Nie tylko dla wielbicieli słodyczy, ale dla wszystkich ceniących sobie smaczną i niedrogą kuchnię. Czemu więc "Kuchnia w czekoladzie"?
To właśnie ciemna i biała czekolada są dominującymi kolorami w moim królestwie, do którego Was zapraszam:)

wtorek, 20 listopada 2018

Kruche ciasteczka korzenno- pomarańczowe

Napisaliście już list do Mikołaja? Czy czekacie, że jeszcze przypomnicie sobie o czymś, co koniecznie musicie mieć i to właśnie najlepiej od Świętego...? Ja tam za stara na to, ale z dzieciakami zadanie odrobione. Udało się nam nawet przygotować ciasteczka. Nie będę ściemniać, że to oni je upiekli, bo... upiekł piekarnik 😅 Ale chłopaki dzielnie wycinali gwiazdki z ciasta i próbowali ułożyć jedna na drugiej w miarę prosto, więc nie mogę im "nie zaliczyć". 
Nam smakowały, 🎅 chyba też, choć okruchów pełno zostawił i nie posprzątał po sobie😇 Zobaczymy 6 grudnia, czy zjawi się ponownie...

niedziela, 18 listopada 2018

Pomarańczowiec z nutą piernika- bez pieczenia

Torcik do jutrzejszej kawki tężeje w lodówce, a ja- tak jak obiecałam- mogę w końcu napisać dla Was kolejny przepis. Wiem, że lubicie takie ciasta bez pieczenia, mało skomplikowane i przede wszystkim smaczne! To wykonałam w sumie bez jakiegoś specjalnego zastanawiania się. Wiedziałam tylko, że koniecznie musi być z mascarpone, bo 500-gramowy pełniutki pojemnik czekał w lodówce na swoją kolej, a że zbliżała się data, to nie było zmiłuj. 
A skoro wcześniej zrobiłam wspomniany wcześniej syrop, to idealnie wpasował mi się do kawy potrzebnej do namaczania biszkoptów. W ogóle dla mnie w tym roku połączenie piernika i pomarańczy jest jakimś odkryciem 🙈 Ciągle je wykorzystuję, zwłaszcza w deserach. Może i u Was w tym roku podobnie?

sobota, 17 listopada 2018

Syrop piernikowy z nutą pomarańczy

Już w nocy miałam przysiąść do Was z dwoma kolejnymi przepisami, ale nie udało się. Spróbuję teraz, choć też lekko nie jest, bo z Młodym na kolanach. Nie będę się więc jakoś strasznie rozpisywać, bo się przy nim nijak skupić nie mogę 🙈
Przepis jest prosty i do zrobienia w kilka chwil. Specjalnie najpierw podaję składniki na niego, bo kolejny wpis, będzie właśnie z jego użyciem. Więc teoretycznie powinien się przydać 😜


piątek, 16 listopada 2018

Domowa przyprawa do piernika

Uff! Już po pierwszej- w nocy rzecz jasna, ale cieszę się, bo to, co chciałam zrobić, właśnie kończę. Wpis na domową przyprawę do piernika jest tym, co dzisiejszy dzień zamyka, a jednocześnie tym, co otwiera dzień kolejny. Obiecałam sobie, że napiszę ostatni- dzisiejszy przepis i zabiorę się za zdjęcia. Przysiadłam do tego już po 23, więc nie jest źle... biorąc pod uwagę, że w trakcie od pracy odciągnął mnie Adaś...
Ostatnio w moim domu non stop pachnie przyprawami korzennymi i pomarańczami. 
Te składniki w tym roku grają u mnie pierwsze skrzypce, a ich połączenie spodobało mi się na tyle, że przepisów właśnie z obydwoma składnikami na raz mam już kilka. Dziś powstał kolejny, z udziałem dzieci :) Robiliśmy ciasteczka dla Mikołaja! Też macie to w zwyczaju? 
Jutro będziemy pisać listy, bo dziś już nie zdążyliśmy, ale kilka ciasteczek schowałam, by temu Najważniejszemu nie brakło ;)
Co do przyprawy- zabierałam się za nią kilka lat, ale wiecznie nie miałam jakiegoś składnika.  
W tym roku, byłoby podobnie, ale cudem jakimś znalazłam wśród przypraw kardamon. Posłużyłam się więc mielonym, podobnie zresztą jak cynamonem. Na samym końcu dosypałam jeszcze odrobinę ziarnistego pieprzu, by wyostrzyć nieco smak. Gotowej przyprawy użyłam niemal od razu do przygotowania ciasta na piernik długo dojrzewający (staropolski) i właśnie dzisiejsze wypieki. Jest intensywna, nie za ostra i doskonale spełnia swoją rolę. 

niedziela, 11 listopada 2018

Pasztet z kaczki

Ponoć na Św. Marcina- gęsina, ale u mnie gęsi brak i honorowo zastępuje ją kaczka. Nie byle jaka, bo typowo wiejska, z zagrody Rodziców ;) I choć sama za nią zbytnio nie przepadam, to w rosole jestem w stanie zaakceptować. Zaakceptowałam również ten pasztet, który przygotowała moja Mama. Obawiałam się, że będzie lekko słodkawy jak i kacze mięso, ale dzięki odpowiedniej dawce przypraw pasztet wyszedł całkiem przyjemny w smaku. 
Teoretycznie powinnam Was dziś poczęstować czymś w barwach narodowych, solidaryzując się z dzisiejszym Świętem Odzyskania Niepodległości :) Ale- choć ciacho jest, może nie do końca biało czerwone, to ani przepisu, ani nawet zdjęć jeszcze nie ma ;) Za to powiedzieć Wam mogę, że wyszło tak, jak tego chciałam.Wypatrujcie go niebawem, a póki co spisujcie składniki na pasztet. 
A nuż z dzisiejszego rosołu zostanie Wam troszkę kaczego mięsa...?


sobota, 10 listopada 2018

Sos karmelowy

Już prawie połowa listopada, a ja choć obiecałam poprawę, to tu jej wcale nie widać! Wydawać by się mogło, że mając Męża na urlopie w domu, zrobię znacznie więcej i znacznie więcej będę też tutaj dla Was. No nie da się, niestety. Całymi dniami w ogóle nie ma mnie przy komputerze. Wszystko tylko na telefonie sprawdzam i kiedy w końcu po całym dniu, kiedy dzieci zasną odpalam komputer, to najzwyczajniej nie mam sił myśleć nad przepisami. 
Dziś natomiast postawiłam wszystko na jedną kartę i właśnie zasiadłam z kubkiem kawy. Chłopaki gdzieś biegają po polu pod czujnym okiem Taty i Dziadka, więc ja zamiast sprzątać jak "chałupa" pusta- biesiaduję :D Chcę napisać dla Was przepis na dwa ciasta i na pasztet, ale nie wiem czy mi się uda teraz, czy jednak znowu zostawię to na wieczór. 
Mam też trzecie ciasto, ale z nim także muszę poczekać z publikacją, bo choć przepis jest, to najpierw muszę podesłać Wam inny, z którym właśnie to ciasto jest powiązane :P Trochę zagmatwane, ale mam nadzieję, że rozumiecie ;) 
Póki co musicie się zadowolić domowym sosem karmelowym, który smakuje tak dobrze, że u mnie chyba deserów żadnych nie doczeka. Łyżeczką wyjadam regularnie i zostało go już tyle, co kot napłakał... Ale zrobi się nowy, jak będzie trzeba ;) Przecież to nic trudnego, pamiętajcie!


wtorek, 6 listopada 2018

Ciasto jabłkowo- orzechowe "Wiewiórka"

Orzech w tym roku zdecydowanie zaszalał! Nasuszonych orzechów włoskich powinno mi spokojnie starczyć do przyszłego roku, choć widząc ile już ich zużyłam, obawiam się, że mówię trochę na wyrost...Nic jednak nie poradzę na to, że ciasta z orzechami, to jedne z moich ulubionych! 
To właśnie z tego powodu upiekłam "Wiewiórkę". Znałam wcześniej w wersji z rodzynkami, ale zupełnie o niej zapomniałam i dopiero gdy mi mignęło na stories Justyny, to wiedziałam, że zrobię je jeszcze w tym samym tygodniu. Teraz, śmiało mogę przyznać, że piekłam je już dwa razy, w krótkim odstępie czasu. Ciasta różniły się od siebie jedynie ilością użytego cynamonu- za drugim razem dałam go zdecydowanie więcej. 



sobota, 27 października 2018

Ciasteczka bananowo- owsiane

Kochani co robicie ze zbyt dojrzałymi banami? Ja ostatnio mam fazę na ciasteczka, nie zawsze takie jak te na zdjęciu, bo dodatki lądują różne, w zależności od zasobów ;) Nie dodaję żadnego cukru, nawet pod postacią miodu czy syropu. Dla mnie są i tak słodkie!


piątek, 26 października 2018

Szynka w jabłkach pieczona

Dawno, oj bardzo dawno nie było na blogu nic z pieczonego mięsa. Sama się aż dziwię, bo to najprostszy sposób na przygotowanie obiadu. Wystarczy zamarynować, włożyć do piekarnika i od czasu do czasu zajrzeć czy aby na pewno nic nie chce z niego uciec 😜 Nie mówię tu oczywiście w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale zdarza się czasem, że źle zawiązany rękaw lubi się otworzyć, a wtedy o "zalanie" blaszki i przypalenia nie trudno. Tego lepiej uniknąć i sporadycznie oko zawiesić na piekarniku ;) Później można się już tylko delektować smakiem! 
Takie mięsko doskonale sprawdzi się na świątecznym stole i nie mam tu na myśli typowych świąt jak Boże Narodzenie czy Wielkanoc, ale także rodzinne obiady czy przyjacielskie spotkania. Szynka sprawdzi się zarówno na ciepło, podana z ulubionym sosem jak i na zimno, pokrojona w plastry lub dodatkowo zalana galaretą. Ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia, pamiętajcie!


czwartek, 25 października 2018

Przekładaniec z wiśniami

Dziś powinno być wielkie wow na blogu, szampan i tort, ale nie... nic z tych rzeczy! No bo wiecie, za szampanem nie przepadam, a tort... nie doczekał się przepisu i najzwyczajniej w świecie nie pamiętam za buca ile czego dokładnie dałam, by wyszedł tak pyszny, jak faktycznie był 🙈 Nie mam w zwyczaju strzelać i improwizować, więc po prostu zdjęcia przepadną :) Na nieszczęście nie one pierwsze i na pewno nie ostatnie. A wiecie jaki jest powód tego świętowania, które tu urządzić powinnam? 4 urodziny bloga! Ja wiem, że to wcale nie dużo, ale patrząc z perspektywy nieprzespanych nocy, kiedy chciałam coś tam do Was jednak napisać, pomiędzy jedną a drugą pobudką chłopaków, to jestem dumna! Choćby z tego, że nie zamknęłam tego etapu życia, że nie machnęłam ręką... Ja wiem, że może i mniej tych wpisów ostatnio, ale robię sobie wszystko na luzaka, bez spiny, że muszę, że powinnam itp. Nikt mi za to nie płaci, współprac na widoku żadnych, więc i życie blogowe wolniej mi płynie. I aż żałuję, że tylko blogowe, bo rzeczywistość jest zupełnie odwrotna, pędzi jak szalona choć nie do końca wiadomo w jakim kierunku 😜
Także dziś na słodko, choć bez tortu. Nadrobię kiedyś, obiecuję :) Póki co ciasto przekładane z wiśniami pozostawiam do Waszej dyspozycji. Tak na deser ;)
Na obiad dziś obowiązkowo makaron! Ewentualnie na kolację ;) Dziś Światowy Dzień Makaronu, pamiętajmy by go należycie uczcić!