrobicie ten, na który przepis daję Wam niżej i stwierdzicie, że jest całkiem smaczny, to nie omieszkajcie mnie o tym poinformować!


niedziela, 7 października 2018

Drożdżówka z serem i śliwkami

Weekend rządzi się swoimi prawami i o ile w ciągu tygodnia mało piekę, no chyba, że mnie natchnienie jakieś dorwie, tak w niedzielę lubię zjeść coś pieczonego w domowym zaciszu. 
Nie zawsze są to ciasta składane, warstwowe i kombinowane. Czasami wystarczy odrobina chęci, trochę wolnego czasu i podstawowych składników, by stworzyć coś smacznego! 
U mnie dziś właśnie jabłecznik z połówkami jabłek, który także przygotujecie w mig, ale ja mam dla Was pomysł na drożdżówkę. Puszystą, mięciutką, z białym serem i śliwkami, które na szczęście jeszcze bez problemu można zakupić. Jej przygotowanie jest proste i nie powinna nikomu sprawić trudności, a taka jeszcze lekko ciepła będzie idealnym rozwiązaniem na jesienne popołudnia. 


czwartek, 4 października 2018

Sernik z gruszkami

Sernik. Czy można go nie lubić? Osobiście chyba nie znam nikogo, kto odmówiłby choćby kawałka tego ciasta. I nie ważne czy to sernik tradycyjny, wiedeński, z owocami czy w cieście. Każdy jeden jest niepowtarzalny w smaku i niezastąpiony na stole podczas rodzinnej uroczystości.
Dziś u mnie przepis na sernik z gruszkami, bo akurat teraz mam ich pod dostatkiem. Wyszedł kremowy, wysoki i zupełnie inny od pozostałych- choć inny w tym wypadku absolutnie nie oznacza gorszy. Słodyczy dodatkowo dodaje odrobina karmelu na wierzchu, która sprawia, że gruszki zachowują soczystość i nie wysychają tak z wierzchu.
Zwróćcie tylko uwagę, że piekłam w małej tortownicy, więc jak chcecie w większej to przynajmniej podwójcie składniki (choć najlepiej nawet potroić jak się ma standardową, prostokątną blaszkę!).


piątek, 28 września 2018

Tarta owocowa

Grzechem byłoby nie skorzystać z ostatnich już chyba w tym roku świeżych owoców zerwanych we własnym sadzie. Jesień kalendarzowa już dawno przywitana, liście z drzew opadają, a resztki owoców jeśli jeszcze nie zebrane- same lecą na potęgę. U mnie na przerobienie czekają jeszcze jabłka, szara reneta, więc pewnie na czasie będę musieć się za nie zabrać, ale póki co polecam tartę ze śliwkami i gruszkami. Do przygotowanie w kilka chwil, do zjedzenia także 😋 


Prowansalski sos aioli

Jedna z podstaw kuchni śródziemnomorskiej, kremowy i bardzo osty sos, o pięknej nazwie aioli. Jego podstawę stanowi domowy majonez zrobiony z oliwy z oliwek oraz żółtek, a charakterystycznym dodatkiem, który tej pikanterii dodaje jest oczywiście czosnek. Sprawdza się przede wszystkim do pieczonych ryb i drobiu, ale śmiało może posłużyć też jako dodatek do grillowanych potraw, zwłaszcza jeśli spotykają się miłośnicy ostrzejszych smaków 😆

środa, 26 września 2018

Mini serniczki z gruszkami

Sezon na gruszki w pełni. Są pyszne, dojrzałe i takie słodkie, że w zupełności można by nimi zastąpić codzienne słodkości. Jednak nie u mnie ;) Mi zawsze mało słodyczy dlatego już jakiś czas temu przygotowałam takie mini serniczki, zapiekane w kokilkach. Inspirowałam się przepisem Karoliny z bloga Smyk w kuchni i powiem szczerze, że deser niczego sobie, a jego przygotowanie, to przysłowiowa bułka z masłem! 
Jeśli w jakiś chłodny, ponury dzień stwierdzisz, że masz ochotę właśnie na coś prostego, a zarazem nietypowego lub jeśli znajomi zapowiedzą się, że za 2 godziny wpadną na kawę, to ten deser w mgnieniu oka przygotujesz. Dziś co prawda słońce ponownie wyjrzało zza chmur, więc i piekarnika nie chce się odpalać, ale nocne przymrozki i codzienna słota zbliża się nieubłaganie... więc zapiszcie przepis, by nie zapomnieć o nim w kryzysowej chwili ;)


poniedziałek, 24 września 2018

Tort orzechowo piernikowy z nutą pomarańczy

Nie osłodziłam Wam nijak weekendu, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by osłodzić Wam rozpoczynający się właśnie, nowy tydzień ;) 
Właśnie wysłałam kolejne, ostatnie już zgłoszenie na konkurs #appetytnakopernika. Tym razem na deser, bo chcąc nie chcąc, piernik kojarzy mi się przede wszystkim ze słodyczą, a później to już chyba tylko ze świętami Bożego Narodzenia. I wiecie, tak nie do końca świadomie stworzyłam tort, który właśnie w święta idealnie się wpasowuje. Dlaczego? Bo ma orzechy, to raz. Bo z piernikiem, to dwa. Bo z pomarańczą, to trzy! U mnie dodatkowo ze złotą dekoracją, więc to już czwarta rzecz, która przemawia za tym, by zapisać przepis i jeśli nie wcześniej, to na święta koniecznie przygotować! I koniecznie w większej formie, z podwójnej porcji, bo moją "18-stkę" rozkroiłam w całości jednego dnia, a drugiego fiksowałam, że mi nic do porannej kawy nie zostało 🙈 Na szczęście, już niedługo kolejna okazja do przygotowania tortu i już w głowie mam plan, jak będzie wyglądał i smakował! Całkiem możliwe, że znowu wykorzystam pierniczki, bo ich zapas,który zrobiłam, by wziąć udział w konkursie, prędko się chyba nie skończy ;)


niedziela, 23 września 2018

Polędwiczka w piernikowej marynacie

Znacie mnie już trochę i pewnie zauważyliście, że lubię brać udział w różnych konkursach. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że zazwyczaj właśnie kiedy termin nadsyłania prac się kończy- mi do głowy przychodzą pomysły, które chcę wykorzystać, a tu czasu na ich przygotowanie jak na złość już nie mam 💁 Na szczęście tym razem zdążyłam upichcić co nie co i z przyjemnością się tym z Wami podzielę!
Konkurs, o którym mowa, organizowany jest na stronie appetyt.pl, a żeby wziąć udział, wystarczy zakupić dowolne opakowanie Toruńskich pierniczków i wykorzystać je w swojej potrawie. 
Dzisiaj u mnie przystawka. Prosta, a zarazem smaczna. Delikatna nuta piernika i cytrusów czyni mięso bardziej wykwintnym, a podane z rukolą ma nieco ostrzejszy smak.