Nie tylko dla wielbicieli słodyczy, ale dla wszystkich ceniących sobie smaczną i niedrogą kuchnię. Czemu więc "Kuchnia w czekoladzie"?
To właśnie ciemna i biała czekolada są dominującymi kolorami w moim królestwie, do którego Was zapraszam:)

poniedziałek, 8 lipca 2019

Zupa kalafiorowa

Ostatnio jeśli dzielę się z Wami przepisem, to jakimś takim- wg mnie oczywiście, bardziej skomplikowanym, wymyślnym. Dziś postanowiłam więc przyjść z najzwyklejszą kalafiorową, bo przecież sporo osób zaczynających przygodę z gotowaniem szuka podstaw, przepisów, które w prosty sposób powiedzą jak coś zrobić. 
U mnie jest już wiele takich wskazówek, ale na zupy jakby mniej. Chłopaki mają swoje ulubione, które jedzą najczęściej, więc na innych się nie skupiam. Aż do ostatniego tygodnia, kiedy kupiłam pięknego młodziutkiego kalafiora i zaryzykowałam! Do zupy dodałam ziemniaki i makaron, tak- by w razie czego, chłopaki mogli się czymś posilić gdyby jednak ten kalafior im nie spasował ;) Nie zagęszczałam dodatkowo mąką, ale dodałam odrobinę kwaśnej śmietany. Zjedli pięknie całe porcje, a kolejnego dnia poprawili resztą ;) Mogę ją śmiało wpisać na listę pożądanych :)

niedziela, 7 lipca 2019

Brownie z kremem mascarpone i karmelizowanymi morelami

Już dziś Światowy Dzień Czekolady! Nie sposób przejść obojętnie i nie uczcić należycie, tak jak się powinno! Każdy "czekoholik" zje dziś nie jedną kostkę czekolady, ale pamiętajcie, że możecie z niej także upiec takie oto pyszne ciacho! 
Brownie, bo o nim mowa, wyglądem przypomina zakalca. No nic nie poradzimy, taki jego urok. Nie próbujmy jednak zmieniać tego i dodawać proszku do pieczenia, bo wyjdzie nam wtedy najzwyklejsze ucierane, suche ciasto, a tego przecież nie chcemy. 
Brownie jest ciężkie, zbite, wilgotne i smakuje wybornie. Najlepsze jest połączenie kilku smaków- gorzkie brownie, słodki krem i kwaśne owoce, ale tych dziś u mnie nie znajdziecie. Jest czas na morele, więc korzystam z tego dobrodziejstwa i zajadam się nimi na okrągło :) Takie karmelizowane- palce lizać :) 

sobota, 6 lipca 2019

Tort tostowy poprzeczny (z piekarnika)

Mówią, że śniadanie to podstawa, ale absolutnie nikt nie mówi, że musi być nudne i mało atrakcyjne.
A gdyby tak zacząć dzień od tortu? Zazwyczaj każdemu kojarzy się on z czymś ważnym- urodzinami czy ślubem, ale przecież wspólne, rodzinne celebrowanie śniadania powinno być takim naszym, wewnętrznym małym świętem, właśnie po to, by dobrze zacząć dzień!
Ulubiona sałatka, kolorowe warzywa, świeżo wyciśnięty sok, zapach kawy i ... porcja tortu dla każdego :)
Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że to najzwyklejszy cukrowy wypiek! Nic bardziej mylnego :) Tym razem swoje cukiernicze zamiłowania przełożyłam na bardziej wytrawne i tak oto powstał tort, który po odpowiednim przybraniu nie tylko posmakuje, ale i wywoła uśmiech na twarzach smakujących go osób. Dzięki margarynie Śniadaniowej boki tortu nie są suche, lecz chrupiące niczym grzanki z opiekacza.
Jedna mała porcja, z dodatkiem ulubionej sałatki, świeżych warzyw lub pysznego sosu sprawi, że Twój dzień rozpoczniesz iście królewsko!


wtorek, 2 lipca 2019

Bagietka z nadziewaną tortillą

Czekałam z tym przepisem aż się trochę ochłodzi, byście nie musieli odpalać piekarnika od samego rana, przygotowując pyszne śniadanie, no ale nie da się. Pogoda na razie bez zmian, burza przeszła bokiem (to akurat na szczęście), a deszcz, choć jest, to wcale ochłodzenia nie przyniósł. A ja przepis muszę dodać, bo to kolejne zgłoszenie na konkurs królewskiego śniadania organizowanego na portalu Durszlak ;) 
Kto z Was lubi zapach pieczywa o poranku? Zwłaszcza jeśli w domu tak naprawdę jest brak świeżego, pachnącego tyle co z piekarni przytarganego nad ranem, by domownicy mieli co zjeść... No ja lubię! Dlatego pomysł odgrzania bagietki, która nawet nie była z dnia poprzedniego wydał mi się najrozsądniejszym rozwiązaniem. Tym razem nie poszłam na łatwiznę i nie przygotowałam tylko zwykłych zapiekanek, ale coś, co mój własny Małżonek (wybredny dodajmy) jadł bez opamiętania i z ogromną radością. Ukryte w środku pieczywa tortille doskonale się sprawdziły, a ser pomimo krótkiego czasu pieczenia stopił się, idealnie sklejając wszystko w jedną całość. 
Tak. To była przyjemność móc ją zjeść, a jeszcze większa, usłyszeć od Męża "Jakie to dobre!"

sobota, 29 czerwca 2019

Tort szpinakowy z owocami

Będąc w szkole policealnej mieliśmy zajęcia kulinarne. Wtedy jeszcze nie przypuszczałam, że moja przygoda z kuchnią będzie towarzyszyć mi przez życie w stopniu, no powiedzmy umiarkowanym. Nie przypuszczałam też, że szpinak, który ktoś mi wtedy podał do zjedzenia- a uwierzcie mi- był papkowaty, mdły i zdecydowanie niedobry- będzie po jakimś czasie wzbudzał we mnie zupełnie odwrotne uczucia. Choć przełamać było mi się naprawdę ciężko, to teraz mogę śmiało powiedzieć, że ciasta szpinakowe, to jedne z tych, które mi naprawdę smakują.

czwartek, 27 czerwca 2019

Chałka z różaną kruszonką

Ciasta drożdżowe przygotowane w domu są bez porównania smaczniejsze niż te zakupione w cukierniach. Może i nie wyglądają tak pięknie, ale mają zdecydowanie lepszy skład i nie znajdziemy w nich żadnych ulepszaczy i spulchniaczy. Chałki lubię od małego. Są takim wspomnieniem, choć właśnie nie pamiętam, by to Mama je piekła. Zazwyczaj chyba gdzieś kupowała. A może to moja pamięć szwankuje? Chleby piekła w ilościach wręcz hurtowych, ale tej drożdżowej buły nijak nie pamiętam. Aż zapytam przy najbliższej nadarzającej się okazji :)

sobota, 22 czerwca 2019

Śniadaniowy rogal z zieleniną

Wstyd się przyznać, ale jeśli chodzi o śniadania, to przeważnie jadam na szybko, bez większego polotu. Wstając rano myślę tylko o tym, by to dzieciom przygotować coś fajnego, a ja w międzyczasie zawsze gdzieś coś skubnę, przegryzę, tudzież posilę się płatkami z mlekiem. I nie ma tu znaczenia czy to jest zwykły dzień tygodnia czy już może weekend... Ten rządzi się u nas takimi samymi prawami, bo w sobotę Mąż jeszcze z rana ucieka do pracy, ja do porządków i o wspólnych chwilach przy jednym stole można naprawdę pomarzyć. Podobnie jest w niedzielę, kiedy to po wypiciu kilku łyków kawy zbieram towarzystwo i maszerujemy na poranną mszę.



czwartek, 20 czerwca 2019

Sernik z czereśniami

Pierwszy w tym roku sernik na zimno już dawno poszedł w zapomnienie, a w lodówce chłodzi się następny. W upalne dni, które ostatnio mieliśmy okazję odczuć nikomu nie chce stać się przy piekarniku, więc takie na pozór szybkie rozwiązania są jak najbardziej wskazane. Z tą szybkością, to jednak sami wiecie  najlepiej jak jest, jak chcecie przygotować ciacho bez pieczenia... Używając galaretki, żelatyny czy innych utwardzaczy, trzeba poczekać by poprzednia warstwa nieco się schłodziła. Nie jest to oczywiście problemem, pod warunkiem, że ciacho przygotowujemy na drugi dzień, a nie z godziny na godzinę, pod presją nalotu znajomych czy też rodziny. Pośpiech nie jest wskazanym doradcą, bo wtedy- o czym już niejednokrotnie się przekonałam- zawsze coś się delikatnie mówiąc schrzani... Najczęściej pada na galaretkę, która ścieka gdzieś tam daleko, na sam spód zmiękczając biszkopt i paprząc wszystko co napotka na drodze. Dlatego ja sernikom mówię zdecydowanie tak, ale pod warunkiem, że na ich przygotowanie mam trochę więcej czasu niż pół godziny ;)


Lemon curd

Mój pomarańczowy krem doczekał się w końcu cytrynowej "siostry". Nieco kwaśnej, ale tak aksamitnej i pysznej, że nie można jej nie spróbować :)
Do przygotowania kremu potrzebujemy składników, które zazwyczaj są w każdym domu- jajek, cukru, cytryn oraz masła. I odrobinę wolnego czasu, bo krem choć szybki w przygotowaniu to wymaga jednak absolutnego poświęcenia mu tych kilku minut. Powolne podgrzewanie połączone z całkowitym zainteresowaniem z naszej strony i ciągłym mieszaniem kremu, pozwoli cieszyć się aksamitną konsystencją, bez przypaleń lub - o zgrozo- zważenia ;)
Lemon curd śmiało możesz wykorzystać do wszelkich deserów, a w połączeniu z owocami, lodami czy słodką bezą smakuje rewelacyjnie!

niedziela, 16 czerwca 2019

Syrop z kwiatów czarnego bzu

Przepisów na ten syrop jest tyle, że tak naprawdę ciężko się zdecydować z którego skorzystać. Zwłaszcza laikowi, który robi go po raz pierwszy, a smak zna jedynie z tych, które dostał swego czasu "na spróbowanie".
Postanowiłam więc, że nie będę używać zbyt dużej ilości wody, by tego smaku zostało jak najwięcej i zalałam obrane kwiaty 2l wrzątku.Co do cukru również miałam dylematy, ale w końcu dałam go więcej. Lubię cukier, choć zdecydowanie bardziej w deserach niż czystej postaci.
Wierzę, że moc czarnego bzu będzie na tyle ogromna, że jesienią, kiedy Olek -mam nadzieję- pójdzie w końcu do przedszkola, to nie zacznie znosić tych wszystkich smarków i wirusów do domu pijąc po łyżeczce syropku.
Dostałam też informację, że nalewka bardzo dobra, ale w tym roku odpuszczę, a w przyszłym kto wie...