Nie tylko dla wielbicieli słodyczy, ale dla wszystkich ceniących sobie smaczną i niedrogą kuchnię. Czemu więc "Kuchnia w czekoladzie"?
To właśnie ciemna i biała czekolada są dominującymi kolorami w moim królestwie, do którego Was zapraszam:)

środa, 21 marca 2018

Bigos

Nie uwierzycie co ja dla Was dziś mam ;) Perełka! Nie, nie dlatego, że niby bigos to perełka, a dlatego, że przygotował go mój własny, szanowny Pan Mąż!
W zasadzie, to on nie gotuje, ale czasem jak go coś najdzie, to naprawdę potrafi! Zazwyczaj nachodzi go w sobotę na rosół, więc w naszym domu przyznaję bez bicia, to on nad nim czuwa, dopieszcza i smakuje najpierw. I przyznam Wam, że naprawdę bliski jest ideału. Znaczy jego rosół, bo nad samym Panem Mężem trzeba by jeszcze odrobinkę popracować ;)
Jak widać poszerza horyzonty i z rosołu przeskoczył na bardziej zaawansowany poziom. Pierwsze podejście to  nie było, ale chyba najlepsze z dotychczasowych. Co ja mówię! Na pewno najlepsze :) Ja wiem, że jedzenie kapusty rządzi się swoimi prawami i nie jest ona lekkostrawna, dlatego przed posiłkiem polecam zażyć kapsułkę Espumisan Max, by zniwelować niepożądane uczucie wzdęcia.

Zresztą, spróbujcie sami :) Mężowie, do kuchni! Pokażcie swoim Ukochanym, że wcale nie jesteście gorsi od mojego Pana Męża😜



wtorek, 20 marca 2018

Zakwas na barszcz biały

Kochani jak u Was wygląda śniadanie wielkanocne? Gotujecie coś specjalnego, przyrządzacie, a może po prostu wyjadacie wszystko ze święconego koszyczka?
W domu rodzinnym, tradycją było śniadanie przy jednym stole. Nie jakoś uroczyście, ale razem. Nie było żurków, barszczów i białej kiełbasy, ale był koszyczek ze święconką na środku i każdy musiał spróbować wszystkiego, począwszy od jajka, a na tartym chrzanie skończywszy. Dodatkowym akcentem była kawa zbożowa. W sumie to od niej, a właściwie od gorącego "łyka" zaczynałam pierwszy dzień Wielkanocy.
Jak to wygląda teraz? Próbuję nadal zachować tradycję wspólnego śniadania w ten dzień ;) Przy stole, a nie przed TV w pokoju obok. Czasem coś ugotuję, czasem upiekę kiełbaskę, ale zawsze, naprawdę zawsze jem choćby małą kanapkę z wszystkim, co tylko w koszyczku się znajduje :) Pomijając oczywiście słodkości, te zostawiamy na później...Kawę oczywiście też robię i powiem Wam, że wtedy smakuje mi jakoś tak bardziej, wyjątkowo. 
W tym roku jeszcze nie mam pomysłu, czym dzień rozpoczniemy, ale do Was pędzę z przepisem na zakwas do białego barszczu :) Zrobisz go w kilka minut wykorzystując mąkę pszenną pełnoziarnistą. Zresztą zobaczcie sami…

niedziela, 18 marca 2018

Wielkanocna babka z białek

Ktoś czeka na babkę? Zrobiłam ją z białek, które zamroziłam po tłustoczwartkowych wypiekach i czekały cierpliwie na swoją kolej. Przepis miałam wrzucić w nocy, ale przyznam bez bicia, że poległam przy zdjęciach. Takie mnie spanie wzięło, że nie wiem nawet kiedy i jak wyłączyłam komputer 😅 Chcąc nie chcąc, przepis musiał poczekać, aż ogarnę wszystko dzisiaj i usiądę, by napisać do Was te kilka słów. 
Jeśli chodzi o samą babkę, to powiem Wam, że nie było to moje pierwsze podejście do niej. Próbowałam już kilka przepisów, ale za każdym razem była sucha i bez "przepitki" nie do zjedzenia. Stąd też nie ma jej na blogu. Tym razem w końcu się udało, o czym świadczy fakt, że cała poszła w jeden dzień ;) W zjedzeniu pomógł nawet Marcin, a wiecie już o tym, że on nie przepada za słodkim, bo nie raz Wam o tym wspominałam. 
Zróbcie ją koniecznie i dajcie znać czy smakowała :) Pamiętajcie też o zdjęciach i jeśli będziecie korzystać z moich przepisów (nie tylko podczas wielkanocnego urzędowania w kuchni), to szybciutko pstryknijcie i podeślijcie zdjęcie na mój adres email lub w wiadomości prywatnej na "fejsbukowym" fp Kuchnia w czekoladzie.


piątek, 16 marca 2018

Domowa granola

Kurcze, żeby te bakalie były ciut tańsze, to jadłabym je garściami! Najlepiej na śniadanie, obiad i kolację ;) Naprzemiennie orzechy z migdałami, rodzynkami itp. 
W owsiankach, chlebie, sałatkach. Przyznaję bez bicia, że jeszcze nie tak dawno wszelkie musli lądowało w zakupowym wózku, bo nie wyobrażam sobie zjeść mleko z samymi płatkami. 
Aż pewnego razu, już chyba z rok temu, pomyślałam by zrobić domowe zdrowe batoniki. Jednak nie dostosowałam odpowiednich proporcji i zamiast batoników wyszło coś w rodzaju kruszonki. I tak! Wtedy mnie olśniło, że przecież taką granolę mogę właśnie robić sama, a nie kupować gotowców. Mało tego, mogę ją mieszać na wszelkie sposoby, a następnie garściami jeść lub podawać nie tylko na śniadanie, ale też do deserów, lodów itp. 
Od tamtej pory robię częściej, bo prócz mnie pokochali ją również moi mężczyźni ;) Od najstarszego, na najmłodszym kończąc.

środa, 14 marca 2018

Kruche jajeczka z brzoskwiniami

Zaczynamy powoli rozglądać się za świątecznymi przepisami. Tak, tak... ja też ;)
Nie mam kompletnie pomysłu na to, co przygotuję, ale standardowo wiem już, że nie będzie tego dużo. To tylko dwa dni, a biorąc pod uwagę, że przez te dwa dni wiele mnie nawet nie ma w domu, to szaleć nie ma co. 
W swoich teraźniejszych zbiorach widzę jednak, że zadbałam dla Was tylko o słodką oprawę, więc może jeszcze pokuszę się o przygotowanie czegoś "konkretnego".
Póki co łapcie przepis na proste kruche, lukrowane ciasteczka :)


sobota, 10 marca 2018

Torcik jogurtowy z galaretkami

Jakiś czas temu koleżanka wspomniała, że robi jogurtowca. Aż westchnęłam z żalu, że daleko mieszka... Sama bym zjadła ;) Poczekałam więc do weekendu i zrobiłam w kwadratowej blaszce, najzwyklejszy, najprostszy, bez biszkoptów i owoców. Pokusiłam się nawet o zdjęcie, ale nijak nie byłam z niego zadowolona, więc światła dziennego nie ujrzało. 
Nie dałam jednak za wygraną. Tydzień temu właśnie o tej porze gdzieś rozpuszczałam galaretki, tylko po to, by zrobić kolejne podejście. Tym razem jednak postanowiłam coś zmienić, by nikt z domowników i Rodziny nie zarzucił mi, że "Takie było ostatnio" ;) i upiekłam cieniutki biszkopt, a na wierzchu ułożyłam ananasy z puszki i zalałam galaretką. 
Ciasto prezentuje się niczym tort. Jest wysokie, kolorowe i naprawdę smaczne, a czasu na jego wykonanie potrzebujemy naprawdę niewiele.  Biszkopt równie dobrze możemy zastąpić kupnymi biszkopcikami lub herbatnikami. Będzie jeszcze szybciej... A w sezonie, kiedy na straganach dostaniemy świeże owoce, śmiało możemy je wrzucić do środka i będzie jeszcze smaczniej!
Ja wiem, że zima za oknem i w kalendarzu, ale może w końcu takimi kolorowymi wypiekami zacznę jakoś wiosnę przywoływać, bo ten śnieg, choć lubię, to już mi się trochę znudził...



piątek, 9 marca 2018

Kluski parowane z truskawkami

Znacie je na pewno, tym bardziej jeśli jesteście Czytelnikami bloga ;) Robiłam je w wersji zielonej z herbatą matcha, w wersji słonej z mięsem, a dziś mam dla Was zupełnie na słodko, z truskawkami. 
Dzieciaki dość je lubią, a ja mogłabym jeść je w dużych ilościach. Tylko M. oczywiście poszkodowany, bo on nie uznaje obiadów z owocami... U niego żadne pierogi, kluski, racuchy itp nie przejdą. Podobnie naleśniki z dżemem lub serem. No ale trudno, nie każdemu musi wszystko smakować, zresztą na pewno i wśród Was są takie osoby, które na samą myśl kręcą głową i nosem oznajmiając wszem i wobec, że  na głowę upadłam każąc komuś robić pampuchy z owocami!
Przyznaję, że lepsze są ze świeżymi owocami, ale do lata długa droga, a te mrożone owoce też bez problemu się nadają, choć w trakcie gotowania/ tudzież parowania puszczają więcej soku. Jednak jak jest wszystko w miarę dobrze zlepione, to nic na zewnątrz nie ucieknie. 


środa, 7 marca 2018

Biała kiełbasa w boczku

Bodajże rok temu przygotowałam całkiem podobną na wielkanocne śniadanie. Wiecie, w święta zdarza mi się robić zdjęcia jak jest coś naprawdę smacznego, ale w tym wypadku zadanie było nie do wykonania, bo nie dość że wszyscy głodni z rana, to jeszcze Adaś mniejszy i praktycznie na rękach cały czas. Dlatego kiełbaskę zjedliśmy, a moim postanowieniem było, że w przyszłym roku, o ile nie zapomnę, to przygotuję nam wcześniej takie "śniadanie", zrobię zdjęcia i zjemy... na kolację 😜
Oczywiście tak też było ;) Chociaż upiekłam ją odpowiednio wcześnie, to na śniadanie było i tak za późno, a na obiad był już inny plan. Ale nic się nie zmarnowało. Fakt, że nie było jej dużo, bo tylko sześć naprawdę małych kawałków. 
A Wy co jecie na wielkanocne śniadanie? Gotujecie żurek, barszcz, a może jeszcze inne ciekawe potrawy? Z chęcią poczytam!
Ps. A może jeszcze w ogóle o Wielkanocy nie myślicie...? Wydaje się, że to jeszcze mnóstwo czasu, ale patrząc na kalendarz, to zaledwie 3 tygodnie ;)

sobota, 3 marca 2018

Piernik staropolski

Tak wiem, wiem ;) Wielkanoc za progiem, a ja tu z piernikiem wyskakuję, ale obiecałam sobie, że dodam zaległe wpisy, właśnie świąteczne jeszcze, żeby nie odkładać ich do listopada. Obawiam się, że zapomniałabym o nich całkowicie przez te kilka miesięcy ;)
Piernik przyznaję bez bicia, że robiłam po raz pierwszy i po raz pierwszy jadłam, bo w moim domu nie był pieczony. Bynajmniej ja o niczym takim nie wiem. 
Zastanawiałam się czy będzie faktycznie taki dobry, bo zewsząd tylko ochy i achy słychać na jego temat, więc nie pozostało nic innego jak się za niego zabrać ;) Już w listopadzie oczywiście!
Was oczywiście zachęcam nie tyle do pieczenia i próbowania go już teraz (choć przecież nikt Wam nie zabroni!), ale do zapisania przepisu i sięgnięcia po niego w odpowiednim momencie ;)
I potwierdzam wszem i wobec te wszystkie plotki na jego temat. Ludzie nie zawsze, ale w tym wypadku mają rację i słusznie powiadają, że to najlepszy piernik ever ;) W tym roku wiem już, że też zrobię ciasto długo dojrzewające, a nad samym wykończeniem na pewno pomyślę w odpowiednim momencie :) Póki co w głowie mam mazurki!

czwartek, 1 marca 2018

Barszcz czerwony z ziemniakami

Przyznawać się bez bicia, kto lubi zabielany barszcz czerwony? Obowiązkowo z jajkiem oczywiście!
Ja rzadko kiedy robię, ale jakiś czas temu Olek mnie poprosił o czerwoną zupkę, więc cóż było zrobić. Buraki przywieźliśmy od Dziadków i w mig przygotowaliśmy pyszny krem z tłuczonymi, maszczonymi ziemniakami i jajkiem na twardo. Do tego szczypta siekanego koperku i nie trzeba nic więcej. 
Muszę się Wam przyznać, że zawsze przygotowywałam barszcz według wytycznych Mamy- a raczej tego jak ona robiła. I tak jak Wam tam niżej napisałam- u nas wywar się odcedzało, zabielało i zagęszczało mąką. Buraki zawsze szły do odpadów. Barszcz był pyszny, bez dwóch zdań! Ale pomyślałam sobie kiedyś, że czemu miałabym je wywalać, skoro mogę wszystko razem zmiksować i uzyskać jeszcze więcej smaku, aromatu i koloru...? 
Pierwsza próba zakończona sukcesem. Chłopaki zjedli, więc trzeba będzie zrobić niedługo powtórkę ;) Wy też zróbcie, bo to naprawdę proste i smaczne.